Remi napisał/a:Artemida napisał/a:Remi napisał/a:zapytać o pozwolenie to takie jakby tatę, albo mamę pytać...
Remi, to nie tak. Zapytać właściciela. Zawsze. To oczywiste.
Moja kuzynka kiedyś przyjechała do cioci. I tam zajrzała do szuflady, zobaczyła pierścionek i przymierzyła go, po czym odłożyła. Gdy się dowiedziałam byłam zbulwersowana. Gdyby zrobiło to moje dziecko, zapadłabym się pod ziemię (a potem bym palnęła kazanie jak stąd do Jokohamy). I mam dziwne przekonanie, że w więzieniu moich dzieci odwiedzać nie będę. Bo tam nie trafią.
Przymierzyć pierścionek to chyba nie straszne przewinienie? Może się podobał?
Zajrzeć do szuflady w cudzym domu! Bez pytania!
Nati, co Ty jeszcze z nim robisz? Programy szpiegowskie?! Wyleciałby na kopach, gdyby mi coś takiego zrobił. Pieniądze zabrał? I płacił - czyli dla wszystkich to ON jest dzielny i hojny, płaci, ma, świadczy. Twojego psa wygania? Przychodzi do Ciebie i stawia warunki? CHORE.
Kiedyś byłam z facetem. Odwiedził mnie w akademiku. Przyszła koleżanka, popatrzyła na niego, porozmawiała, on w końcu poszedł, a ona powiedziała: Artemido, jesteś taką fajną dziewczyną, ładną, mądrą, skąd ty wytrzasnęłaś takiego młota? W pierwszym momencie miałam ochotę ją zabić, a co najmniej oblać herbatą. Ale jakoś nie wypadało. Potem przyjrzałam się facetowi dokładnie, przypomniałam sobie kilka jego zachowań i stwierdziłam: faktycznie, młot. Momentalnie mi przeszła wielka miłość.
Pozwól, że będę jak tamta moja koleżanka. Jesteś świetną babką - konkretną, zaradną, odpowiedzialną. Twoje wymagania są jak najbardziej rozsądne, tylko ZA MAŁE. No i skąd Ty wytrzasnęłaś takiego młota?
Cudowny pomysł, że go pogoniłaś do rodziców. Obyś nie zmieniła zdania co do miejsca jego pobytu...
Słuchaj siebie. Czujesz, że jest coś nie tak, denerwujesz się - Twoje ciało mówi do Ciebie: nie chcę tak, mam dość.