Cześć, jestem tu nowa, zakładam ten wątek ponieważ potrzebuję pomocy a nie wiem, kogo mogłabym się poradzić. Nie wiem co robić, nigdy sie tak nie czułam. Ale zacznę od początku. Mam 24 lata i jestem już w trzyletnim związku. Dodam, że układa się nam raczej dobrze. Myślę, że jestem szczęśliwa z moim obecnym partnerem. Jest jednak rzecz, która spędza mi sen z powiek, nagle pojawił się ktoś drugi - znajomy mojego chłopaka. Jakiś czas temu wybrałam się na urodziny koleżanki, która jest też znajomą mojego chłopaka (on sam nie mógł się bawić razem z nami), spotkałam tam jego kolegę i caly wieczór jakoś tak trzymaliśmy się razem - gadalismy zartowalismy i było - nie do końca umiem to wytłumaczyć - jakoś tak świetnie, zupełnie inaczej (ale do niczego nie doszło). Od tamtej pory, w większym lub mniejszym stopniu nie mogę przestać o nim myśleć. Dodatkowy pech polega na tym, że od tamtej pory bardzo często spędzamy czas razem np. ja i mój chłopak, ten kolega i jeszcze inni znajomi. Chcąc nie chcąc, ciągle na niego trafiam. Nie wiem, czy on też o mnie myśli ani czy mu się podobam, wiem, że czasem mnie obserwuje, może troche flirtuje ale nic więcej. Próbowałam przestać o nim myśleć, ale nie mogę.
Pomyślicie sobie pewnie, ze jestem głupia i że coś sobie ubzdurałam, wiem. Ja sama tak o sobie myślę, czuję się totalnie idiotycznie i irracjonalnie, nie wiem skąd to się wzięło, chcę być z moim chłopakiem, nie chcę niszczyć tego co między nami jest ale jednocześnie oprócz mojego chłopaka w myślach mam tego drugiego. A przecież to jego kumpel. Nie wyobrażam sobie żebym mogła zrobić mojemu chłopakowi takie świństwo. Ale już teraz czuję się winna, boję się, że te myśli o tamtym się nie skończą, nie chcę się nakręcać
Co robić? Pomóżcie.
strasznie się czuję, bo gdybym się dowiedziała, że mój chłopak tyle myśli o innej to chyba bym oszalała z zazdrości, wiem, ze to złe. Jak pozbyć się tego idiotycznego zauroczenia? Tyle we mnie sprzeczności ;((
Podobne tematy
Cyba jednak nie kochasz swojego chłopaka jak twierdzisz, bo gdyby tak było nie zauroczyłabyś sie innym.
strasznie się czuję, bo gdybym się dowiedziała, że mój chłopak tyle myśli o innej to chyba bym oszalała z zazdrości, wiem, ze to złe. ...
Zawsze powtarzałem i będę powtarzał Nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe!!
po drugie skoro chcesz być ze swoim chłopakiem to "Nie szukaj szczęścia w gwiazdach cudzego nieba, jeśli własne wisi Ci nad głową"
Jak kręci Cię ten kolega to najpierw zostaw partnera a potem feel free. Poza tym podzielam zdanie złudzenie Jeśli pojawiają się myśli o kimś innym to nie jest to prawdziwa miłość...?! Obym się jednak mylił...
Pozdro i mądrych decyzji życzę
K.
Witam! Jestem tu nowa i trochę zagubiona ale naprawdę bardzo się cieszę ze w końcu znalazłam portal dla kobiet na którym w taki lużny i nieskrępowany sposób można pisać o własnych problemach i rozterkach dnia codziennego .
Jestem 42 letnią kobietą , matką 2 ki dorastających dzieci - zdrowych i wspaniałych - mającej dobrą pracę i perspektywy na przyszłość.......ale także kobietą porzuconą , samotną i niekochaną.
Moja piękna wizja romantycznej miłości i,,życia razem do przysłowiowej grobowej deski,, upadła już dawno , dawno temu ale tak naprawdę mój świat się zawalił kiedy od męża usłyszałam tydzień temu ,,już Cię nie kocham,,.
A wszystko zaczęło się tak...:
W domu od dzieciństwa była patologia i bieda , ojciec bił mamę a kiedy próbowałam ją bronić bił mnie i mojego brata . gdy miałam 13 lat urodziła się siostra malutka i krucha ale jak się potem okazało nie aż tak....
Kiedy poznałam mojego męża w 90 roku wydawało mi się że chwyciłam pana Boga za nogi , był taki przystojny , cudowny i dobry pokochałam go od pierwszego wejrzenia - on chyba mnie też.
Potem ślub , urodziłam córeczkę Kamilę -było cudownie...
W ciągu 1 roku straciłam obydwojga rodziców i zyskałam jako prawny opiekun moją 10 letnią siostrę na wychowanie.
Jako nieletnia musiała by iść do ,,Domu Dziecka,, więc za zgodą mojego męża zamieszkała z nami.
I się zaczęło.... alkohol , kradzieże ,ucieczki z domu i policja to był dopiero początek.
Po czterech latach urodziłam synka Damiana a w chwili gdy ja w bólach rodziłam mojemu mężowi dziecko na porodówce on zabawiał się w domu z moją nieletnią siostrą- ponoć za jej zgodą.
A ona w chwili gdy mój związek rozkwitał i miałam już wszystko czego można sobie wymarzyć wykrzyczała mi na pewnej zakrapianej imprezie jakiego mam wspaniałego męża i jaki był dla nie wspaniały.
Świat mi się zawalił .......i nie umiem go odbudować już próbowałam wielokrotnie -nie potrafię.
Za każdym razem kiedy spotykamy się z moją siostrą na rodzinnych imprezach (ma już 2 je dzieci i męża) ,widzę jak mój mąż patrzy na nią i ta iskra w jego oczach.Wydaje mi się a już teraz jestem pewna ze on ją nadal kocha a dla nas dwóch nie ma miejsca w jego sercu.
Najgorsze jest to że mojej siostrze się to podoba że starszy facet ją adoruje i wyśmiewa się z niego i mówi ,,że to nie jest jej wina że on za nią łazi,, ona go nie chce....
Moje serce pęka ,jesteśmy w seperacji ale nadal razem mieszkamy .
Koszmar!! jeden drugiemu robi nazłość, nie rozmawiamy wcale i nie wiem ile jeszcze wytrzymam ale nie mam już siły.
Czuje się przegrana i samotna dlatego do WAS piszę i proszę POMÓŻCIE!!!!
Może jest ktoś kto mi powie co mam robić dalej ze swoim życiem i jak uwierzyć w siebie.
Pozdrawiam
Ruda42, lepiej będzie, jeśli założysz własny, oddzielny wątek - ułatwi to innym użytkowniczkom udzielenie Ci odpowiedzi, w tym wątku dyskutujmy na temat problemu nancy_m.
Cyba jednak nie kochasz swojego chłopaka jak twierdzisz, bo gdyby tak było nie zauroczyłabyś sie innym.
Sama bym pewnie tak pomyślała, ale jednocześnie myślę też o moim chłopaku, tęsknie za nim, cieszę się ze się spotkamy, kiedy mnie przytula albo całuje to jestem szczęśliwa jak zawsze... Kiedy jesteśmy razem to udaje mi się zapomnieć o tamtym. Nie wiem, może to przez to, że brakuje mi trochę romantyczności i spontaniczności w związku? I dlatego skupiłam się na koledze, który skupia kilka tych cech, których brakuje mojemu chłopakowi? Nie chce, żebyście pomyśleli, że się tłumaczę albo usprawiedliwiam, ale to nie jest tak, że pragnę tamtego i marzę tylko o okazji, żeby zdradzić chłopaka.
To 'zauroczenie' gaśnie kiedy jestem z chłopakiem a pojawia się kiedy spędzimy np. czas we 3 czy poprostu on jest tam gdzie my. Wtedy 'patrzę czy on patrzy', zauważam że uśmiecha się do mnie albo szuka mojego wzroku. I potem jakoś tak przez to myślę o nim.
Ale nie chciałabym z nim być. Bo chcę zostać z moim chłopakiem, chcę jakoś zdusić w sobie te idiotyczne rozmyślania o koledze chłopaka.
Tylko jak to zrobić?
pomóżcie, proszę, może jest tu ktoś kto przeżył taką fascynację będąc w związku?
Wydaje mi się, że fascynuje Cię ten drugi chłopak bo widzisz w nim to czego nie ma Twój partner i pewnie pojawiła się taka iskierka romantyczności itp. Jednak pamiętaj to co widzisz w tym drugim może bardzo odbiegać od realizmu i Twoich potrzeb, jeżeli zależy Ci na swoim partnerze sama daj mu to czego on Ci nie daje a po pewnym czasie to wróci do Ciebie ale tylko wtedy jeżeli będziesz się starała.A ten drugi niech będzie miłym wspomnieniem , wiele razy może zdarzyć się Tobie że spotkasz chłopaka który Cię zafascynuje i to nie są żadne anomalia to jest normalne jednak nie zatrać się w tym doceń co masz i pielęgnuj.Pozdrawiam.
witaj nancy
jestem w podobnej sytuacji z tym ze jestem duzo bardziej doswiadczona, niestety:(
wiem co przezywasz i niestety chyba cie nie pociesze
podobna sytuacje przezylam kilkanascie lat temu - tez wspólny znajomy, ukradkowe spojrzenia, dreszczyk podniecenia kiedy zorientowałam się, że jest mna zainteresowany, mysli uciekajace bez przerwy w jego strone. Z tym że ja byłam już wtedy męzatką ale mielismy podobny do twojego staz związku - ok. 3-4 lata. Mialam z mezem wtedy jakis maly kryzys - czulam sie zaniedbana przez niego ale to mnie nie tlumaczy. Bylam zla sama na siebie, ze ulegam zauroczeniu ale naprawde nie wiedzialam jak mozna z tym walczyc. Nie chcialam tracic meza, wiedzialam, ze tego drugiego nie kocham, nie chcialam sie z nim wiazac, nie rozmyslalam jak byloby mi dobrze gdybym z nim byla, nic, poprostu jakas niezrozumiala sila ciagnela mnie do niego.
I niestety musze ci powiedziec, ze jezeli ten wasz znajomy jest toba zainteresowany to bedzie ci coraz trudniej.
U mnie po okresie ciepłych spojrzeń, błysków w oku, takich "koleżeńskich" flirtów zaczął się czas "przypadkowego" muśniecia dłonią, przytrzymanej dłużej ręki w uścisku itp. Oboje szukaliśmy swojej bliskosci. Doszło wkońcu niestety i do pocałunków. Gdyby nie to, że zostaliśmy złapani doszłoby pewnie i do seksu.
Mój mąż przeżył to bardzo. To, że mnie nie pogonił razem z tym naszym kolegą to był dla mnie najważniejszy dowód jego milości. Było mi strasznie wstyd. Od tamtej pory czesto modlilam sie żeby juz nigdy w zyciu nie spotkalo mnie cos takiego. Naprawde bardzo sie staralam.
Ale niestety, teraz po tych kilkunastu latach znow przezywam cos podobnego. Jestem rozczarowana sobą, jest mi z tym zle, sama burze to w co przez ostatnie lata tak bardzo chcialam wierzyc - ze moge byc wierna, uczciwa.
W sumie to wiem dlaczego tak sie dzieje - moj mąz do najczulszych nie nalezy, nie całuje mnie tak namietnie już od dawna, nie przytula. Sam lubi być "głaskany" ale czułości nie odwzajemnia nawet jak sie upominam. A ja tęsknię za tym. Z tym, ze to mnie nie usprawiedliwia.
Ale jak słyszę opinie w stylu - na starość żałuje się tego czego się nie spróbowało to tak ciężko mi nie przyznać racji.
No coz, nancy - nie pocieszylam cie pewnie. Ja nie znalazlam dobrej metody na to zeby nie ulec zauroczeniu.
pomóżcie, proszę, może jest tu ktoś kto przeżył taką fascynację będąc w związku?
Hej nancy_m - ja tak miałam.
W moim przypadku fascynacje są bardzo silne, wynikło to niespodziewanie zupełnie-ale było nieuniknione, gdyż z moim partnerem mieszkalismy "chwilowo" dalej od siebie i oboje pracowaliśmy i widywaliśmy się 2 weekendy w miesiącu. Moją facsynację poznałam w pracy. Początki niewinne - odwoził mnie, rozmawiał ze mną i spędzalismy duż oczasu razem, potem kawa razem, rozmowy o NAS, gdzie też do niczego między nami nie doszło. Z moim partnerem rozstałam się w międzyczasie, chciałam zmian - może źle, bo chciałam żeby o mnie walczył, żeby zmienił coś w nas....
Z tym drugim nie byłam w związku, bałam się tego co dalej będzie - puściłam za mocno wodzę fantazji, a potem zaczęłam myśleć że on ma wszystko i nic nie traci - a ja mogę stacić dołsownie wszystko - pracę, dach nad głową i faceta.
Wróciłam do mojego byłego partnera, temu innemu sprzedałam kopa. Ale nie mogłam nadal się odnaleźć w tej sytuacji, czy dobrze czy źle się stało. Zdarzyło się że spotkałam tego innego i nie rozmawialiśmy o tym (a szkoda) co się wydarzyło między nami, dlaczego straciliśmy kontakt itp., ale po takim czasie wszystko się zmienia. Teraz ja mam poukładane życie, a ten inny robi kariere...
Moja konkluzja: nie rezygnuj z tego co masz, bo ciężko to znaleźć...
Hej, dziękuję Wam bardzo za te odpowiedzi, dobrze jest poznać drugi punkt widzenia. Jak na razie stwierdziłam, że poczekam na rozwój wydarzeń i postaram się mimo to skupić na moim chłopaku. To jest w ogóle dziwna sytuacja, bo mimo iż myślę o tamtym, to wciąż mam dużo czułości, uczucia i tęsknoty do mojego chłopaka. Kilka dni temu ten kolega sam do mnie napisał, gadaliśmy trochę i żartowaliśmy, następnego dnia to samo.Teraz się nie odzywa. Nie wiem może poprostu chce się zakolegować bliżej i tyle a ja to nadinterpretowuje? Nie wiem sama na ile to jest prawda a na ile to moje wyolbrzymienie to szukanie spojrzeń czy jakieś takie drobne rzeczy, które świadczyłyby o zainteresowaniu. Przy nim czuję się jak bym była wolna i właśnie zaczynałaby się jakaś znajomość/flirt, to takie specyficzne uczucie wspólnych żartów, kręcenia itp. Jednocześnie poprostu lubię z nim gadać i żartować, ale tak jakby nie myślę w ogóle o tym aspekcie fizycznym czyli seks albo pocałunki... Mówiąc dosłownie czuję się w 100 platonicznie - chciałabym z nim spędzać czas, zartować, myślę, czy mogę się mu podobać... Trochę jak w gimnazjum (wiem, ze to głupie). Martwi mnie trochę, że naprawdę się w nim zakocham, nie wyobrażam sobie, że mogłabym zerwać z moim chłopakiem, tak mu złamać serce, rozwalić paczkę.. to jest w ogole coś niewyobrażalnego. I boję się tego.
Staram się sobie racjonalizować to wszystko, usuwać z myśli tamtego i tłumaczyć sobie, że coś sobie wymyśliłam, kiedy spotkam się z moim chłopakiem chcę się skupić na nim i spędzić z nm świetnie czas. Mam nadzieję, że to pomoże.
Życzę powodzenia nancy, może tobie się uda zatrzymać to w odpowiednim czasie. Ale nie łudź się za bardzo - jeżeli zastanawiasz się czy mu się podobasz to znaczy że myślisz o nim w kategorii mężczyzny a nie kolegi.
To jest jak samonakręcająca się sprężyna. Trzeba naprawdę wiele wysiłku, żeby to powstrzymać. Ja nie potrafiłam.
A ja myśle Nancy że powinnas podjąć wybór - Albo twój obecny chłopak, albo rozstanie i tamten, bo się będziesz motać w nieskonczoność.
Decyzja ta musi być ostateczna - Zatem, jeśli chłopak, wybijasz sobie z głowy tamtego i ucinasz kontakt.
W przeciwnym razie, rozstajesz się i nie liczysz na powrót (ja bym do takiej Pani nie wrócił)
Z Twojego postu bije też mała dojrzałość - Jesteś bardzo emocjonalna i zastanawiam się czy kiedykolwiek próbowałaś podjąć rozmowę z Twoim obecnym partnerem na temat tego czego Ci brakuje, bo to mogłoby rozwiązać problem a masz dużo do stracenia bo z tego co piszesz, facetowi na Tobie zależy.
A ja myśle Nancy że powinnas podjąć wybór - Albo twój obecny chłopak, albo rozstanie i tamten, bo się będziesz motać w nieskonczoność.
Decyzja ta musi być ostateczna - Zatem, jeśli chłopak, wybijasz sobie z głowy tamtego i ucinasz kontakt.
W przeciwnym razie, rozstajesz się i nie liczysz na powrót (ja bym do takiej Pani nie wrócił)
Z Twojego postu bije też mała dojrzałość - Jesteś bardzo emocjonalna i zastanawiam się czy kiedykolwiek próbowałaś podjąć rozmowę z Twoim obecnym partnerem na temat tego czego Ci brakuje, bo to mogłoby rozwiązać problem a masz dużo do stracenia bo z tego co piszesz, facetowi na Tobie zależy.
Jestem emocjonalna to prawda, może to kwestia małej dojrzałości - wiadomo, to mój pierwszy poważny związek z którym wiążę wiele nadziei i oboje dopiero się uczymy wielu rzeczy. Ale ogólnie taka jestem, potrzebuję dużo pasji, może niekoniecznie żeby się działo, bo takie wspólne leniuchowanie czy spędzanie czasu na spokojnie (co wiele par nazywa rutyną) też lubię, ale lubię być zdobywana, zapewniana o uczuciu...
Ale wracając do tematu: tak, wiem że mam dużo do stracenia. Dziś spędziłam fantastyczny dzień z moim chłopakiem i nawet przez chwilę nie myślałam o tamtym. szykuje się też nam miły wyjazd i jak na razie jestem pełna nadziei że jednak będzie dobrze. Mam mojego chłopaka, nie chcę tego przekreślać. Często ze sobą rozmawiamy, mówię mu, że brakuje mi tego i tego, on tak samo kiedy ma jakąś potrzebę. Nie zawsze jednak wszystko da się odrazu wdrożyć.
Uciąć kontaktu z tamtym nie bardzo mogę, ponieważ jest on jednym z naszych bliższych znajomych. Planuję jednak ograniczenie tych kontaktów.
15 2012-06-22 14:32:19 Ostatnio edytowany przez fuorviato (2012-06-22 14:33:07)
ale lubię być zdobywana, zapewniana o uczuciu...
Jak Cię ma Twój facet zdobywać skoro Cię już "zdobył"? Nie widzę tu logiki...
To takie wygodne uogólnienie - Bo ja to rozumiem tak że, skorpo lubisz być zdobywana to każdy potencjalny facet który będzie okazywał Ci zainteresowanie, da Ci satysfakcje.
Często ze sobą rozmawiamy, mówię mu, że brakuje mi tego i tego, on tak samo kiedy ma jakąś potrzebę. Nie zawsze jednak wszystko da się odrazu wdrożyć.
No to mnie zaskoczyłaś bo to dojrzałe słowa ![]()
Uciąć kontaktu z tamtym nie bardzo mogę, ponieważ jest on jednym z naszych bliższych znajomych. Planuję jednak ograniczenie tych kontaktów.
Podjęłaś decyzję. Teraz się tylko tego trzymaj ![]()
Pozdrowienia
nancy_m napisał/a:ale lubię być zdobywana, zapewniana o uczuciu...
Jak Cię ma Twój facet zdobywać skoro Cię już "zdobył"? Nie widzę tu logiki...
To takie wygodne uogólnienie - Bo ja to rozumiem tak że, skorpo lubisz być zdobywana to każdy potencjalny facet który będzie okazywał Ci zainteresowanie, da Ci satysfakcje.nancy_m napisał/a:Często ze sobą rozmawiamy, mówię mu, że brakuje mi tego i tego, on tak samo kiedy ma jakąś potrzebę. Nie zawsze jednak wszystko da się odrazu wdrożyć.
No to mnie zaskoczyłaś bo to dojrzałe słowa
nancy_m napisał/a:Uciąć kontaktu z tamtym nie bardzo mogę, ponieważ jest on jednym z naszych bliższych znajomych. Planuję jednak ograniczenie tych kontaktów.
Podjęłaś decyzję. Teraz się tylko tego trzymaj
Pozdrowienia
1. źle to napisałam, wiadomo, że nie każdy facet. Chodziło mi o to, że lubię widzieć, że partnerowi na mnie zależy, że zabiega o moje uczucia a nie - raz zdobyl, to ma albo co gorsza np. niektórzy mężczyźni traktuja swoje kobiety na zasadzie: jesteś dobrze, nie ma cie - jeszcze lepiej.
2. Uważam, że rozmowa jest ważna. A co do dojrzałości. Tyle się o tym mówi, ale generalnie życie pokazuje że często ciężko jest być dojrzalym jeśli chodzi o uczucia. Bo gdy człowiek kocha, to fakt faktem ale często zachowuje się irracjonalnie.
3. Postaram się bardzo. Pozdrawiam Cię i miłego wieczoru ![]()
Cześć. Czy bardzo podobny problem nadaje się aby pójść dz tym do psychologa?
Nie powinnaś nic robić, tylko zaczekać jak sytuacja się rozwinie. Jeżeli nadal będziesz o nim myśleć, to nie ma co ciągnąć obecnego związku.
Takie historie dzieją się nawet w małżeństwach. To zupełnie normalne być z kimś w stałym związku i potem się zauroczyć kimś innym. Moim zdaniem tego nowego powinnaś jednak bliżej poznać -- być może nie będzie taki super, jak twój obecny chłopak. No i niestety zaakceptuj też to, że twój chłopak też się może zauroczyć... Musi być symetrycznie. W tym wszystkim to nawet dobrze, że się widujecie często, bo go bliżej poznasz.