Witam wszystkie forumowiczki;)
Bardzo proszę o porade bo jestem na skraju wykończenia nerwowego...
Mam 27 lat, męża od 6 lat i 5-letniego syna. Do wczoraj wydawało mi się że jesteśmy szczęśliwi a tu taka wiadomość...
Zaczne w skrócie od poczatku... mamy z mezem trchę problemów, głównie finansowych.Mąż od września zaczął nową pracę w której non stop są problemy z płatnośćią. Wcześniej siedział w domu 3 miesiace bez pracy. Ja jak już znajde pracę to przepracuje 2-3 m-ce i koniec.
Albo zamykaja interes, albo tak jak ostatnio pracodawca powiedział mi że jestem "za dokładna" w tym co robie. A pracowałam w supermarkecie... ale do czego zmierzam... od kilku dni mąż jakoś tak dziwnie mnie olewał, i wczora kiedy usiadłam i zaczęłam z nim gadać powiedział mi że jest przytłoczony tymi wszystkimi problemami związanymi z pieniędzmi i nawet do mnie nie wie co czuje!! dla niego słowo Kocham cie to tylko puste słowo bez znaczenia! - proszę poradzćie mi co mam robic??? ja go kocham nad życie, nie wyobrażam sobie życia bez niego, wiem że nie ma żadnej innej kobiety, wiem że mnie nie zdradził - więc o co chodzi?? czy aż tak wszystkim się przejął, że nawet nie wie co z nami?? przeciez teraz powinniśmy sie wspierać w trudnych chwilach a nie oddalać. Ja zrobie wszystko żeby było jak dawniej.
Bardzo go kocham, fakt że jestem też zazdrosna - może to też jest w jakimś stopniu powodem chodz powiedział że nie...
Wczoraj kiedy mi to powiedział byłam w szoku! a kiedy położyliśmy sie spać, przytuliliśmy się do siebie i zaczęliśmy się kochać! więc ja już nic nie rozumiem.... może on faktycznie potrzebuje jakiegoś oddechu od tego wszystkiego? błagam poradźcie mi co mam z tym wszystkim robić... odejść tak poprostu, czy walczyć mimo wszystko?
Podobne tematy
Ja myślę, że to problemy go przytłoczyły i że to tylko chwilowy kryzys. Ciężki okres, czuje się przez to pewnie mniej wartościowy, bo nie może zapewnić odpowiedniego bytu rodzinie. Umocnijcie waszą miłość, bo może tego właśnie potrzebujecie. Pogadajcie szczerze, przecież znacie się tyle lat. Na pewno jest jakieś wytłumaczenie na "nie wiem co czuję". Kiedy ludziom coś się psuje, lubią ciągnąć za sobą wszystko, zamiast cieszyć się z tego co mają.
Jest jeszcze ta pesymistyczna wersja, która zakłada, że wszystko ma swój koniec. Ale szczerze wierzę, że w waszym przypadku się nie ziści...
dzięki wielkie za odpowiedź:) troche mnie podniosłaś na duchu. Też mam taką nadzieje ze to tylko chwilowy kryzys, bo nie wyobrażam sobie by było inaczej. Nie wyobrażam sobie życia bez niego, ja za nim tęsknie nawet jak oboje jesteśmy w pracy... nie wiem, może ja kocham za bardzo? może za bardzo się angażuje? no ale czy można kogoś kochać za bardzo?
Jasne, że można kochać za bardzo, i najczęściej spotyka to nas - kobiety...
Co do Twojego męża - wydaje mi się, że po prostu palnął... Faceci niestety miewają problemy z ubieraniem uczuć w słowa, no i wyczucia też często im brak... Przytłoczyły go problemy, i się na chwilę pogubił.
Mi też się wydaje,że to bardziej zmęczenie - codzienność, problemy,sam nie wie co czuje bo tyle jest przygniatających sytuacji.
Jeśli jesteś pewna,że nie chodzi o jakąś kobietę, to po prostu trwaj przy nim ,poświęć mu więcej uwagi, zróbcie coś razem fajnego - choćby jakaś mała wycieczka, spacer w miłym miejscu, odcięcie się na chwilę od trudności.
Napisz jak sytuacja się poprawi ,a na razie wspieraj go, napewno dobijają go trudności z pracą,syt.finansowa jest bardzo ważna dla związku.