Witam, potrzebuję się wygadać.Jestem w separacji z mężem od 1 kwietnia (po 20 latach małżeństwa).Wcześniej mieszkałam u męża, ale nigdy mnie ani syna nie zameldował w swoim domu. Jakiś czas było dobrze w naszym małżeństwie. Później stopniowo zaczęły się psuć nasze relacje. Zaczęły się wypominania przez mojego męża że np. zużywamy za dużo wody, światła a z czasem że on nam wynajmuje mieszkanie i nie jesteśmy u siebie. Długo to wytrzymywaliśmy, ale syn gdy skończył 16 lat postanowił wyprowadzić się do mojej mamy. Ja zostałam z mężem w jego domu.Jednakże nie poprawiły się stosunki między nami.Ja zrezygnowałam ze swoich znajomych i częściowo z rodziny.Ponadto mój mąż jest skłócony także ze swoją najbliższą rodziną.Liczyli się tylko znajomi męża, których ja musiałam akceptować. Zaczęło się spędzanie wspólnych wakacji itp. "zaprzyjaźnione" małżeństwo tak zaczęło ingerować ,w nasze sprawy, że coraz dochodziło do kłótni między nami. Pewnego razu pojechaliśmy z mężem na weekend na Mazury ( tylko we dwoje) miało być miło i sympatycznie. Mój mąż wziął łódkę i popłynął na ryby. Ja po jakimś czasie poszłam na jezioro i co słyszę ( a woda niesie głosy), słyszę jak mój mąż dzwoni do tej niby naszej "przyjaciółki" jak bardzo żałuje, że jej tu nie ma i takie tam ble ble. Jak to usłyszałam to myślałam, że umrę z rozpaczy. Zrobiłam mężowi karczemną awanturę i wtedy mnie pobił.Kiedy powiadomiłam jej męża , ten oczywiście nie uwierzył i tak go przekabacili na swoją stronę, że to ja jestem wrogiem ( on bardzo często nadużywa alkoholu).Było jeszcze kilka innych sytuacji świadczących o zażyłości moje męża i tej pani. Na przykład kiedyś wieczorem w piątek ok. 22 zadzwoniła do mojego męża żeby ją następnego dnia ( a była to sobota) zawiózł do pewnej miejscowości odległej ok. 100 km od naszej miejscowości. Gdy zwróciłam uwagę, że może wypadałoby zapytać mnie czy nie mam jakichś planów na sobotę mój mąż uznał mnie za idiotkę i że się czepiam( ona zresztą też tak uważała). Znów rozpętała się awantura.Ona uważa, że ja nie mam nic do powiedzenia a mój mąż jest na każde jej zawołanie. 1 kwietnia opuściłam swojego męża (świadkiem mojej wyprowadzki był oczywiście mąż owej Pani), który milczał i obserwował i chyba cieszył się, że w końcu będą mogli sobie bezkarnie popijać w wolnym mieszkaniu. Ja zostałam wrogiem nr 1.Zamieszkałam razem z matką i synem.Mieszkanie opuściłam zabierając tylko swoje ubrania. Co jakiś czas wpadałam tam do domu, żeby zabrać jakieś rzeczy. Wczoraj pojechałam do niego do domu,nawet miło nam się rozmawiało, ale oczywiście w międzyczasie zadzwonił ów kolega nie mogąc doczekać się kiedy spotkają się na wódkę. Miejscowość, w której mieszka mój mąż jest niewielka i ludzie lubią plotki. Wiadomość o naszym rozstaniu rozeszła się lotem błyskawicy ( oczywiście duży wkład w to miała owa pani). Ponieważ mój mąż jest dosyć znany w swoim miasteczku ( dla innych ludzi to chodząca doskonałość i jest dla każdego bardzo pomocny, tylko nikt z obcych nie wie jaki potrafi być w domu despota i tyran).W związku z tym każdy się nad nim użala i całą winą obarcza mnie. Wczoraj przypadkiem odczytałam smsa od pewnej ukrainki o tym jak bardzo do kocha. Zadzwoniłam do niej i ją op..... Potem wpadłam w szał i zdemolowałam z lekka jego dom. Dzisiaj jestem w czarnej rozpaczy, bo zadałam sobie sprawę, że już nie da się uratować naszego związku ( ja mimo wszystko kocham swojego męża). Czuję pustkę, samotność i wielką bezsilność.
Podobne tematy
frezja5 Wiem, że kobiety mogą bardzo dużo znieść. Ile chcesz jeszcze wytrzymać w takim małżeństwie? Nie myślisz czasem, że jesteś wspaniałą, wyjątkowa kobietą która stać na coś lepszego w życiu niż to co tutaj napisałaś?
Syn się wyprowadził, bo nie mógł znieść ojca. Mąż nie zameldował Cię a na pewno pielęgnowałaś ten dom by żyło Wam się wszystkim dobrze. Wypominanie że za dużo wody zużywacie to na wet nie skomentuje bo szkoda słów. On Was traktuje jak jakis intruzów na pewno nie jak najbliższe mu osoby.
Poza tym on ma swoich fałszywych przyjaciół i ty tylko ich możesz mieć bo twoich nie toleruje ani rodziny. Frezja czy ty przeczytałaś to kilka razy co ty napisałaś - dla mnie to co on robi to chore i na prawdę cie podziwiam że ty chcesz jeszcze do niego wrócić. Popija alkohol, pobił cię, możliwe że cię zdradza także z ta Ukrainką... Myślisz, że może jeszcze coś miłego z nim Cię jeszcze spotkać?
Frezja spójrz na to z innej strony. Możesz być jeszcze szczęśliwą osobą w ramionach kogoś innego niż Twój mąż. Rozwiedź się z nim zabierz swoje rzeczy z jego domu raz a porządnie, nie wracaj tam nie sprawdzaj go, niech sobie tak żyje... a ty pomyśl o sobie. Na pewno spotkasz kogoś bardziej odpowiedniego i uśmiechniesz się w końcu.