Witam. Dziewczyny mam taki oto problem z facetem. Ostatnio stwierdził, że to co studiuje to jednak nie jest to co chciałby robić i postanowił, że kiedy skończy ten kierunek wyjedzie do innego miasta, można powiedzieć na drugi koniec polski do szkoły wojskowej na żołnierza zawodowego na 5 lat. Mówi o tym tak spokojnie, że będziemy się widywać podczas przerwy zimowej, wakacje i święta, i kompletnie nie obawia się , że to w jakiś negatywny sposób wpłynie na nasz związek. Jesteśmy młodym związkiem i ja nie jestem pewna czy wytrzymamy taki "związek na odległość". On jest przekonany, że da rade i powtarza, że cały czas będzie sercem ze mną bo chce ze mna spędzić resztę swojego życia ale ja nie jestem przekonana czy to się wszystko uda. Kiedy mu o tym mówię, pyta; " nie poczekasz na mnie?" a ja wtedy nie wiem co odpowiedzieć, bo wiem, że nie wyobrażam sobie mojego życia bez niego ale z drugiej strony jestem chyba człowiekiem małej wiary. Powinnam go wspierać w tym co robi, w tym, że chce wyjechać czy wyjaśnić mu, że powinien myśleć także o nas, jeśli naprawdę mu zależy na naszym związku ?
Czy egoizmem będzie, jeśli będę go namawiać, żeby został ?
ważne jest także to, że proponowałam mu , że pojadę z nim, znajdę tam pracę i zamieszkamy razem jednak dowiedziałam się , że to jest bezsensu gdyż on nie chce iść do tej szkoły jako cywil tylko właśnie na żołnierza zawodowego więc i tak nie moglibyśmy mieszkać razem.