netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy to już koniec? :(

10 odpowiedzi3 111 wyświetleńzałożony przez aristokratka, 03.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to już koniec? :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: Czy to już koniec? :(

Witam
 
Przez około rok przyjaźniłam się z kolegą, z tym że on się we mnie zakochał ("zakochał" to raczej mało powiedziane; poważnie myślał nad naszym ewentualnym związkiem, snuł nawet plany o naszej przyszłości). Zależało mu na mnie. Natomiast ja miałam mieszane uczucia do niego. Bo z jednej strony byłam nim zauroczona pod względem jego cech charakteru, zachowania, optymistycznego podejścia do życia, do ludzi, do świata; lubiłam przebywać w jego towarzystwie. Był wręcz ideałem. Jednak tak naprawdę mało co czułam do niego pod względem uczuciowym, czy choćby nawet romantycznym. W głębi serca czułam pustkę. Byłam takim "dualistycznym" stanem trochę zdumiona.
Postanowiłam, że lepiej będzie, jak poprzestaniemy na przyjaźni. I tak istotnie było. Nigdy nie byliśmy parą.
On sam w końcu powiedział mi, że każdy z nas musi sobie kogoś innego szukać, ale mimo wszystko przyjaciółmi przecież możemy zostać i od czasu do czasu się spotykać. Tak mówił, ale co innego myślał. Mam przeczucie (kobieca intuicja :] ), że on ciągle miał iskierkę nadziei, że może jednak będziemy razem. Ostatnio zadeklarował mi, że niedawno poznał idealną dziewczynę. I zachwalał ją. I co jakiś czas pytał się mnie, czy nie jestem smutna z tego powodu (po jakimś czasie doszłam do wniosku, że on to wszystko zmyślił). I to właśnie sprowokowało mnie do wyznania mu całej prawdy, bezpośrednio, bez skrupułów, tj. m.in. o tym, że tak naprawdę nic do niego nie czułam oraz że nie jestem smutna z tego powodu, że on już kogoś poznał, bo przecież tak postanowiliśmy, że będziemy musieli sobie kogoś innego poszukać. Od tej pory on stał się markotny, mrukliwy i lakonicznie odpowiadał na moje pytania. Zaczęło mnie to na początku niepokoić, a po jakimś czasie... irytować wręcz. I w końcu (o zgrozo!) napisałam mu, że lepiej będzie jak definitywnie zakończymy wszelkie kontaktowanie się. 

Po kilku tygodniach zaczęłam czytać te wszystkie e-maile jakie pisaliśmy do siebie na początku i naszły mnie dawne wspomnienia. W efekcie czego sumienie mnie zaczęło dręczyć; zaczęłam żałować tego nieszczęsnego pożegnalnego e-maila. I od tej pory próbowałam jakoś naprawić nasze relacje. Jakoś go udobruchać. Pisałam do niego sms-y, e-maile, na gg. Właściwie to ja prowadziłam monolog, bo on nic a nic się nie odzywał i nie odzywa. Żeby chociaż coś napisał. Cokolwiek. A on milczy sad  I tak się zastanawiam, co może oznaczać milczenie z jego strony. Może faktycznie to, że nie chce już się przyjaźnić ze mną? Może odczuwa już désintéressement wobec mnie? A może po prostu sprawdza moją cierpliwość?

Nie chcę być natrętna, choć z drugiej strony chciałabym naprawić swój błąd. Chciałabym pogodzić się z nim, a nie wiem jak. Ba, nie wiem czy w ogóle uda mi się z nim pogodzić.

2

Odp: Czy to już koniec? :(

Daj spokój. Daj mu przestrzeń. Niech robi co chce i Ty rób co chcesz. Nie zabiegaj o niego - to bez sensu.

3

Odp: Czy to już koniec? :(

A mi się wydaję że on Cię bierze na tzw. przetrzymanie wink Analogicznie..Ja cierpiałem z Twojego powodu- Teraz Ty się troszkę pomęcz. Jednak jeżeli dalej będzie ignorował Twoje wiadomości, to może lepiej odpuść. Bo może dwuznacznie to wszystko odbierze..Że może Ci jednak zależy itd. Taka zmiana frontu z Twojej strony, może być tak pokrętnie zrozumiana smile

4

Odp: Czy to już koniec? :(
Mumin napisał/a:

A mi się wydaję że on Cię bierze na tzw. przetrzymanie wink Analogicznie..Ja cierpiałem z Twojego powodu- Teraz Ty się troszkę pomęcz.

Właśnie też to przez myśl mi przeszło, bo do niego to jest raczej podobne smile Póki co nie odzywam się już do niego. Zresztą czas pokaże co będzie dalej. Niedługo Święta... Może wyśle mi życzenia (albo ja; ciekawe czy by się wtedy odezwał :] ). A jak nie, no to trudno; trzeba dalej jakoś żyć.

Pozdrawiam

5

Odp: Czy to już koniec? :(

A mi się wydaje, że proponując definitywne zakończenie kontaktów chciałaś się po prostu zabawić, tylko Ci nie wyszło. Liczyłaś na to, że on i tak będzie dalej zabiegał o kontakt z Tobą. Jeśli Twoje uczucia do niego się nie zmieniły to daj mu spokój.

6

Odp: Czy to już koniec? :(

Jaki koniec? Tu nawet początku nie było. A z tą przyjaźnią od roku to też lekka przesada. Za łatwo się używa tego słowa. Podobnie zresztą jak kocham czy miłość (kto z nas tu nie zgrzeszył smile ).
Może próbuje ciebie przetrzymać. A może się faktycznie wkurzył na ciebie po wyznaniu mu prawdy. Wiesz. Nikt nie lubi się dowiedzieć w tych sprawach, że jego/jej próby były w odległości lat świetlnych od celu. Dałaś czadu i chłop się zbiesił.
Teraz się zastanów czego od was oczekujesz. Jak chcesz ratować tę przyjaźń, to spróbuj się delikatnie odezwać. Najlepiej dzwoń. I po prostu szczerze porozmawiajcie o tej sytuacji. Szkoda że na początku się sprawa nie wyjaśniła.

7

Odp: Czy to już koniec? :(
alpenvollmilch napisał/a:

A mi się wydaje, że proponując definitywne zakończenie kontaktów chciałaś się po prostu zabawić, tylko Ci nie wyszło. Liczyłaś na to, że on i tak będzie dalej zabiegał o kontakt z Tobą.

Zabawić, to trochę za ostro napisane... :] Jak już w 1. poście napisałam - byłam poirytowana jego zachowaniem i stąd tak napisałam do niego. Wtedy też zupełnie mi było obojętne czy się kiedykolwiek odezwie czy też nie. Trwało to kilka tygodni, a myślałam, że bodaj zawsze tak będzie. Jednak myliłam się. Teraz chciałabym naprawić swój błąd, a obawiam się, że nic z tego : /

klarek napisał/a:

Jaki koniec? Tu nawet początku nie było.

Chodziło mi o koniec przyjaźni.

klarek napisał/a:

A z tą przyjaźnią od roku to też lekka przesada.

No tak, niektórzy nie wierzą w przyjaźń damsko-męską. Lecz przecież takowa istnieje.
Nie chciałabym, aby nasza przyjaźń zakończyła się. On naprawdę fajny był, fajnie się z nim rozmawiało.

8

Odp: Czy to już koniec? :(

Hej aristokratko,

Przeczytałem Twojego posta i nie bardzo rozumiem tę całą rozkminę. Facet, niezależnie od Waszych wcześniejszych relacji, zabujał się w Tobie, ale dostał kosza. Dlatego nie ma się co dziwić, że zerwał kontakt. I nie chodzi tu o jakąś urażoną dumę, ale zwykłe zdrowie psychiczne. Nie zrobił tego od razu, bo jak słusznie zauważyłaś liczył na to, że może coś się jednak z Twojej strony zmieni. Sądzę, że kontynuowanie Waszej znajomości nie jest możliwe, przynajmniej do momentu, aż ktoś na trwałe i prawdziwie zajmie w jego ?sercu? miejsce, które tymczasem Tobie przeznaczył. Inaczej spotykanie się z Tobą bedzie dla niego jedynie karmieniem frustracji, a tego chyba nikt przy zdrowych zmysłach sobie nie życzy. Jeśli wiec choć troche go lubisz, daj mu spokój.

9

Odp: Czy to już koniec? :(
K__P napisał/a:

Hej aristokratko,

Przeczytałem Twojego posta i nie bardzo rozumiem tę całą rozkminę. Facet, niezależnie od Waszych wcześniejszych relacji, zabujał się w Tobie, ale dostał kosza. Dlatego nie ma się co dziwić, że zerwał kontakt. I nie chodzi tu o jakąś urażoną dumę, ale zwykłe zdrowie psychiczne. Nie zrobił tego od razu, bo jak słusznie zauważyłaś liczył na to, że może coś się jednak z Twojej strony zmieni. Sądzę, że kontynuowanie Waszej znajomości nie jest możliwe, przynajmniej do momentu, aż ktoś na trwałe i prawdziwie zajmie w jego ?sercu? miejsce, które tymczasem Tobie przeznaczył. Inaczej spotykanie się z Tobą bedzie dla niego jedynie karmieniem frustracji, a tego chyba nikt przy zdrowych zmysłach sobie nie życzy. Jeśli wiec choć troche go lubisz, daj mu spokój.

Dokładnie. Przed laty w gniewie zakończyliśmy związek. Po kilku latach ona miała kogoś, ja byłem żonaty i się spotkaliśmy. I do dziś jesteśmy w serdecznych, przyjacielskich relacjach. A po rozstaniu kwestia nawet zwrotu czegoś była nie do przyjęcia, bo wiązała się z kontaktem. Tak samo teraz. Rok temu zakończył mi się związek. Po x miesiącach miała jakieś odchylenia  wydawało się jej, że coś do mnie czuje. Spotkaliśmy się, fajno spędziliśmy czas (w końcu znamy się kilkanaście lat) i tyle. I w tej chwili bardzo bym się chciał z nią spotkać, nawet poplotkować przez telefon. Ona być może też. Ale postanowiłem milczeć, właśnie z powodów o których pisze K_P. I mam nadzieję, że w waszym przypadku będzie inaczej.

Co do nadużywania słowa "przyjaźń" to pisałem ogólnie, a nie damsko-męskiej.

10

Odp: Czy to już koniec? :(

Szkoda, że tak to jest hmm Mimo wszystko dzięki za rady.
Pozdr.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to już koniec? :(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026