majszter napisał/a:Jeśli nie chcesz z nią być, chcesz, żeby była inna niż jest, nie męcz siebie i jej. Odejdź. Przeproś za zajęcie czasu. A jeśli chcesz, żeby się rozwijała, buduj. Nie ma innej drogi, nie ma innego sposobu. Jeśli nie jesteś z niej zadowolony, ona to wie, czuje. Kocha, ale czuje się bezradna, samotna, nieszczęśliwa. Nie jest tak, jak miało być. I modli się o pomoc. Tyle umie.
Ale właśnie- ja nie potrzebowałem kopa od nikogo. Chciałem mieć prawko- zdałem. Chciałem pracować- pracuję. Może ja źle myślę ale mnie to dziwi, jak można być tak obojętnym. To co, lepiej być od kogoś zależnym ws transportu i być biednym jak mysz kościelna? A dodajmy, że prawdziwe życie zbliża się wielkimi krokami (o czym za chwilę).
Chcesz, żeby była taka jak Ty? Masz do niej pretensje, że jest inna? To jak ma się czuć pewnie we własnej skórze?
majszter napisał/a:I właśnie- planowane zaręczyny są na sylwestra (jeszcze tylko muszę znać rozmiar palca), co nieco wie, że temat się rusza (bo nawet sama mnie ponaglała). Co nie zmienia faktu, że aby mieć dziecko to trzeba pewnej stabilizacji (mieszkaniowej i finansowej)
Chwalebne, że się liczysz z jej zdaniem. I że masz świadomość, że najpierw stabilizacja, potem rozmnażanie.
majszter napisał/a:a sam na to pracować to na pewno nie mam zamiaru
Tu pokazujesz, że nie jesteś mężczyzną tylko chłopczykiem. Nie wiem jak ona, ale ja nie jestem pedofilką. Z chłopczykiem, to ja sobie mogę porozmawiać i pograć w warcaby. A do życia chcę mężczyzny. Do seksu tym bardziej. Infantylność jest aseksualna. Co mówię?! Aseksualna? Fajnie by było. Jest antyseksualna.
Kobieta potrzebuje mężczyzny, który ogarnie wszystko, żeby ona mogła spokojnie się oddawać dziecku i przeżywać macierzyństwo.
Możecie się kłócić ale to są mechanizmy biologiczne. Dlaczego mężczyzna się podnieca na widok kobiety ze szczupłą talią? Bo taki sygnał znaczy: płodna, warto ją zapłodnić, przekaże moje geny. Wie, że ona stosuje antykoncepcję, wie, że nie zaciąży, a jednak ma erekcję, chce właśnie takiej.
Kobieta odbiera sygnały: jestem silny, męski, zapoluje na mamuta, obronię cię. Ona wie, że nie obroni, bo jak komuś przywali, to go zamkną, wie, że się na policję dzwoni, ale ją kręci, gdy facet jest silny i dzielny. "Wyżywię ciebie i nasze potomstwo" to sygnał, który kobieta otrzymuje na widok mężczyzny bogatego i hojnego. Nigdy na widok niezaradnego i skąpego.
Jak całym sobą mówisz: "sam na to pracować to na pewno nie mam zamiaru", to mówisz: nie utrzymam ciebie i dzieci. Czyli - ze mną dziecko to problem. I co się dzieje z pożądaniem? Zwija się w kłębek i umiera.
Gdy to się dzieje pytasz na Forum. Masz odpowiedź. Co z nią zrobisz - Twoja sprawa. Pewnie zanegujesz, bo wyprały Ci mózg feministki.
A przecież ich poprzedniczki walczyły o coś dokładnie odwrotnego... O to, by kobieta mogła sama dysponować pieniędzmi, które zarobi... Teraz ma się godzić na to, że nieodpowiedzialny samiec wpakuje ją w dziecko, którego nie umie utrzymać...