Witam wszystkich czytelników tego tematu. Szybciutko opiszę o co chodzi
Jestem osobą, która nie wierzy w miłość (albo przynajmniej inaczej ją definiuję niż "zwykły śmiertelnik"), po moich doświadczeniach, obserwacjach i oczywiście tonów przeczytanych tematów na tym forum, nie śpieszy mi się do zaufania drugiemu człowiekowi (przynajmniej nie na zasadach damsko- męskich). Plus ogólnie jestem osobą, której dobrze żyje się samemu
Czasem myślę że jestem jakiś "nieludzki", no bo żyję sam od ho ho ho i jakoś uśmiech z buzi mi nie znika.
No ale ile można? Pomyślałem sobie ostatnio o tym żeby poszukać sobie kogoś do wolnego związku. Sprawa super... nie trzeba ufać, zawsze ma się drzwi za sobą otwarte przez które można w każdej chwili wyjść i oczywiście wszystkie benefity typowego związku. Ale z drugiej strony wiem z różnych historii że druga osoba może się czasem zakochać i w tedy mamy problem. Nie chce nikogo krzywdzić i dlatego zastanawiam się jak ogólnie to wygląda w praktyce.
O to że sam się zakocham się nie martwię.
Więc jeżeli macie jakieś swoje bądź też innych ludzi doświadczenia w tym temacie to proszę podzielcie się nimi
Mam nadzieje że pomoże mi to oszacować to, jakie są szanse że znajdę kogoś kto rzeczywiście się nie zakocha plus zobaczę jak to czasem bywa w tego typu relacjach ![]()
Oczywiście "suche" opinie są też mile widziane ![]()