Cześć:) Nie wiem, czy faceci też mogą umieszczać takie tematy na tej stronie bo w końcu jest to forum przeznaczone dla kobiet. Ale może dacie jakieś rady.
Mam problem z podrywaniem dziewczyn. Mam 22 lata, nie chwaląc się bo to nie o to chodzi i mówiąc szczerze nie jestem brzydki, wręcz przeciwnie - podobno jestem przystojny z tego co słyszę dookoła od ludzi i pewna osoba kiedyś nawet się zdziwiła jak odpowiedziałem jej na pytanie, że nie mam dziewczyny. Jak to możliwe, że taki ładny chłopak nie ma dziewczyny:) Heh, a jednak... I to jest mój problem. Boje się zagadać do dziewczyny, która mi się podoba. Wiem, że dziewczyna sama nie podejdzie, to ja muszę zrobić pierwszy krok, tylko boje się odrzucenia. Poza tym nie wiem, czy dziewczyna jest zainteresowana mną, nie jestem pewien po czym to poznać i czy akurat te sygnały coś znaczą? A może mi się wydaje, albo jest to zbieg okoliczności? A może zbyt rozwinięta wyobraźnia? Takie myśli mi chodzą po głowie. Sytuacji i okazji za dużo nie mam, ponieważ często jest to dziewczyna idąca na ulicy, albo jak jestem w galerii, sklepie itp, tramwaju, a przecież nie podejdę sobie tak do dziewczyny, którą zobaczę i nie powiem, że mi się podoba itp. To za mało, nawet mnie nie zna, jeszcze się przestraszy, jak zobaczy, że podchodzi do niej jakiś obcy chłopak itp. Nie wiem co robić dziewczyny. Czy przełamać się i rzeczywiście tak po prostu podchodzić do dziewczyny i zagadać, zaprosić ją na kawę itp? Powiedzieć, że mi się podoba, i że chciałbym ją lepiej poznać? Boje się tego, że dziewczyna może mnie wyśmiać, a te sygnały wysyłane rzeczywiście przez Was lub nie wysyłane (można się pomylić), lub w ogóle tych sygnałów nie wysyłacie, ponieważ też jesteście wstydliwe i się boicie. Sygnały są niepewne. Eh... Nic nie jest pewne, uśmiech, mierzenie wzrokiem. Przecież to normalne gesty, zachowania mogące nic nie znaczyć.
Czuję, że dużo okazji mi przelatuje przez palce jak piasek, mam już 22 lata i nie miałem jeszcze dziewczyny, a bardzo bym chciał mieć kogoś obok siebie.
Dodam, że nie palę, nie piję, nie przeklinam, jestem kulturalny, słowo przepraszam, dziękuję jest na porządku dziennym, jestem wrażliwy, potrafię okazywać uczucia. Może to jest problemem? Jak bym był chamem to nie miałbym problemów z podejściem do dziewczyn i mówieniem wprost:) Ale nie chcę taki być.
Aha. Dodam, że dziewczyny pewnie też się boją wysyłać sygnały typu uśmiechy, lub wodzić wzrokiem i podejrzewam, że udają, nie zwracając uwagi na chłopaka, który jej się podoba, aby tego nie zauważył czasem.
Piszę, że prawdopodobnie bo też taki jestem... Nie wiem czemu, ale widzę dziewczynę, która mi się podoba, ale nie potrafię już się uśmiechnąć np, albo patrzę tylko wtedy jak ona nie patrzy:P
Dziewczyny też są wstydliwe i ja też:)
Dzisiaj w autobusie np była sytuacja, jak dziewczyna się odwróciła do mnie i się popatrzyła na mnie, potem jak wyszlismy z busa i jak szła do samochodu odwróciła się i się na mnie popatrzyła. Widziałem te drugie spojrzenie po wyjsciu z autobusu, ponieważ też mnie zainteresowała, więc się obejrzałem:) Ale to może przecież nic nie znaczyć:)