Witam
Proszę o pomoc, bo już nie wiem do kogo mam się o nią zwrócić.
Jestem (a właściwie byłam) z facetem 8 lat. On zawsze strasznie mnie kochał, na każdym kroku mówił mi jak jestem dla niego ważna, najważniejsza. Ja pomagałam mu w rozkręceniu nowego interesu, a mianowicie budki z lodami nad jeziorem, to był już 3 sezon, gdy ją prowadził i w zasadzie w każdym z nich nasze stosunki ulegały pogorszeniu. Ale i tak zawsze byłam najważniejsza. W tym roku gdy zaczynał się sezon, pomagałam mu, on bardzo się z tego cieszył, mógłby mnie nosić na rękach?niestety w połowie wakacji wszystko zaczęło się psuć.
Najpierw rozstawałam się z nim na kilka dni, bo myślałam że to coś zmieni, no i zmieniałło, tylko że na kilka dni. Później nasze rozstania zaczęły się wydłużać. Nie wiem ile razy już się rozstałam z nim, bo nie potrafił powiedzieć czego on chce, już nawet gdy wraca nie mówi mi że mnie kocha, co wcześniej czynił. Ostatnio miesiąc temu nastąpiła taka rozmowa, a w tym tygodniu przyszedł do mnie do pracy oddać mi moje 2 talerze (absurd!), aż się rozpłakałam i zapytałam czy sprawia mu przyjemność to że tak mnie męczy i krzywidzi, powiedział że nie, że jego też męczy ta sytuacja, że myślał że może to naprawimy, że śnię mu się po nocach. Kilka razy był na chwilę u mnie w pracy, przez 2 dni, na chwilę w domu i na tym koniec, nawet mnie nie chciał przytulić!! Ja nie wiem co ja mam myśleć, ciężko mi uwierzyć że tak po prostu mógł przestać mnie kochać. Boję się już cokolwiek mówić, bo wychodzę przez to na jakąś histeryczkę:/ Wcześniej dzwonił do mnie z byle pierdołą, pisał smsy, do pracy przyjeżdżał co chwilę, nie mógł się ze mną nagadaća teraz chyba od kilku miesięcy nic takiego nie miało miejsca?Wczoraj znowu go ani nie widziałam, ani żadnego odzewu, a dziś wpadł jakby nigdy nic, zabrał swoją korespondencję (bo w tym samym budynku gdzie znajduje się moje biuro, znajduje się jego sklep), zapytał o jakąś pierdołę i sobie poszedł, no i pewnie już się nie odezwie?co ja mam myśleć? co ja mam zrobić ? Jeszcze do tego mamy wspólnego psa, którego on w dzień bierze, a przywozi ją ostatnio przed 17 ? zanim ja wrócę z pracy. Tak strasznie go kocham, nie umiem bez niego żyć, tak wszystko mnie boli, a on jakby był z kamienia. Zapewniał mnie że nie ma nikogo poza mną, kto by go interesował, tylko sam nie wie co się z nim dzieje?Pomóżcie!!!
Trochę chaotycznie to wszystko rozpisałam, ale za dużo złego się dzieje i nie wiem o czym najpierw pisać...