Witam wszystkich!!!
Mam chłopaka, jestesmy ze soba od ponad roku, od niecałego miesiąca mieszkamy razem.
Ja mam megaproblem - nie mam chyba do niego zaufania, chociaż wydaje mi się, że powinnam być jego pewna.
Chciałabym związek bez tajemnic czy prywatności - on tak nie uważa, dla niego jego telefon to jgo telefon, jego hasła to jego hasła. Ja nie mam żadnych problemów z udostępnianiem mu wszystkiego tak naprawde - z takiego domu pochodze, ze wszystko było wspolne, dla wszystkich.
Chciałabym zeby wychodzac ze znajomymi zabierał mnie ze sobą - on mówi, że nie ma takiej możliwości, bo zdarzy sie czasami ze nie bedzie mial możliwości zabrać mnie ze sobą. A ja się boję, że takie wyjścia to potencjalne zagrożenie dla mnie - bo wychodzi z kumplami, którzy dziewczyn nie mają (tak się złożyło że tylko on jest w związku z jego meskiego towarzystwa) i idą się zabawić, na podryw ...
I najważniejsze - wiem ze on mnie kocha, wiem ze jestem ważna. Wiem, ze go kocham ale boje sie.
Martwie sie na zapas. Takie uczucia towarzysza mi dzien w dzien.
Codziennie prosze go zeby pokazał mi telefon - czego on nie chce zrobic (twierdzi Ze moze kiedys nie bedzie miał takiego problemu zeby mi udostępniac telefon, ale to jest jego prywatnosc do której on ma prawo i dla niego to nie jest naturlane ze ja chce w nia wkroczyc).
Dookoła mnostwo znajomych, gdzie takiego problemu w związkach nie ma. Chłopaki wychodzą na piwo z kumplami ale na impreze ida z dziewczynami. Dla mojego chłopaka takie wyjscie towarzyskie do klubu to nie impreza, tylko spotkanie towarzyskie. I on bedzie wychodził od czasu do czasu (raz na dwa tygodnie, raz na trzy tygodnie) beze mnie, bo tego potrzebuje. W związkach naszych znajomych nie ma problemu z ochorna prywatnosci - telefony, maile wszystko dla drugiej osoby dostepne ... I ja jestem własnie taka osoba z takim podjesciem. Ja nie potrafie sie zmienic, on nie potrafi zmienic swojego podejscia i ciagle kłotnie o to.
Co zrobić??????????
Dodam, ze jestem bardzo emocjonalna - łatwo wprowadzić mnie w stan płaczu, albo poczucia, że jestem lekcewazona - wystarczy, ze na moje pytania, które go drażnią odpowie "skoro tak uważasz" albo "wyglądam jakbym chciał rozmawiać?" - czuje sie lekcewazona wtedy - emocje sie kumulują i powstaje awantura. On jest raczej z tych, co nie mowia o emocjach, ucZuciach itd...