Ale zadałaś dużo trudnych pytań!
Co do agresji.
Mój syn we wczesnym dzieciństwie był dość agresywny w stosunku do starszej siostry: bił, kopał, szarpał za włosy etc. Córka miała zakaz fizycznej "odpowiedzi". W każdej takiej sytuacji wkraczaliśmy mówiąc najpierw, że nie wolno bo to siostrę boli, później, że chyba nie chciałby też tak od kogoś oberwać. W tym czasie kupiliśmy psa, pilnując aby jej nie zrobił krzywdy. Długo to trwało, w końcu przestał przejawiać agresywne zachowania. Zwykłe kłótnie między rodzeństwem obserwowaliśmy z boku. W końcu poszedł do przedszkola i po paru dniach wrócił z "rozkwaszonym" nosem i płaczem, że.... mówiliśmy, że tak nie wolno, a jego uderzył kolega, on mu nie oddał bo nie wolno. Pałeczka trafiła do rąk męża, który odbył z nim "męską" rozmowę sprowadzającą się do tego, że on nie może zaczynać bójek, ale jeżeli ktoś go w taki sposób atakuje to musi się bronić. Nie wiem czy to było dobre rozwiązanie. Mam nadzieję, że tak bo Młody ma dziś 17 lat i nie mamy z tym problemu.
Co do stawania w obronie słabszych.
Zdecydowanie tak. Jednak przekazywaliśmy, że to stawanie w obronie nie ma polegać na agresji. Nie było na szczęście sytuacji, w której musieliby kogoś bronić przed fizyczną napaścią, bo to jest rzeczywiście problem.
Seksualność.
Od małego dzieci widziały nas nagich tzn. córka mnie, a syn ojca. Oczywiście do pewnego wieku 
Pies w naszym domu pojawił się gdy dzieci były małe, a że była to suka więc była dobra okazja to wyjaśnienia fizjologii przy pierwszej cieczce.
Zaufanie.
Wykorzystywaliśmy każdą okazję (zdarzenie na ulicy, film, wiadomości telewizyjne etc.) aby wskazać na potencjalne zagrożenia. Ale tak mimochodem, żeby ich nie przerazić, nie przewrażliwić.
Poza tym uważam, że zawsze najlepszą nauką dla dzieci jest przykład rodziców. Nic po pustym gadaniu jeżeli dzieci tego nie widzą w zachowaniu rodziców.
Prosty przykład. Ciągle widzę matki przebiegające z małymi dziećmi w niedozwolonych miejscach. Potem dzieci będą robić to samo. Jasne, że zdarza mi się przebiec ulicę nie na przejściu, ale nigdy nie robiłam tego z dziećmi. Choćby nie wiem jak daleko było od przejścia to zawsze tam z dziećmi szłam.
Jak nauczyć dziecko szacunku do innego człowieka jeżeli rodzice nawzajem się nie szanują, nie szanują starszych w rodzinie, nie szanują też uczuć dzieci.
Jak przekazać dziecku, że alkohol może być źródłem nieszczęść jeżeli dziceko widzi ojca lub matkę pijanych.
Takich przykładów można by podać setki.
Nie wiem czy udało się to z moimi dziećmi. Patrząc na ich zachowania (mimo różnych kłopotów, które sprawiają), chyba tak.
Wpoiliśmy im zamiłowanie do książek, do nauki. Choć gdy widzą ile tatuś - naukowiec zarabia, to czasem jest trudne 