Przez 2,5 roku miałam chłopaka, kochałam go ponad życie. Gdy się poznaliśmy ja miałam 20 lat on 21. Wspólnie studiowaliśmy on oczko wyżej. Po dwóch latach wszystko zaczęło się psuć. Przez pól roku próbowaliśmy nawiązać ze sobą kontakt, ja myślałam ze jesteśmy stabilnym związkiem który przechodzi przez chwilowe trudności. Chciałam żebyśmy zamieszkali razem i stworzyli związek partnerski. Ostatecznie nic nie wyszło, rozstaliśmy się w niemiłej atmosferze ja zerwałam czując się nie kochana nie doceniana. Będąc osoba która ma się dostosować do jego standardów czyli "mój ojciec rządził w domu" i przez to moje prośby rozmowy były odbierane zawsze negatywnie jak zamach na władze w związku. Załamałam się, bałam się wychodzić z domu, nie wiem, zerwałam wszelkie kontakty i zawaliłam ostatni rok.
Jednak serce nie sługa. Mimo wszystko bardzo go kochałam. Wszystkim zdarzają sie problemy jesteśmy tylko ludźmi, każde z nas jest winne. Ja mogłam się lepiej starać, być lepsza osoba.
Spotkaliśmy sie stare emocje te pozytywne tęsknota odżyły jeszcze mocniej. Postanowiliśmy dać sobie szansę. Prawdziwa miłość nie jest prosta.
Zapomniałam dodać był on moim pierwszym partnerem seksualnym. Po wspólnym pierwszym razie gdy zapytałam go czy miał juz dziewczynę zaprzeczył, byłam tez ta pierwsza. Co do zasady jestem osoba otwarta i nie przeszkadza mi ilość partnerów seksualnych. Problem polega na tym ze skłamał po trzech latach dowiedziałam się od niego ze byłam kolejna osoba.
Zamurowało mnie 2,5 roku żyłam w przekonaniu ze to ogromne uczucie nawet magiczne przez to ze jesteśmy tylko dla siebie, że spaliśmy tylko ze sobą. Nigdy tego nie zdementował.
Tyle czasu żyłam w kłamstwie. To dla mnie ważne bo moj pierwszy raz wcale nie był magiczny, tylko tak byle jak, kochałam i pozwoliłam na to. Jestem romantyczka a od mężczyzny który miał już przede mną kontakty intymne oczekiwałabym delikatności romantycznych gestów.
OKAZAŁO SIĘ IŻ JEST TO MOJA WINA BO PO CO SIE DOPYTYWAŁAM. NAWET MNIE NIE NIE PRZEPROSIŁ.
Czy ja naprawdę jestem winna, to tak dużo oczekiwać prawdy.
Podobne tematy
Zachował sie wobec ciebie bardzo nie w porzadku bo cie okłamal a ty mialas prawo znac prawde .... pomys czy warto z nim byc mimo tego ze go kochasz
nie chce go usprawiedliwiać, ale chyba powiedział to co chciałaś usłyszeć, że jesteś ta pierwsza. Z tym mówieniem o poprzednich partnerach jest dwojako. Mnie np. interesowało czy partner kogoś wcześniej miał, natomiast nigdy nie pytałam o szczegóły łóżkowe. Natomiast był partner, który chciał wiedzieć każdy szczegół i potem robił mi wyrzuty o to. Suma sumaru, powinnaś wiedzieć przynajmniej o tzn, czy byłaś pierwsza czy nie. Uważam też, że nie jesteś winna temu, że wasz związek się rozpadł. Bynajmniej nie w ten sposób by myśleć "mogłam zrobić więcej, lepiej". Facet, który uważa, że to jego zdanie jest najważniejsze, będzie tak budował Twoje JA, żebyś czuła się wszystkiemu winna. Ja niestety obecnie jestem w związku gdzie taka zasada funkcjonuje. Można zapomnieć o własnym zdaniu, o posiadaniu wpływu na cokolwiek.