witam,od soboty uswiadamiam sobie ze zostałam porzuconą zoną po 17 latach dla rodziców.mam trójke super dzieciaków dla których i dzieki nim staram sie nie zwariowac.zaczne od poczatku kiedy 16 lat temu pobralismy sie to od początku tesciowa była przeciwko mnie na ślub nie przyszła bo po co,kiedy leżałam w szpitalu nie odwiedziła ani razu ,kiedy straciłam maleństwo w 4 miesiacu powiedziałą cierp ciało jak chciało,potem urodziłąm synka schorowanego przeszedł mase operacji nie odwiedzili nie zapytali,starała msie jak mogłam wkońcu nie wytrzymałam poleciało wiele przykrych słow ale wybaczyłam podałam reke długo nie trwało i dalej to samo mąż miedzy młotm a kowadłem wierze ale to oni sa rodzicami a my rodziną.róznica jest.cztery lata temu widzielismy sie ostatni raz wyrzucili nas z domu bo córka miała szczeniaka na rękach i postanowiłam ze moja noga juz tam nie stanie i jakos czas leciał praca dom dzieci starania by wszystko było jak należy i nagle banka pękła zadzwoniła siostra ze ojciec w szpitalu a mój maż stwierdził ze musi jechac bo nie wiadomo ile pożyje i sie zaczęło wyzwiska ponizanie i gorzkie słowo ze woli rodziców odemnie świetnie dałam wolność nie chce juz walczyc tylko co dalej!!!!!!!!!
Podobne tematy
Odeszłaś od męża dlatego, że pojechał do swojego ciężko chorego ojca? I jak doszło od wiadomości o chorobie do wyzwisk i poniżania, bo nie bardzo rozumiem?
Ojciec, jaki by nie był, pozostaje ojcem. W przypadku Twojego męża - chorym. Ja bym pojechała. A Ty powinnaś zrozumieć męża w tej sytuacji.
DOSTAŁ WIADOMOŚĆ SCHLAŁ SIE właczył agresora i jak sie okazuje mówi mi córka z ojcem jest dobrze nie tragicznie.napisałm mu ze kocham jego rodziców mimo wszystko bo gdyby nie oni nie miałabym jego
Nie bardzo rozumiem , czy tą agresję wywołał u męża już sam fakt wizyty u rodziców , czy może poprzedziły ją jakieś wyrzuty z Twojej strony że mąż w ogóle chce tam jechać ? Oczywiście nie pochwalam takich zachowań , ale musisz zrozumieć że jeżeli jego ojciec jest umierający , to w takiej sytuacji wszystkie waśnie należy odłożyć na bok.
dodam jeszcze pół roku temu miałąm podejrzenie czerniaka (u nas rodzinne) nie przejoł sie tym nie zadzwonił do rodziców by ich poinformować dlaczego? wyniki moje łagody nowotwór na szczęscie nie złosliwy
Nie bardzo rozumiem , czy tą agresję wywołał u męża już sam fakt wizyty u rodziców , czy może poprzedziły ją jakieś wyrzuty z Twojej strony że mąż w ogóle chce tam jechać ? Oczywiście nie pochwalam takich zachowań , ale musisz zrozumieć że jeżeli jego ojciec jest umierający , to w takiej sytuacji wszystkie waśnie należy odłożyć na bok.
właśnie nie sama poprosiłam by zadzwonił dowiedział sie no i zrobił zadzwonił nie słucham jego rozmów nie wiem o czym rozmawiali
Nie bardzo rozumiem , czy tą agresję wywołał u męża już sam fakt wizyty u rodziców , czy może poprzedziły ją jakieś wyrzuty z Twojej strony że mąż w ogóle chce tam jechać ? Oczywiście nie pochwalam takich zachowań , ale musisz zrozumieć że jeżeli jego ojciec jest umierający , to w takiej sytuacji wszystkie waśnie należy odłożyć na bok.
wiem,ale jak widac cos wyszło nie tak słowa wole rodziców niz ciecie chyba o czymś świadczy
DOSTAŁ WIADOMOŚĆ SCHLAŁ SIE właczył agresora i jak sie okazuje mówi mi córka z ojcem jest dobrze nie tragicznie.napisałm mu ze kocham jego rodziców mimo wszystko bo gdyby nie oni nie miałabym jego
A , czyli rozumiem że skoro z ojcem nie jest tragicznie , to mąż nie powinien go odwiedzać. Dlaczego uważasz , że zostałaś porzucona , czy tylko dlatego że Twój ślubny pojechał odwiedzić rodziców , uznałaś to za nielojalność z jego strony ? Przepraszam Cię bardzo , ale jakoś to wszystko kupy mi się nie trzyma.
[...]mąż miedzy młotm a kowadłem [...]co dalej!!!!!!!!!
Oto Twoja konstatacja. Sama napisałaś, że mąż jest między młotem a kowadłem.
Teraz warto, abyś sobie odpowiedziała na pytanie: jesteś młotem, czy kowadłem w tej sytuacji dla męża?
kochamkonie napisał/a:Nie bardzo rozumiem , czy tą agresję wywołał u męża już sam fakt wizyty u rodziców , czy może poprzedziły ją jakieś wyrzuty z Twojej strony że mąż w ogóle chce tam jechać ? Oczywiście nie pochwalam takich zachowań , ale musisz zrozumieć że jeżeli jego ojciec jest umierający , to w takiej sytuacji wszystkie waśnie należy odłożyć na bok.
wiem,ale jak widac cos wyszło nie tak słowa wole rodziców niz ciecie chyba o czymś świadczy
A może powiedział tak w kłótni , żeby zrobić Ci przykrość . Wiem że jesteś wzburzona , ale błagam pisz zrozumiale .
Ojciec, jaki by nie był, pozostaje ojcem. W przypadku Twojego męża - chorym. Ja bym pojechała. A Ty powinnaś zrozumieć męża w tej sytuacji.
wiem i rozumiem sama nie mam ojca od 24 lat a tydzien temu pochowalismy naszego przyjaciela który miał tylko 31 lat zostawił żone w ciązy i 2 dzieci.jesli ja bym postapiła jak jego rodzina wyrzucając z domu rodzinnego to uwierz nie miałabym sumienia wydzwaniac i prosic o wizty.
13 2012-12-18 10:38:23 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-12-18 10:39:17)
witam,od soboty uswiadamiam sobie ze zostałam porzuconą zoną po 17 latach dla rodziców.mam trójke super dzieciaków dla których i dzieki nim staram sie nie zwariowac.zaczne od poczatku kiedy 16 lat temu pobralismy sie to od początku tesciowa była przeciwko mnie na ślub nie przyszła bo po co,kiedy leżałam w szpitalu nie odwiedziła ani razu ,kiedy straciłam maleństwo w 4 miesiacu powiedziałą cierp ciało jak chciało,potem urodziłąm synka schorowanego przeszedł mase operacji nie odwiedzili nie zapytali,starała msie jak mogłam wkońcu nie wytrzymałam poleciało wiele przykrych słow ale wybaczyłam podałam reke długo nie trwało i dalej to samo mąż miedzy młotm a kowadłem wierze ale to oni sa rodzicami a my rodziną.róznica jest.cztery lata temu widzielismy sie ostatni raz wyrzucili nas z domu bo córka miała szczeniaka na rękach i postanowiłam ze moja noga juz tam nie stanie i jakos czas leciał praca dom dzieci starania by wszystko było jak należy i nagle banka pękła zadzwoniła siostra ze ojciec w szpitalu a mój maż stwierdził ze musi jechac bo nie wiadomo ile pożyje i sie zaczęło wyzwiska ponizanie i gorzkie słowo ze woli rodziców odemnie świetnie dałam wolność nie chce juz walczyc tylko co dalej!!!!!!!!!
dlaczego stawiasz meza w takiej sytuacji? Nie stawialabym ultimatum.
Walczyc ?
o co Ty chcesz walczyc ?
I wogole jaka wolnosc Ty mu DALAS?
on JEST wolny.
andzia19772 napisał/a:kochamkonie napisał/a:Nie bardzo rozumiem , czy tą agresję wywołał u męża już sam fakt wizyty u rodziców , czy może poprzedziły ją jakieś wyrzuty z Twojej strony że mąż w ogóle chce tam jechać ? Oczywiście nie pochwalam takich zachowań , ale musisz zrozumieć że jeżeli jego ojciec jest umierający , to w takiej sytuacji wszystkie waśnie należy odłożyć na bok.
wiem,ale jak widac cos wyszło nie tak słowa wole rodziców niz ciecie chyba o czymś świadczy
A może powiedział tak w kłótni , żeby zrobić Ci przykrość . Wiem że jesteś wzburzona , ale błagam pisz zrozumiale .
nie wydaje mi sie ze w kłótni
macie dzieci ? a chciałybyście by idąc drogą szli wasi dziadkowie a oni nie potrafia sie przywitac nie złozyć zyczeń na urodziny nawet nie wiedzą ile ich syn ma lat.dzieci sie starały wysyłały życzenia i wiecie co pytając meża czy mozemy odpowiedz była jedna zróbcie jak chcecie a teraz kochający syn.jestem głupia ze tyle wytrwałam w ponizaniu z każdej strony robiłam co mogłam by jakos próbować zwiazac rodzine owszem bezemnie bo ja jestem tylko synowa ale sa dzieci które tęsknią i pytaja czemu oni nas nie chca to prosze o porade co dalej nie ze mną z dziecmi.mąż moze jezdzic gdzie chce ale niech nie obwinia ze to moja wina.
Powiedz tak szczerze , czy ta wizyta męża u rodziców jest jedyną rzeczą , która Cię trapi ? Bo coś mi się wydaje , że była ona tylko kroplą która przepełniła czarę goryczy ? Z Twoich wypowiedzi wynika , ze w ogóle nie życzyła byś sobie kontaktów męża z rodzicami. Jeżeli mąż wykrzyczał Ci , że woli rodziców od Ciebie tzn. że został postawiony przed koniecznością dokonania wyboru.
andzia19772 napisał/a:DOSTAŁ WIADOMOŚĆ SCHLAŁ SIE właczył agresora i jak sie okazuje mówi mi córka z ojcem jest dobrze nie tragicznie.napisałm mu ze kocham jego rodziców mimo wszystko bo gdyby nie oni nie miałabym jego
A , czyli rozumiem że skoro z ojcem nie jest tragicznie , to mąż nie powinien go odwiedzać. Dlaczego uważasz , że zostałaś porzucona , czy tylko dlatego że Twój ślubny pojechał odwiedzić rodziców , uznałaś to za nielojalność z jego strony ? Przepraszam Cię bardzo , ale jakoś to wszystko kupy mi się nie trzyma.
a dlaczego uwazasz ze ma jechac cztery lata nie przyjeżdzali owszem trzy domy dalej obok siebie przechodzili jak obcy ludzie a teraz w obiczu choroby i co ma sie zachowywac jak gdyby nigdy nic no to super wiesz można wybaczać ja wybaczyłam
Powiedz tak szczerze , czy ta wizyta męża u rodziców jest jedyną rzeczą , która Cię trapi ? Bo coś mi się wydaje , że była ona tylko kroplą która przepełniła czarę goryczy ? Z Twoich wypowiedzi wynika , ze w ogóle nie życzyła byś sobie kontaktów męża z rodzicami. Jeżeli mąż wykrzyczał Ci , że woli rodziców od Ciebie tzn. że został postawiony przed koniecznością dokonania wyboru.
chce zeby sie spotykali to sa jego rodzice kocha ich i chce z nimi być wiec oddaje mu wolnosć bo widocznie ja jestem tą przeszkodą miedzi nim a rodzicami tak go zrozumiałam
andzia19772, proszę, nie pisz postu pod postem; by coś dopisać, odnieść się do wypowiedzi kolejnej osoby, użyj opcji "Edytuj" - przycisk umieszczony jest w prawym dolnym rogu postu.
Pozdrawiam.
A ja myślę droga Andziu , że ''pies pogrzebany jest gdzie indziej''. Nie zabraniasz kontaktów mężowi z rodzicami , jednocześnie oczekując od niego że nie będzie ich utrzymywał. Czujesz się źle potraktowana przez teściów i masz żal , że nie interesują się swoimi wnukami , a Twoimi dziećmi . Nie masz potrzeby żeby utrzymywać z nimi kontaktów i ja to rozumiem i szanuję . Jeżeli natomiast Twój małżonek ma taką potrzebę to nie może być to kartą przetargową w Waszym małżeństwie. Nie chcę bronić Twojego męża , ale zastanawia mnie skąd wzięła się taka jego reakcja. Być może wiedział jakie Ty będziesz miała zdanie na ten temat i że tak łatwo nie pójdzie , dla tego tak Cię zaatakował. Nie chcę być wróżką , ale czy aby nie miałaś nadziei że urywając kontakty z teściami i w jakiś sposób odsuwając od nich męża , wpłyniesz na ich zachowanie , że się zmienią , przeproszą i zaczną Cię traktować należycie ?
wiesz raczej nie oczekuje od nich przeprosiny jedynie czego bym chciała to nie odsuwania dzieci na boczny tor,to boli jak widzisz ze dziadkowie ida do szkoły na dzien babci i dziadka do wnuczki a do niego nie przyszli (chodzą do tej samej szkoły z kuzynką)jest wiele takich sytuacji z zycia dzieci i to bardzo boli bo ja generalnie jestem obcą osoba i szanuje ich decyzje
najdziwniejsze dla mnie ze mąz to widział i wiedzisz nie potrafił pojechac porozmawiac z rodzicami ze mogą mnie nie tolerowac ale dzieci nie są niczemu winne.
Rozumiem Cię , ale czy to jest powód żeby zakończyć Wasz związek ? Myślę , że to nie jest tak że Twój mąż chce dokonywać takich wyborów , być może powinien wpłynąć jakoś na zachowanie rodziców przynajmniej w kwestii dzieci,ale z pewnych powodów tego nie robi , nie wiem : nie potrafi , nie chce , może próbował a teściowie przeszli nad tym do porządku dziennego , trudno mi tu oceniać. Jedno jest pewne nikt i nic nie zmieni ich podejścia do wnuków jeżeli sami nie będą tego chcieli. Przepraszam , że zadam Ci pewne pytanie , bo nie chcę żebyś pomyślała że Cię czymś obwiniam , ale czy Ty w tej całej sytuacji nie masz sobie nic do zarzucenia ?
Trochę się można pogubic w tych Twoich wypowiedziach. Rozumiem, ze Jego rodzicow jako tesciow odpuscilas sobie. Po takich zachowaniach - slusznie. Bez dwoch zdan. Ale nie stawiaj meza przed wyborem: Ty czy Jego ojciec. To chore. Nie musisz sie z tesciami zadawac. Nawet nie powinnas. Ale w takiej sytuacji zawsze syn do ojca pojedzie. To przeciez naturalne. To, ze sie schlal i wlaczyl Mu sie agresor to nic dziwnego w takich okolicznosciach. Pewnie dolozylas w rozmowie swoje, ze Jego starzy to skur.... itd. I po co?
tak jestem winna z pełną odpowiedzialnoscia,nie prosiłam zeby rozmawiał,zeby mówił co sądzi jak mozna rozwiazac, uważał zawsze ze to ja jestem od myślenia starania sie i przyjełam to, bo też myslałam ze tak ma być, może gdybym bardziej angażowała jego w zycie to nie było by tego wszystkiego.
daje sobie czas nie wiem co mam zrobic ida swieta wolałąbym zeby był ze swoimi rodzicami a ja ze swoimi niech sobe wyjasnia pewne kwestie i wtedy podjac decyzje jesli chodzi o dzieci
Trochę się można pogubic w tych Twoich wypowiedziach. Rozumiem, ze Jego rodzicow jako tesciow odpuscilas sobie. Po takich zachowaniach - slusznie. Bez dwoch zdan. Ale nie stawiaj meza przed wyborem: Ty czy Jego ojciec. To chore. Nie musisz sie z tesciami zadawac. Nawet nie powinnas. Ale w takiej sytuacji zawsze syn do ojca pojedzie. To przeciez naturalne. To, ze sie schlal i wlaczyl Mu sie agresor to nic dziwnego w takich okolicznosciach. Pewnie dolozylas w rozmowie swoje, ze Jego starzy to skur.... itd. I po co?
nigdy w zuciu nie powiedziłam takich słów mimo wszystko to sa rodzice mojego męża i dziekuje im za to ze go mam bo jesli nienawidze rodziców to również powinnam nienawidzeć męża prawda ![]()
Tak, to boli jak dziadkowie z własnej woli nie chcą utrzymywać kontaktów z wnukami, bo synowa im się nigdy nie podobała. Wiem, jak jest przykro.
Kiedy mojej przyjaciółki, mąż odszedł do innej kobiety - jego ojciec a jej teść "poklepał go po ramieniu" ...i podsumował ich 16 lat małżeństwa "to zła kobieta była" i od trzech lat nie ma kontaktu z wnukami, tak jakby "umarli" razem z byłą synową. Chociaż dzieci są już duże, mają swoje komórki czyli skomunikować się może, ale on ( teść) stwierdził, że on się odzywać do nich nie będzie bo pewnie ta....ich nastawiła. Nawet nie spróbował.
Moja przyjaciółka kiedyś zapytała ex-a, czemu jego rodzina nie odzywa się do jego dzieci, w końcu jego rodzony brat jest chrzestnym ich córki, to niestety on nie potrafił odpowiedzieć.
Wiem, ile zła mogą wyrządzić. Kiedy on powiedział oficjalnie dzieciom, rodzinie, że odchodzi to jego "tatuś" zwołał naradę rodzinną ( ona - synowa nie uczestniczyła) i zaczęli wywlekać co ona źle zrobiła, jaka to ona wstrętna była...i cała ich rodzina dokładała swoje. Wiem bo pochodzimy z jednej miejscowości i mamy wspólnych znajomych, którzy byli zszokowani jakie rzeczy jej teść o niej opowiada na mieście, wybielając swego syna uzasadniając dlaczego zostawił rodzinę i odszedł do swojej koleżanki z pracy.
Dla mnie dziadkowie powinni być poza tym, wnuki to są ich wnuki a nie tylko dzieci tej...."pi pi", dlatego nie chcemy ich znać tak jak jej.
Tak, to boli jak dziadkowie z własnej woli nie chcą utrzymywać kontaktów z wnukami, bo synowa im się nigdy nie podobała. Wiem, jak jest przykro.
Kiedy mojej przyjaciółki, mąż odszedł do innej kobiety - jego ojciec a jej teść "poklepał go po ramieniu" ...i podsumował ich 16 lat małżeństwa "to zła kobieta była" i od trzech lat nie ma kontaktu z wnukami, tak jakby "umarli" razem z byłą synową. Chociaż dzieci są już duże, mają swoje komórki czyli skomunikować się może, ale on ( teść) stwierdził, że on się odzywać do nich nie będzie bo pewnie ta....ich nastawiła. Nawet nie spróbował.
Moja przyjaciółka kiedyś zapytała ex-a, czemu jego rodzina nie odzywa się do jego dzieci, w końcu jego rodzony brat jest chrzestnym ich córki, to niestety on nie potrafił odpowiedzieć.
Wiem, ile zła mogą wyrządzić. Kiedy on powiedział oficjalnie dzieciom, rodzinie, że odchodzi to jego "tatuś" zwołał naradę rodzinną ( ona - synowa nie uczestniczyła) i zaczęli wywlekać co ona źle zrobiła, jaka to ona wstrętna była...i cała ich rodzina dokładała swoje. Wiem bo pochodzimy z jednej miejscowości i mamy wspólnych znajomych, którzy byli zszokowani jakie rzeczy jej teść o niej opowiada na mieście, wybielając swego syna uzasadniając dlaczego zostawił rodzinę i odszedł do swojej koleżanki z pracy.
Dla mnie dziadkowie powinni być poza tym, wnuki to są ich wnuki a nie tylko dzieci tej...."pi pi", dlatego nie chcemy ich znać tak jak jej.
dzieki aby ktoś rozumie kocham męza i nie przestane ale daje mu wolnośc właśnie dla jego rodziców by nie jedził tam i wysłuchiwał jaka ja wredna okropna żona i siedział cicho po czym wraca do domu i co?! totalne pranie mózgu a ja tego nie chce
Women&S napisał/a:[...]
dzieki aby ktoś rozumie kocham męza i nie przestane ale daje mu wolnośc właśnie dla jego rodziców by nie jedził tam i wysłuchiwał jaka ja wredna okropna żona i siedział cicho po czym wraca do domu i co?! totalne pranie mózgu a ja tego nie chce
Andzia19772, niechże sobie wysłuchuje tam co tylko chce, ale jeśli po powrocie do domu będzie wysłuchiwał od Ciebie czegoś innego, czegoś, co nie potwierdza tamtych słów, to będą punkty dla Ciebie.
W pewnym momencie teściowie usłyszą:
- Przestańcie opowiadać o Mojej Żonie, bo to Anioł Kobieta i cieszę się, że z Nią jestem.
I to będzie chwila ich totalnej klęski, a Twojego tryumfu.
Dałaś mężowi wolność na zasadzie , albo ja albo oni. A co będzie jeżeli mąż zadecyduje , że resztę swojego życia chce spędzić z żoną i dziećmi , jednocześnie utrzymując kontakty z rodzicami . Nie zgodzisz się ?
zgodze sie tylko to nie może wyjśc z mojej incjatywy ma 40 lat czas najwższy odciąć pępowine i decydować na własą karte życia kocham i zawsze bede mimo iż zdradzał przepijał wypłaty o tym rodzice nie wiedzą bo po co to nasze problemy choc twierdzi ze chce im o tym powiedzieć tylko zastanawiam sie czemu to ma służyć obronie?
Women&S napisał/a:Tak, to boli jak dziadkowie z własnej woli nie chcą utrzymywać kontaktów z wnukami, bo synowa im się nigdy nie podobała. Wiem, jak jest przykro.
Kiedy mojej przyjaciółki, mąż odszedł do innej kobiety - jego ojciec a jej teść "poklepał go po ramieniu" ...i podsumował ich 16 lat małżeństwa "to zła kobieta była" i od trzech lat nie ma kontaktu z wnukami, tak jakby "umarli" razem z byłą synową. Chociaż dzieci są już duże, mają swoje komórki czyli skomunikować się może, ale on ( teść) stwierdził, że on się odzywać do nich nie będzie bo pewnie ta....ich nastawiła. Nawet nie spróbował.
Moja przyjaciółka kiedyś zapytała ex-a, czemu jego rodzina nie odzywa się do jego dzieci, w końcu jego rodzony brat jest chrzestnym ich córki, to niestety on nie potrafił odpowiedzieć.
Wiem, ile zła mogą wyrządzić. Kiedy on powiedział oficjalnie dzieciom, rodzinie, że odchodzi to jego "tatuś" zwołał naradę rodzinną ( ona - synowa nie uczestniczyła) i zaczęli wywlekać co ona źle zrobiła, jaka to ona wstrętna była...i cała ich rodzina dokładała swoje. Wiem bo pochodzimy z jednej miejscowości i mamy wspólnych znajomych, którzy byli zszokowani jakie rzeczy jej teść o niej opowiada na mieście, wybielając swego syna uzasadniając dlaczego zostawił rodzinę i odszedł do swojej koleżanki z pracy.
Dla mnie dziadkowie powinni być poza tym, wnuki to są ich wnuki a nie tylko dzieci tej...."pi pi", dlatego nie chcemy ich znać tak jak jej.dzieki aby ktoś rozumie kocham męza i nie przestane ale daje mu wolnośc właśnie dla jego rodziców by nie jedził tam i wysłuchiwał jaka ja wredna okropna żona i siedział cicho po czym wraca do domu i co?! totalne pranie mózgu a ja tego nie chce
Aniu, ale jeśli mogę cokolwiek w tej sprawie powiedzieć, to nie komplikuj życia sobie i swoim dzieciom, bez taty jest jeszcze gorzej niż bez dziadków. Nie ma co "drzeć kotów" szczególnie z mężem o jego rodziców, bo on ich nie wybrał tak jak wybiera się znajomych. Nie ma co udowadniać, że "nie jest się wielbłądem"..On sam powinien zweryfikować co jest prawdą a co jest ich wymysłem, w końcu nie od wczoraj jesteście razem. Pomyśl, oni mu robią pranie z mózgu, przyjeżdża do domu a ty robisz to samo, złorzecząc na jego rodzinę. Jeśli to możliwe, porozmawiaj z nim "czy faktycznie myśli o tobie tak samo jak jego rodzice?" Dlaczego tyle lat jest z tobą? Jak oboje widzicie dalsze życie? Co wam przeszkadza we wzajemnych relacjach? Nie skreślaj wspólnych lat - przede wszystkim komunikacja między wami powinna być naprawiona. Wiem, teraz jest w tobie dużo złości, bezsilności ale małymi krokami dacie radę to wyprostować. Przede wszystkim uczucie między wami nie wygasło, nadal sie tli a z tego może jeszcze być ogień. :-)
Nie składaj broni bo teraz dałaś atut do ręki, że jednak się jego rodzice nie mylili w stosunku do ciebie. Okaż więcej dojrzałości.
Powodzenia
zgodze sie tylko to nie może wyjśc z mojej incjatywy ma 40 lat czas najwższy odciąć pępowine i decydować na własą karte życia kocham i zawsze bede mimo iż zdradzał przepijał wypłaty o tym rodzice nie wiedzą bo po co to nasze problemy choc twierdzi ze chce im o tym powiedzieć tylko zastanawiam sie czemu to ma służyć obronie?
O matko i córko , niech mnie ktoś oświeci , bo ja już nic nie rozumiem. Zdradzał Cię , przepijał wypłaty a dla Ciebie problem stanowią jego kontakty z rodzicami ? No nie chcę się tu doszukiwać jakiegoś trzeciego dna , ale mam wrażenie że cała ta burza to o to , że chcesz ukarać męża że postąpił wbrew Twojej woli.
nie absolutnie gdybym chciała go ukarać to bym złożyła pozew do sądu i nie ratowała tego co wspónie budowaliśmy uwazam ze trudno zdradził ok obiecał ze wiecej tego nie zrobi, przepijał kase ok ,pracowałam dałam rade ale juz chce by zobaczył ze skończyły sie moje możliwosci ratowania
Nie do pozazdroszczenia ta sytuacja. Tylko się nie wcinaj pomędzy tesciow a ich ukochanego synusia, bo dostaniesz po glowie. To klasyczny przyklad maminsynka. Ty jestes Jego zona, a On......slucha rodzicow hahahahahahaha. Zal i dramat. Onbawiam sie, ze zrobia (robia) wszystko, aby Was poroznic. Tylko ni wala nie moge pojac, ze w taki sposob traktuja swoje wnuki.
Nie chce byc zlym prorokiem, ale ewidentnie daza do rozpadu Waszego malzenstwa. Z tego co piszesz mezus jest bardziej synkiem rodzicow niz Twoim mezem i ojcem dzieci. Przykre. Chyba powinnas na spokojnie swoja racje przedstawiac. NA SPOKOJNIE. On sam musi dojsc do odpowiednich wnioskow. Jesli Oni beda Mu klasc brutalnie swoje a Ty swoje w taki sam nachalny sposob to nic nie zdzialasz. Ma 40 dychy na karku wiec rozum tez swoj powinien miec.
Nie do pozazdroszczenia ta sytuacja. Tylko się nie wcinaj pomędzy tesciow a ich ukochanego synusia, bo dostaniesz po glowie. To klasyczny przyklad maminsynka. Ty jestes Jego zona, a On......slucha rodzicow hahahahahahaha. Zal i dramat. Onbawiam sie, ze zrobia (robia) wszystko, aby Was poroznic. Tylko ni wala nie moge pojac, ze w taki sposob traktuja swoje wnuki.
Nie chce byc zlym prorokiem, ale ewidentnie daza do rozpadu Waszego malzenstwa. Z tego co piszesz mezus jest bardziej synkiem rodzicow niz Twoim mezem i ojcem dzieci. Przykre. Chyba powinnas na spokojnie swoja racje przedstawiac. NA SPOKOJNIE. On sam musi dojsc do odpowiednich wnioskow. Jesli Oni beda Mu klasc brutalnie swoje a Ty swoje w taki sam nachalny sposob to nic nie zdzialasz. Ma 40 dychy na karku wiec rozum tez swoj powinien miec.
No tak , zgadzam się że sytuacja nie do pozazdroszczenia. Ale nie jestem pewna czy mamy tu do czynienia z klasycznym przykładem maminsynka. Z tego co zrozumiałam to Andzia nie kontaktowała się z teściami a , jej mąż z rodzicami przez cztery ostatnie lata. Sama napisała , że cyt." bańka mydlana pękła" , jak zadzwoniła szwagierka żeby poinformować o chorobie teścia. Dlatego uważam , że autorce nie podoba się po po prostu fakt , że jej ślubny po mimo wszystko postanowił odnowić kontakty z rodziną. Aniu , poradziłaś sobie ze zdradami męża , z jego hulaszczym trybem życia , dałaś radę finansowo żeby utrzymać rodzinę , a nie możesz pogodzić się z tym że on chce utrzymywać kontakty z rodzicami. Nie sądzę też , żeby dążyli do rozpadu ich małżeństwa. Myślę , że oni najzwyczajniej w świecie tacy są. Jedne wnuki są bardziej kochane , a drugie mniej i dla nich to normalne. Wątpię też żeby chcieli się zmienić , ale czy dla tego Twój mąż ma ich nie oglądać do końca życia ? Proponuję nie rozpamiętywać zaistniałej sytuacji , skoro nie masz na to wpływu , a skupić się na tym żeby Wasze małżeństwo jak najmniej cierpiało z tego powodu.
wiem ,tesciów sie nie wybiera życze mu jesli nasz związek nie wytrwał aby znalazł sobie swoją ponowe ale najpierw niech pokocha ją jego matka a potem on bo moze również ciepriec a po co:) ktoś powie jaka ona głupia poddała sie ale ja juz nie potrafie walczyc moze faktycznie zostawic i poczekać co czas pokarze kocham go ale widocznie to nie wystarcza
rodzice zawsze beda rodzicami, obojetnie jacy sa nalez im sie szacunek. czasem nalezy pogadac i powiedziec co kazdego "boli" a jezeli to nie pomoze to odseparować się, ale w potrzebie pomoc
39 2012-12-20 18:21:19 Ostatnio edytowany przez andzia19772 (2012-12-20 18:21:51)
mąż wrócił do domu po słowach dzień dobry od 12 nie odezwaliśmy sie słowem???czekam na konkretną odpowiedz,rozmowe a tu nic pojechał na basen nie było go w domu 3 miesiace fajnie:?
Nie prawda, teściów można nie lubić, a jednocześnie kochać męża...
Nie wyobrażam sobie, żebym mogła powiedzieć, że kocham moją teściową. Toleruję ją, a ona mnie. Widujemy się raz w roku i to nam w zupełności wystarczy, a w moim lubym jestem wciąż zakochana po uszy.
Beznamietnosc napisał/a:Trochę się można pogubic w tych Twoich wypowiedziach. Rozumiem, ze Jego rodzicow jako tesciow odpuscilas sobie. Po takich zachowaniach - slusznie. Bez dwoch zdan. Ale nie stawiaj meza przed wyborem: Ty czy Jego ojciec. To chore. Nie musisz sie z tesciami zadawac. Nawet nie powinnas. Ale w takiej sytuacji zawsze syn do ojca pojedzie. To przeciez naturalne. To, ze sie schlal i wlaczyl Mu sie agresor to nic dziwnego w takich okolicznosciach. Pewnie dolozylas w rozmowie swoje, ze Jego starzy to skur.... itd. I po co?
nigdy w zuciu nie powiedziłam takich słów mimo wszystko to sa rodzice mojego męża i dziekuje im za to ze go mam bo jesli nienawidze rodziców to również powinnam nienawidzeć męża prawda
Nie zgadzam się. Szacunek należy się tym, którzy na niego zasługują, a nie tym, którzy mają określone nazwy: mama, tata, brat etc.
Fakt spółkowania ze sobą dwóch osób i spłodzenia potomstwa nie predestynuje do szacunku "mimo wszystko".
rodzice zawsze beda rodzicami, obojetnie jacy sa nalez im sie szacunek. czasem nalezy pogadac i powiedziec co kazdego "boli" a jezeli to nie pomoze to odseparować się, ale w potrzebie pomoc
dla ludzi jesteś tylko człowiekiem-dla mnie jesteś całym światem:) mimo że kocham nie mam sił
mąż wrócił do domu po słowach dzień dobry od 12 nie odezwaliśmy sie słowem???czekam na konkretną odpowiedz,rozmowe a tu nic pojechał na basen nie było go w domu 3 miesiace fajnie:?
A jak dzisiaj Ania, coś się zmieniło? Rozmawialiście?
witajcie ponownie
u mnie do przodu mimo iż podjelam kroki bycia samej z dzieciakami i żyć w przyjazni co nam nawet fajnie wychodzi:) zdarzyl sie wypadek jestem obecnie w nl.i o dziwo informujac rodziców pana męza i reszte rodzinki kompletnie nikt sie nie nie odezwal:( może i dobrze dla mnie plus mimo zlego,mija juz 3 tydzień i cisza telefony milczą hm,,,i co o tym sadzić nie wiem wiem jedno ze zdrowieje i bedzie ba musi być dobrze inna opcja nie wchodzi w gre:) tęsknie juz za domem w pl,ale damy rade ja ,dzieci i pan mąż ![]()