netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Rozdarcie....

39 odpowiedzi5 065 wyświetleńzałożony przez Dorota85, 16.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 40 ]

1

Temat: Rozdarcie....

Witam

Piszę do Was , bo może ktoś spojrzy na tą sytuację z innej strony jak ja smile Otóż przesszłam związek 7 letni który mnie doprowadził do nerwicy lękowej i nie tylko , moje dzieciństwo było , że wiele sie wymagało aż za bardzo , ale nie o tym otóż po 7 letnim związku byłam rok sama czułam sie lepiej o wiele troche odżyłam bo tamten związek był toksyczny , niestety z mojej strony jest brak wiary w siebie i zbyt niska samoocena. Po ponad roku poznałam chłopaka który mi zaślepił oczy bardzo zakochałam sie pomyślałam tak super ale nerwy niestety w sobie duże miałam mimo to ale starałam sie nie patrzeć na to , bardzo szybko z nim zamieszkałam bo po 2 miesiącach i co najlepsze dla mnie za szybko to było wszystko ale pomyślałam co tam. On od początku jeszcze jak sie spotykaliśmy naciskał bym spała u niego jak sie nie godziłam to sie obrażał wywierał taką presję lekką , bardzo szybko potrafił sie otworzyć , nie wstydził sie przy mnie kompletnie z niczym było to dla mnie troche szokiem , ale pomyślałam ,że może ma taki sposob bycia. Ogólnie zauważyłam , że był też wybuchowy bardzo rodzice naciskali tak zamieszkajcie a ja w ślepo pomyślałam a co mi tam ale to niestety wewnetrznie nie czułam , że robie w zgodzie z sobą i tak tez sie zaczeło , odkąd zaczeliśmy mieszkać ze soba on coraz bardziej mnie zaczął przyduszać, najlepiej jakbym z nim spędzała każdą chwile... zaczał akcje robić kontrole moje , gdzie jestem kiedy będe a po co , potrafił jeżdzić za mną czy moje auto stoi tam gdzie powinno zaczełam sie tylko stresować czułam , że musze sie tłumaczyć ciągle , zaczął być zazdrosny o rodziców z którymi mam dobry kontakt , że im wiecej czasu poświecam niż jemu co było nie prawdą, kiedyś potrafił zrobić mi afere że w niedziele mam nie przywozić mięsa tylko mam mu rosól robić bo co to za niedziela poczułam sie tak jak niewolnica , jak wyszłam z domu zaczał płakać wpadl w panike , że mam nie odchodzić. Kiedy wyszłam z domu w trakcie kłótni przy aucie rozmawiałam z kolegą a on podszedł i zrobił mi afere czy ja mam zamiar zawsze wychodzić jak on do mnie mówi.... Takich sytuacji było jeszcze bardzo wiele , pomimo wielu rozmów jego nacisków pod wzgledem uczuć moich seksu typu " dawno mi tego nie mowiłaś to znaczy że mnie nie kochasz" " jak nie masz ochoty na seks to znaczy , że źlle to nie masz ochoty na mnie" ciągle czułam sie w poczuciu winy presji. Nerwica mi szaleje a ja nie wiem teraz czy cos czuje juz po tylu sytuacjach , on sie zmienia , widze te zmiany ale ja nie wiem czuje pęknięcie , po pijaku kiedyś jak spałam w domu rodziców bo ich nie było źle sie czułam wymiotowałam on u nas z kumplem pił to pojechałam do nich chata wolna to sie wyspie a on po pół nocy wydzwaniał do mnie jak nawiedzony po czym przyszedl na piechote 3 km naprany w srodku nocy naprany jak nie wiem wydzwaniając domofonem telefonami , jak go wpuscilam bylo źle bo mialam sie ucieszyc że przyszedł położyłam go w pokoju by poszedł w końcu spać i sie położył myśle uff po czym wstał ubiera sie że on idzie bo jednak on sie pomylił co do mnie szrapałam sie z nim w przedpokoju ale on sobie w końcu poszedł nie umiałam go zatrzymać i w ten mróz polazł na drugi dzień wydzwaniał do mnie jak to jemu przykro że ja go tak potraktowałam i że szedł w taki mróz. Po tylu sytuacjach zwątpiłam zaczełam mieć do siebie pretensje że to może jestem ja zła, ale moje samopoczucie jest gorsze , dostałam teraz propozycje przeniesienia sie do domu w którym trzeba wyremontować, ja nie wiem co mam zrobić nie wiem czy umiem po tylu sytuacjach coś czuć staram sie bardzo bym chciała zeby z mojej strony cos wyszło jednak żyje nadzieją ale nie wiem czy potrzebnie sie może zmuszam... chciałabym ale nie potrafie czy myślicie po tylu sytuacjach moja reakcja może taka być na to wszystko? wybaczcie za błędy jak coś i z góry dziekuje i pozdrawiam i życze miłej niedzieli smile

2

Odp: Rozdarcie....

Witam,
Po pierwsze napiszę Ci, że ja jestem po ponad 5-letnim toksycznym związku i już ponad rok sama...
Po pierwsze wydaje mi się, że już dawno powinna Ci się "zaświecic lampka", jeżeli masz podobne doświadczenia...chyba, że boisz się samotności...
Nic nie piszesz o Twoich uczuciach do niego, więc domniewam, że jesteś z nim bo jesteś, nie chcesz byc sama, może w jakimś stopniu się przywiązałaś...
Na pytanie sama sobie odpowiedziałaś, sama wiesz,że ten związek nie wpływa dobrze na Twoją kondycję psychiczną...
Myślę, że on ma bardzo duży problem (nie Ty, tylko on) a Ty nie jesteś na tyle silna, żeby komuś pomagac, raczej sama potrzebujesz kogoś, kto Ci pomoże odżyc... Moim zdaniem albo wyplątasz się z tej chorej relacji albo będziesz w jeszcze gorszym stanie niż wcześniej...
Jeżeli BARDZO Ci na nim zależy, jak również on zdaje sobie sprawę ze swojego problemu, powinien iśc na terapię...Jego zachowanie nie jest normalne...

Ps. Wydaję mi się, że on od dawna miał problem. Byc może jego rodzina to zauważała, niemniej jednak nie chciała go skrzywdzic a nieświadomie to zrobiła ( nie wysyłając go do psychologa)... a teraz za wszelką cenę chcą go wypchnąc z domu, aby ten problem już ich nie dotyczył...

3 Ostatnio edytowany przez Dorota85 (2012-12-16 18:17:37)

Odp: Rozdarcie....

Dziękuje Ci kochana za odpisanie tak owszem masz racje on ma duży problem , miał dużo dziewczyn problemy z zazdrością. Jeśli chodzi o przeszłość no to rozwód rodziców , śmierć ojca i wiem ze ma strasznie niskie samopoczucie własnej wartości.
Co do moich uczuć ShyShe to sie w nich pogubiłam jak były mocne i intensywne tak chyba on je zgasił bardzo mocno i wiem , że nie potrafie powiedzieć , że go kocham z czego mi jest też przykro możliwe , że sie zmuszam sama i oszukuję bo chciałąbym by było dobrze z mojej strony a to sie tak nie da niestety. Faktem jest , że boje sie samotności myślałam , że to będzie on z jednej strony przez to wszystko mam obawy i chyba coś nie tak a z drugiej nie chce tego stracić i sie można miotać w kółko..

wczoraj bylismy na urodzinach brata przeszłam kurs wizazu to nad makijazem walczyłam z godzine smile i doczepiłam sobie kępki rzęs a on siedzac koło mnie ciagle że to brzydko wyglada a jak ja to ma m doczepione ,że nie równo bo 4 razie krytyki sciagnełam je i koniec , tak samo upiekłam tort walczyłam 5 h a on no mogłabys lepiej popracowac nad biszkoptem no koszmar czuje sie pod ciagłą krytyką po czym on mi wmawia , że ja nie przyjmuje krytyki , dzisiaj do mnie czy ja coś jeszcze czuje bo jak nie to on mnie zostawi....

to są takie właśnie drobne przykłady chciałąbym być szczęśliwa z nim i móc go kochać ale przekaz jest jego taki w moje jakby chciał uderzać w jakieś poczucie winy moje

4

Odp: Rozdarcie....

Domeną ludzi zakompleksionych jest to, że wprowadzają innych w zły nastrój...
Człowiek, który jest chociaż po części zadowolony z życia, nie przywiązuje do tego wagi a wręcz przeciwnie chce się cieszyc wraz z innymi...Po tym co piszesz odniosłam wrażenie, że chce się dowartościowac poprzez wprowadzanie Ciebie w kompleksy...
Nie wiem co on Ci daje...każdy związek musi dawac cos: poczucie akceptacji, bezpieczenstwa.... że wciąż z nim jestes... Jeżeli nic do niego nie czujesz, pozwól mu znalezc kogoś, kto będzie miał na tyle siły i motywacji aby się nim zając...i nie doprowadzi Ciebie do ruiny psychologicznej...
W pewnej książce wyczytałam (Nathaniel Branden "6 Filarów poczucia własnej wartości"), że ludzie mający problemy nie mogą stworzyc zdrowej relacji, ponieważ między nimi istnieje przepaśc, której żadna ze stron nie jest w stanie wypełnic...

5

Odp: Rozdarcie....

ShyShe właśnie to jest to bo co dzien mam niepokój w sobie serce mi wali ja sobie wmawiam , że bardzo bym chciała by było dobrze ale organizm mi pokazuje co innego i tak jakbym sie z nim wewnetrznie kłóciła ,ja właśnie jestem za miękka ja zawsze tak miałam ze strony mojej mamy takie krytyki zawsze nie tak robilam a teraz mam nerwice i na niego trafilam i od poczatku chcial wszytsko na juz a ja siebie tylko obwinialam ze sie nie nadaje do zwiazku, bo kolejny zwiazek poprzedni byl 7 lat a teraz ten ja chodzilam pare lat na terapie czasami mam jakies spotkanie z psychologiem. Myslalam ze moze przerwe zrobic by zobaczyc jak to u mnie jest w uczuciach bo w lęku cięzko wiedziec jak jest na prawdę.... Dziekuje za poswiecony czas i odpowiedz dziekuje. Prosze jak mozesz powiedziec jak sie czujesz teraz bedąc sama? Ten toksyczny związek jaki Twoj byl?

6 Ostatnio edytowany przez ShyShe (2012-12-16 19:59:09)

Odp: Rozdarcie....
Dorota85 napisał/a:

ShyShe właśnie to jest to bo co dzien mam niepokój w sobie serce mi wali ja sobie wmawiam , że bardzo bym chciała by było dobrze ale organizm mi pokazuje co innego i tak jakbym sie z nim wewnetrznie kłóciła ,ja właśnie jestem za miękka ja zawsze tak miałam ze strony mojej mamy takie krytyki zawsze nie tak robilam a teraz mam nerwice i na niego trafilam i od poczatku chcial wszytsko na juz a ja siebie tylko obwinialam ze sie nie nadaje do zwiazku, bo kolejny zwiazek poprzedni byl 7 lat a teraz ten ja chodzilam pare lat na terapie czasami mam jakies spotkanie z psychologiem. Myslalam ze moze przerwe zrobic by zobaczyc jak to u mnie jest w uczuciach bo w lęku cięzko wiedziec jak jest na prawdę.... Dziekuje za poswiecony czas i odpowiedz dziekuje. Prosze jak mozesz powiedziec jak sie czujesz teraz bedąc sama? Ten toksyczny związek jaki Twoj byl?

Hmm... Nie dziękuj, jestem rakiem, lubię byc pożyteczna...Mój związek polegał na tym, że ja go cały czas "ciągnęłam za sobą", ja wszystko załatwiałam,prowadziłam go za rękę,  czułam się jakbym miała dziecko... Ja przy nim stawałam się gorszym człowiekiem... A kiedy już go pokierowałam na właściwą drogę i zaczął byc samodzielny, uważał, że to wszystko jego zasługa... Nie chcę do tego wracac...
Jak się czuję? Przez pierwsze miesiące poczułam, że mogę oddychac, zero problemów, nerwów itd... jednak na dłuższą metę samotnośc daje się we znaki....
Pomimo powyższego, nie decyduję się na związek z "pierwszym lepszym mężczyzną" wolę przebolec w samotności niż ponosic kolejne porażki lub wiązac się z kimś nieodpowiednim a potem w ogóle przestac wierzyc w udany związek...:)

7

Odp: Rozdarcie....

Rozumiem Cie doskonale tak wyglądał mój własnie poprzedni związek 7 letni potem w ciągu roku spotykałam sie z innymi i tez nie czułam tego samotność dawała mi siwe znaki rownniez ale wiem ,że każdy kolejny to nie był ten i również obawiałam sie nastepnego związku , by tego nie przerabiać, ja miała straszne zauroczenie ogromne z facetem tym co jestem ale czułam jednak , że wszystko sie strasznie szybko toczy ba on strasznie szybko sie otwiera naciska i pędzi chocby pociąg intercity dosłownie tak szybko nie wiem czy to własnie w duzej mierze nie było powodem zabicia po mału tego wszytskiego , mam nadzieje , że znajdziesz kogos takiego co bedziesz sie dobrze przy nim czuc

8

Odp: Rozdarcie....

Cześć. Nie wiem czy mogę się udzielić w tym wątku, bo nigdy nie byłam tak długo w toksycznym związku. Raz tylko byłam i to tylko kilka tygodni. Taki związek to ogromna manipulacja. Mój facet na początku był kochany, pisał tak pięknie i cieszył się, ze mnie ma. Potem mu nagle coś odbiło i się zmienił. Był oschły, o wszystko mnie obwiniał i nie okazywał żadnego zainteresowania mną. I ja też go chciała prosić by mi dał to ciepło i tą miłość, ale potem mi klapki z oczu spadły i zdałam sobie sprawę, że ten związek by mnie tylko zniszczył.
Nie rozumiem kobiet, które tak długo trwają w takich związkach.
Czego Ty się boisz? Odejdź od tego faceta i daj sobie szanse na zdrowy związek. Lecz znając życie i czytając mnóstwo historii na tym forum w zdrowym związku zaczęło by Ci brakować tej niepewności i też byś szczęśliwa nie była. Ale mam nadzieję że u Ciebie będzie inaczej.

9

Odp: Rozdarcie....
Dorota85 napisał/a:

Rozumiem Cie doskonale tak wyglądał mój własnie poprzedni związek 7 letni potem w ciągu roku spotykałam sie z innymi i tez nie czułam tego samotność dawała mi siwe znaki rownniez ale wiem ,że każdy kolejny to nie był ten i również obawiałam sie nastepnego związku , by tego nie przerabiać, ja miała straszne zauroczenie ogromne z facetem tym co jestem ale czułam jednak , że wszystko sie strasznie szybko toczy ba on strasznie szybko sie otwiera naciska i pędzi chocby pociąg intercity dosłownie tak szybko nie wiem czy to własnie w duzej mierze nie było powodem zabicia po mału tego wszytskiego , mam nadzieje , że znajdziesz kogos takiego co bedziesz sie dobrze przy nim czuc

heh..."Co się szybko zaczyna, szybko się kończy"....
Wiesz....powiem Ci, że najchętniej związałabym się z kimś, kto ma podobne doświadczenie.... Miałam taki epizod... Mężczyzna się bardzo starał, otworzył na samym początku...postanowiłam dac mu szansę, pomimo że nie byłam przekonana, poziom jego zaangażowania był o wile większy niż mój... Nagle zerwał kontakt...
Nie jestem przyzwyczajona do takich sytuacji, ponieważ jak dotąd byłam w 1 poważnym związku i nie należę do osób, którym łatwo przychodzi angażowanie się, schodzenie, rozchodzenie itd... Jestem raczej długodystansowcem i jak już podejmuję jakąś decycję, staram się aby odnieśc sukces...
W tym przypadku okazało się, że on był taki otwarty i zaangażowany, ponieważ to był dla niego kolejny krótki związek, nie podchodził do tego tak jak ja...:)
Na szczęście nie zdążyłam poczuc nic do niego...:)
Ps. Ja również życzę wszystkiego najlepszego:)

10

Odp: Rozdarcie....

Myszeczka jak najbardziej zapraszam do udzielania sie dziekuje za odpisanie oczywiscie masz ogrommną racje takie decyzje wiadomo nie jest łatwo podjąć a wiadomo im coś krócej trwa tym lepiej.....a ja im więcej jestem w tym tym gorzej a teraz wiadomo święta , sylwester i tak odkładam odkładam , czego sie boje? chyba samotności i nie wiary w siebie , bo szczerze myślałam ze to TEN juz.
ShyShe jestem tak samo długodystansowiec jak sie angażuje to angażuje i traktuje na poważnie wszystko. Doskonale Cie rozumiem i Twoje przejścia ja w pierwszym związku byłam koniem pociągowym kochałam na zabój ale wszytsko było tak samo na mojej głowie a on z dnia na dzień mnie miał bardziej gdzieś.... a ja ślepa i więcej dawałam i więcej o swoim życiu zapomniałam kiedy mnie zostawił nie wiedziałam co ze swoim życiem zrobić zerwał zaręczyny wszystko był to dla mnie zbyt duzy szok pomimo tego mysle że szybko doszlam do siebie bo po pół roku gdzieś , kiedy poznałam obecnego partnera zauroczyłam sie na amen ale jak widać gdzieś to poszło przez wyżej wymienione sytuacje a pytania do losu dlaczego nie moge być w końcu szczęśliwa z facetem są i wiszą a ja po prostu chyba nie chce przerabiać tego co kiedyś...

11

Odp: Rozdarcie....
Dorota85 napisał/a:

Myszeczka jak najbardziej zapraszam do udzielania sie dziekuje za odpisanie oczywiscie masz ogrommną racje takie decyzje wiadomo nie jest łatwo podjąć a wiadomo im coś krócej trwa tym lepiej.....a ja im więcej jestem w tym tym gorzej a teraz wiadomo święta , sylwester i tak odkładam odkładam , czego sie boje? chyba samotności i nie wiary w siebie , bo szczerze myślałam ze to TEN juz.
ShyShe jestem tak samo długodystansowiec jak sie angażuje to angażuje i traktuje na poważnie wszystko. Doskonale Cie rozumiem i Twoje przejścia ja w pierwszym związku byłam koniem pociągowym kochałam na zabój ale wszytsko było tak samo na mojej głowie a on z dnia na dzień mnie miał bardziej gdzieś.... a ja ślepa i więcej dawałam i więcej o swoim życiu zapomniałam kiedy mnie zostawił nie wiedziałam co ze swoim życiem zrobić zerwał zaręczyny wszystko był to dla mnie zbyt duzy szok pomimo tego mysle że szybko doszlam do siebie bo po pół roku gdzieś , kiedy poznałam obecnego partnera zauroczyłam sie na amen ale jak widać gdzieś to poszło przez wyżej wymienione sytuacje a pytania do losu dlaczego nie moge być w końcu szczęśliwa z facetem są i wiszą a ja po prostu chyba nie chce przerabiać tego co kiedyś...

Widzisz...Zdawałaś sobie sprawę z tego, że ktoś nie zasługuje na Ciebie ale pozwalałaś na to....
U mnie było odwrotnie... -tak jak wszystkie poważne decyzje, ta również należała do mnie... dlatego wiem, że trudno ją podjąc...
Widzisz, teraz się zauroczyłaś... też jestem zauroczona już gdzieś pół roku i nie wyobrażam sobie jakie byłoby to szczęście, gdyby się odwzajemniło, dlatego  łatwo mi mówic, żeby się nie pchac skoro widzisz już jakie ma wady..
Niezależnie jednak od powyższego twierdzę, że chemia minie i zauroczenie a z problemem będzie trzeba się zmierzyc prędzej czy później

12

Odp: Rozdarcie....
Dorota85 napisał/a:

najlepiej jakbym z nim spędzała każdą chwile... zaczał akcje robić kontrole moje , gdzie jestem kiedy będe a po co , potrafił jeżdzić za mną czy moje auto stoi tam gdzie powinno zaczełam sie tylko stresować czułam , że musze sie tłumaczyć ciągle , zaczął być zazdrosny o rodziców z którymi mam dobry kontakt , że im wiecej czasu poświecam niż jemu co było nie prawdą, kiedyś potrafił zrobić mi afere że w niedziele mam nie przywozić mięsa tylko mam mu rosól robić bo co to za niedziela poczułam sie tak jak niewolnica , jak wyszłam z domu zaczał płakać wpadl w panike , że mam nie odchodzić. Kiedy wyszłam z domu w trakcie kłótni przy aucie rozmawiałam z kolegą a on podszedł i zrobił mi afere czy ja mam zamiar zawsze wychodzić jak on do mnie mówi.... Takich sytuacji było jeszcze bardzo wiele , pomimo wielu rozmów jego nacisków pod wzgledem uczuć moich seksu typu " dawno mi tego nie mowiłaś to znaczy że mnie nie kochasz" " jak nie masz ochoty na seks to znaczy , że źlle to nie masz ochoty na mnie" ciągle czułam sie w poczuciu winy presji. Nerwica mi szaleje a ja nie wiem teraz czy cos czuje juz po tylu sytuacjach , on sie zmienia , widze te zmiany ale ja nie wiem czuje pęknięcie , po pijaku kiedyś jak spałam w domu rodziców bo ich nie było źle sie czułam wymiotowałam on u nas z kumplem pił to pojechałam do nich chata wolna to sie wyspie a on po pół nocy wydzwaniał do mnie jak nawiedzony po czym przyszedl na piechote 3 km naprany w srodku nocy naprany jak nie wiem wydzwaniając domofonem telefonami , jak go wpuscilam bylo źle bo mialam sie ucieszyc że przyszedł położyłam go w pokoju by poszedł w końcu spać i sie położył myśle uff po czym wstał ubiera sie że on idzie bo jednak on sie pomylił co do mnie szrapałam sie z nim w przedpokoju ale on sobie w końcu poszedł nie umiałam go zatrzymać i w ten mróz polazł na drugi dzień wydzwaniał do mnie jak to jemu przykro że ja go tak potraktowałam i że szedł w taki mróz. Po tylu sytuacjach zwątpiłam zaczełam mieć do siebie pretensje że to może jestem ja zła, ale moje samopoczucie jest gorsze , dostałam teraz propozycje przeniesienia sie do domu w którym trzeba wyremontować, ja nie wiem co mam zrobić nie wiem czy umiem po tylu sytuacjach coś czuć staram sie bardzo bym chciała zeby z mojej strony cos wyszło

Dorotko mam wrażenie że on chce Cię zamknąć w klatce i abys nie miała dobrego kontaktu ze znajomymi oraz o zgrozo z rodzicami!!!
nawet się nie zastanawiaj czy z Tobą jest coś nie tak..
to on ma nierówno pod sufitem i chciałby mieć Cię tylko dla siebie.
to zdrowe nie jest.

13

Odp: Rozdarcie....

ShyShe problemy już są jak widzisz i to nie małe te sytuacje przytoczone to jest ich pare a wcześniej to już nie mówie , odkąd sie pozanliśmy i nie mieszkaliśmy razem on sie potrafił obrazać bo po tzrech tygodniach znajomości nie chciałam spać u niego.... i taks i echyba zaczeło wiem , że jego przeszłość była taka , że jego dziewczyna zdradzała wiem , że kontrolowal tez ją.
Ogień pewnie masz racje bo nie raz takby chciał żebym mu pokazywała , że on jest tylko najwazniejszy , że tylko on i on

14 Ostatnio edytowany przez ogień (2012-12-16 22:18:04)

Odp: Rozdarcie....
Dorota85 napisał/a:

wczoraj bylismy na urodzinach brata przeszłam kurs wizazu to nad makijazem walczyłam z godzine smile i doczepiłam sobie kępki rzęs a on siedzac koło mnie ciagle że to brzydko wyglada a jak ja to ma m doczepione ,że nie równo bo 4 razie krytyki sciagnełam je i koniec , tak samo upiekłam tort walczyłam 5 h a on no mogłabys lepiej popracowac nad biszkoptem no koszmar czuje sie pod ciagłą krytyką po czym on mi wmawia , że ja nie przyjmuje krytyki , dzisiaj do mnie czy ja coś jeszcze czuje bo jak nie to on mnie zostawi....

to są takie właśnie drobne przykłady

nie , to nie są drobne przykłady. on rzeczywiście próbuje pozbawić Cię poczucia własnej wartości. stara się abys przestała wierzyć w siebie i nie uwierzyła aby ktoś inny mógł z Tobą być.. żebys została z nim.. to przykre, ale on stosuje takie metody, zupełnie nie licząc się z Twoimi uczuciami. 5h robiłaś placek a on skrytykował ?! albo jak doczepiałaś rzęsy...pewnie nie chciał abyś wyglądała aż tak zalotnie... sorki to nie ma szans na przetrwanie.
edit:
ponieważ on nie dorósł jeszcze do bycia z kimś.

15

Odp: Rozdarcie....

Ogień widze , że piszesz konkretnie i dosadnie też mi sie wydaje że on nie dorósł i na pewno mną manipulowac chce w większości czuję , że on nie zdaje sobie z tego sprawy nawet, wcześniej było tak , że 100% swojego czasu uzaleznial ode mnie co ja robie to wtedy on zajmie sie sobą , jesli ja nic on tez nic jesli ja cos robilam on tez wtedy czułam na barkach wszystko. Szkoda że to tak wszytsko wygląda , pomimo jego starań żałuje i czuje , że we mnie coś pękło i to moze byc za pozno

16

Odp: Rozdarcie....
Dorota85 napisał/a:

Ogień widze , że piszesz konkretnie i dosadnie też mi sie wydaje że on nie dorósł i na pewno mną manipulowac chce w większości czuję , że on nie zdaje sobie z tego sprawy nawet, wcześniej było tak , że 100% swojego czasu uzaleznial ode mnie co ja robie to wtedy on zajmie sie sobą , jesli ja nic on tez nic jesli ja cos robilam on tez wtedy czułam na barkach wszystko. Szkoda że to tak wszytsko wygląda , pomimo jego starań żałuje i czuje , że we mnie coś pękło i to moze byc za pozno

piszę to co myślę, bez owijania w bawełnę.
i tego oczekuję tez od innych osób, z którymi rozmawiam.
widzisz chłopak nie ma swojego życia, żyje Tobą, a to naprawdę jest obciążające dla drugiej strony. wiem to bo sama .. bo byłam czyimś powietrzem przez 2 miesiące., związek skończył się właśnie dlatego.

17

Odp: Rozdarcie....

Dorotko po Nowym Roku z nim zakończ ten związek. Ale nie rób tego za ostro. Po gadaj z nim i powiedz mu, że jest zbyt zaborczy i to jest toksyczny związek i ze Ty się w nim bardzo dusisz i musisz odejść. Kto wie może zrozumie swoje błędy i je naprawi?

18

Odp: Rozdarcie....

Myszeczko on stara sie ciągle poprawiać jakieś błędy coś mu tam wychodziło ale jak widać ciągle jednak nie tak coś jest smuci mnie to bardzo a wiem chyba że sama przerwa na jakiś czas nie wiem czy coś by wniosła dobrego...

19

Odp: Rozdarcie....
Dorota85 napisał/a:

Myszeczko on stara sie ciągle poprawiać jakieś błędy coś mu tam wychodziło ale jak widać ciągle jednak nie tak coś jest smuci mnie to bardzo a wiem chyba że sama przerwa na jakiś czas nie wiem czy coś by wniosła dobrego...

No to kochana nie patrz na niego tylko ratuj siebie. Bo to on niszczy Ciebie i ten związek a tak nie może być. Naprawdę nie bądź z nim tylko dlatego, że inaczej on będzie cierpiał, bo Ty nie jesteś z żelaza i kiedyś się wykończysz.

20

Odp: Rozdarcie....

Nie jestem z żelaza wcześniejszy związek też mnie wykańczał dzisiaj starałam sie z nim porozmawiać nawet o tym torcie przykładowo on stwierdził że to żart i ze ja sie nie znam na tym i że nie mam dystansu do siebie , ale ja nie widze radości tego że coś robie morduje sie i sie z tego śmiać nagorzej że mi strasznie wmawia i obraca kota ogon tak mi sie wydaje bo ja juz zaczynam myslec ze moze ja przesadzam,,,,, jak siedzielismy na urodzinach miał byc moj znajomy kiedys sie z tym chlopakiem spotykalam ale nie bylismy razem , żeby byc fer powiedzialam mu ze on moze byc , ale jak tam dotarlismy moj sie zapytal czy on bedzie ja mowie ze nie jednak nie a on "pewnie sie smucisz i ci przykro prawda? zawiedziona jestes pewnie..." to teraz czy to jest zart z ktorego powinnam sie naprawde cieszyc i zdystansowac??? nie wydaje mi sie a on mi wmawia że to ja nie mam dystansu do siebie..

21

Odp: Rozdarcie....
Dorota85 napisał/a:

Nie jestem z żelaza wcześniejszy związek też mnie wykańczał dzisiaj starałam sie z nim porozmawiać nawet o tym torcie przykładowo on stwierdził że to żart i ze ja sie nie znam na tym i że nie mam dystansu do siebie , ale ja nie widze radości tego że coś robie morduje sie i sie z tego śmiać nagorzej że mi strasznie wmawia i obraca kota ogon tak mi sie wydaje bo ja juz zaczynam myslec ze moze ja przesadzam,,,,, jak siedzielismy na urodzinach miał byc moj znajomy kiedys sie z tym chlopakiem spotykalam ale nie bylismy razem , żeby byc fer powiedzialam mu ze on moze byc , ale jak tam dotarlismy moj sie zapytal czy on bedzie ja mowie ze nie jednak nie a on "pewnie sie smucisz i ci przykro prawda? zawiedziona jestes pewnie..." to teraz czy to jest zart z ktorego powinnam sie naprawde cieszyc i zdystansowac??? nie wydaje mi sie a on mi wmawia że to ja nie mam dystansu do siebie..

ewidentnie chce zniszczyć Twoje poczucie wartości, chce abyś przestała wierzyć w siebie i swoje umiejętności, a ponadto wprawia w bezsensowne poczucie winy. on ma nie po kolei w głowie i chce Cię zniszczyć psychicznie abyś z nim została i słuchała.. taki związek nie ma sensu. osoba z którą jesteśmy powinna nas wspierać, dopingować do działania, i doceniać nasze starania, a u Ciebie jest odwrotnie.

22

Odp: Rozdarcie....

Jemu by sie przydała terapia niestety i praca nad soba i to jest najgorsze że on nie widzi tego niestety. Dzieki za pomoc wszystkim smile

23

Odp: Rozdarcie....

Dziewczyny zrobilam separacje na chwile obecna napisalam mu list w ktorym zawarłam co mnei boli i jak jest z mojej strony zasugerowalam psycholog od 2 dni cisza nie odzywamy sie do siebie a mnie tęsknota taka łapie , że nie pytajcie nawet i jak tu zorzumiec siebie idzie sie wsciec

24

Odp: Rozdarcie....

Spokojnie. Musisz być konsekwentna. Dasz radę kochana. Jesteśmy tu z Tobą. Twoja cierpliwość Ci się opłaci. Nie pisz do niego. Odezwie się zobaczysz.;)

25

Odp: Rozdarcie....
Dorota85 napisał/a:

Jemu by sie przydała terapia niestety i praca nad soba i to jest najgorsze że on nie widzi tego niestety.

na szczęście Ty to widzisz i możesz działać.

Dorota85 napisał/a:

zrobilam separacje na chwile obecna napisalam mu list w ktorym zawarłam co mnei boli i jak jest z mojej strony zasugerowalam psycholog od 2 dni cisza nie odzywamy sie do siebie a mnie tęsknota taka łapie , że nie pytajcie nawet i jak tu zorzumiec siebie idzie sie wsciec

dobrze, coś się dzieje. dasz radę.

26

Odp: Rozdarcie....

Dzieki kochane za wsparcie cos sie podzialo cobaczymy ile dam rade wytrwac ale samopoczucie nei jest lepsze niestety

27

Odp: Rozdarcie....

bo na razie właśnie takie będzie jak najbardziej byle jakie. jednak dobrze robisz, że COŚ z tym robisz smile

28

Odp: Rozdarcie....

Dawno mnie nie było , a może ktoś z chęcia odpowie jeszcze , niestety powiem wam , że wiele było powrotów i rozstań tak jak wcześniej było wiele sytuacji przeginających tak teraz dochodziło do kontroli smsow , komputera , śledzenie czy wracam po pracy prosto do domu , czy jade do rodzicow? ze oszystwem jest ze jade po pracy do nich na 20 min a nie prosto do domu ( a mam po drodze) , poprzez nastawienie kamery i sluchania co rozmawiam z kim przez telefon.......... po rozmowy z kolegami po pracy co stali obok jak z auta wysiadalam ( naszymi wspolnymi znajomymi) do tego stopnia że przyszedł i mnie opierdzielil ze jak moge sobie stać i z nimi gadac , że nie moge rozmawiać z tym tamtym , ile co mi zejdzie , co robilam od rana do godz 12? a czemu tak pozno wrocilam i wiele innych i wiecie jestem dzis wrakiem czlowieka bo slepo wierzylam i bylam zaslepiona miloscia , mam pelno zlosci w sobie ze kochajac kogos moge na cos takiego sobie pozwolic teraz odchodze choc nie jest mi łatwo........

Pozdrawiam

29

Odp: Rozdarcie....

Czuje sie fatalnie i źle jestem po rozstaniu 2,5 roku razem związek nalezal do toksycznych nie ukrywam , również i tego , że wina zawsze jest po śrdoku, ale on miał dużą tendencje do zaborczości , tak jak wczesniej pisalam czytania smsów , sprawdzania historii mojej komputera , śledzenia , lub nawet nagrania na kamere rozmów telefonicznych mimo to kocham go , co prawda jego poczucie winy bijace do mnie o wszystko mnie rozwala do teraz  , przez półtora roku ani nie słyszałam słowa kocham cie lub cos dobrego , przykro mi bo podświadomie gdzieś uciekałam z tego związku choć bardzo chciałam z nim być bardzo wykreowałam sobie jego jako tego jedynego. Po rozstaniu odezwał sie po 2 tyg ze mam jakies rzeczy jeszcze do odebrania , spotkalismy sie i niby mowil ze mu mnie brakuje , przytulil ale jak juz wychodzilam powiedzial ze w tym wszystkim bylam daremna potem mialam urodziny dalej sie odzywal po czym stwierdzil ze nie kupil mi prezentu i sie pewnie wyjątkowo nie poczulam po paru dniach on mial urodziny zlozylam mu zyczenia mialam drobiazg dalam mu ale chyba i tak wrazenia to na nim nie robilo , potem sie odzywal kiedy to on mial potrzebe nie wiem jaka, w koncu powiedzialam mu ze niech sie okreslil czego oczekuje , stwierdzil ze mam mu nie statystykować bo z matmy to ja dobra nie jestem  i zakonczylam z nim rozmowe napisalam ze potrafi kochac tylko siebie do teraz cisza 1,5 tygodnia nie umiem spac , jestem roztrzesiona kocham go i ciagnie mnie by sie odezwac smutno mi i przykro nie umiem sobie z tym poradzic , caly czas mowil ze mam sie zmienic a ja mu tylko sugerowalam by dal troche troski i milosci , przykro mi i nie daje sobie radzic nie wiem co robic juz ;(

30

Odp: Rozdarcie....

Klasyczne uzależnienie, a nie miłość.

31

Odp: Rozdarcie....

dziekuje za cenna diagnoze pomogła

32

Odp: Rozdarcie....

Wypada tylko zacytować "chyba nigdy nie zrozumiem kobiet".

33

Odp: Rozdarcie....

A JA FACETÓW!!

34

Odp: Rozdarcie....

Raczej tych, których 'pragniesz'. Musisz bardzo siebie nienawidzić.

35

Odp: Rozdarcie....

THEPASS JA SIEBIE NIE  NIENAWIDZE skad takie spostrzeżenie? to że kocham kogos bo mnie rani?

36 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-24 17:43:48)

Odp: Rozdarcie....

Między innymi. Bo niby czemu sobie pozwalasz na aż tyle złych zachowan wobec Ciebie? Na totalny brak akceptacji wszystkiego co z Tobą związane? Do czego Cie ciągnie tak naprawde? Bo na pewno nie do krzywdzenia. Na pewno nie do milosci. To nie Twoja pierwsza taka relacja, więc sorry - ale predzej mozesz miec mysli samobojcze niz umiec kochać i być kochaną. Jak czegos gruntownie w sobie nie zmienisz to Twoje zycie bedzie tylko i wylacznie cierpieniem.

Gdzies wyczytałem, ze chodzilas na terapie. Widac mało co dała. Wszystkiemu oczywiscie winna jest rodzina, gdzie musialas sie zawsze starac o akceptacje i o to, by spełnic oczekiwania. Niestety z takiej relacji trzeba uciekac zawsze przy pojawieniu się 1 objawu i wtedy predzej nastapi wyleczenie. Plus reszta do ciaglego leczenia typu nerwice, depresja, nie wiadomo co tam jeszcze. Ale przede wszystkim przerobic poczucie wlasnej wartosci + schemat rodzinny.

37

Odp: Rozdarcie....

Owszem widac powielałam ten błąd , a trwałam bo wiecznie myslałam , że on ma racje ,co do poczucia własnej wartości fakt mam z nim problem , ale sama walka ze soba teraz tez jest dla mnie lekcją bo tak mogłabym juz walczyć odzywac sie wiele razy. Nikt nie jest idealny

38 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-24 18:03:34)

Odp: Rozdarcie....

Od ideału do skraju pogardy jest jednak daleka droga, więc powinnas umieć to rozróżnić. On ma racje? To taki mądry, czy też za taką głupią sie uważasz? Widzisz, każda sfera u Ciebie szwankuje, plus rodzina, plus bardzo słaba psychika. Każdy kto traktuje Cie zle jest autorytetem? Zapewnia Ci to czego pragniesz? Nie wiem czy teraz usprawiedliwiasz siebie, jego czy wszystkich razem.

39

Odp: Rozdarcie....

Troche może za ostro co? to że jestem jaka jestem trudno i moze mam z tym problem ale nie znaczy , ż4e możesz pisac to co Ci ślina na jezyk przyniesie w tak ostrych zdaniach, nie usprawiedliwiam nikogo , chyba niepotrzebnie tu napisałam

Posty [ 40 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026