Hej dziewczyny , Jestem ogólnie bardzo zdziwiona , ponieważ mój chłopak ogolnie jest taki macho , a wczoraj gdy rozmawialiśmy o uczuciach do siebie , rozpłakał sie , powiedział że zawsze tak ma kiedy mówi prawde i prosto z serca ,
Wasz facet też tak ma . ?
1 2013-01-02 12:41:02 Ostatnio edytowany przez nieobliczalna (2013-01-02 13:03:46)
Podobne tematy
Prawdziwi mezczyzni placza. Ale nie becza:)
Jakie czasy tacy faceci.
Co w tym dziwnego
?Faceci (nawet macho;)) też mają uczucia..
a tak nawiasem to co znaczy facet macho? Ze ma dwa metry w klacie i lysa czaszke? Czy moze to, ze potrafi zmierzyc sie z zyciem i wlasnymi uczuciami tez, nie skrywajac ich pod maska killera?
Hej dziewczyny , Jestem ogólnie bardzo zdziwiona , ponieważ mój chłopak ogolnie jest taki macho , a wczoraj gdy rozmawialiśmy o uczuciach do siebie , rozpłakał sie , powiedział że zawsze tak ma kiedy mówi prawde i prosto z serca ,
Wasz facet też tak ma . ?
No, mój były tak miał... Nie łap się na to, to zwykły brak magnezu i witamin... Długo się znacie? Co to za "typ" faceta poza tym, że "macho"?
Facet też człowiek
Czasem łezkę uroni. Ja nie widzę w tym nic złego o ile to nie zdarza się przy byle głupocie ![]()
Mój mąż też czasem łezkę uroni. Przez 6 lat widziałam go raz totalnie zapłakanego (mieliśmy spory problem w związku i przez wiele miesięcy nie mogliśmy go rozwiązać i to chyba już z bezsilności było) i kilka razy popłynęły łzy (np. jak się oświadczał (za dużo emocji
)
Nie przeszkadza mi, że czasem zdarzy mu się chwila słabości. Ciesze się, że mogę go wtedy przytulić, a on może przez chwilę przestać być tym mocniejszym. Ja mu często w rękaw płaczę, to dlaczego on we mnie ma nie mieć takiego oparcia
?
8 2013-01-02 13:37:24 Ostatnio edytowany przez lidka_21 (2013-01-02 13:38:45)
Nic w tym złego, że facet wyrażając swoje uczucia może uronić łezkę. Podkreśla swoją uczuciowość. "Na zewnątrz" można kogokolwiek udawać. Jak widzisz nawet macho płaczą. ![]()
Jeśli ten facet nie przekroczył 18 wiosen to rzeczywiście żadna ujma potem cóż, wiedziały gały co brały i same beczą jak owce na Podhalu.
Jeśli ten facet nie przekroczył 18 wiosen to rzeczywiście żadna ujma potem cóż, wiedziały gały co brały i same beczą jak owce na Podhalu.
czyli, ze np. mezczyzna 30+ nie powinien juz okazywac swojego smutku, zalu, bolu? Taki Robocop z moina Seagala?
Wg niektórych kobiet jak facet zacznie może nie ryczeć, ale jak popłynie mu kilka łez to ciota... Dobrze, że ja z taką nie żyję.
Bo takie macie zdanie jak np wspomina się swoje dzieciństwo, jak to było w domu przy ojcu i matce, którzy już odeszli i ich nie ma na ziemi i się popłacze przy tym?
Mezczyzna to tez czlowiek. Jasne, ze placza!
Moj facet ciagle placze po swoim przyjacielu, ktory umarl nagle pare miesiecy temu (no, nie codziennie, ale zdarza mu sie czasem). Nic w tym dziwnego. Plakal kiedy mi sie oswiadczyl. Po prostu emocje.
Wg niektórych kobiet jak facet zacznie może nie ryczeć, ale jak popłynie mu kilka łez to ciota... Dobrze, że ja z taką nie żyję.
Bo takie macie zdanie jak np wspomina się swoje dzieciństwo, jak to było w domu przy ojcu i matce, którzy już odeszli i ich nie ma na ziemi i się popłacze przy tym?
ale kto tutaj ma takie zdanie? Wrecz przeciwnie, wiekszosc jest zdania, ze chlopaki tez placza. I ze to zaden wstyd ani udawanie.
Mój mąż płakał kilka razy w życiu, ale były to naprawdę bardzo emocjonalne sytuacje - kiedy umierał mu ojciec i kiedy na jego oczach urodził się nasz syn. W innych sytuacjach zdarza mu się wzruszyć, wtedy oczy lekko zachodzą łzami, ale łzy nie uroni. Nie, to nie jest żadna ujma, wręcz przeciwnie - oznaka, że mamy do czynienia z człowiekiem, a nie z pozbawionym uczuć i emocji potworem.
Czytając ten temat zastanawia mnie jedno - niektóre wpisy świadczą, że "płeć brzydka" nie ma prawa płakać. Ja się pytam: dlaczego? Odnoszę wrażenie, że wg niektórych - facet to ma być maszyna bez uczuć. No cóż - wtedy też takie maszyny nie okażą Wam uczuć.
Mało tego - z posta Autorki bije po oczach swoiste zdziwienie: "FACET PŁACZE?! To niemożliwe". I jeszcze to określenie - maczo. Nie mam więcej nic do dodania.
Pozdrawiam,
Kerty ![]()
Lzy nie sa oznaka slabosci lecz dowodem ze nasze serce nie stalo sie pustynia.
nieobliczalna,
dziwisz się łzom swego chłopaka. Ja z kolei dziwię się Twemu zdziwieniu.
Od kiedy mężczyźni nie posiadają uczuć? Kiedy zarosły im kanaliki łzowe? Naprawdę chciałabyś być i żyć z człowiekiem nieokazującym uczuć lub ich nieprzeżywającym?
Hej dziewczyny , Jestem ogólnie bardzo zdziwiona , ponieważ mój chłopak ogolnie jest taki macho , a wczoraj gdy rozmawialiśmy o uczuciach do siebie , rozpłakał sie , powiedział że zawsze tak ma kiedy mówi prawde i prosto z serca ,
Wasz facet też tak ma . ?
Mój płakał tylko jak tydzien później miałam mieć miesiaczkę dlatego że mi odwalało,napiecie i te sprawy,ostatnio się śmiałam że przestał płakać wiec chyba mu już nie zależy na mnie ![]()
Nic się nie martw najlepszym się zdarza ![]()
Ja na palcach jednej ręki mogę policzyć ile razy płakałem ![]()
Zdecydowanie powinnaś się cieszyć, że nie jest typem 100% zimnego macho, no chyba, że kogoś takiego chcesz mieć za partnera ![]()
Czytając ten temat zastanawia mnie jedno - niektóre wpisy świadczą, że "płeć brzydka" nie ma prawa płakać. Ja się pytam: dlaczego? Odnoszę wrażenie, że wg niektórych - facet to ma być maszyna bez uczuć. No cóż - wtedy też takie maszyny nie okażą Wam uczuć.
coś w tym jest..
22 2013-01-02 15:47:17 Ostatnio edytowany przez majszter (2013-01-02 15:49:16)
W sumie nie bez powodu wiele kobiet szuka wrażeń u innych facetów, a które mają faceta lecz jest są bardzo romantyczni itp itd- takie ciapciaki. Dlatego też czasem trzeba być pewnego rodzaju gburem, chamem. Wtedy nie będzie miała zapędów do skoku w bok.
Takie moje wyobrażenie ciapciaka- nie ma własnego zdania (zawsze przytaknie zdanie kobiety), zachowuje się bardziej damsko niż męsko, jest za bardzo romantyczny (np pitolenie o jakiś zachodach słońca).
a tak nawiasem to co znaczy facet macho? Ze ma dwa metry w klacie i lysa czaszke? Czy moze to, ze potrafi zmierzyc sie z zyciem i wlasnymi uczuciami tez, nie skrywajac ich pod maska killera?
wypowiedź trafiona w samą dziesiątkę, brawo:)
mialam chlopaka który nie płakał nigdy, choc raz mi napisał ze płakał przeze mnie (nie pamietam co zrobilam bo dawno to bylo, ale nic powaznego na pewno) ogólnie rozstalismy sie prawie 2 miesiace temu i nawet nie zaluuje, łzy nie uronił..nic..
majszter - w tym coś jest. Znam z autopsji kilka związków, które są tylko i wyłącznie dlatego, że facet trzyma przy sobie kobietę szantażem emocjonalnym, czyli właśnie łzami i jakimiś pierdami pod tytułem "nie wiem co ze sobą zrobię...stracę powód do życia".
Facet ma prawo płakać po śmierci kogoś bliskiego, w czasie oświadczyn czy narodzin własnego dziecka. No i jak dostanie w jaja albo pieprzem po oczach
ale takie ryczenie przy pierdach jak mówienie o swoich uczuciach....coś nie halo jak dla mnie.
Facet ma prawo płakać po śmierci kogoś bliskiego, w czasie oświadczyn czy narodzin własnego dziecka. No i jak dostanie w jaja albo pieprzem po oczach
ale takie ryczenie przy pierdach jak mówienie o swoich uczuciach....coś nie halo jak dla mnie.
Skoro uważasz, że uczucia to pierdoły... Nikt nie mówi, że facet ma się rozklejać przy każdej okazji, ale kiedy łza popłynie w wyjątkowych albo trudnych momentach, to co jest w tym złego? Wymieniłeś 3 sytuacje, w których mężczyzna może płakać. To jest katalog zamknięty? Przecież to bardzo indywidualna sprawa, każdy człowiek inny, każdy ma inną wrażliwość, inne przeżycia i doświadczenia. Łzy zarówno szczęścia jak i smutku nie muszą znaczyć o słabości, ale bardzo często właśnie o dojrzałości.
27 2013-01-02 17:08:16 Ostatnio edytowany przez ban (2013-01-02 17:08:30)
To nie ma znaczenia czy on płacze czy nie płacze. Ważniejsze są w życiu problemy -- np. czy seks jest udany.
Łzy są oznaka bezsilności - zwłaszcza w kwestii wyrażania uczuć. To, że tych łez nie ma, nie oznacza automatycznie braku emocji. Świadczy to o dwóch rzeczach: albo dana osoba umie radzić sobie z własnymi uczuciami w inny sposób, albo jest patologicznie niezdolna do przeżywania silnych emocji.
Jak dziecku upadnie lizak to też płacze. Czy jako dorośli też tak robimy? No nie - bo inaczej radzimy sobie z takimi emocjami. Wraz z wiekiem gama emocji które zmuszają do płaczu maleje. Nie z powodu niezdolności do ich przeżywania, ale z faktu dojrzałości. Są jednak rzeczy ostateczne - jak właśnie śmierć czy narodziny lub inne, specyficzne dla każdego z nas.
Zwykła rozmowa o uczuciach z chłopakiem typu "maczo" wywołująca u niego łzy? To brzmi raczej jak żart.
Faceci czasem płaczą i dobrze
Przecież kobiety szukają mężczyzny zdolnego do okazania im uczuć. A jak się takiemu zdarzy pod wpływem emocji łezkę uronić to zaraz że cipcia jakaś....
Nie mam co oznacza określenie "macho" ale kojarzy mi się z westernami i brudnymi, zarośniętymi zdobywcami dzikiego zachodu.... taki trochę cham nieokrzesany....
ale słodko! mój tak zrobił przy zaręczynach i uważam że to było mega słodkie!
Słoń jest po wielokroć większy od mężczyzny, a też płacze. Istotny jest powód.
Tak. Ma.
Lzy to dowod, ze jego serce nie zamarzlo
apropos ,pamietasz Kaya ?
i Gerde?
Prawdziwy mężczyzna nie wstydzi się łez.
Prawdziwy mężczyzna nie boi się okazywać uczuć.
On robi to co czuje i na co ma ochotę.
Łzy łzom nie równe i dlatego wielu "mężczyzn" używa tej nieścisłości, żeby ukryć swoją niemoc, tchórzostwo i zwykłe wygodnictwo. Prawdziwy FACET jeśli płacze to w samotności a nie na forum oczekując poklasku i wspólczucia.
[..] rozpłakał sie , powiedział że zawsze tak ma kiedy mówi prawde i prosto z serca [..]
To znaczy, że pierwszy raz mówił prawdę i prosto z serca? Chyba nie
Oprócz Ciebie i Niego nikt nie zna kontekstu sytuacji. Sama rozmowa o uczuciach nie powinna wywoływać płaczu, chyba, że kiedyś było bardzo źle i z tego powodu tak reaguje. Z powodu przeszłości, bo raczej nie teraźniejszości. Płakać oczywiście facet może, ale ważny jest powód.
Łzy łzom nie równe i dlatego wielu "mężczyzn" używa tej nieścisłości, żeby ukryć swoją niemoc, tchórzostwo i zwykłe wygodnictwo. Prawdziwy FACET jeśli płacze to w samotności a nie na forum oczekując poklasku i wspólczucia.
Ale my tu mówimy o specyficznej sytuacji, a Ty generalizujesz.
Mój mąż uronił łzę na naszym ślubie podczas przysięgi a potem gdy umarł ukochany psiak.
TwilightSparkle napisał/a:Łzy łzom nie równe i dlatego wielu "mężczyzn" używa tej nieścisłości, żeby ukryć swoją niemoc, tchórzostwo i zwykłe wygodnictwo. Prawdziwy FACET jeśli płacze to w samotności a nie na forum oczekując poklasku i wspólczucia.
Ale my tu mówimy o specyficznej sytuacji, a Ty generalizujesz.
Mój mąż uronił łzę na naszym ślubie podczas przysięgi a potem gdy umarł ukochany psiak.
Jest dokładnie odwrotnie - ja mówię o typowej sytuacji a większość generalizuje na zasadzie "bo się wzruszył".
wczoraj gdy rozmawialiśmy o uczuciach do siebie , rozpłakał sie , powiedział że zawsze tak ma kiedy mówi prawde i prosto z serca ,
Albo użyte słowo jest nieadekwatne albo faktycznie coś jest na rzeczy. Rozumiem "szkliste" oczy, łezkę ze wzruszenia; ale rozpłakać się w trakcie rozmowy o uczuciach? Jakoś sobie nie wyobrażam, żeby mój facet miał łkać mówiąc mi o miłości...
A generalnie to nie ufam ludziom, którzy nie okazują uczuć i emocji. Oczywiście muszą być one spójne z sytuacją.
Łzy łzom nie równe i dlatego wielu "mężczyzn" używa tej nieścisłości, żeby ukryć swoją niemoc, tchórzostwo i zwykłe wygodnictwo. Prawdziwy FACET jeśli płacze to w samotności a nie na forum oczekując poklasku i wspólczucia.
Tak, to wielka zbrodnia.
Z urzędu powinno się poddawać kastracji takich ni to facetów, ni to baby.
No i w ogóle zachęcałbym ciebie do ogłoszenia zasad i przykazań prawdziwego mężczyzny (albo faceta, bo to dla ciebie chyba to samo), bo zdaje się, że masz wiele na ten temat mądrych rzeczy w głowie. Dzięki temu wszyscy wreszcie będziemy wiedzieli czy mamy prawo nazywać się prawdziwymi czy też natura nas oszukała. Naprawdę to by się przydało, hej!
40 2013-01-02 21:52:15 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-01-02 21:58:23)
Hej dziewczyny , Jestem ogólnie bardzo zdziwiona , ponieważ mój chłopak ogolnie jest taki macho , a wczoraj gdy rozmawialiśmy o uczuciach do siebie , rozpłakał sie , powiedział że zawsze tak ma kiedy mówi prawde i prosto z serca ,
Wasz facet też tak ma . ?
Też tak czasem ma, nawet gdy mówi o swoim nieżyjącym psie. Nie ma go z nim już chyba z 10 lat, ale gdy sobie przypomni to uroni kilka łez, wzrusza się, a wtedy ja jestem po prostu blisko. Podobnie, jak powie o czymś innym, co jest dla niego ważne, gdy coś mi opowiada z głębi serca. Dla mnie to żadna ujma, od zawsze wiedziałam, że faceci też mają uczucia i dla mnie to nic złego, gdy facet je przy mnie okazuje. On też ma do tego prawo. Tak samo on jest obok, gdy jest mi źle, przytuli. Dla mnie to naturalne, no chyba, że by płakał co 5 minut. No, ale nie przesadzajmy, że jak mężczyzna uroni trochę łez, popłacze (np w chwili czyjeś śmierci itp) , to coś wielce dziwnego. A jak rozpłacze się, gdy mówi o uczuciach? O ile nie zdarza się to non stop, to nie widzę w tym nic złego.
Prawdziwy mężczyzna nie wstydzi się łez.
Prawdziwy mężczyzna nie boi się okazywać uczuć.On robi to co czuje i na co ma ochotę.
Tak, Tak, Tak!
Czy to coś złego, że twój facet się rozpłakał? Faceci też płaczą.
kto może przyklasnąć powiedzeniu: "Chłopaki nie płaczą" ?
Pazura ![]()
Ja już nie potrafię płakać, za to tydzień bez myśli samobójczych to u mnie przykład błędu statystycznego.
Ja już nie potrafię płakać, za to tydzień bez myśli samobójczych to u mnie przykład błędu statystycznego.
Myśli samobójcze niewiele mają wspólnego z popełnieniem takiego czynu, a nawet z zamiarem popełnienia. Myśli są jedynie oznaką depresji. Tak samo jak płacz, tylko że jakby "do wewnątrz", nie widać myśli na zewnątrz.
Jeśli ktoś ma zamiar popełnić samobójstwo to w dość krótkim czasie podejmuje taka próbę, a nie rozmyśla o tym miesiącami. A już na pewno nie chwali się nikomu co mu chodzi po głowie.
Ja uważam, że to jest bardzo romantyczne..sama mam faceta, który nie potrafi okazywać uczuć, a jeśli już to robi to w bardzo dziwny sposób..a gdyby mi powiedział, że mnie kocha, że jestem najważniejsza itd ze łzami w oczach to byłabym bardzo szczęśliwa..magicznego 'kocham Cię' nie słyszę już od 6 lat...także ciesz się, że masz wrażliwego mężczyznę ![]()
Pan Lewski napisał/a:Ja już nie potrafię płakać, za to tydzień bez myśli samobójczych to u mnie przykład błędu statystycznego.
Myśli samobójcze niewiele mają wspólnego z popełnieniem takiego czynu, a nawet z zamiarem popełnienia. Myśli są jedynie oznaką depresji. Tak samo jak płacz, tylko że jakby "do wewnątrz", nie widać myśli na zewnątrz.
Jeśli ktoś ma zamiar popełnić samobójstwo to w dość krótkim czasie podejmuje taka próbę, a nie rozmyśla o tym miesiącami. A już na pewno nie chwali się nikomu co mu chodzi po głowie.
Jaki z tego wniosek? Że jak ktoś nie płacze to wcale nie znaczy że jest wart więcej od tego co płacze.
Dokładnie tak.
A jeszcze dokładniej, to kiepski pomysł żeby miarą wartości człowieka była jego skłonność do płaczu.
Chyba, że jesteśmy w gimnazjum......
Moim zdaniem mazepa zarówno w wydaniu męskim i żeńskim jest nie do przyjęcia. Cokolwiek nie wyjdzie, to w ryk - nie nie nie, nawet kobiety tak nie powinny robić, dla mnie to oznaka lekkiej nieporadności i nieżyciowości.
Zarówno facet, jak i kobieta, ma prawo się wzruszyć, uronić łzę w chwilach totalnej bezsilności czy absolutnej wściekłości, ale bez przesady...
Dla mnie to oznaka tego, że facet nie ma serca z lodu. Człowiek jest człowiekiem, mimo, iż dzielimy się na mężczyzn i kobiety to mamy takie samo prawo do przeżywania uczuć, emocji. Chłodne spartańskie wychowanie nakazywało wychowywać chłopców na silnych, nieustraszonych mężczyzn i tak już zostało do dziś. Mamy utarty pogląd, a każdy przejaw odmienności traktujemy jako coś dziwnego. A dziwne jest tłumienie emocji w sobie. Być może dlatego to mężczyźni częściej zapadają na depresje, popełniają samobójstwa i żyją krócej. To właśnie oni gorzej przeżywają porażki, rozstania, rozwody. Bo kultura nakazuje " być twardym". Tłumione uczucia zjadają nas od środka.
Nie wiem czemu, ale każdy z moich facetów płakał.. i to przeze mnie. Chyba muszę być niezłą cholerą..
ciekawaświata - łzy w sytuacji totalnego wkurzenia się nie wynikają z emocji. To adrenalina tak działa na niektórych. To tak samo jak z drżeniem rąk lub innych części ciała.
katrin88 - z tym krótszym życiem to trochę nie tak. To wartości uśrednione wynikające z kultury, a dokładniej z tradycyjnego modelu rodziny. Obecnie, z tego co się orientuję to tendencja jest do wyrównania (choć oczywiście jest do tego) średniej wieku.
Prawdę mówiąc widziałem więcej zamkniętych w sobie kobiet niż mężczyzn. My akurat nie chowamy jakoś głęboko urazy czy stresów - nawrzucamy sobie, damy sobie po mordzie, a potem pójdziemy się uchlać i po kilku dniach problem jest rozwiązany. Wam to najczęściej zajmuje tygodnie i miesiące, a potraficie toczyć batalie na śmierć i życie o pierdoły.
A wracając do tematu to uważam, że TwilightSparkle ma rację pisząc:
Łzy łzom nie równe i dlatego wielu "mężczyzn" używa tej nieścisłości, żeby ukryć swoją niemoc, tchórzostwo i zwykłe wygodnictwo. Prawdziwy FACET jeśli płacze to w samotności a nie na forum oczekując poklasku i wspólczucia.
Bo ja rozumiem jak się zdarzy coś naprawdę istotnego jak śmieć bliskiej osoby, zwierzaka z dzieciństwa, narodziny potomka itp. Ale to mogą łzy polecieć, ale nie żeby od razu płakać przy rozmowie od serca o uczuciach. To jest zwykłe aktorstwo i emocjonalny szantaż.
łzy w sytuacji totalnego wkurzenia się nie wynikają z emocji
Wkurzenie to też emocje, choć w tym przypadku o innym podłożu i negatywnym zabarwieniu.
ciekawaświata - łzy w sytuacji totalnego wkurzenia się nie wynikają z emocji. To adrenalina tak działa na niektórych. To tak samo jak z drżeniem rąk lub innych części ciała.
...i dla mnie łzy w takiej sytuacji są całkiem normalnym zjawiskiem, zarówno u kobiety jak mężczyzny. Bez znaczenia czy klasyfikowane to będzie jako emocja czy przypływ adrenaliny. Chyba, że ktoś każdego wieczora przeżywa totalne wkurzenia i każdego wieczora wyje jak bóbr, to już nie jest moim zdaniem normalne.
Prawdę mówiąc widziałem więcej zamkniętych w sobie kobiet niż mężczyzn. My akurat nie chowamy jakoś głęboko urazy czy stresów - nawrzucamy sobie, damy sobie po mordzie, a potem pójdziemy się uchlać i po kilku dniach problem jest rozwiązany. Wam to najczęściej zajmuje tygodnie i miesiące, a potraficie toczyć batalie na śmierć i życie o pierdoły.
To akurat prawda, ale dotycząca tylko części przypadków. Takie zachowanie dotyczy tylko niedojrzałych lub niepewnych siebie kobiet. No i ma miejsce w przypadku "płytkich" relacji.
Nie wyobrażam sobie, żebym miała marnować tygodnie czy miesiące, z ważnej dla mnie znajomości, na jakieś przedłużające się wycieczki osobiste.
Nie dajemy sobie może po mordzie jak faceci, ale krótka i szczera rozmowa działa równie skutecznie ![]()
A wracając do płaczu i reakcji na płaczącego faceta, to oczywiście kłaniają się stereotypy. Ilu chłopców, słyszało w dzieciństwie: Nie bądź baba, nie płacz. Nie jestem tylko pewna, czy takie wstrzymywanie emocji (bezsilność, strach, smutek, ból) to zdrowe rozwiązanie. Każdy potrzebuje czasami się "oczyścić".