Cześć Wam ![]()
Chciałam opisać moje rozstanie i prosić Was o radę,jak dalej żyć? Jak przekuć paskudne rozstanie w jedną z najlepszych decyzji w moim życiu ? Jak podnieść poczucie własnej wartości?Posłuchajcie :
Byłam z moim eks 1,5 roku, on był ode mnie 5 lat starszy(mam 22 lata) i pochodził z południa Europy. Przez rok mieszkaliśmy razem,a we wrześniu przeprowadziliśmy się do innego mieszkania i wszystko się układało dobrze. Jednak on po 2óch tygodniach zaczął zachowywać się dziwnie, przestał okazywać mi czułość,wyznawać miłość i zrobił się taki oschły. Musiałam wtedy wyjechać na parę dni,gdy wróciłam to zachowywał się totalnie obco,nie wiedziałam co się dzieje,jednak on zapewniał,że wszystko jest ok. Nagle po tygodniu wysłał mi z pracy smsa o treści" Widzę,że jesteś nieszczęśliwa i cię ograniczam,powiedz mi co mamy zrobić..." Na czacie(!) odbyliśmy rozmowę,z której wynikało,że on bardzo chce być ze mną,jednak musimy częściej wychodzić oddzielnie i mieć więcej przestrzeni...Teraz wiem,że więcej przestrzeni potrzebne mu było do tego,żeby spotykać się z inna laską smile. Jednak po tygodniu prawda wyszła na jaw,zobaczyłam na fejsie jego rozmowę z tą drugą,w której pisali sobie,że bardzo za sobą tęsknią i bla bla bla. On był wtedy niby u kolegi,ale wiem,że był z nią,poprostu spakowałam się i się wyprowadziłam do siostry. Zostawiłam mu tylko kartkę,w której napisałam mu,że wiem o wszystkim,nienawidzę go,nie istnieje dla mnie i z nami koniec. Kiedy wrócił do domu,nawet do mnie nie zadzwonił,napisał mi tylko smsa,że mnie nie zdradził,tylko był z nią na kawie... Od tej pory widziałam się z nim kilka razy,bo musieliśmy wyjaśnić kwestie mieszkaniowe...Powiedział mi,że przestał mnie kochać,że ta druga laska jest taka interesująca,a ja nie mam żadnych celów i zainteresowań i on nie widzi przyszłości dla nas... Totalnie umył ręcę i nie widział problemu,że mnie zdradzał,oszukiwał,naciągnął na płatności za mieszkanie itd.
Dla mnie najgorsze jest to,że ta laska z która mnie zdradził jest tragiczna,ona nie zna angielskiego,a on polskiego,więc porozumiewają się tak,że ona do niego mówi po polsku,a on jej odpowiada po angielsku... Ja znam jego język ojczysty i porozumiewaliśmy się albo po angielsku,albo w jego języku. Dodatkowo,słyszałam o niej różne opinie,że obdarowuje swoimi wdziękami wielu facetów i nawet zdarzył jej się skok w bok,kiedy już spotykała się z moim byłym smile .Na początku miałam nadzieję,że to się rozleci i on będzie cierpiał,ale mają się bardzo dobrze,wychodzą razem na imprezy(my prawie nie wychodziliśmy razem) i się świetnie bawią. To mnie najbardziej boli,że on w ogóle nie odczuł naszego rozstania,od razu wszedł w nowy związek,więc chyba nigdy mnie nie kochał... A mnie nasze zerwanie bardzo wiele kosztowało, musiałam się wyprowadzić,aktualnie mieszkam tymczasowo u siostry i po prostu jest mi ciężko. Chciałabym,żeby on też cierpiał,bo to on jest winny tej sytuacji,a wygląda na to,że tylko mnie to boli,a on się ma świetnie. Proszę powiedzcie,jak spojrzeć na to z innej strony, bo na razie moje poczucie własnej wartości mocno poleciało w dół,że on jest szczęśliwy z jakąś dziunią,a nie był szczęśliwy ze mną ?sad