Od lat kocham się w moim byłym chłopaku. I to nie jest normalne. Poznaliśmy się w ostatniej klasie gimnazjum i byliśmy ze sobą rok czasu. On był we mnie bardzo zakochany. Ja w nim też. Ten rok zmienił moje życie i pokazał siłę szczęścia i miłości. Spędziliśmy razem cudowne chwile. Wakacje, wspólne wyjazdy, namiętne chwile. Wiem to brzmi kosmicznie, w końcu miałam 16 lat. Ale naprawdę bardzo mocno go Kochałam i Kocham. Rozdzielilo nas liceum. On ma bogatych rodziców, ja z biedniejszego domu... Ogólnie dużo w tym winy jego rodziców. Zerwał ze mną przez ciągłe kłótnie w listopadzie 2009 i od tamtej pory moje życie jest piekłem. Zignorowałam całe liceum. Miałam same oceny dopuszczające. Nie dopuścili mnie do matury. W wakacje zdałam poprawkę i ukończyłam liceum. Obecnie jestem w związku z moim chłopakiem który był wcześniej tylko przyjacielem i okłamuję go bo nadal kocham mojego Ukochanego z przeszłości. Czasem się odwiedzamy z moim byłym i dochodzi do namiętności między nami ale nic więcej. Nie chce do mnie wrócić, mimo tego iż zdarzało się że naprawdę mówił mi że mnie kocha, po naszym rozstaniu. Najgorsze jest to że on żyje normalnie. Przechodzi epizody z kobietami, imprezuje, studiuje, ma pasje i jest szczęśliwy. A ja nie mogę tego zaznać. 3 lata męczę się po rozstaniu. Nie chce mi się wstawać z łóżka. Imprezy, koleżanki i inne rozrywki nie dają mi tak prawdziwej radości jaką dawał mi Ukochany. Najgorsze są dni, z pozoru zwykłe gdy siedząc przed komputerem teoretycznie nie zamartwiając się nagle przed oczami mam obraz z któregoś ze wspólnych dni i dosłownie czuję klimat tamtego wydarzenia. Czuję ciepło, zapach a po chwili ogromną tęsknotę. Nie wiem co mam robić. Czuję że moje życie nie ma sensu. Tak bardzo bym chciała być znów szczęśliwa. Chciałabym mieć go przy sobie. Tęsknię za nim i bardzo mocno go kocham... Nie wiem już co robić...
Podobne tematy
I pewnie wasze potajemne spotkania opierają się głównie na sferze cielesności? To troszkę brutalne co napiszę, ale powinnaś o nim jak najszybciej zapomnieć a z chłopakiem którym jesteś "w zastępstwie"- zerwać, bo krzywdzisz go i okłamujesz, a przecież nie jest on winny całej sytuacji. Twój eks zwyczajnie uległ wpływom - a gdyby zależałoby mu na Tobie, zdanie nikogo, rodziców,kolegów,kogokolwiek byłoby nieistotne.Teraz spotyka się z Tobą od czasu do czasu, by zaspokoić swoją potrzebę namiętności i znika do świata w którym mu dobrze. Jak sama piszesz szybko wyleczył się z tego uczucia i tego samego życzę Tobie.
Jedno jest pewne. Twój eks Cię nie kocha, tylko mami projekcjami na wasz temat. Ty się tym projekcjom poddajesz, bo to nieszczęście w miłości jest w pewnym stopniu fascynujące niczym Romeo i Julia. Jakiekolwiek farmazony ci prawi - to nie prawda. Uzależniłaś całe życie od jego, zaniedbując samą siebie i dając mu nie powiem brzydko... Wstydź się!
On z Tobą nie będzie, bo nie ma jaj i nie czuje tego samego, co Ty do niego. Tak jak zostało powiedziane powyżej. Z eks zerwij definitywnie kontakt, obecnego chłopaka zostaw by więcej nie krzywdzić. Zacznij od nowa, z dala od destrukcyjnych marzeń. I nie mów, że się nie da...
4 2012-12-02 20:51:23 Ostatnio edytowany przez małanieśmiała1234 (2012-12-02 21:18:02)
Niestety skarbie, muszę się zgodzić z moimi przemówczyniami! Musisz zacząć myśleć o Sobie bez niego. Wszystko da się zrobić, trzeba tylko chcieć. Pierwszym ażeby zrobić krok w przód jest tego chcieć. Musisz zdać sobie sprawę że to przeszłość i już nie wróci, że należy żyć tym co tu i teraz i tym co będzie. Nie ma co się użalać! Widać na Cb nie zasługiwał skoro tak łatwo się poddał a Ty najwyraźniej jesteś bardzo uczuciową, ale i niepewną siebie i samotną osóbką skoro ciągle w tym tkwisz. Bardzo pomaga wieczór z muzyką i własnymi myślami. Koniecznie zgaś światło, słuchawki na uszy a do głowy przemyślenia same bd przychodzić, tylko ich nie odpieraj! Nie udawaj że nic sie nie dzieje. Pomaga też budowanie sobie w głowie wyobrażeń swojego przyszłego życia ale bez niego. Myśl co bd robić, gdzie mieszkać ale bez niego. To swoisty sposób na wyparcie go ze swojej świadomości, na zdanie sobie sprawy że nie warto.... A co do przyjaciela, to jesteś troszkę okrutna, nikt nie zasłużył aby być niczyją nagrodą pocieszenia! Trzymaj się, bd dobrze tylko musisz tego chcieć!
:* PS pomożecie? http://www.netkobiety.pl/t46535.html ![]()
Macie racje ludzie i wiem o tym doskonale. Przez pierwsze kilka miesięcy faktycznie może i Tęsknił, ale teraz, teraz widzę co się dzieje. Mam do niego mimo wszystko żal. Kocham go, ale żal także jest, bo dlaczego nawet rok czy dwa po rozstaniu potrafił, dzwonić, pisać że teskni? Że kocha dalej? Widziałam jak patrzył na mnie. Nie sposób to było odeprzeć i zignorować kiedy ja Kochałam i tęskniłam całym sercem.
A co do mojego obecnego chłopaka to wcale nie traktuję go jako nagrodę. Po 3 latach chciałam spróbować być szczęśliwą. On był zakochany we mnie od początku naszej znajomości, długo czekałam aby wejść w związek, przede wszystkim wiedział jak wygląda sprawa z moim byłym. Powiem szczerze że wiele razy chciałam odejść. Mówiłam prawdę, że nie chcę go ranić. Jest wspaniałym mężczyzną, zasługuje na kobietę ze snów, która będzie go kochać całym sercem. Ale on nie chce bym odchodziła. Mówi że wspaniałe jest to, że w ogóle jestem. Mówi, że to wspaniałe że może się mną opiekować. Jest gotów zrobić dla mnie wszystko. Dodatkowo mamy te same pasje, słuchamy tej samej muzyki. Dobrze się przy nim czuje. Ale nie wiem, czy powinnam z nim być.
W takim razie bardzo Cie przepraszam, oceniłam po pozorach. Myślę że nie ma co ranić, dawać nadzieję chłopakowi. Porozmawiaj z nim szczerze, w odpowoedniej chwili i powiedz że musisz iść na przód, przemyśleć sobie wszystko, zacząć od nowa i wyleczyć się z byłego w stu procentach. To namiastka miłości, na dłuższą metę nic z tego niebd choć by nie wiem co mówił. Każdemu cierpliwość się kończy, nie można w nieksończoność się poświęcać i godzić na bycie tym drugim, choć by nie wiem jak się kochało. Siły i wytrwałości kochana! Pamiętaj że nic tak naprawde nie dzieje się bez przyczyny a każde doświadczenie nas umacnia, daje lekcję życia, nowe doświadczenia, wiedzę... :*
To że słuchacie tej samej muzyki nie wypełni luki jaką jest brak miłości i zaangażowania z Twojej strony! Nie ma się tu nad czym zastanawiać.
Zaangażowanie z mojej strony jest także. Nie będę tu opisywać szczegółów bo to nie istotne. Ale skoro to nie płynie z wielkiej szczerej miłości to faktycznie nie ma chyba nad czym polemizować. Ja chcę szczęścia mojego chłopaka, ja nie potrafię mu dać uczucia i nie będę broniła innym, którzy mają możliwość mu je dać. Jest wspaniały i zasługuje na to co jest najlepsze.
Dużo myślałam o swoim życiu. Coraz częściej wydaje mi się że będę prowadzić samotne życie bez partnera. Nie chcę nikogo oszukiwać. Ani tym bardziej siebie zmuszać do czegoś. Najchętniej wybudowała bym domek w lesie i zamknęła się tam na resztę życia. Nie mam ochoty na nic. Wszystko robię byle się dzień skończył.
Przez chwile myslalam, ze to post o mnie.
Powiem Ci tyle : to minie. Kiedys, moze predko, a moze nie.. ale KIEDYS minie. Mozliwe, ze nie do konca i juz zawsze bedziesz miala taki maly kolek w sercu na mysl o tamtych chwilach. Ale to wszystko, co czujesz teraz - minie. Obiecuje ![]()
Trzymam kciuki.
Uważaj, żebyś nie straciła wartościowego chłopaka. Jeśli zrozumiesz, że kochasz, gdy go już od siebie odpędzisz, będziesz za nim tęskniła.
Były traktuje Cię jak pogotowie seksualne. Pomyśl, jakim gadem trzeba być, żeby to robić dziewczynie, z którą był.
Najgorsze jest to, że wspomnienia... One są okropne. Nawet teraz, każdej zimy, wtedy na dobrą sprawę wszystko się zaczęło. Wtedy miały miejsce najpiękniejsze chwile mojego życia. Pamiętam ten klimat. Potem się "budzę" w tej rzeczywistości i widzę, ile już lat minęło.
Najgorsze jest to, że wspomnienia... One są okropne. Nawet teraz, każdej zimy, wtedy na dobrą sprawę wszystko się zaczęło. Wtedy miały miejsce najpiękniejsze chwile mojego życia. Pamiętam ten klimat. Potem się "budzę" w tej rzeczywistości i widzę, ile już lat minęło.
To rozpocznij pracę nad tworzeniem nowych wspomnień! Zamknęłaś się sama w sobie i nie dopuszczasz do siebie myśli że może istnieć świat poza Twoim byłym związkiem i facetem! Ja również swojego czasu byłam z kimś..3 lata! z dnia na dzień właściwie zostawił mnie, bez wyjaśnień. Ja się załamałam- on żył pełnią życia. Nie wyobrażałam sobie co dalej..jak żyć. On oczywiście tak jak twój były, robił tzw. powroty na chwilkę. Ja się cieszyłam- on zaspokajał i znikał, by za chwilę znowu wrócić i jak ja to nazywam "zamrozić mnie w tym martwym punkcie". Oczy otworzyła mi moja przyjaciółka. Powiedziała że niszczę swoją młodość i siebie, a ten dupek zdeptał moją wartość jako kobiety. Te słowa do dziś dzwonią w uszach jak o tym pomyślę. Wzięłam się w garść, zakończyłam spotkanka-sranka, skoncentrowałam się na sobie i budowaniu życia na nowo. Dziś? Za 6 miesięcy wychodzę za mąż. Mam wspaniałego narzeczonego, Kończę opóźnione i tak studia ( bo przecież poszłam na nie 2 lata później, przez moje chore jazdy i depresję- GŁUPOTA) a mój eks? Tak zmieniał panny, że ostatecznie już żadna nawet na niego nie spojrzy, szkoły nie skończył, wpadł w złe towarzystwo. Taki finał historii ![]()