Ahoj!
Problem jest stary jak świat... Co zrobić, kiedy osoba, którą kochamy, zawodzi nasze zaufanie, okłamuje, mija się z prawdą? Wybaczyć, dać drugą szansę? Czy, zakładając powtarzalność historii, odpuścić sobie i szukać szczęścia gdzie indziej?
Jestem facetem, nie wiem, czy będę tu mile widziany, ale ta sprawa leży mi na sercu, źle ostatnimi czasu lokuję uczucia... Dodam też, że nie jestem święty, sam mogę sobie wiele zarzucić...
Trzy lata temu poznałem Kobietę 30 letnią, która zaraz na początku znajomości powiedziała, że się rozwodzi z mężem. Nie zagłębiając się w szczegóły, napiszę krótko, że ucieszyłem się z perspektywy wspólnego życia z atrakcyjną rozwódką z jednym dzieckiem. Po trzech latach Kobieta nadal jest ze swoim mężem, "nadal mnie kocha i tęskni", a rozwodu nadal ani widu, ani słychu. Do tego zyskałem miano "rozbijacza rodziny", choć "miała się już rozwodzić" kiedy się poznaliśmy... Najgorsze jest to, że wciąż Ją kocham :-(
Latem tego roku próbowałem popełnić samobójstwo, tak mnie ta sytuacja wykończyła... Znalazłem się w szpitalu psychiatrycznym w Kościanie... Dzięki mojemu koledze poznałem tam Kobietę. Znów bardzo atrakcyjną blondynkę, tym razem rozwódkę :-) spodobaliśmy się sobie, postanowiłem przy Niej zapomnieć o tamtej. Niestety, po miesiącu wspólnego bycia, Kobieta ta miała kilka incydentów z moim żonatym kolegą... Kolega sam się przyznał do tego, Ją też sytuacja zmusiła do tego... Ale twierdzi, że bardzo mnie kocha.
Jestem ciekaw zdania Płci przeciwnej na ten temat... czego oczekiwałaby Kobieta ode mnie? Mam wybaczyć, czy poszukać innej Kobiety? Dodam, że tamta, ta "nierozwiedziona" twierdzi, że mnie kocha i chce być ze mną, tylko co z Jej mężem...? Jak to wygląda z perspektywy Kobiety... Zawsze byłem pewien, czego chcę, ale teraz jestem całkowicie rozbity wewnętrznie... Mam dać szansę tej, czy tamtej? A może zacząć życie z kimś innym? Mam już swoje lata (44), chcę Kogoś na stałe, mam dość poszukiwań.
Pozdrawiam wszystkich, Dużych i Małych, Kobiety i mężczyzn
Robert
Podobne tematy
Nie powiemy Ci co siedzi w głowie jednej, czy drugiej. Jednak jedno jest pewne: Nie zwracaj uwagi na obietnice i puste słowa. Marnujesz tym swój czas, a swoim niezdecydowaniem dajesz przyzwolenie, by Cie dalej krzywdzono. Czy któraś udowodniła swoimi CZYNAMI, ze jest warta czekania?
A ja czasami zadaję sobie pytanie, czy sam jestem wart Kobiecej miłości... Bo coś musiałem przegapić, że stało się , jak się stało... Źle też chyba zrobiłem, że zacząłem z drugą, oglądając się za pierwszą... Prawda jest taka, że tu wszyscy wszystkich krzywdzą... Mój kolega ma (miał) Żonę, która także się dowiedziała o jego wybryku z moją Panią, teraz MUSI walczyć o swoją rodzinę. Może Żadna z Nich nie udowodniła na razie, czy jest warta czekania, ale są na tyle jeszcze młode, że mogą urodzić 1 lub 2 dzieci. Nie ukrywam, że zależy mi na potomstwie, być może już nigdy taka młoda Kobieta nie spojrzy na mnie (mam już 44 latka), z czterdziestolatką nie będę miał już dzieci (raczej...). Ale sam już nie chcę być!!!
Radze przestać użalać się nad sobą i analizować przeszłość, której już nie zmienisz. Skup się na przyszłości, bo ona jest w Twoich rekach. Nie pozwól tez, by w kontaktach z kobietami kierowała Toba desperacja, bo już 44 lata na karku. To nie koniec świata. Im bardziej będziesz sobie wmawiał, ze nie jesteś wart miłości, ze wszyscy krzywdzą, tym trudniej będzie Ci ułożyć sobie życie. Świat jest jaki jest, musisz się wziąć w garść i nie przyjmować kolejnych kopów od życia ze spuszczona głową, tylko wziąć swój los w swoje ręce. Pierwszym krokiem do tego jest odsuniecie od siebie ludzi, którzy nie są warci Twojej uwagi.
ta druga to po tym miesiacu tak kocha?
niestety ale powinienes sobei odpuscic i jedna i druga
nie wiem, co tam sie dzieje w malzenstwie tej pierwszej, ale wyglada na to, jakbys byl tylko urozmaiceniem w nudnym pozyciu, taka odskocznia
co oczywiscie nie jest dla Ciebie dobre, skoro chcesz sie ustatkowac
ale jezeli pragniesz prawdziwego zwiazku to nie z osobami, ktore nie maja jeszcze uregulowanej sytuacji osobistej
chcesz romansu czy malzenstwa?
nie powinienes sie w ogole w to pakowac od samego poczatku
najbardziej to zal mi tego meza w tym wszystkim, ona wydaje mi sie wyrachowana i wykorzystuje i meza, i Ciebie, a Ty sie miotasz i gubisz, bo niby chcialbys dobrze, ale nie da rady, jezeli oni sa wciaz malzenstwem, a skoro mieszkaja ze soba a papierka rozwodowego ani widu, ani slychu, to sa
Ty sie uzalezniles emocjonalnie, toksyczna relacja, ale nie dam rady Cie zalowac, gdyz sam sie w to wpakowales
co do drugiej - to coz, wyglada na to, ze miales pecha
ale dla wlasnego dobra zerwij ta relacje, jak mozesz byc z kims kto Cie nie szanuje i oklamuje
z kims takims to mozna byc, jak juz sie jest iles tam lat w malzenstwie, laczy duzo roznych rzeczy i czlowiek jest w stanie zniesc duzo i wybaczyc (inna sprawa czy powinien)
ale na samym poczatku relacji jak juz widzisz jak sie dzieje, to uciekaj w dluga, bo widze, ze jestes dosc wrazliwy i ta relacja tez Cie zniszczy
Prawie mnie zniszczyła...
Miałem próby samobójcze, wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym...
Ale samotność bardzo mi dokucza... Nic na to nie poradzę...
ja to rozumiem, mnie samotnosc rowniez dobija, ale nie tedy droga
Masz rację, powinienem sobie odpuścić... Jakiś czas dać sobie luz, zapomnieć o tym, co było... Czas wszystko uleczy... Najgorsze, że jednak pozostanie ten margines nieufności...
Masz rację, powinienem sobie odpuścić... Jakiś czas dać sobie luz, zapomnieć o tym, co było... Czas wszystko uleczy... Najgorsze, że jednak pozostanie ten margines nieufności...
Może tak do końca nie zapomnisz o tym co było ale gdy znajdziesz już tę właściwą kobietę, którą będziesz "czuł" tak samo jak ona Ciebie to i margines nieufności zniknie
Głowa do góry
Masz rację, powinienem sobie odpuścić... Jakiś czas dać sobie luz, zapomnieć o tym, co było... Czas wszystko uleczy... Najgorsze, że jednak pozostanie ten margines nieufności...
marginez nieufnosci w zwiazku to bardzo dobra rzecz i obecnie polecam ja kazdemu
Ha! Tylko ten mój margines stanowi teraz większość kart mojego życia... Tamta mężatka znów się odezwała, nadal chce ze mną być... Najgorsze jest to, że ciągle Ją kocham, choć nie powinienem, ale nie ufam Jej WCALE... Chyba zbyt dużo ostatnio przeszedłem, żeby zaufać Kobiecie... Może za dwa, trzy lata...
lunqa89! Mam już 45 lat, w tym wieku człowiek zbyt dużo widział, aby mieć optymizm młodego człowieka... Do tego stary człowiek robi się wybredny ;-)