Cześć Wszystim! Postanowiłam założyć nowy wątek w nadzieii otrzymania odpowiedzi na konkretne, nurtujące mnie pytanie... W zasadzie problem tkwi w samotności, bólu po stracie, strachu przed bólem (znowu..) no i przemożnej, obezwądniającej nieśmiałości w stosunku do facetów. Pewnie niejedna z Was to przeszła i niejedna też to przezwyciężyła
Z natury jestem pmocną, otwartą. No właśnie, potrafię pomóc wszytskim tylko nie Sobie a w środku ciągle tkwi ten cierń samotności, straty ale też uczucie do którego mi się trudno przyzanć przed światem. Kilka miesięcy temu zerwał ze mną facet, zakończył się związek w który się bardzo zaangażowałam. Koleje losu jak wiadomo są nie do przewidzenia, dlatego też postawił na mojej drodze innego, bardzo wartościoiwego człowieka. Bardzo mi w tym czasie pomógł i pewnie nawet o tym nie wie. Nie musiał wiele robić, ale wystarczyło jego zaangażowanie, szczerość i ciepłe, czułe słowa. W pewnym momencie zaczeło mi na nim zależeć ale rzecz w tym że oboje jesteśmy nieśmiali. Do tego czuje że jego ktoś kiedyś bardzo zranił. Czuje że mu zależy ale kiedy myśle i myśle o tym to juz sama nie wiem... Przykład? Kiedy dowiedział się o moim problemie natury technicznej pierwszy zaoferował pomoc już szukał wolnego terminu. Kiedy siada obok, przysówa się do mnie, kiedy źle się czułam to on się mną zajął . Kiedy mówie słucha uważnie, patrzy prosto w oczy, uśmiecha się i unosi wysoko brwi. Ale z drugiej strony, kiedy ja reaguje na jego sygnały, odpowiadam to po chwili się odsuwa. Emanuje od niego potrzeba bliskości, ale też strach i nieśmiałość. A mnie coraz bardziej zależy... Co myślicie kochane (i kochani
? A może sobie tylko wmawiam? Może moja potrzeba bliskości i samotność sprawiają że zwyczajnie nadinterpretuje sygnały? Będę bardzo wdzięczna za wszelkie rady
Buziaki, z góry dziękuję za rady
:*
Podobne tematy
Przebojowe doświadczone, pomożecie? Bardzo mi zależy także na opiniach Panów, może to ja robię coś źle? A Może jest coś co mogę/ powinnam jeszcze zrobić?
Skoro jest sam (wnioskuję po opisie) może spróbuj go wyciągnąć do kina, na kręgle..
To co wydaje Ci się nieśmiałością - może być również zupełnie czymś innym. Najlepiej nich mężczyźni się tu wypowiedzą.
Co oznacza, że jak reagujesz na jego sygnały, to po chwili się odsuwa, podaj więcej informacji. Poza tym jesteś dopiero parę mcy po poważnym związku, w który byłaś zaangażowana - cóż osobiście czekałbym, bo nie miałbym żadnej pewności, że nie jestem od pomocy, od wypłakania itp., a jeśli zaangażuje się to może boleć. Nikt nie chce być pocieszycielem, bo oni kończą marnie w woreczku - przyjaciel - pocieszyciel.
Ja dopóki nie miałbym pewności, że emocjonalnie przeżyłaś poprzedni związek, nie weszłbym w to za głęboko. Dla mnie pół roku po kobiecym związku to absolutne minimum.
Mówiąc że się odsuwa kiedy reaguję na jego sygnały mam na myśli to że on cały czas się kontroluje, jest bardzo powściągliwy. Z jednej strony chce być rycerzem ale jakby robił to pod wpływme impulsu ,choć szczerze, i kiedy chce się odwdzięczyć, czy po prostu pokazać że też jest dla mnie ważny, to jak by zapalała mu się lampka z napisem -'a co jeśli znowu nawalę', co jeśli bd jak poprzednio?' Trudno mi to wytłumaczyć. Rzecz w tym że nie jestem kochliwą, nie ''bujam się'' w każdym który okaże mi odrobinę uwagi, ale w tym przypadku bardzo nas do siebie ciągnie. Zauważam też, kiedy o tym myślę, że tak naprawdę spokojnie i szczerze jest kiedy jesteśmy sami, rozmawiamy i on się otwiera, zaczyna opowiadać o sobie ale... wtedy zawsze coś nam przeszkadza... Co do poprzedniego związku, ja nie mam limitu, może to byćmiesiąc a może rok. W tym przypadku jestem na milion procent pewna że to już koniec, bo już do niego nic nie czuję, nie tesknię, nie wspominam, nie robi mi się przykro kiedy wspominam wspólne chwile no i potrafimy spkojnie porozmawiać a jednocześnie życzymy Sobie nawzajem najlepszego z innymi partnerami. Zanim doszłam do tego etapu kosztowało mnie to wiele płaczu, nerwów, przykrości, rozmów... Zdaje sobie sprawę że mężczyźni nie lubiąbyć pocieszycielami bo to się równa=przyjaciel, tylko przyjaciel i absolutnie go tak nie traktowałam. Po prostu mi pomógł, miał na mnie dobry wpływ, rozśmieszał mnie ale nie mieszałam go w szczegóły bo to by go bolało, albo poczuł by się na dłuższą metę wykorzystany...
Sorki, ale żeby popchnąć to dalej ktoś z was musi zadziałać inaczej zostanie przyjaźń. Zastanów się czego chcesz, czego oczekujesz, wyobraź sobie go z tym jaki jest w swoim życiu i podejmij decyzję. Jeśli uważasz, że to właśnie on, że chcesz - to daj mu znak. Przykładowo - powiedz otwarcie - ja nie szukam przyjaźni, ja szukam miłości, chcę być zakochana... A czego Ty szukasz?
W ten sposób dasz mu sygnał, że on wie, że zależy ci, że ma wolną rękę i że może być kimś więcej... Otwórz przed nim drzwi, skoro on sam teraz nie potrafi... W tym wszystkim jest on ale i TY, moja droga.
Fantastyczna rada, dziekuje! Niepomyślałam o tym wczesniej, cały czas sie zastanawiałam co on czuje i jak do tego podchodzi. Najlepiej powiedzieć wprost ale dzięki temu niebd się narzucać, niebd nachalna
Zobaczymy, dziękuję
Fantastyczna rada, dziekuje! Niepomyślałam o tym wczesniej, cały czas sie zastanawiałam co on czuje i jak do tego podchodzi. Najlepiej powiedzieć wprost ale dzięki temu niebd się narzucać, niebd nachalna
Zobaczymy, dziękuję
Powodzenia ![]()
Sorki ale w tym co podpowiedział Remi nie ma niczego wprost. Ja też na spotkanich z kumplem, który mi pomógł, dobrze się z nim dogaduję moge mu mówić, że szukam, pragnę miłości i to może nic nie znaczyć, gdyż to ogólne stwierdzenie, które może odnosić się do każego, niekoniecznie kumpla, któremu o tym mówię.
Ja osobiście nie odnoszę takich tekstów do siebie wypowiadanych przez facetów. Owszem w ten sposób ktoś określa swoje potrzeby, pragnienia ale jednocześnie nie identyfikuje tych potrzeb z nikim konkretnym.
Właśnie w tym tkwi sens tych słów. Ja tak naprawde niczego nie oczekuje poza wyjeśnieniem się sytuacji. Jeśli coś z tego bd to będę bardzo szczęśliwa a jeśli nie to się nie załamię, nikogo nie można zmusić do konkretnych uczuć, szczerość przede wszystkim
Jeśli jest tak jak czuje to odbije piłeczkę i bd to pretekst do szczerej rozmowy a jeśli jednak się mylę to nie weźmie do siebie tych słów a ja zostanę z pewną sytuacją i spokojnym sercem ![]()
Właśnie według mnie taka forma wypowiadania słów niczego nie wyjaśni. Dlaczego zakładasz, że jak mu zależy to odniesie te słowa do siebie, a jeśli nie zależy to nie odniesie do siebie? To są same przypuszczenia.
A co jeśli mu na Tobie zalezy, a mimo to nie odnisie tych słów do siebie?
Ty chcesz rzucić hasło i oczekujesz, że on rozwinie wątek i się odsłoni. Jeśłi naprawdę jest nieśmiały to takie rzucenie słów nic nie zmieni, gdyż pewnie nie odsłoni się dopóki nie uzyska pewności, że myślisz podobnie jak on.
Co w takim razie radzisz?
Zapytaj jak on traktuje Waszą znajomość? Dodaj, że dobrze się z nim czujesz. Powiedź, że czym bardziej go poznajesz to, tym bardziej zaczyna Ci na nim zalezeć. Możesz dopowiedzieć, że nietylko jak na przyjacielu. Zresztą sama zobaczysz co powie, jak zareaguje. Albo na samym końcu tej wypowiedzi zapytaj go, jak on traktuje waszą znajomość?
Sama musisz znaleźć słowa, które są Ci znane, bliskie Tobie jako Tobie, nieco neutralne ale pokazujące Twoją postawę.
Może to co ja proponuję jest bardziej bezpośrednie, ale poniekąd wymuszające bardziej bezpośrednią odpowiedź, reakcję.
Sama zdecyduj, czy wolisz domysły, czy dowiedzieć się na czym stoisz!
Możesz też nic nie mówić, tylko okazywać mu zainteresowanie poprzez komplementy, subtelny kontakt fizyczny i obserwować jak będzie reagować! Jesli zacznie sę czuć niezręcznie, przymie postawę wycofania to może jednak myśli o Tobie tylko jako o przyjaciółce!
Mozesz też powiedzieć, że nie wierzysz w przyjaźń damsko - męską. I jeśli angażujesz się w jakąś relacje to jest to równoznaczne, że traktujesz daną osobę jako kogoś bliskiego itp. I wtedy możesz dodać, że szukasz miłości itp. Nie mówisz wówczas wprost o swoich uczuciach ale jednoczesnie okreslasz się odnośnie tego jak podchodzisz do znajomości z nim.
Ja tak naprawde niczego nie oczekuje poza wyjeśnieniem się sytuacji.
No właśnie sama pięknie określiłaś, czego naprawdę chcesz. Życie nauczyło mnie, że faceci żadnych domysłów czy aluzji nie odczytują, więc radzę Ci prosto z mostu przedstawić swoje stanowisko, bo taka rozmowa bez konkretów nic nie wniesie. To na pewno niełatwe, ale chyba nieuniknione.
Macie wszyscy rację, wszystko sprowadza się do jednego: rozmowy. Miałam nadzieje że da się to jakoś delikatniej niż wprost ale do tej pory też sie zdązyłam przekonać że z facetami nie da się inaczej
No nic, trzeba się bd odważyć... Tylko jak do tego doprowadzić bo przecież nie złapię go w biały dzień na środku ulicy i nie powiem w czym rzecz? Macie jakieś pomysły? jakieś doświadczenie jak przeprowadzać taki rozmowy? NLP myślicie że jest dobrym pomysłem? Choć to trochę oszukiwanie rozmówcy ![]()
Sorki ale w tym co podpowiedział Remi nie ma niczego wprost. Ja też na spotkanich z kumplem, który mi pomógł, dobrze się z nim dogaduję moge mu mówić, że szukam, pragnę miłości i to może nic nie znaczyć, gdyż to ogólne stwierdzenie, które może odnosić się do każego, niekoniecznie kumpla, któremu o tym mówię.
Ja osobiście nie odnoszę takich tekstów do siebie wypowiadanych przez facetów. Owszem w ten sposób ktoś określa swoje potrzeby, pragnienia ale jednocześnie nie identyfikuje tych potrzeb z nikim konkretnym.
Ale jeśli zaczynasz się z kimś spotykać, to właśnie do owej osoby się słowa odnoszą. Nikogo innego.
Poza tym to dość proste do zauważenia, czy komuś zależy, czy zaiskrzyło, czy jest coś więcej.
Gdybym był twoim kumplem, czyli wiedziałbym o tym że nim jestem, to możesz mówić o miłości i to nic nie znaczy dla mnie, ale jeślibyś zaczęła się ze mną spotykać to już co innego.
Macie wszyscy rację, wszystko sprowadza się do jednego: rozmowy.
A ja mam zupełnie przeciwne zdanie. Nie rozmawiać, nie deklarować, nie badać, nie szpiegować, nie planować, nie myśleć co ktoś myśli. Zacznijcie powoli, zacznijcie spędzać ze sobą czas. Można robić milion rzeczy... iść razem w tym samym kieruku, rozwiązywać ten sam problem, siedzieć razem na tej samej ławce, oglądać ten sam widok, iść na ten sam film, grać w tę samą grę, jeść tę samą pizzę. Najważniejszy jest człowiek... nie ważne są intencje. Na deklaracje przyjdzie czas... za pół roku, za rok. Możę nawet wcześniej się pocałujecie zanim powiecie sobie jakąś obietnicę.
Bardzo wazna jest wolna wola drugiej osoby, aby ją uszanować. Ważne też, aby wolna wola Twoja była szanowana.
Albo
1. bywajcie ze sobą częściej w różnych miejscach i sytuacja musi się wyklarować, mimo waszej nieśmiałości,
Albo
2. wdziej spodnie, zaciśnij pasek, coś mocniejszego dla odwagi
i do dzieła.
Tylko upewnij się, że poprzedni związek to naprawdę przeszłość. Bo na razie on stał się lekarstwem na twoje cierpienie i być może zauroczyłaś się w lekarzu. A jeśli on też miał w życie wejście na paskudną minę uczuciową, to nic dziwnego że może być przesadnie ostrożny. I teraz wyobraź sobie, że zostajecie parą a tobie w głowie dalej poprzednik. Roz.... związek i skrzywdzisz chłopaka.
20 2012-12-08 23:50:00 Ostatnio edytowany przez małanieśmiała1234 (2012-12-08 23:52:03)
No więc tak... myślałam i myślałam nad tą sytacją, rozmawiałam z moim przyjacielem i za jego radą postanowiłam napisać do bohatera mojego postu. Najpierw myślałam o zainicjowaniu spotkania i rozmowie w cztery oczy, ale znając go na konfrontację nie byłoby szans, zamknął by się sam w sobie albo uciekł myślami, zmienił temat albo zrobił by coś równie mnie upokarzającego. Dlatego postanowiłam wysłać do niego wiadomość przedstawiając całą sytuację, moje odczucia ale wszystko to zrobiłam najdelikatniej jak umiałam, jedocześnie dając mu sfobodę wypowiedzi, napisałam że chcę tylko kilku słów szczerości bo poprzedni związek zmęczył mnie jeśli chodzi o domyślanie się uczuć, intencji ludzi. Dodam też że , wbref pozorom, nie zrobiłam tego z tchórzostwa. Ja po prostu nie chcę nikogo do niczego zmuszać, nie chce nikogo ranić, nikogo zapędzać w kozi róg a wiem że tak by się poczuł jeśli bez uprzedzenia 'dopadła ' go osobiście. Mój przyjaciel po rozmowie ze mną i przeczytaniu wiadomości jaką wysłałam powiedział że zrobiłam dobrze, wszystko co mogłam a teraz jego ruch. Chodziło mi jedynie o to żeby wiedział jak wygląda to z mojej strony... A teraz mineło kilka dni, wiadomość wiem że otrzymał, ale zero odzewu. Do tego mam wrażenie że mnie unika.... Najdziwniejsze, że pierwszy raz od prawie dwóch lat tam w środku, w duszy, emocjonalnie jestem naprawde spokojna, poukładana i nie czuje jako bym zrobiła źle ale logika każe wątpić... A wy co myślicie? Help...