netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

65 odpowiedzi17 578 wyświetleńzałożony przez Darek07, 23.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 66 ]

1

Temat: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Dzieńdobry
Mam 37 lat i moje życie właśnie sie sypie. Radością  życia na obecną chwile jest mój Kochany  syn Szymuś który ma 6 lat. Moja (chyba.. już jednak nie moja)  Daga którą nadal bardzo kocham postanowiła ,że musimy sie rozstać.
Powiedziała ,że coś w niej pękło i juz mnie nie kocha. 

Na początku jak sie poznaliśmy (pewnie jak w wielu takich przypadkach) było super. Chociaż przyznam ,że nie zakochałem sie od pierwszego wejrzenia. Widziałem jednak ,że jest to dziewczyna z  którą mógłbym spędzić resztę życia ! Od tego czasu radośnie czas mijał smile stawaliśmy sie sobie coraz bliżsi ,zamieszkaliśmy razem -było OK. (czasami były jakieś drobne zatargi ,ale szybko sie kończyły) Nie jesteśmy konfliktowi. Chociaż mamy sprzeczne charaktery ja kochałem ją a ona mnie wiedziałem o tym. Zawsze jak gdzieś jechałem ,albo coś robiłem to sie o mnie martwiła -czasami aż za przesadnie
Któregoś pięknego dnia dowiedziałem sie ,że będę tatą ! smile Super kochany Szymuś. I od tego czasu żyliśmy w trójkę uważam ,że szczęśliwie tongue

Jednak od ponad roku wstecz zaczęło sie coś złego dziać. Nie wiem jakoś nie tak..
chyba powoli coś zaczęło sie psuć ,coraz mniej rozmów "takich se" tylko takie o życiu ,ustalenia jakieś itp. sex-u było coraz mniej pod koniec wcale (jak już coś miało być to bolała głowa .dziś nie itp.) nie wiem jakbyśmy tracili to "coś" 
Pod koniec lata dowiedziałem sie ,że to nie ma sensu i ,że musimy sie rozstać.
Ja jednak nie potrafiłem sie z rozstaniem nawet spróbować pogodzić.
Prosiłem Ją o szanse dla Nas ! Mówiłem ,że ją bardzo mocno kocham i ,że przecież mamy syna !
Zgodziła sie ! Aż podskoczyłem z radości ! Kolejne dni jednak nie dawały większej poprawy..
Próbowałem często rozmawiać ,wyjaśniać nasze jakieś ewentualne problemy ale nawet ciężko było o rozmowę. Starałem sie pokazywać jej ,że bardzo mocno ją kocham ,że mi zależy -bardziej niż zwykle  (wcześniej nie byłem typem romantyka na białym koniu z różą w zębach -wydawało mi sie ,że po prostu ona to wiedziała) Jednak mówiła mi ,żebym nie robił nic na siłę bo to nic nie daje. 
Proponowałem żebyśmy poszli do psychologa -nawet umówiłem nas ,ale ona nie chciała nawet słyszeć o żadnym psychologu. Powiedziała że jest zmęczona i potrzebuje czasu ,że może jej sie odmieni ,ale na tą chwile to nie chce być zemną ,że mnie przeprasza  ale mnie nie kocha (wcześniej było chyba Cię nie kocham)
od dwóch tygodni nie mieszkamy razem ,synem dzielimy sie na zmianę ,bo i ja i ona kochamy go bezgranicznie!!! 
Nie chce żyć bez Niej. Chce byśmy byli razem Ona ja i nasz kochany Szymuś !
Teraz w dni gdy nie mam u siebie syna nie daje rady nie wiem co mam zrobić ze sobą myślałem ,że nie jestem jakimś lalusiem ,ale chyba jestem bo płacze kilka razy dziennie teraz jestem słaby psychicznie nie mam siły na nic. Nie mogę pracować ,nie mogę spać nie mogę nic..
Ja dalej kocham moja Dagusie :*    (jest naprawdę fajną ,uczciwą ,kochaną ,ładną ,mądrą mamą i dla mnie niesamowitą kobietą)

Za chwile święta ..w samotności.. Dla mnie nie będą wesołe 

Wiem doskonale ,że nie jestem idealnym człowiekiem -ale nigdy żadnej krzywdy Dadze nie zrobiłem.
Nigdy jej nie zdradziłem ,nie jestem pijakiem (lubię czasami wieczorkiem w domu po kąpieli wypić zimne piwko -z Dagą smakuje najlepiej) ,nie okradłem jej ,nie pobiłem ,nie odwróciłem sie nigdy gdy potrzebowała pomocy.
Dostałem jednak do życia porządnego kopa. Ale wiem teraz ,że powinienem być bardziej czuły ,bardziej okazywać miłość ,może za mało doceniałem to kogo miałem.
Mam taki mętlik w głowie ,że brak słów  -nie mogę zrozumieć dlaczego ,dlaczego tak sie dzieje.
Cały czas wieże ,że jeszcze coś sie zmieni i dalej znowu będziemy razem na zawsze !

Kocham ją !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Ps.napisałem to w skrócie na tym forum ,chyba dla siebie -żeby było mi lżej   ,nie dla "poklepania po plecach"   

Powiedziałem ,jej że czekam tylko na jakiś znak od niej i juz jestem przy niej ! 
..ale gdzieś tam wiem ,że tego znaku od niej może nigdy nie być..

2

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Wiem dokladnie przez co przechodzisz,tyle ze to mnie maz zostawil.Mowil to samo,ze juz nie kocha,nie chce byc ze mna,ze chce sobie ulozyc zycie na nowo z kims innym,ze nie ma szans na powrot,tyle ze my nie mamy dzieci,wyprowadzil sie 3 tygodnie temu,proponowal przyjazn ale ja nie potrafie,kocham go i to zbyt bolesne.Pisal,ze moze byc szczesliwy tylko jak nie bedziemy razem,sklada pozew o rozwod.To ja nie okazywalam mu uczuc,po prostu nie jestem tak romantyczna jak on,czul sie niedoceniany,niekochany,gnojony wrecz.Teraz wiem jak go krzywdzilam,ale niestety za pozno,tak jak piszesz docenilam go dopiero kiedy stracilam.Przestalam sie ludzic,wiem ze nie wroci,bo sie wypalilo i mnie nie kocha,wierze mu,zawsze mu ufalam.Kiedy pisalam do niego,blagalam by dal nam szanse i wrocil,to dzialalo na niego jak plachta na byka,skutek byl odwrotny od zamierzonego.Trzeba dac troche czasu,u Ciebie widze chyba jakis cien szansy,nie wiem czy prosisz o rady,ale moze warto dac jej troche czsu na uspokojenie emocji,dac czas na przemyslenie,moze nie naciskaj na nia,ale daj do zrozumienia ze kochasz i czekasz na nia.Powodzenia! PS-moj maz ma na imie Darek;)

3

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Rozpoczęły się święta.. Dziś spędzam je z moim Ojcem i psem Odi. Jutro mogę pojechać po Szymusia  i mam go do środy -aż nie mogę się doczekać ! Byłem dziś rano w lesie ,żeby jak co roku ukraść choinkę (nie dlatego  ,że mnie nie stać kupić ale taką już mieliśmy tradycje co roku)  Tyle ,że nie ubierałem jej z Szymusiem i Dagą jak co roku..
Naprawdę jest ciężko..    ;[

Ps. pojeżdziłem dziś po znajomych z opłatkiem i życzeniami no i oczywiście złożyłem życzenia dla syna ;b  i Dagi ale nie ucieszyła sie i prezentu też nie chciała..

Mimo wszystko wieże dalej ,że jest jakiś cień nadziei ,ale z drugiej strony ciężko to widzę 

Pozdrawiam Wszystkich i Wesołych i szczęśliwych świąt
Darek

4

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Kochani,
nie chce krakać, ale to wszystko bardzo podobne, normalnie do wstawienia w ramki. Na 99% jest w tle ktoś trzeci, ktoś kto okazał się cudownym wybawcą, ktoś kto docenia, mówi czułe słówka, z kim seks jest cudowny, to oczywiscie wszystko na początku tak wspaniale wygląda. Mówi, ze nie kocha, ze coś się wypaliło, ble, ble, ble, niedobrze mi się robi. Żadne błagania, prośby, nic nie działa, wręcz odwrotnie. Znajdźcie sobie metodą 180 stopni propagowaną przez Marka i Bags-a, jedynie to może pomóc, nic więcej.

5 Ostatnio edytowany przez Bartolomeo (2012-12-24 21:12:35)

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Jakie to wszystko znajome... przerabiałem i dalej przerabiam od roku

6

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Witaj Darku,

czytam Twojego posta i mogę powiedzieć jedno, że poniekąd widzę siebie, swój związek z tą niewielką różnicą, bo bez dziecka.
Świetnie zdaję sobie sprawę, że ból po tym co doświadczyłeś, rozrywa Cię wewnętrznie na strzępy. Przeszedłem i przerobiłem nie powiem, że to samo, bo w porównaniu do mnie - wiem, że to marne pocieszenie - masz lajtową sytuację. Ja na prawdę przeszedłem piekło, o czym można się przekonać w moim wątku.

Pytasz co zrobić, co jeszcze można zrobić, jak tą zaistniałą sytuację można uratować?
Powiem Ci szczerze jak tylko się da i z ręką na sercu - po swoim 7 miesięcznym doświadczeniu w walce o związek - nie zrobisz już nic. Wiem, że jesteś gotów dla żony stanąć na czubkach włosów, góry przenosić, przytaszczyć całą kwiaciarnię na plecach z różą w zębach, ognisko pod wodą rozpalić itd.... tym nic nie zdziałasz a na Twoją lubą podziała to jak płachta na byka - utwierdzisz Ją w w przekonaniu słuszności Jej decyzji.
Czy jest ktoś trzeci... takiej opcji nie dopuszczasz do myśli, nie zgadzasz się z tym... ale niestety tak może też być, że jednak jest ten ktoś. Oby nie.

Ponieważ już zostałem "zareklamowany" tutaj przez Stokrotkę big_smile oto owa metoda:
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe  - z tym bym trochę polemizował jeśli ktoś Nas faktycznie i szczerze wspiera.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj jej. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę ? bądź aktywny, rób coś, idź do kina, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w kontakcie z nią (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj jej jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących związku do chwili, gdy Ona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie ona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z nią, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. Ona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

Daj Jej teraz przestrzeń, odsuń się w cień i zajmij się sobą i synem. W żadnym razie nie proś o powrót, nie zmuszaj Jej do rozmów, nie wyznaczaj czasu na zmiany. Odsuń się, stań się trochę nieosiągalny, tajemniczy, niezależny. OBSERWUJ Z DYSTANSEM a nade wszystko nie daj się prowokować, bo mimo tego, że być może też i Ona była nie w porządku, to teraz bardzo potrzebuje argumentów, że dobrze robi, "bo Ty taki piiiiii byłeś. Z wyczuciem prowadź rozmowy. I nie pozwól sie wpędzać w poczucie winy, bo gdy tylko zaczniesz przepraszać, starać sie byc lepszym to tak, jakbyś potwierdzał, ze było miedzy Wami źle.
Na takie zachowania będzie czas dopiero po Jej powrocie do związku.

Nie ujawniaj się Jej z tą metodą, że ją znasz... bo jak dobrze je poczytasz i zrozumiesz, to one są skierowane na Ciebie i zmiany w Tobie a nie do Niej czy też o Niej. Poza tym te pkt nie są po to by przełamać niechęć partnerki/partnera do ratowania związku, tylko o pokazanie Twojego szacunku do samego siebie, kreowania nowego, lepszego 'ja'.
Jeśli możesz to poszukaj i obejrzyj sobie film Ognioodporny - przysłuchaj się co mówią.
Pomyśl też nad seminarium na dvd "przez śmiech do lepszego małżeństwa" - jego spot i w/w film jest na youtube.

7

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Darek07 ale zbieżność sytuacji lepiej bym tego sam nie opisał. Między nami rożnica jest taka że mam 30 lat i syna w wieku 3.5 roczka. Moja odczucia jakoś się trzymam dowiedziałem sie 2 tyg. temu. Trzymam się może dlatego że jescze razem mieszkamy. Niebawm moja kochana żona się wyprowadzi i dopiero to będzie dla mnie totalna załamka. Roztanie odbiera mi chęci do prostych czynności. Jest moją pierwszą milością i ch iałbym aby została na zawsze.  Czy uda mi się pokochać kogoś tak ją. Zwariować dla kogoś tak jak dla niej. Nie wiem...

8

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Bags - to co napisałeś jest świetnym rozwiązaniem aby wytrzymać to z godnością, w 99 % masz rację jednak trzeba pamiętać że 1%  żądzi się innymi prawami. Stosuje się do Twoich zasad wiekszość znałem kilka nowy zasad poznałem - i dla tych co szukają porady to pomoga ale nie znajdziecie rozwiązanie na wszystkie problemy. Darek moim problemem jest to że potrzebuje bliskości drugiej osoby może też tak masz. Żyj dla siebie dla syna pokaż mu że jesteś najlepszym tatą na świecie. A gdy nie spędzacie czasu razem zadbaj o swój rozwój to na co zawsze brakowało Tobie czasu. Nawet jeśli nie uda wam się tego posklejać zaimponujesz siłą charakteru nowymi umiejętnościami nowej osobie (miłości). A to podniesie Twoją samoocenę i z czasem będzie lepiej. Ja przyjąłem właśnie taką strategię bo żyć trzeba dalej mimo wielkiej pustki i bólu w sercu.

9

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

BAGS, jestem pełna uznania dla Twojej metody. Twoja metoda to moze za dużo powiedziane, różne mądre osoby (psycholodzy) o wielu punktach mówią i propagują je, Ty w całkiem fajny sposób pozbierałeś to. Prawdą jest że rzadko da się  "naprawić zwiazek" coś było minęło i nie powróci, reanimacja  zwłaszcza gdy jest ktoś trzeci zazwyczaj kończy się niepowodzeniem. Ale aby być szczęśliwym trzeba pamiętać o pozostawieniu drugiej stronie pewnej przestrzeni w którą partner nie ma prawa ingerować, dbanie o siebie i swoje potrzeby na równi z potrzebami partnera. Nie wolno zamęczać drugiej strony.

10

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Trochę poczytałem sobie różne fora i troszkę "mądrości" nabrałem..  Wiem ,że teraz nie powinienem robić nic na siłę ,nie dzwonić ,nie narzucać się ,nic na siłę.. Zająć sie synem i w wolnych chwilach sobą. I taka drogę obrałem. Ostatnio zapytałem sie tylko jeszcze czy ma kogoś ? Przysięgła ,że nie.

Dzisiaj byłem po Szymusia i postanowiłem nie siedzieć długo ,nie dyskutować za bardzo.
Grzecznie wszedłem do domu ,nawet z delikatnym uśmiechem (i niby z pogodą ducha..) No i widzę ,że ona mówi do mnie z taką nienawiścią ,oprócz tego cały czas prowokowała mnie do kłótni.. 
Nie rozumiem tego ,to przecież ja powinienem być na nią zły. Jednak udało mi sie do wyjścia z jej domu nie dać się sprowokować.
Wydaje mi sie ,że ona chyba jest już w tym wszystkim też zagubiona..     Sam już nie wiem..

Dobra zmykam od kompa do syna bo bajka w TV sie kończy.  Pozdr.

11

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

i widzisz to jest dobra droga, pamiętaj jednak że ona nie koniecznie musi być z happy endem. Ale przynajmniej będziecie mogli razem wychowywać syna, przecież do końca jesteście jego rodzicami i tego Tobie ani jej nikt nie zabierze więc lepiej mieć dobre stosunki ;-) między sobą niż się kłócić i ma się to odbijać na synku. Trzymam kciuki może jeszcze wszystko się ułoży - a tego Tobie życzę

12

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Naprawdę ciężko -jest być konsekwentnym i grać pogodnego chłopaka który stał sie trochę nieosiągalnym ,tajemniczym itp..

Trudno jest jej nie kochać.. gdy ją kocham

Najprościej było by pewnie sie odkochać -zna ktoś jakieś fajne sposoby ??

13 Ostatnio edytowany przez bags (2012-12-27 09:41:58)

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy
Darek07 napisał/a:

Naprawdę ciężko -jest być konsekwentnym i grać pogodnego chłopaka który stał sie trochę nieosiągalnym ,tajemniczym itp..

Jak mawia powiedzenie "nikt nie mówił, że będzie lekko"... i słowa dotrzymał.
Co chcesz Jej pokazać: faceta, który rozpacza, jest załamany, cierpi itd., bo zostawiła go kobieta?
Chcesz zrobić z siebie potocznie mówiąc dywanik, by wymóc na Niej współczucie po tym co zrobiła i wróciła?
Wiem, że brzmi to egoistycznie, ale tak sobie pomyśl - odsuwając na bok fakt, iż jest Twoją żoną; przyjrzyj się temu jak relacji z dziewczyną na pierwszej randce - co na Niej zrobi większe wrażenie: facet beksa czy silna męska osobowość?

Darek07 napisał/a:

Trudno jest jej nie kochać.. gdy ją kocham

"Trudno jest okazywać komuś miłość, gdy nie ma w zamian za to nagrody". Tu nikt nie mówił, że masz Jej nie kochać... (pkt 11 i 23 z metody 34 kroków:)

Darek07 napisał/a:

Najprościej było by pewnie sie odkochać -zna ktoś jakieś fajne sposoby ??

Tu należałoby się zastanowić nad innym aspektem, który w jednej ze swoich wypowiedzi porusza ks. Pawlukiewicz:
"Czy kochamy, żenimy się/wychodzimy za mąż za partnera czy za jego wyobrażenie?"

Darek07 napisał/a:

No i widzę ,że ona mówi do mnie z taką nienawiścią ,oprócz tego cały czas prowokowała mnie do kłótni..
Nie rozumiem tego ,to przecież ja powinienem być na nią zły. Jednak udało mi sie do wyjścia z jej domu nie dać się sprowokować. Wydaje mi sie ,że ona chyba jest już w tym wszystkim też zagubiona...

"Choć miłość można okazywać na wiele sposobów, słowa są najczęściej odbiciem stanu duszy..." więc Ty "Bądź chętny do słuchania, nie skory do mówienia i nie skory do gniewu"   
To o czym piszesz w swoim poprzednim poście jest odniesieniem do tego, o czym mówi pkt 32.
Ją na swój sposób boli to, co zrobiła i boi się, że może wyjść na tym stratna. Tak to można interpretować, bo w tym wypadku najlepszą formą obrony - przed tym co się z Nią dzieje - jest atak na Ciebie. Nienawiść i prowokacja do kłótni z Tobą.

14

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Bags moge zapytac z jakiego rejonu Polski jestes, jesli mozesz podac miasto to bedzie fajnie ale chociaz rejon:)

15

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy
Stokrotka30 napisał/a:

Bags moge zapytac z jakiego rejonu Polski jestes, jesli mozesz podac miasto to bedzie fajnie ale chociaz rejon:)

Dolny Śląsk... Jelenia Góra big_smile

16

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Cześć Wszystkim 

Troszkę dni minęło ,dalej kocham i marze  ,żeby nasza (już coraz to mniej realne) rodzina była i żyła w kpl. w szczęściu ,radości i zadowoleniu -już to chyba moja wizja ,moja i syna bo Szymuś też by chciał mieć razem mamę i tatę.

Wszystkie znaki za strony Dagi tylko pokazują ,że razem nie będziemy   :[

Staram sie ograniczać widzenia z Dagusią ,bo jest mi po nich strasznie ciężko ,zwłaszcza ,że kończą sie one nerwowo i najgorsze ,że często Szymuś (np. z drugiego pokoju ) je słyszy -co na pewno nie jest dobre dla niego !
Kocham ją mimo wszystko ( mimo tego jak głupio się teraz zachowuje -krzyczy przy dziecku ,jak pokazuje swoja złą stronę ) -teraz zaczyna sie z jej strony walka o kasę ,ile będe jaj płacił i takie tam..
Ale gdybyśmy nie mieli Kochanego Szymusia to chyba bym starał sie wogóle jej nie widywać ,żeby łatwiej było przez to przebrnąć.
Daga mieszka u siebie w domu ,ja u siebie (około 10 km)
Szymuś co drugi wekend i we wtorek i czwartek mieszka umnie 
co drugi wekend i w poniedziałek środę i piątek u Dagi. 

Gdy mam Szymusia zawsze staram sie wszystkie inne sprawy odkładać na bok ,żeby poświęcić czas dla niego -nie buntuje go przeciw Dadze 

Nie wiem co to będzie ,chociaż domyślam się.. 

Chciałbym sie jutro obudzić przy kochającej Dadze ,po chwili wstać i zajrzeć do pokoju Szymusia który słodko śpi.. :*    ..i stwierdzić ,że to był tylko zły i bardzo głupi sen..

17

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Witaj,

Powiem Ci co zrobilbym na Twoim miejscu, nie wiem czy się do tego zastosujesz, ale to jedyne wyjscie z sytuacji.
3 miesiace temu uslyszalem dokladnie to co Ty, po 5 letnim zwiazku, juz Cie nie kocham, wypalilam sie.
przez 2 tygodnie nie pozwalalem jej odesc zachowujac sie tak jak TY.
od maja chodzilem na terapie indywidualna.. zaczalem pozwac siebie i dostrzegac rzeczy ktorych nie widzialem wczesniej, zwiazek w ktorym tkwilem byl toksyczny i wydawalo mi sie ze jestem szczesliwy.
zaczalem zyc pelnia zycia szukac sie na nowo w tej sytuacji, gdzie nie bylo jej przy mnie, bo te 5 lat spedzalismy non stop razem.
Odzylem zobaczylem ze wkoncu nie musze sie ze wszystkiego spowiadac nie musze sie meldowac, koniec zazdrosci w moim zyciu.
Nie szedlem w inne kobiety w sensie seks itd... jedynie rozmowa.. fajnie poznac inna kobiete z ktora zlapiesz kontakt bedziecie sobie pisac co u siebie itd
Z kazdym dniem bedzie coraz lepiej, zaczniesz chodzic wczesniej spac, robic cos..
ja np zapisalem sie na basen, zostawalem dluzej w pracy teraz zaczynam chodzic na silownie... aaa no i zaczalem spedzac duzo czasu z przyjaciolmi jakies wieczorne kolacje imprezy

nie minelo duzo czasu a dalem jej wkoncu odejsc (gdzies okolo msc)
dzis minely 3 msc, jestem poukladany ze soba, nie wiem juz nawet czy ją kochalem, licze sie ja i moje zycie
robie to co lubie robic, sprawia mi to przyjemnosc, nie mysle o niej.

Czasem ona sie odzywa i cos chce.. zebym jej w czyms pomogl najczesciej.. pisze jej wtedy ze juz nie ma nas i niech pomoze jej nowy facet bo ja mam juz swoje zycie


Nie pakuj sie raczej w nowe zwiazki, seks tez zostaw sobie na pozniej, rozmawiaj z ludzmi szczegolnie innymi kobietami i odkrywaj siebie,
kochaj syna:)

Byl taki cytat z Malego Ksiecia :
- Dzień dobry - odpowiedziały róże.Mały Książę przyjrzał się im. Bardzo były podobne do jego róży.- Kim jesteście? - zapytał zdziwiony.- Jesteśmy różami - odparły róże.- Ach... - westchnął Mały Książę.I poczuł się bardzo nieszczęśliwy. Jego róża zapewniała go, że jest jedyna na świecie. A oto tu, w jednym ogrodzie, jest pięć tysięcy podobnych!



tego sie trzymaj, wyslal mi to kumpel po rozstaniu dzis rozumiem o co mu chodzilo bo juz zaczynam widziec te roze:)

Jak cos pytaj z checia pomoge Ci odnalesc siebie na nowo:)

18

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Myślisz, ze tak łatwo znaleźć taka róże? Ja jakoś nie bardzo w to wierze? Chyba kobiety maja inaczej. Ale miło sie czyta jak facet jest taki ogarniety:) Pozdrawiam!

19

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Dziękuję   :]

Staram sie nawet tak zaczynać myśleć..
,ale serce się kraje jak patrze na syna który widzi i na pewno przeżywa to wszystko -może nie do końca rozumie ,ale na pewno wie ,że nie jest ok. 

Ps.nie chce wrzucać wszystkich kobiet do jednego worka (akurat w moim przypadku kobiety) ale dlaczego jak coś się psuje (nawet jeśli przestają kochać) (coś w nich pęka) (itp.) nie próbują podjąć  próby walki ?
Przecież niszczą życie tym samym: sobie ,mi ,a najbardziej dziecku 

Znajomi którzy są w temacie mówią mi ,że będzie ok ,że się ułoży ,inni mówią żeby odpuścić ,ze to tak jest (7 lat i do wymiany) i takie tam.. Że takie czasy.

Ale ja nie chce tak.. Nie obchodzą mnie jakie czasy i co inni mówią  Chce dożyć póżnej starości z kobietą którą kocham i wtedy ledwo dysząc po zrobieniu kilku kroków w jej kierunku delikatnie uśmiechając się do siebie ,dotknąć ją za rękę i jeszcze raz powiedzieć ,że ją kocham

20 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2013-01-07 14:20:11)

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy
bags napisał/a:
Stokrotka30 napisał/a:

Bags moge zapytac z jakiego rejonu Polski jestes, jesli mozesz podac miasto to bedzie fajnie ale chociaz rejon:)

Dolny Śląsk... Jelenia Góra big_smile

Prosze, prosze smile Dolny Slask jest niezly smile To te gorskie klimaty smile Tez tu mieszkam, choc w innym miescie smile Jakies 1,5h autem od Jelonki smile

Darku-to nie tak, ze kobiety nie probuja walczyc o zwiazek. Na ogol zanim kobieta powie, ze nie ma juz sil i odchodzi znaczy to, ze ona walczyla juz od dawna o zwiazek, dawala ci znaki, mowila, tlumaczyla, ale ty nie zauwazyles tego po prostu, albo uznawales, ze gladzi, czepia sie czy marudzi. Ona odeszla, bo uznala, ze zrobila juz wszystko co mogla i nie widzac z twojej strony zadnych prob naprawienia tego co sie wali uznala, ze nie ma juz szans.

21

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy
Darek07 napisał/a:

Staram sie nawet tak zaczynać myśleć..
,ale serce się kraje jak patrze na syna który widzi i na pewno przeżywa to wszystko -może nie do końca rozumie ,ale na pewno wie ,że nie jest ok.

Powiem może coś nie związanego bezpośrednio z głównym wątkiem Twojego postu, ale mające według mnie znaczenie. Wczoraj z całą mocą dotarło do mnie ile dziecko jest w stanie zapamiętać z maleńkości - zarówno tego dobrego, jak i złego. Dotarło bo doświadczyłem tego osobiście - nie z opowiadań.
Jakieś dwa lata temu (moja córka miała wtedy około miesiąca, a syn około 16-tu miesięcy) jechaliśmy na jakieś spotkanie do moich rodziców. Fotelik córki był na przednim siedzeniu - obok mnie, a fotelik syna na tylnym. Żona skończyła syna dopinać i zamknęła drzwi. Następnie znów je otworzyła i jeszcze coś synowi poprawiła, a następnie znów zamknęła. Ja nie patrząc się w lusterko odczytałem to jako fakt, że zona wsiadła do samochodu i ruszyłem. Odjechałem dosłownie kilkanaście metrów, zobaczyłem że nie jesteśmy w pełnym składzie, wycofałem i żona wsiadła. Zostałem poddany "konstruktywnej krytyce", potem trochę się pośmieliśmy i sprawa została zamknięta - nie wracaliśmy już więcej do tego. I wczoraj, kiedy ruszaliśmy samochodem mój ponad trzyletni już syn naraz powiedział: Tata, ale nie zostawisz mamy tak jak wtedy gdy byłem malutki? Zamurowało nas. Popytaliśmy się go o co chodzi i okazało się, że on pamięta tamtą sytuację doskonale.

Nie wiem na ile ta sytuacja przewartościuje moje spojrzenie na świat, ale oboje z żoną jesteśmy pod ogromnym wrażeniem tego wczorajszego zdarzenia. Rzecz w gruncie rzeczy nieistotna okazała się dla dzieciaka prawdziwym dramatem. Bóg dał nam - rodzicom, ogromną władzę duchową i emocjonalną nad dzieckiem. Ono uwierzy we wszystko, co mu powiemy. Pokocha każdego, kogo mu wskażemy i znienawidzi każdego, kogo powiemy by nienawidziło. Wczorajsze wydarzenie otworzyło nam dużo szerzej oczy na wiele spraw. Życzę Wam wydarzenia, które sprawi, że popatrzycie na własne życie z innej perspektywy  - z tej lepszej.

Pozdrawiam,

22

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

chyba tak naprawdę dzisiaj (dopiero) dotarło do mnie to co napisała      "bullinka"

cyt. Darku-to nie tak, ze kobiety nie probuja walczyc o zwiazek. Na ogol zanim kobieta powie, ze nie     ma juz sil i odchodzi znaczy to, ze ona walczyla juz od dawna o zwiazek, dawala ci znaki, mowila, tlumaczyla, ale ty nie zauwazyles tego po prostu, albo uznawales, ze gladzi, czepia sie czy marudzi. Ona odeszla, bo uznala, ze zrobila juz wszystko co mogla i nie widzac z twojej strony zadnych prob naprawienia tego co sie wali uznala, ze nie ma juz szans.

Teraz widzę ,jak np. zorganizowała wyjazd w góry do Karpacza na 3 dni tylko dla nas..
Pewnie po to by odbudować to coś..  Wiem ,że jej kiedyś bardzo zależało !
Kurcze dlaczego wtedy nie docierało do mnie ,że coś dzieje sie nie tak..    .myślałem wtedy ,że wszystko jest ok.. Prawdopodobnie Ona pierwsza zobaczyła problem ,którego ja jeszcze wtedy tak nie widziałem -bo niby było dobrze.  Może sie mylę ,być może sobie teraz już wkręcam -ale być może "Bullinka" ma racje.. 

Ps.Janek masz racje dzieci pamiętają więcej niż mogło by sie wydawać

23

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Darku...
We wspomnianym wcześniej przeze mnie seminarium o małżeństwie na DVD pada takie sformułowanie, że
"Faceci to jednozadaniowcy a kobiety to wielozadaniowce."
"Facet pod deklem ma "pudełka" a kobieta "magistralę połączeń"."
Możliwe, że filmik na youtube te fragmenty wykładu zawiera.

Jak by się nad tymi zagadnieniami tak mocniej pochylić, to niestety... jest to prawdą. I dlatego na tej podstawie facet - raczej nigdy - nie zrozumie kobiety a kobieta faceta i co więcej nie odczyta Jej/Jego sygnałów.
Potem są takie szopki w związku... ktoś mówi "pass" i odchodzi.

24

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy
Darek07 napisał/a:

chyba tak naprawdę dzisiaj (dopiero) dotarło do mnie to co napisała      "bullinka"

cyt. Darku-to nie tak, ze kobiety nie probuja walczyc o zwiazek. Na ogol zanim kobieta powie, ze nie     ma juz sil i odchodzi znaczy to, ze ona walczyla juz od dawna o zwiazek, dawala ci znaki, mowila, tlumaczyla, ale ty nie zauwazyles tego po prostu, albo uznawales, ze gladzi, czepia sie czy marudzi. Ona odeszla, bo uznala, ze zrobila juz wszystko co mogla i nie widzac z twojej strony zadnych prob naprawienia tego co sie wali uznala, ze nie ma juz szans.

Teraz widzę ,jak np. zorganizowała wyjazd w góry do Karpacza na 3 dni tylko dla nas..
Pewnie po to by odbudować to coś..  Wiem ,że jej kiedyś bardzo zależało !
Kurcze dlaczego wtedy nie docierało do mnie ,że coś dzieje sie nie tak..    .myślałem wtedy ,że wszystko jest ok.. Prawdopodobnie Ona pierwsza zobaczyła problem ,którego ja jeszcze wtedy tak nie widziałem -bo niby było dobrze.  Może sie mylę ,być może sobie teraz już wkręcam -ale być może "Bullinka" ma racje.. 

Ps.Janek masz racje dzieci pamiętają więcej niż mogło by sie wydawać

Dobra ale w tym momencie obarczamy cała wina Darka, bo ona probowała walczyć itd. A Darek bierze to na klate i zaczyna myśleć co by było gdyby.
Prawda jest taka jaka jest, że dziś nie są razem. Co z tego, nawet jeśli wysyłała sygnały, może robiła to źle jesteśmy dorośli, powinna usiąść i powiedzieć, słuchaj moje uczucia do Ciebie słabna zróbmy coś z tym... i zacząć działać.
Moim zdaniem najwyraźniej nie pasowaliście do siebie, skoro nie było takiej rozmowy. Ludzie często są ze sobą z przyzwyczajenia, albo ze strachu że nie znajdą kogoś "lepszego" i męczą się całe życie w takich toksycznych relacjach.

Spróbój przeanalizować związek pod kątem siebie, zauwazyc co Tobie nie pasowało.. może Cie nie szanowała? biła, poniżała? może przekraczała Twoje granice? Moze ją idealizowałeś, tłumaczyłeś to co robiła źle i brałes zawsze wine na siebie? Moze nie było miedzy Wami rozmowy? nie byly realizowane Twoje potrzeby? Moze tylko wydawało Ci się że byłeś szczesliwy?

Spojrz na to trzeźwo i zaakceptuj to że odeszla, ba pozwol jej odejsc poczujesz wkoncu ulge obiecuje.
Kwestia syna na pewno nie ułatwia rozstania bedziesz ją widywał, synek na pewno odczuje to że nie jesteście razem, ale może za jakis czas spotkasz kogos odpowiedniejszego dla siebie i bedziesz jeszcze szczesliwszy niz byles z D. i za kilka lat Twoj syn podziekuje Ci za to że miał silnego ojca ktory wiele go nauczyl:)

25

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Darku...

Choć jestem facetem, to życzę Ci z całego smoczego serducha na początku tego roku, byś wygrał "walkę" o swoją księżniczkę życia.
Ja walczyłem długo, szukając wszędzie gdzie popadnie pomocy zahaczając prawie o Watykan, ale po dzisiejszych wieściach od mojego autorytetu duchownego klęknąłem z hukiem. Całe pół roku walki poszło z dymem w jednej sekundzie...

Nie zapominaj w tej walce o sobie, przede wszystkim o sobie...
Szacun

26

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Dzięki wielkie  smile

..Tylko jak tak czytam inne posty to w większości podobnych przypadków do mojego -finał jest jeden.. ..niestety    ..ale jak by co (mimo wszystko) dalej wierzę ! W końcu komuś udać sie musi !

smile Brak walki i uśmiechu (nawet takiego naciąganego..) oznacza z góry przegraną

Pozdrawiam i PiONA

27

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy
Darek07 napisał/a:

Dzięki wielkie  smile

..Tylko jak tak czytam inne posty to w większości podobnych przypadków do mojego -finał jest jeden.. ..niestety    ..ale jak by co (mimo wszystko) dalej wierzę ! W końcu komuś udać sie musi !

smile Brak walki i uśmiechu (nawet takiego naciąganego..) oznacza z góry przegraną

Pozdrawiam i PiONA

Darku rozumiem, że Ci ciężko ale uwierz mi prędzej do siebie wrócicie jeśli odpuścisz i zajmiesz się swoim życiem niż w takiej sytuacji jak teraz:)

Jak była na prawdę Twoja to odnajdziecie sie za rok, dwa, dziesięć.... teraz odpuść bo się zniszczysz.

28

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Nie wiem czy jesteś wierzącym i sakramentalnym mężem ale to w tej Twojej sytuacji jest nie ważne. Przynajmniej dla mnie. Obejrzyj sobie film "Spotkanie" - jest chyba na youtube - to Cię podniesie na duchu big_smile.

29 Ostatnio edytowany przez janboss (2013-01-10 08:49:16)

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Dzień dobry.
 
Darku,
jeszcze rok temu też myślałem, że rozstanie mnie nie dotyczy, że to jakaś abstrakcja. A jednak, stało się. Byłem zaskoczony. Nic tego nie zapowiadało. Skreśliła naszą rodzinę, mnie, 7 lat małżeństwa, wspólną przyszłość. Bo coś pękło, już nie kocha, chyba nigdy nie kochała, udawała licząc, że może zacznie. Kolejne chwile, dni i towarzyszące mi emocje znasz doskonale. Ja, Ty i wielu innych doświadczyło tego samego. W taki sam sposób. "Niepisany" schemat? Szablon? Brak słów.
Kolejne 7 miesięcy prosiłem, płakałem, błaźniłem się i poniżałem. Walczyłem jak lew o nas, o rodzinę. Mamy dwoje dzieci. Wspaniałych synów. Miałem nadzieję. Wierzyłem, że poskładam to wszystko. Gdybym wcześniej wiedział o metodzie 180 stopni kolegi Bags-a...
Ponad pół roku wysiłku wywołało efekt odwrotny, lecz gorszym ciosem okazało się zaprzestanie moich starań. Wtedy pokazała swoje oblicze. Podłość, nienawiść i chamstwo to jedne z wielu zachowań wobec mnie. Posunęła się do tego stopnia, że wykorzystuje nasze dzieci jako "narzędzie zemsty". utrudnia mi kontakt z chłopakami. Już drugi miesiąc nie widziałem się z nimi. Ponadto oskarżyła mnie o wszystkie możliwe rodzaje przemocy wobec niej i o przemoc fizyczną i psychiczną wobec dzieci. To ma być powodem rozwodu z mojej winy. I teraz znów się zacznie. Już mam dość. Nie ogarnę psychicznie tego.

Dlatego Darku życzę Ci jak najczęstszych kontaktów z synkiem i uczestniczenia w jego wychowywaniu, dorastaniu i życiu.
Oby Twoja Daga zachowała zdrowy rozsądek i odrobinę człowieczeństwa, gdyby jednak nie udało Wam się dojść do porozumienia czego nie życzę.

30

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy
mikolajkz1 napisał/a:
Darek07 napisał/a:

chyba tak naprawdę dzisiaj (dopiero) dotarło do mnie to co napisała      "bullinka"

cyt. Darku-to nie tak, ze kobiety nie probuja walczyc o zwiazek. Na ogol zanim kobieta powie, ze nie     ma juz sil i odchodzi znaczy to, ze ona walczyla juz od dawna o zwiazek, dawala ci znaki, mowila, tlumaczyla, ale ty nie zauwazyles tego po prostu, albo uznawales, ze gladzi, czepia sie czy marudzi. Ona odeszla, bo uznala, ze zrobila juz wszystko co mogla i nie widzac z twojej strony zadnych prob naprawienia tego co sie wali uznala, ze nie ma juz szans.

Teraz widzę ,jak np. zorganizowała wyjazd w góry do Karpacza na 3 dni tylko dla nas..
Pewnie po to by odbudować to coś..  Wiem ,że jej kiedyś bardzo zależało !
Kurcze dlaczego wtedy nie docierało do mnie ,że coś dzieje sie nie tak..    .myślałem wtedy ,że wszystko jest ok.. Prawdopodobnie Ona pierwsza zobaczyła problem ,którego ja jeszcze wtedy tak nie widziałem -bo niby było dobrze.  Może sie mylę ,być może sobie teraz już wkręcam -ale być może "Bullinka" ma racje.. 

Ps.Janek masz racje dzieci pamiętają więcej niż mogło by sie wydawać

Dobra ale w tym momencie obarczamy cała wina Darka, bo ona probowała walczyć itd. A Darek bierze to na klate i zaczyna myśleć co by było gdyby.
Prawda jest taka jaka jest, że dziś nie są razem. Co z tego, nawet jeśli wysyłała sygnały, może robiła to źle jesteśmy dorośli, powinna usiąść i powiedzieć, słuchaj moje uczucia do Ciebie słabna zróbmy coś z tym... i zacząć działać.
Moim zdaniem najwyraźniej nie pasowaliście do siebie, skoro nie było takiej rozmowy. Ludzie często są ze sobą z przyzwyczajenia, albo ze strachu że nie znajdą kogoś "lepszego" i męczą się całe życie w takich toksycznych relacjach.

Spróbój przeanalizować związek pod kątem siebie, zauwazyc co Tobie nie pasowało.. może Cie nie szanowała? biła, poniżała? może przekraczała Twoje granice? Moze ją idealizowałeś, tłumaczyłeś to co robiła źle i brałes zawsze wine na siebie? Moze nie było miedzy Wami rozmowy? nie byly realizowane Twoje potrzeby? Moze tylko wydawało Ci się że byłeś szczesliwy?

Spojrz na to trzeźwo i zaakceptuj to że odeszla, ba pozwol jej odejsc poczujesz wkoncu ulge obiecuje.
Kwestia syna na pewno nie ułatwia rozstania bedziesz ją widywał, synek na pewno odczuje to że nie jesteście razem, ale może za jakis czas spotkasz kogos odpowiedniejszego dla siebie i bedziesz jeszcze szczesliwszy niz byles z D. i za kilka lat Twoj syn podziekuje Ci za to że miał silnego ojca ktory wiele go nauczyl:)

Czesto jest tak, ze kobieta mowi, tlumaczy, prosi i zaklina. Niestety zamiast rozmowy ze strony faceta slyszy: czepiasz sie, wszystko jest ok, marudzisz, znowu masz okres? Faceci bagatelizuja rozne sygnaly, bo.... IM jest dobrze-tak sadza. Jak wiec mozna porozmawiac??
Dopiero, gdy ona trzasnie drzwiami budza sie z letargu i zadaja sobie pytanie DLACZEGO.

Darku-moja rada. Daj jej troche czasu na ochloniecie emocji.
Podczas odwiedzania syna zajmuj sie tylko nim a nie Daga. Rozmawiaj z nia o rzeczach dotyczacych tylko syna a nie Was. Emocje ukryj i wyrzuc z siebie, gdy juz bedziesz sam.
Po kilku takich spotkaniach odwiedzajac syna, powiedz jej, ze nadal Ci zalezy, ze chcialbys sprobowac jeszcze raz, ale tak, aby obie strony byly zadowolone. Popros, aby to przemyslala i wyjdz. Syn nie moze slyszec tych slow.
Pozniej przez kilka spotkan znowu tylko dziecko.
Pozniej zapropnuj wspolne wyjscie do kina, parku rozrywki czy czegos, co lubiliscie robic razem.
W tym czasie zajmuj sie soba, wychodz do ludzi, na silownie, spacer czy rob cokolwiek, co pomaga zajac mysli.
Gdy poczujesz, ze juz dacie pogadac ze soba-popros o rozmowe i zapytaj co dalej z Wami.
Licz sie z tym, ze ona moze juz nie chciec. Wtedy badz dobrym ojcem dla swojego syna i zajmij sie swoim zyciem.

Powodzenia.

31

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

witam wszystkich, jestem przed rozwodem. mój mąż- marynarz przyjechał i powiedział sorry nie kocham cię. nie ma nikogo innego po prostu stwierdził że nie może być ze mną. tydzień płakałam a on mnie pocieszał potem ja go pocieszałam co jest troszeczkę dziwne. w poniedziałek składamy pozew i za dwa miesiące już nas nie będzie. mamy córkę 3-letnią. mam mieszane uczucia- bo ja tez już go nie kocham i cieszę się że ten koszmar się kończy, ale z drugiej strony jest to dla mnie porażka i po prostu przywiązałam się do niego to 6 lat mojego życia, które było fajne po prostu. plus jest taki że mamy dobre stosunki, ale wiem jak to bedzie wygladac on będzie miał dół i będzie do mnie dzwonił, ale jak będę miała doła to pewnie nie będzie miał czasu- zresztą tak samo było w małżeństwie. dlatego myślę, że pierwszy raz w życiu nie będę go pocieszała. Ciężka sprawa - zastanawiam się czy będę mogła być z kimś jeszcze po takiej porażce - w sensie zaufać komuś. wcześniejszy związek to był na studiach i tak naprawdę facet mnie zdradzał co się bardzo na mnie odbiło. MOże poprostu nie powinnam z nikim być, chyba sie nie nadaje.

32

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Cześć

Minął kolejny okres (dla mnie naprawdę bardzo ciężki ! ) Wciąż próbuje w miarę nie nachalnie ,ratować "nas" -tz. moja rodzinę: Daga ,mały Szymuś i ja + pies Odi     -BEZ SKUTECZNIE !!!

Dziś są urodziny Dagusi ( 6 luty ) 32 lata 
..i w związku z tym ,że Mały Szymuś rozchorował się i dzisiejszy dzień (zrobiłem sobie wolne ) ja go pilnowałem w Dagi domu (żeby na dwór go nie wyciągać -w drodze do mnie)
Dzień prędzej zamówiłem tort z urodzinową dedykacją o de mnie i Szymusia ,kilka baloników ,szampan (bez alkoholowy ,bo też dla Szymusia) ,świeczka.. Gdy Daga wróciła z pracy odrazu (ja i syn) zaśpiewaliśmy sto lat -i takie tam.. miał byc miły nastrój.. -nie oczekiwałem ,że rzuci mi sie w ramiona ,ale chociaż -jeden nie zobowiązujący uśmiech ..cokolwiek.. chociaż ze w zględu na naszego syna mogła chociaż chwilkę udać ,że jest miło zaskoczona przez nas obu.. Niestety NIE !
Ja czuje sie ,tak to odbieram ,widzę to ,nie wkręcam se.. ,ale wiem ,że jestem w jej oczach postrzegany jak jakiś gestapowiec który wybił jej rodzinę ! (mimo ,że z rodziną z jej strony uważam mam dobre stosunki) NIE POTRAFIę TEGO ZROZUMIEć !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Kurde !

Dzisiejszy dzień jest tylko takim wycinkiem "naszego" ostatniego okresu -ma jakąś złość do mnie ,jakąś zawiść nie wiem  jak to nazwać (nawet często wzrokiem ucieka) 

Kiedyś pytałem sie czy ma kogoś ,czy jest ktoś trzeci ? bo to by wiele tłumaczyło -odpowiedziała ,że NIE (poprosiłem żeby przysięgła na Szymusia i przysięgła)

Nie twierdze ,że kogoś ma ,ale wiele na to wskazuje.. wskazywało jak jeszcze razem mieszkaliśmy -jak sobie poukładałem w całość ostatnie ,życie.. wychodzenie z tel.gdy ktoś dzwoni ,wogóle PIN w tel. bo raz chciałem sprawdzić ,uśmiechanie sie do laptopa -a po chwili złowrogie spojrzenie w moją stronę ,zaczęła wychodzić (niby z koleżankami) na imprezy ,brak sex-u (z jej strony) i wiele innych takich..
Może ja sobie wkręcam jakiś głupi film ,że tak może być.. A może nie kłamała jak przysięgła..
Tego nie wiem.. nigdy jeszcze jej nie złapałem ,że jest ktoś trzeci.. więc nie osądzam.

To chyba z mojej strony chore ,że ja dalej ją mocno (naprawdę) kocham i kieruje sie tym ,że rodzina najważniejsza -walka do końca !

Nie wiem co będzie dalej.. co dzień płacze "jak baba" -bez urazy dla pań ,wkur...m sie na całą tą sytuację ,nic nie ogarniam -poznałem chyba przez to o wiele bardziej znaczenie i siłę słowa miłość i próbuje dalej.............

W niedziele 6 urodziny Szymusia i niby "wspólne" przyjęcie (dla najbliższych) 

A za kilka dni walentynki i robię akcje (pewnie i tak bez sensu). Wieszam mega ,mega wielki baner w nocy  na przeciwko bloku (okna) Dagi ,żeby jak wstanie i otworzy żaluzje ujrzała wielki napis "Dagusia Kocham Cie"        -pewnie i tak będzie miała to gdzieś hmm

Może nie potrzebnie  i może nie warto -to i tak zrobię to     Uważam ,że jestem najzwyczajniej normalnym człowiekiem ,ale to wszystko chyba zaczyna być chore.

Ps.pisze tu w ogóle bardziej w formie "jakiejś terapi " -bo inaczej to zwariuje. Niby "100" znajomych osób do o koła ale nie mam komu powiedzieć co czuje chociaż w jakimś procencie

33

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

To normalne, że walczysz. Zależy Ci, dużo Was łączy.. nie dziwię Ci się.

Z tego co piszesz to naprawdę wydaje się, ze może jednak kogoś mieć.. zwłaszcza, ze takie rozstania zazwyczaj są podszywane osoba trzecia. Zwłaszcza gdy ma się dziecko.. i naprawdę dużo spraw Was łączy. Nie wierze w to, ze można od tak przestać kogoś Kochać.

34

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

przysięgala na zdrowie syna...... spytaj się jeszcze raz na spokojnie, czy jest pewna że chce przysiąc na zdrowie dziecka że nie ma nikogo innego...
Sorry ale te zachowanie ktore opisywaleś jest typowe.....

35

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Człowieku, Twoja była na 99 procent ma kogoś. To nie dzieje się tak, że kobieta przekreśla kawał życia tylko dlatego, żeby być sama. To że nie mówi, że kogoś ma, to też standard. Ja jestem 2 miesiące po rozstaniu, przez ostatni miesiąc wiedziałem, co się dzieje, kiedy chciałem przeprowadzić poważną rozmowę o nas, wyprowadziła się. Wiem, że mieszka u innego, wiem, że przedstawiła go już swoim rodzicom, a ona i tak cały czas twierdzi mi, że nikogo nie ma. Twierdzi także, że brzydzi się kłamstwem. Rzadko, naprawdę rzadko zdarza się, że kobieta przyznaje się, że odchodzi do innego. Taki mechanizm psychologiczny. Stawiałoby to ją w złym świetle, a to przecież my jesteśmy wszystkiemu winni. Musisz dopuścić do siebie myśl, że ona kogoś ma i może wtedy Ci to pomoże skupić się na własnym życiu. Jeśli mimo wszystko chcesz ją odzyskać, przygotuj się na dłuższą walkę. Znam z życia przykłady, gdy kobieta wracała do mężczyzny gdy odeszła do innego. Ale to była kwestia roku, gdy motylki w brzuszku już pozdychały i nagle ten cudowny nowy przestawał być nowy, a nawet okazywał się starszy od starego, czyli w tym przypadku Ciebie. Słuchaj się bagsa, on mądrze prawi. Cierpliwości i powodzenia

36

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Dagusia..

37

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Czesc

Darek nie wieszaj tego banera ,przemysl to jeszcze raz .
Musi Ci być bardzo trudno ale popatrz na to z tej strony ze Ty znowu nie słuchasz jej .
Mówiła że coś sie w niej wypaliło i chce odejść to postaraj sie to uszanować.
Walcz o nią i o rodzinę ale teraz to musi wygladac po prostu w inny sposób.
Duzo trudniejszy i bolesny i nie wiadomo czy przyniesie sukces .

Zycze wytrwałości i powodzenia

38

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Wiem ,że zachowuje się czasami jak gówniarz Np. z banerem (ale nie chce zapewniać jej o tym ,że Ją kocham tylko słowami -w takiej chwili) Gadać każdy może..   ..z drugiej strony myślę że Ona doskonale wie ,że kocham bezgranicznie ją i Szymusia ! Kocham Ją jak cholera !!! I to nie jest zauroczenie czy przyzwyczajenie. Jak ktos kogoś naprawdę mega mocno kogoś kocha (z czytających) to chyba mnie po części rozumie..
Święto zakochanych "walentynki i mam jej powiedzieć ,że ją kocham ? i dać jej kwiatka ? Mega trilion bilion razy już to mówiłem ! i co z tego ..?
Gdybym wiedział co jeszcze moge zrobić to bym to zrobił -mimo ,że słysze tylko do okoła: odpuść sobie ,uszanuj jej decyzje ,znajdziesz sobie szybko inną itp. Ale ja nawet nie wiem czy mnie zdradza ,czy faktycznie coś w niej pękło ? Ale jeśli pękło to czemu poddaje się bez walki ? Nie próbuje walczyć (nie próbowała) Dlaczego nie potrafi rozmawiać tak poprostu -po chłopsku ,kawa na ławę.. Przecież nie rozmawia sama a moje wszystkie rozmowy ucina.. Ja przynajmniej jak jest problem to staram sie go wyjaśnić w SPOKOJNEJ rozmowie -myślę ,że trzeba rozmawiać ! bo jak inaczej sie domówić ,żeby było okey.
Napisałem jej jakiś czas temu maila ,że jak ma z czymś problem to niech powie ,jeśli jest kimś zauroczona -zakochała sie w kimś itp .niech powie -ja nie będę na nią krzyczał  ,nie będę jej bił ani nic z takich rzeczy (nigdy jej nie biłem -tak dla jasności) a spróbujemy razem to jakoś logicznie rozwiązać problem i stanę na głowie ,żeby zrobić coś co spowoduje ,że będzie okey.

Kurcze mamy przecież kochanego Szymusia którego oboje bardzo mocno kochamy i co ..będziemy się nim teraz do końca życia dzielić na zmianę. Jak juz nie dla mnie  i nawet jak nie dla Niej to chociaż dla dziecka powinna spróbować ,..chociaż spróbować !

Jak nie wyjdzie to chociaż będziemy wiedzieli ,że próbowaliśmy.. razem -bez względu kto się odkochał..

39

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Stary, wiem że to trudne, ale musisz zrozumieć, że dla niej nie ma już żadnych was. Ona nie musi z Tobą szukać żadnych logicznych rozwiązań, bo Ciebie w jej życiu już nie ma. Jest ktoś inny i teraz to on zaprząta jej głowę. Narzucając się sprawiasz, że oni mają wspólny temat - namolnego eksa. Tylko przez to ich zbliżasz do siebie, to ich łączy. Odpuść na razie. Na razie. Dla Twojego dobra i dalszej relacji z nią.

40

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Darek07
przepraszam, że to napiszę, ale za parę miesięcy jak ochłoniesz będziesz czuł się fatalnie i żałośnie. Nie narzucaj się to podstawa. Chłopie ja się poniżałam przez pierwsze parę miesięcy i co...i do niczego to nie doprowadziło. Próbuj układać sobie życie na nowo. Nie rób akcji z banerami to naprawdę nie tędy droga. Odwiedzaj syna, ale o niej narazie zapomnij, to narazie nie ma sensu.

41

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Darek, pokaz jej kogo traci. Pokaz ?e potrafisz zyc bez niej. Zadbaj o siebie, o swój wyglad, zainteresowania. Odsun si? od niej. Traktuj ledwie akceptujaco, zostawiaj coraz wiecej obowiazkow na jej glowie - pretensje ? "Przyzwyczjaja si?", Walentyki - kartka " z podziekowaniami za to co by?o" zadne kwiarty namolnosci. To ja tylko denerwuje, inny jej da wiecej satysfakcji. Wyjdz z domu na kilka godzin, do znajomych, wyjedz sam na narty itp.. Ale ZERO alkoholu.
Zostaw ja samej sobie, niech widzi ?e to ona Ciebie traci a nie Ty ja !!

42

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Witaj Darku, długo zastanawiałam się czy pisać coś w twoim wątku ale zauważyłam, że nikt dosadnie nie określił pewnych kwestii dlatego wyrażę jednak swoje zdanie. Może spojrzysz z innego punktu widzenia.

Sprawa z walentynkami i banerem - jak dla mnie strzał w kolano, mało intymne, mało kreatywne           ( rodem z komedii romantycznych ) na osobie, która na chwilę obecną swoją postawą pokazuje "mam cie dość"  zrobi to odwrotne od oczekiwanego wrażenie.

Analizujesz co było: po co ciągle w kółko to samo ? na to był czas jak tworzyliście coś latem, teraz skup się nad tym co jest teraz. A teraz  wygląda to tak, że im bardziej będziesz się zbliżał tym dalej ona będzie uciekać. Ja rozumiem twoją wolę walki, ale czy nie uważasz że nie przekonasz dorosłej osoby do czegoś czego ona nie chce? gdyby dawała ci jakiekolwiek nadzieje - to byłby dialog, rozmowa, próba a ona nie chce już tego. Postawiła krechę. 

I co teraz ? a co o niej teraz wiesz? powiedziała ci, że coś pękło że cie nie kocha. Pytanie dlaczego?, w którym momencie ? jak to się stało, że przegapiliście ten moment ? czego jej brakowało, czego brakowało tobie ? co was tak naprawdę łączyło ? a co mogło podzielić ? jak ona się czuje w obecnej sytuacji ? czy wie i bierze pod uwagę jak czujesz się ty ? czy nie jest za późno aby się tym wszystkim interesować ?

Jak dla mnie samo wytłumaczenie coś pękło i  bum koniec małżeństwa jest mało poważne, właściwie jak dłużej się nad tym zastanowić to po co mi taki mąż/ żona która ma taki system wartości.

Kwestia na którą zwróciłam uwagę i która mnie bardzo "razi" , mam nadzieję że cie nie urażę , ale jak czytam "dagusia", "szymusia" ( choć to bardziej zrozumiałe, czule mówisz o synu ) ale to takie cukierkowe.  Wyobrażam sobie, że jesteś takim facetem "ciepłe kluchy" - za każdym razem jak czytam  dagusia, kocham cie dagusiu. To takie moje subiektywne odczucia, ale piszę o tym ponieważ jeśli do niej tak samo się zwracasz a ona jest na etapie "nie chcę być już z tym gościem" to przypuszczam, że tracisz w jej oczach ( wydaje mi się,  że ogólnie kobiety średnio przepadają za takimi cukiereczkami, ale mogę się mylić).
Dorosły mężczyzna, wykaż się klasą. Chcesz jej imponować? pokaż klasę, nie rób gestów na poziomie gimnazjalistów ( wieszanie banerów, kwiatki do pracy, czekoladki na wycieraczce i wszystkie inne opłakane gesty).

Niespodzianka w jej urodziny ? według mnie też strzał w kolano. Nie chciałoby mi się przyjmować prezentu, ani kwiatów od kogoś kogo przed chwilą "kopnęłam w cztery litery". To logiczne. Pobudka!!!!
Wiesz co ? jakby ktoś kogo właśnie wyprosiłam ze swojego życia złożył mi życzenia w "dniu zakochanych" to pomyślałabym, że ta osoba wykazuje się przede wszystkim brakiem szacunku do samego siebie.  Ale to też tylko moje subiektywne przemyślenia ( ot taki kolejny punkt widzenia obcej osoby).

Reasumując: szanuj się ! nikogo nie zmusisz do niczego, nie zaimponujesz jeżeli nadal będziesz działał w ślepo, nie jesteście parą smarkaczy tylko dorosłymi ludźmi, którzy wychowują dziecko. Jeżeli próby rozmów, argumentów ( w tym uczucia ) , wyraźnej chęci zmiany - nie działają to uwierz, żadne twoje oddane gesty nie uratują tego związku.

Trzymam kciuki, abyś skupił się trochę na sobie. Taki rekonesans pomoże ci na teraz i na przyszłość.

43

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Cześć 

Dziękuje za odpowiedzi. Naprawdę cieszę sie ,że znalazłem to forum

Właśnie wróciłem z miasta. Byłem najpierw na basenie popływać (a raczej katować sie) ,potem do kina na film: "Poradnik pozytywnego myślenia" (polecam tym w podobnej do mojej  sytuacji)
Naprawdę nie głupi film -trochę otwiera oczy..    Facet uparcie walczy o żonę..

Przyjechałem do domu ,włączam kompa i czytam Wasze kolejne wypowiedzi które.. sprowadzają sie do jednego -odpuścić sobie Ją !
Wszystko do o koła podpowiada ODPUŚĆ SOBIE JĄ !  Tylko jak to zrobić skoro Ja KOCHAM ?

..nie wiem ,może faktycznie czas zrobi swoje i dam spokój ,może nigdy nie odpuszczę ,a może sie jeszcze ułoży..        ..wiem ,wiem zaraz ktoś napisze ,że jestem głupio uparty ,że nie słucham co inni dobrze mówią (piszą)           -słucham ,tylko serce nie pozwala mi wyciągnąć wniosków   


Pozdr.

44

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy
Darek07 napisał/a:

Wszystko do o koła podpowiada ODPUŚĆ SOBIE JĄ !

Darek07 problem w tym ze Ty czytasz jedno a rozumiesz drugie.
Nikt nie napisał ze masz ja sobie odpuścić tylko zebys zmienił teraz swoje zachowanie.
Odpuścił bycie nachalnym,przestan się narzucać i zachowywać się jak mały chłopiec.


Pomyśl w ten sposób ,co by było gdyby teraz jakaś kobieta się koło Ciebie kręciła i narzucała bo się zakochała,kiedy Ty masz w glowie coś innego?

Dobrze że kochasz ale teraz miłość powinienes okazać w inny sposób.

Poza tym gdybyś tak okazywał żonie miłość i zainteresowanie wcześniej to pewnie ta sytuacja nie miała by miejsca.
Nie można tego teraz nadrobić ,teraz musisz jej pokazać że już choć trochę coś zrozumiałeś.

Życzę powodzenia.

45

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Darek07
powiem Ci szczerze, takim zachowaniem nie zachęcasz jej do siebie, a wręcz przeciwnie. Weź się w garść! Pomyśl o terapii to może by Ci pomogło.

46 Ostatnio edytowany przez KGB (2013-02-10 12:27:50)

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy
Darek07 napisał/a:

Cześć 
..nie wiem ,może faktycznie czas zrobi swoje i dam spokój ,może nigdy nie odpuszczę ,a może sie jeszcze ułoży..        ..wiem ,wiem zaraz ktoś napisze ,że jestem głupio uparty ,że nie słucham co inni dobrze mówią (piszą)           -słucham ,tylko serce nie pozwala mi wyciągnąć wniosków   
Pozdr.

Kiedyś przeczytałam, że czas nie leczy ran ale sprawia, że mniej boli - to prawda. Czas zdecydowanie jest naszym sprzymierzeńcem.

Ciężko jest racjonalnie działać, kiedy miotają tobą uczucia, ale działanie jak spanikowany piesek który się zgubił i biega w kółko nie wiedząc co ma ze sobą począć ( przepraszam, jeśli uraziła cie ta analogia - nie celowo ) nie przyniesie dobrego rezultatu.

Wiadomo jest szok, odrzucenie, cierpienie ale pomimo tego trzeba się zebrać w sobie i postarać myśleć racjonalnie - dopiero wtedy będziesz wiedział jak rozwiązać problem, jak się odnaleźć w sytuacji w której się znalazłeś.

Jak popracujesz nad sobą to zobaczysz, że niektóre rozwiązania same się nasuną. Dowiesz się nie tyle jak odzyskać żonę, ale także czy jest sens ? - teraz powiesz: "Oczywiście, że jest sens!"

A myślałeś nad tym co zrobić dalej jak już udałoby się ją przekonać aby przyjęła cie do swojego życia? Zastanowiłeś się co macie sobie do zaproponowania ? czy wiesz co należałoby  naprawić , który aspekt waszego życia zadecydował, że się posypało ? czy jesteś pewien, że po 2 latach nie wypomniałbyś jej, że cie odrzuciła ? czy pomimo tej sytuacji jesteś w stanie zaufać jej bezgranicznie ? jaki masz pomysł na to żeby nie dopuścić do takiej sytuacji ponownie ?
Czy odpowiedziałeś sobie na te pytania ?  czy skupiasz się na tym jak ją odzyskać - a później to już jakoś będzie......?

Może jak odpowiesz sobie szczerze na kilka pytań to nasunie ci się odpowiedź dlaczego nie możesz jej odzyskać smile

47

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Dziękuję         ..będę starał sie przestawić moje myślenie ,nastawienie w okazywaniu uczuć do Dagi
Dzisiaj Szymuś ma urodziny -6 lat smile i zaraz wybieram sie do niego (mieszkania Dagi ,bo ten weekend przypada ,że Szymuś u Niej)
Bez względu jak sie potoczą losy ,to i tak będę skazany na Dage ,bo przecież mamy razem Szymusia i nie da sie ,żebym jej nie widywał.. 

Dzisiaj chyba pierwszy raz przespałem całą noc normalnie ;]
Ps.nie jestem człowiekiem który się obraża ,uraża ,gniewa itp. wink  Przeciwnie jestem wdzięczny za szczerą ocenę sytuacji. 


Dziękuje

48

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Darek07
oczywiście, ze tej kobiety nie da się wymazać z Twojego życia, bo jest matką Twojego syna i to się nie zmieni, ale relacje między wami narazie są inne niż były. Nie łudź się tylko, że to że będziesz ją często widywał w zwiazku z synem to coś zmieni. Powiem szczerze, ze lepiej dla Ciebie byłoby gdybyś jej w ogóle nie widywał. Najlepsze co możesz teraz zrobić to skupić się NA SOBIE I TYLKO NA SOBIE, no może oczywiście jeszcze na dziecku. Na nic innego nie masz wpływu. Zacznij uprawiać sporty, pomyśl co lubisz robić, rozwijaj pasję, szukaj kontaktu z ludźmi, rób rzeczy na które wcześniej nie miałeś czasu, kino, teatr, pracuj, ale też zastanów się nad sobą, w czym nawaliłeś. Przede wszystkim szanuj siebie, nie rób nic pod wpływem emocji. Jeśli chcesz coś zrobić to napisz najlepiej wcześniej tu. Tu są ludzie, którzą przeszli albo przechodzą przez to samo piekło co Ty, uszy do góry!

49

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Nie mam już sił..

50

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

co jest, pisz

51

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

hej Darek!  Kobieta bez przyczyny nie odchodzi.Wiem to po sobie.Ja też mam taki zamiar,mecze sie,mąż wieczny kawaler nie nadaje sie do życia w rodzinie a jak było u ciebie?

52

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Cześć

Czas ucieka (kilka m-cy prysło) ,a u mnie sytuacja bez większych zmian..

Cały czas mam kontakt z Dagą ze względu na syna ,opiekujemy sie nim na zmianę i kochamy go oboje bardzo. Rozmawiamy przy przekazywaniu (głównie o Szymusiu) spokojnie bez konfliktowo ,ostatnio nawet miło.

Troszkę sie ogarnąłem ,więcej pracuje -nadrobiłem zaległości (praca pozwala mniej myśleć o marzeniu bycia razem)
Czas który spędzam z synem (w/g naszego grafiku dwa dni z jednym noclegiem w tygodniu + co drugi cały weekend -w praktyce mamy syna po połowie) staram sie wykorzystywać na max-a.
Dużo rozmawiam z Szymusiem ,mamy pełno fajnych zajęć ,zabaw i w ogóle miło spędzamy czas. Pilnuje też obowiązków (obowiązków 6 letniego dziecka) takich jak posprzątaniu zabawek po sobie ,myciu zębów itp. itd
Widzę ,że Szymuś lubi spędzać czas zemną i to mnie bardzo cieszy smile   Mamy dobry kontakt ojciec-syn

Co do Dagi..  Dalej łudzę sie ,że będziemy razem ,dalej Ją kocham ! 
Ale już nie męczę jej tak jak to było na początku (po rozstaniu) ,żeby wróciła do mnie ,ale rzadko co jakiś czas zapytam czy zmieniło sie coś w stosunku do mnie ,czy podoba sie jej życie be ze mnie. Ostatnio zaczęła nieśmiało odpowiadać ,że nie wie..  ,ale dalej twierdzi ,że mnie nie kocha. Po tych słowach pękam od środka ale próbuje nie pokazywać tego i jak tylko już nie jestem obok niej przeważnie wybucham płaczem.. (w samochodzie albo gdzieś tak ,żeby nikt nie widział) 

Nie widzę też żeby Daga sie z kimś spotykała -ale nie jest to wykluczone (nie śledzę jej nie szpieguję ,ani nic z tych rzeczy) 

Ja też nie mam nikogo ,mimo ,że nie jesteśmy razem -nie zdradziłem jej.

Boje sie jednak bardzo dnia w którym dowiem sie ,że Daga ma kogoś


Ps.dzisiaj głupio zrobiłem ,powiedziałem przez tel. że nie mogę jej widywać bo po każdym widzeniu jest mi strasznie ciężko.. 

                ..chociaż wiem ,że chciałbym być z nią i Szymusiem rodziną w komplecie na zawsze

Brakuje mi jej bardzo ,ale czy to ma jeszcze sens ?

53

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Darku nareszcie sie odezwales smile
No tak minelo kilka ladnych miesiecy i hmmm tak jak piszesz nic sie nie zmienilo hmm
Bardzo dobrze ze zaczales panowac nad emocjami przy niej. Nie chce gdybac czy ma kogos czy nie ale dziwne ze tak nagle przestala kochac i odeszla. Przewaznie ludzie podejmuja jakies starania by bylo lepiej w zwiazku. Jesli bardzo ja kochasz i nie spieszy Ci sie do nowego zycia to poczekaj jeszcze troche w takim ,,zawieszeniu,, bo nie mozna nic zrobic w Twojej sytuacji. Bieganie za nia jak juz wszyscy wiemy nic nie da. A jesli ona nadal nie bedzie dawala znaków ze chce cos zmienic to chyba kiedys bedziesz musial sie zastanowic co dalej, bo cale zycie nie mozesz czekac az cos w niej sie zmieni. Nie mowie odrazu o nowym zwiazku ale o zamknieciu Waszego malzenstwa bo kiedys jakas decyzje trzeba bedzie podjac.
Bardzo Ci zycze zeby wszystko sie ulozylo jakos.

54

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Są dni ,jak dziś ,że płakać sie chce jak cholera. Czas mija i nic -u mnie przynajmniej na razie czas nie leczy..  Oddaje sie pracy ,uprawiam sport ,cały czas czymś sie zajmuję  ,ale dalej mam pustkę ,smutno mi. Tak naprawdę coraz bardziej czuje się wrakiem człowieka ,tracę radość życia. Sam widzę po sobię ,że nie jestem takim wesołym człowiekiem jak zawsze co sie odbija na wsztystkim.


ten weekend Szymuś spędza z Dagą (według naszego ustalenia) ale wczoraj dowiedziałem sie ,że Daga zawiozła Szymusia do babci -niby na 2 godziny ,bo musi na imprezę do koleżanki która jest w ciąży.
Dzisiaj umówiłem sie ,mimo że to nie mój weekend ,przyjadę po syna i pojedziemy po oglądać zawody supermoto bo akurat były w okolicy i Daga zapytała sie czy może jechać z nami. Powiedziałem ,że ok. Jak przyjechałem po nich (pod dom babci) to powitałem sie z synem -jej powiedziałem tylko normalnie  "cześć" i usłyszałem od Szymusia odrazu ,że dzisiaj spał u babci bo mama była na "szkoleniu" i dzisiaj dopiero przyjechała do niego. Spojrzałem jej w oczy i od razu tłumaczyła że sie przedłużyło i pojechała spać do siebie do domu i rano przyjechała po syna. Krew mnie zalała ,ale starałem sie nie pokazać tego -choć to pewnie i tak dało sie wyczuć. Obejrzeliśmy zawody i odwiozłem ich do babci. Na odchodne usłyszałem tylko ,że jej tez jest ciężko i poszła. 

Powiedziałem jej ,że jak tak naprawdę musiała wyjść na imprezę to powinna przywiezć syna do mnie ,a nie do babci (z całym szacunkiem dla babci)  U mnie ZAWSZE jest miejsce i czas dla syna !
Mam wrażenie (i przeczucie) choć dalej jej nie złapałem ,że kogoś ma i to juz od dawna
-Ale chciałbym bardzo ,żeby moje przeczucie sie myliło.. Bo mam wrażenie ,że to sie zakończy jakimś dramatem

55 Ostatnio edytowany przez bags (2013-05-12 18:06:50)

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy
Darek07 napisał/a:

Są dni ,jak dziś ,że płakać sie chce jak cholera. Czas mija i nic -u mnie przynajmniej na razie czas nie leczy..  Oddaje sie pracy ,uprawiam sport ,cały czas czymś sie zajmuję  ,ale dalej mam pustkę ,smutno mi. Tak naprawdę coraz bardziej czuje się wrakiem człowieka ,tracę radość życia. Sam widzę po sobię ,że nie jestem takim wesołym człowiekiem jak zawsze co sie odbija na wsztystkim.
Jak przyjechałem po nich (pod dom babci) to powitałem sie z synem -jej powiedziałem tylko normalnie  "cześć" i usłyszałem od Szymusia odrazu ,że dzisiaj spał u babci bo mama była na "szkoleniu" i dzisiaj dopiero przyjechała do niego. Spojrzałem jej w oczy i od razu tłumaczyła że sie przedłużyło i pojechała spać do siebie do domu i rano przyjechała po syna.
Powiedziałem jej ,że jak tak naprawdę musiała wyjść na imprezę to powinna przywiezć syna do mnie ,a nie do babci (z całym szacunkiem dla babci)  U mnie ZAWSZE jest miejsce i czas dla syna !
Mam wrażenie (i przeczucie) choć dalej jej nie złapałem ,że kogoś ma i to juz od dawna

Jak ona chce jeschac na szkolenia, sympozja, wyklady i wypady integracyjne to z reguly zapomnij, ze dzieciak wyladuje u Ciebie. Ty jestes na szarym koncu zrolowanej listy jej opcji. O ile nie daleko za poza rolka.

Sorry Darek07 ale szukaj dobrego prawnika dla siebie i zacznij na powaznie studiowac watek "jest zle mam 36 lat i rozwod" ze szczegolnym uwzglednieniem postow Mark21.
Historia jakich wiele na tym forum zatacza coraz to szersze kregi u Ciebie...

56

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

dzięki za odpowiedz..   

syna mam regularnie -stały kontakt  ..to nie w tym problem

mi nie chodziło o to ,że dała Szymusia do babci (akurat babcia jest ok) ,wiedziałem wcześniej ,że będzie u babci na około 2 godziny   -tylko ,ze prawdopodobnie na imprezie sie rozbawiła za dobrze i wolała tam zostać (może z kimś.. tego nie wiem) niż z dzieckiem -a to był jej weekend z Synem !
Ja mój czas z synem przeznaczam tylko dla niego lub robimy coś ,gdzieś jedziemy ,czymś sie zajmujemy ale RAZEM !   
Zakładam ,że miałem nie wiedzieć ,że impreza na całą noc..

Ps. z perspektywy czasu widzę ,że dla niej już dawno nie ma nas :[

57

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy
Darek07 napisał/a:

Zakładam ,że miałem nie wiedzieć ,że impreza na całą noc..

Ps. z perspektywy czasu widzę ,że dla niej już dawno nie ma nas :[

Tylko nie impreza, to szkolenie zawodowe... mocno integracyjne.

Przykro mi Darku ale jedno co moge Ci powiedziec, to "Witaj w klubie"...

To My juz przeczuwalismy - jako Ci juz doswiadczeni - od poczatku. Szanowalismy Twoja decyzje o walce o Was zastrzegajac jednak, ze jest to dzialanie psu na bude...

Psy szczekaja a karawana jak zycie... jedzie dalej.

58

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Dla mnie walka o nas troje nadal trwa.. ,ale coraz mniej wiary ,że może jednak sie uda
Chciałbym ,żeby moje przeczucia sie myliły i żebyście Wy sie mylili ,ale jednak coraz więcej wskazuje na to ,że macie racje..   

A może to dopiero do mnie powoli dociera ,że już po wszystkim -wcześniej nawet nie dopuszczałem takiej myśli..

Kurde smutno mi czuje sie jak ciapek
a najbardziej szkoda mi ,że Szymuś nie będzie miał rodziców w komplecie

59

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Qrwa (sory za słownictwo) jak mi ciężko !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Mam nadzieje ,że kiedyś znajdę sposób i pogodzę sie z tym ,że Daga (mimo ,że ją nadal -bez względu na wszystko kocham) już nie jest dla mnie   :[
zanim skończy sie to jakimś dramatem..  Naprawdę nigdy nie myślałem ,że tak to sie potoczy.

60

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Darek
pisz...co się stało nowego, nowe fakty czy jak? O czym Ty chłopie piszesz, jakim dramatem? Mój jm też już z nami nie mieszka, a ja się powoli ogarniam, czas leczy rany, pamiętaj o tym.

61

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Sytuacja bardzo bardzo ciężka....mnie facet zostawił trzy lata temu i jeszcze się nie ogarnęłam.....rozumiem Cię Darku bardzo dobrze....to boli.
Rady są właściwe, musisz odpuścić,  uwierz mi, Twoje zachowanie działa na nią jak płachta na byka.
Ja jestem z siebie dumna, wyłam dniami i nocami, ale w poduchę, w łazience, żeby dzieci nie widziały, a dla niego byłam silną babą i tak też mnie odbierało całe otoczenie.
On zostawił mnie dla innej, a z mojej strony ja dla niego umarłam, a tym samym ich związek szybciutko się zakończył.
Gdybym zabiegała, wydzwaniała, płakała, śledziła, wyzywała, to właśnie by ich cementowało, a tak on teraz lata za mną jak pies.....
Głowa do góry......dla niej masz być silny  FACET, dbaj i kochaj syna, a ją spuść...ANN1

62 Ostatnio edytowany przez Drzazga (2013-05-30 13:59:09)

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Darek, nie warto się dla niej tak zamartwiać.
Odeszła.
Przysięgała na zdrowie syna (!) że nikogo nie ma.
Po 6 miesiącach ...mleko się rozlało.

Wyczekała 6 miesięcy po to żeby w sądzie powodem rozwodu był trwały rozkład pożycia udowodniony 6 miesięcznym rozstaniem.
Czyli tak jak z reguły wymaga tego sąd. Ktoś jej to doradził.
Przez ten czas oszukiwała Ciebie.
Perfidnie zaplanowana gra, na wykiwanie Ciebie w "białych rękawiczkach:
Trudno trafiłeś na wybrakowany model.
To nie tragedia, nie Twoja wina że zaufałeś komuś kto na to nie zasługiwał.

Zadbaj o siebie !
Wyjdź z tego toksycznego związku, do ludzi, do Twoich zainteresowań.
Zainwestuj w siebie.

Mimo wszystko, spróbuj znaleźć dowody, świadków.
Że "to" rozpoczęło się przed kilkom  miesiącami.
Po orzeczeniu jej winy, nie będziesz przynajmniej musiał płacić alimentów na nią ( czyli również jej lovelasa).
Zadbaj o siebie !

63

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Witam wszystkich 

dziś zrobiłem sobie podsumowanie z ostatniego ,około 1.5 roku i odszukałem mój wątek..

Sporo czasu już upłynęło od rozstania..    i dalej jakoś nie fajnie..   
Czas pokazał ,że mieliście rację  ,że w takich przypadkach jest ktoś trzeci który był główną (być może nie jedyną)  przyczyną rozstania mojego z Dagą. Przynajmniej z dwa lata temu powinienem spotkać Pana Krzysia z którym  NAPEWNO spotykała się moja ex -mimo ,ze twierdziła że nic takiego nie miało miejsca ,nie mówiąc już ,że dwukrotnie PRZYSIĘGAŁA NA ŻYCIE NASZEGO SYNA ŻE Z NIKIM SIĘ NIE SPOTYKA ! 
W między czasie wpadła na pomysł żeby podać mnie o alimenty ( http://www.netkobiety.pl/t62588.html ) mimo ,że utrzymuje niemal w całości i po połowie wychowuje mojego syna -opieka naprzemienna (nie jestem tylko niedzielnym tatom)
Do tego dochodzą konflikty o to gdzie syn ma iść od września do szkoły i różne inne takie..

Wiadomo takie sprawy chyba zawsze niosą za sobą wiele problemów i niefajnych sytuacji gdy brak jest porozumienia
Dużo czasu zastanawiałem się nad sobą ,jakie ja popełniłem błędy ,co powinienem w sobie poprawić ,żeby na przyszłość być lepszym człowiekiem -tylko jaka ta przyszłość będzie ? Nie wiem. Pogodziłem się z rozstaniem ,ale szczerze to nie wiem czy tak w 100 % ?  Wiem że nie wrócimy do siebie -już to do mnie jakiś czas temu trafiło. Ale gdzieś tam po cichu dalej jakoś tam jestem zazdrosny o nią..
Żal mi do dziś (to chyba nie przejdzie..) ,że nasz syn nie wychowuje się w normalnej kompletnej rodzinie.. 
W kwestii ratowania naszego związku jak i opieki i wychowywania mojego syna uważam ze mam czyste sumienie i śmiało mogę spojrzeć w lustro
Niestety czas pokazał ,że ex pod przykrywką miłej i sympatycznej dziewczyny okazała się "zakłamaną kur.." (przepraszam za wyrażenie)

Problem w tym że ta "złość" której niby prawie nie mam gdzieś tam jednak siedzi i niszczy mnie ,zmienia mnie ,wiem że muszę się z tym definitywnie uporać. Mam problem z zaakceptowaniem frajera (czyli Pana Krzysia) i całe szczęście ,że prawdopodobnie mnie unika.. -nigdy nie mogę trafić na niego. Wiem ze powinienem machnąć na gnoja -ale z drugiej strony ta złość spowoduje ,że bez chwili zawahania prędzej czy później dostanie zdrowo po zębach gdy go zobaczę i pewnie zacznie ciągać mnie po sądach o pobicie -dodam ,że nigdy nie załatwiam spraw przemocą.
Nie toleruje ,żeby kręcił się frajer koło mojego syna -powiedziałem Dadze ,że nie wtrącam się w jej życie ,niech robi co chce i spotyka się z nim czy kimkolwiek tam chce  ,ale wtedy jak syn jest u mnie.
Druga sprawa to powinienem ułożyć sobie ,życie z jakąś fajna dziewczyną i tu też problem.. Coś się zmieniło we mnie od tego rozstania ,ze prawdopodobnie nie potrafię zaufać żadnej dziewczynie. Oczywiście wychodzę z domu ,spotykam się ze znajomymi ,uprawiam sport ,pracuje i oczywiście zajmuje się moim synem -czyli nie jestem zamknięty w sobie. Nawet umówiłem się z kilka razy z jakimiś dziewczynami ,ale nawet nie ciągnąłem tych znajomości -jakoś nie czułem ,że to ta -nie wiem ,może one czuły ,że zemną jest coś nie tak.. Trudno mi powiedzieć.

Czy ktoś z Was tak ma (taką złość do byłej/byłego która nie pozwala w pełni zacząć normalnie żyć -nawet po pewnym czasie)
lub jak sobie z tym poradziliście ?

Pozdrawiam Darek

64

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Darku przeczytałam Twoją historię dzisiaj.Na poczatku mialam jakiś cien nadzei, ze wszystko sie uda poukładać ale w miarę czytania już wiedziałam, ze nie...przykro mi, ze tak to się potoczyło ale musze Ci napisac, ze swietnie sobie radzisz.na pewno poznasz kogoś wartosciowego jeszcze.Najwazniejsze, ze nie masz sobie do zarzucenia, ze zaniedbałeś syna czy kontakty z nim..niech on bedzie Twoim motywatorem do działan i dbania o wlasne zdrowe psychiczne.Pozdrawiam:-)

65

Odp: Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Również przeczytałam całą Twoją historię. Powiem Ci, że sporo mi to dało. Od stanu, gdzie nie mogłam podnieść się z łóżka - wstałam i zaczęłam jakoś funkcjonować. Bardzo smutna ta historia, ale dała mi nadzieję że tak naprawdę wszystko zależy od losu i człowieka jakiego na swej drodze spotkamy. Póki co, sądziłam że to kwestia facetów (mój były uparcie twierdził, że "facet to facet" i ciężko u niego z uczuciami - co zresztą potwierdził, myśląc od pasa w dół).

Na krótko poprawił mi się nastrój, ale dobrze że w ogóle smile

Dzięki. Podziwiam Cię za Twoje zaangażowanie, rozumiem je i Twoją miłość. Czułam to samo i miałam podobne zachowania, mimo iż jestem kobietą. Poniżałam się bardzo, aż się rozchorowałam od tego wszystkiego...

Więc może ja też będę dla Ciebie nadzieją, że istnieją kobiety które chcą kochać... Obecnie może nie do końca potrafię, ale jestem wierna swoim słowom i w życiu (!!!) nawet by mi nie przeszło przez gardło, przyrzekać na własnego syna i kłamać. Perfidne babsko.

A może chodzi też o urażone ego? Jeśli chodzi o Ciebie? Bo co do mnie, to właśnie moje urażone ego odgrywa bardzo małą rolę, prawie żadną.

Kochałam jak nigdy. I bardzo boję się, że nie będę potrafiła już nigdy założyć rodziny, zaangażować się, mimo że jestem młodą dziewczyną (23 lata). Boję się Was, facetów. Jak tu się otworzyć?

Posty [ 1 do 65 z 66 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie -myslałem ,że to mnie nie dotyczy

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026