netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Ja się chyba poddaję...

12 odpowiedzi2 691 wyświetleńzałożony przez lena20, 16.11.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ja się chyba poddaję...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Ja się chyba poddaję...

Mam 20 lat.
Rok temu zakończył się mój 1,5 roczny związek z facetem, mieszkaliśmy razem, on się wyprowadził bez słowa. Pozbierałam się po tamtym zdarzeniu, jednak od tamtej pory nie mogę ułożyć sobie życia.
Spotykałam się z różnymi facetami od tamtego czasu, jednak albo oni mnie zostawiali, albo ja nie dostrzegałam w nich potencjalnego kandydata na mojego chłopaka, mając wciąż w pamięci byłego.

Jakiś czas temu poznałam fajnego, inteligentnego chłopaka na portalu randkowym, sam do mnie napisał. Rozmawiało nam się bardzo fajnie, na luzie, w poniedziałek zaproponował spacer.
Spotkaliśmy się, czas zleciał bardzo szybko i uważałam to spotkanie za udane, liczyłam na fajną znajomość, niekoniecznie w sferze uczuciowej, ale sądziłam, że będę miała chociaż kolegę. Na moje nieszczęście pochwaliłam się tym spotkaniem rodzicom i przyjaciółkom, którzy teraz mnie o niego wypytują, ale sprawa wygląda następująco... Po spotkaniu powiedział, że "będziemy w kontakcie", odezwał się do mnie jeszcze tego samego wieczora, gdy dojechał do domu, ale zauważyłam ,że rozmowa z jego strony była oschła, potem poszedł z gg bez pożegnania. Nie przejęłam się tym i następnego dnia napisałam do niego luźnego smsa, odpisał. Ja odpisałam... I od tamtej pory z jego strony cisza.

Dzisiaj postanowiłam, że się odezwę, zapytałam, co u niego i mam nadzieję, że nie narzucam się, bo jakoś on się ostatnio nie odzywa wink

Odpisał po 10 godzinach..... "Hej, przepraszam, ale z kim mam przyjemność?"
Odechciało mi się odpisywania. Nie rozumiem takiego postępowania, nie wiem, co powiedzieć rodzicom, czy znajomym, po prostu wyszłam na idiotkę.

Co radzicie i jakbyście się zachowali w takiej sytuacji?

2 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2012-11-17 00:28:26)

Odp: Ja się chyba poddaję...

To zależy, co powiedziałaś rodzicom i znajomym?
Wydaje mi się, że za szybko opowiedziałaś o tym, jakiego to super faceta poznałaś. Zaledwie po jednym spotkaniu.
Jednak nie przejmuj się, wiem że to banalne co powiem...ale masz dopiero 20 lat...jeszcze spotkasz swoją miłość.

3

Odp: Ja się chyba poddaję...

Po prostu powiedziałam ,że poznałam chłopaka, spotkałam się z nim i zobaczymy, co z tego wyniknie. Teraz pytają, czy on się odzywa, więc coś tam ściemniałam, że jest zapracowany itd itp, a teraz mam powiedzieć, że on już nawet usunął mój numer i ma mnie gdzieś?

4 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2012-11-17 00:37:33)

Odp: Ja się chyba poddaję...

Nie musisz im tego mówić. Powiedz, że jednak okazało się, że on nie jest dla Ciebie. Że nie spodobał ci się i czujesz że nic z tego nie będzie. Na dodatek nawet nie skłamiesz... Bo skoro on tak się zachowuje, to wątpię żeby coś z tego było...

5

Odp: Ja się chyba poddaję...

Lena, zakończyłaś swój związek rok temu. Dlaczego uważasz, że Ty JUŻ NATYCHMIAST musisz mieć chłopaka? Nie umiesz być szczęśliwa sama? Masz dopiero 20 lat, masz jeszcze bardzo dużo czasu na szukanie tego jedynego. Więc ten czas wykorzystaj. Baw się, korzystaj z wolności, spotykaj się z różnymi chłopakami na stopie koleżeńskiej. I nie rozpowiadaj całemu światu, z kim się spotykasz i jakie masz wobec niego plany.

A teraz? Najlepiej radzi Margolinka - powiedz, że nic z tego nie wyszło, bo on nie dla Ciebie/bo jakoś nie widzi Ci się ta znajomość/rozeszło się po kościach/jednak nie jest taki wspaniały jak Ci się wydawało. Nie musisz tłumaczyć, że to on miał Cię gdzieś.

6

Odp: Ja się chyba poddaję...

Powiem tyle...ja też się juz poddaje...nie mam siły już walczyć o nic..
jestem nieszczęśliwa bo jestem z facetem który mówi,że mnie kocha a zachowuje się tak, że te słowa brzmią jak żart...Wiem jedno...nawet jeśli w życiu bardzo cierpimy to wszystko jest po coś...wszystko prowadzi w nas w konkretnym kierunku i wiem, że nie wszystko co wydaje się nam dobre dla nas samych takie właśnie jest...

7

Odp: Ja się chyba poddaję...
jagadula napisał/a:

Powiem tyle...ja też się juz poddaje...nie mam siły już walczyć o nic..

Dziewczyny nawet nie gadajcie takich rzeczy... bo Wy nie macie siły walczyć o tych bubków, z którymi przyszło Wam mieć do czynienia... a nie "o nic"... wink Walczyć trzeba zawsze...o swoje szczęście w życiu, i to do skutku... smile A szczęściem jest spełnienie w życiu...wykształcenie, potem praca i niezależność, a potem ewentualnie jakis facet...a nie na odwrót...
Pamiętajcie, to Wy jesteście najważniejsze, a nie ten kto jest u Waszego boku...

8 Ostatnio edytowany przez klarek (2012-11-17 15:06:45)

Odp: Ja się chyba poddaję...
Margolinka napisał/a:

Pamiętajcie, to Wy jesteście najważniejsze, a nie ten kto jest u Waszego boku...

Bez przesady. W związku nie ma JA. Jest tylko MY. Jak to MY zaczyna znikać, to najczęściej kończy się związek. A egoizm to jeden z głównych gwoździ to trumny związku.
A co do dziewczyn i ich braku sił. Dziewczyny mam ponad 50 lat i tyle razy cierpiałem z powodu M, że już dawno powinienem być martwy smile Więc pocierpcie, ogarnijcie się wewnętrznie i do przodu.

9

Odp: Ja się chyba poddaję...

Klarek, tu nie chodzi o egoizm. Tu chodzi o zdrową postawę. Jeśli kobieta ma zdrowe podejście do własnej osoby, jeśli umie walczyć o swoje szczęście to mężczyzna, który chce z nią być musi się dopasować, żeby być dla niej szczęściem, nie utrapieniem. W kwestii długoletnich związków wygląda to odrobinę inaczej - tam trzeba się nieco dopasować, z obu stron, nie da się uniknąć problemów i gorszych okresów - chodzi o to, żeby ogólny bilans był pozytywny. I to mocno pozytywny, nie jakaś tam namiastka "bo mogłoby być gorzej".

W związku jest: JA, ON i MY. Ja powinnam być szczęśliwa, on powinien być szczęśliwy i my powinniśmy być szczęśliwi. Ale jeśli ja nie będę z nim szczęśliwa, to i szczęście "my" szlag trafia.

10 Ostatnio edytowany przez mariola1961 (2012-11-17 15:22:54)

Odp: Ja się chyba poddaję...

ja terz poddaje sie jestem w zwiazku 7 lat od 4 lat moj partner nie interesuje sie mna jako kobieta nie wiem co robic boje sie z nim rozmawiac to fakt mamy juz po piedziesiatce ja czujesie atrakcyjna kobieta wiec co jest nie tak jak on nie chce sie kochac spimy razem mieszkamy razem ale mimo wszystko brak mi sexsu moze on jest homosexsualista bo nic mi innego do glowy nie przychodzi nasze dni wygladaja tak rano razem kawka poranna bez slowa popoludniu wraca z pracy buska zjada obiad kompiel godzinka w telewizor popatrzy i knajpa on jest niemcem wiec to norma piwko ale nie codziennie jak to robi moj partner a co najgorsze potrafi rozmawiac zartowac ale tylko kiedy jest poza domem a w domu odzywa sie tylko jak musi prosze odpiszcie mi co to moze byc

11

Odp: Ja się chyba poddaję...
vinnga napisał/a:

Lena, zakończyłaś swój związek rok temu. Dlaczego uważasz, że Ty JUŻ NATYCHMIAST musisz mieć chłopaka? Nie umiesz być szczęśliwa sama? Masz dopiero 20 lat, masz jeszcze bardzo dużo czasu na szukanie tego jedynego. Więc ten czas wykorzystaj. Baw się, korzystaj z wolności, spotykaj się z różnymi chłopakami na stopie koleżeńskiej. I nie rozpowiadaj całemu światu, z kim się spotykasz i jakie masz wobec niego plany.

A teraz? Najlepiej radzi Margolinka - powiedz, że nic z tego nie wyszło, bo on nie dla Ciebie/bo jakoś nie widzi Ci się ta znajomość/rozeszło się po kościach/jednak nie jest taki wspaniały jak Ci się wydawało. Nie musisz tłumaczyć, że to on miał Cię gdzieś.

Właśnie to nie jest tak, że ja uważam że już natychmiast powinnam z kimś być. Chciałam poznawać ludzi, właśnie teraz poznałam tego chłopaka, o którym pisałam, rozmawiało nam się fajnie, jakbyśmy się znali od lat, bez skrępowania, po czym on nawet nie chciał kontynuować znajomości na stopie koleżeńskiej, tylko usunął mój numer....To mnie dziwi. Od roku jestem w tym mieście, nie mam tu zbyt wiele znajomych, pomijając osoby ze studiów i po prostu zależało mi na poznawaniu nowych ludzi.Myślę, że jego zachowanie po prostu mnie zabolało, zwłaszcza, że wyjdę na idiotkę przed rodziną, czy znajomymi, którzy nieustannie pytają, czy mam z nim jakiś kontakt

12

Odp: Ja się chyba poddaję...

Lena, takie zachowanie to standard w znajomościach internetowych. Ciebie to boli, bo jesteś świeżynka w temacie. Osoby wprawione w tego typu znajomościach podchodzą do tego bardzo na luzie. Co nie znaczy, ze nie można znaleźć w tym świecie normalnych, wartościowych, wrażliwych ludzików. Trzeba tylko dłużej szukać, nie przejmować się takimi sytuacjami, no i nie podchodzić zbyt serio do znajomości w początkowym stadium rozwoju.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ja się chyba poddaję...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026