netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

trudna miłość? (nie wiem nawet jak to nazwać)

11 odpowiedzi3 262 wyświetleniazałożony przez avis, 11.11.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » trudna miłość? (nie wiem nawet jak to nazwać)

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: trudna miłość? (nie wiem nawet jak to nazwać)

Witam wszystkim, nazwa tematu niszczy system, co? Trafiłem tutaj bo troszkę się pogubilem, nie wiem co robić, cóż. Zacznę od początku byście mogły/mogli zapoznać się z moja sytuacja i coś mi podpowiedzieć, doradzić... Więc tak. Najprościej mówiąc to zakochalem się w mojej przyjaciółce. Jakiś czas już się znamy, spotykaliśmy się, rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, jeździliśmy na wycieczki nad morze itd. Ona jest chora, a leki ma strasznie drogie. Pracować nie może, bo ma rene. Jak mogłem to pozyczalem jej kasę, a to na leki, na zastrzyk czy coś. Czasem jej nawet dawałem kasę mówiąc by tego już mi nie oddawała. Bo wiedziałem, że ma ciężko. Tak miesiące mijały, a ja w to się za bardzo zaangazowalem, aż wkońcu się zakochalem. Nie zdążyłem nawet zauważyć kiedy. A wszystko to wyszło w trakcie kłótni sms. Kiedy to ja pod wpływem emocji powiedziałem, że mam ją w dupie i to koniec i niech się do mnie nie odzywa. Nie do słównie tak ale na tej zasadzie ;p.
Wtedy poczułem w sobie coś czego jeszcze nigdy nie czułem. zawsze podchodzilem lajtowo do związków, tu jest inaczej. Ona jest dla mnie niezwykle ważna i ja to już wiem. Przemyslalem i wiem. Napisałem jej to wprost. W zasadzie nie mówiłem ani nie napisałem bo jakoś nie potrafiłem tego wtedy zrobić. Nagralem więc dla niej piosenkę ((szalone, co? ;;p) z własnym tekstem. Potem się do mnie odezwała pisząc, że nie wie co o tym myśleć. Wtedy napisałem wszystko co czuje, że mi zależy. Ona napisała, że nie wie co myśleć, że ma metlik w głowie, nie wie co robić. Pisała, że nie była gotowa na związek, że bycie singlem jej odpowiadało i nie chciała na razie tego zmieniać. Nie chce jednak zrywać że mną kontaktu bo mnie bardzo lubi i szanuje. Powiedziała, żebym dał jej czas.
Dopowiem, że ona jest z innego miasta. Mieszka koło 100km ode mnie. Wracając do tematu...
minęły dwa dni, nie wytrzymałem. koniec miesiąca byłem totalnie splukany. Zalalem za 100zl samochód, kupiłem bukiet kwiatów za 4 dychy i dycha mi została na fajki. Wyruszylem o 12 od siebie i popedzilem do niej pod pracę. Tam na nią czekałem pod bramą. Jednak mnie trochę zaskoczyła, bo po pracy nie wracała do domu i poszła od tylu. W ostatniej chwili zauważyłem jak zakrecila, nie widziała mnie. Przejechać nie mogłem, bo stał płot i rozkopywali rury. Przeskoczylem płot, pobieglem za nią, zaczepilem no była zaskoczona, że przyjechałem taki kawał. Okazało się, że jest umowiona z przyjaciółka i idą na cmentarz porządki porobic przed dniem wszystkich świętych. Zapytałem czy mogę ją chociaż podrzucic i czy chwilę pogadamy. No zgodziła się, doszliśmy do samochodu, wtedy wreczylem jej bukiecik kwiatkow. Widziałem, że jej się strasznie miło zrobiło, usmiechnela się, podziękowała i tyle. Byłem strasznie zdenerwowany ale porozmawialismy sobie. Powiedziałem, że dam jej tyle czasu ile sobie zazyczy. Powiedziałem też , że będę o nią walczył, że udowodnie, że mi na niej zależy itd. Odpuszcze tylko wtedy jak mi jasno powie, że nie czy coś takiego. Tak jej powiedziałem. Iodpowiedziala jak za pierwszym razem, że mam dac jej czas, że nie wie co czuje, że ma pustkę w głowie i tyle. Powiedziałem, że nie będę naciskał, że poczekam na przebieg wydazen i odjechalem. Spotkaliśmy się jeszcze parę razy. Chodziliśmy po centrum handlowym bo kurtki sobie szukała, znaczy tak miała się rozejrzeć. Spodobała jej się jedną ale brakowało jej coś tam kasy. Cóż, wylozylem sam - kupiłem jej ta kurtkę. Podziękowała, wypilismy herbatke jeszcze i do domu. Później spotkaliśmy się w gronie znajomych, pizza, piwo, spacer, bar, odprowadzka do domu i tyle. W ten weekend wyjechała do rodziny odpocząć. Spoko, poprosiłem o spotkanie w tygodniu. Czy znajdzie dla mnie czas po pracy. Napisała, że tak. I teraz do was pytanie. Co zrobić? Czy zaprosić ją na randkę czy na zwykle spotkanie? Jeśli na to pierwsze to jak ma to wyglądać? Jeśli te drugie to także ponawiam pytanie. Jak ma to wszystko wyglądać? Czy poruszać ten temat, czy co bo ja już kompletnie nie wiem co myśleć, a robić to już w ogóle.... Poplatalem się strasznie. Wybaczcie za wszelkie błędy i literowki ale późno strasznie i zmęczony jestem, heh. Z góry dziękuję za pomoc, wszelkie wskazówki i podpowiedzi. Pozdrawiam.

2

Odp: trudna miłość? (nie wiem nawet jak to nazwać)

To pracuje w końcu, czy nie pracuje ? Ale to szczegół. Skończ z paleniem. To nie szczegół.
Nie ma nic szalonego w staraniach się mężczyzny o względy kobiety smile Dla mnie to jest wspaniałe, kiedy uczucie kogoś napędza do okazania tego drugiej osobie.
Zaskoczyłeś ją w jej samotni, gdzie chyba jej dobrze ze sobą. Tak przy okazji. Na 100 przypadków w ilu to ona inicjuje rozmowy, smsy, spotkania itd?
Jak ci na niej zależy, to może nie przyciskaj jej za bardzo tymi kontaktami. Spokojnie, rozważnie, z szacunkiem dla siebie i niej. Nie zatop jej, nie wystrasz. A już zdecydowanie ograniczyłbym do jakiś rozsądnych granic tę pomoc finansową. A przynajmniej nie tak obcesowo, jak z tą kurtką. Nie masz wychodzić na sknerę, ale też nie na faceta z  otwartym portfelem do pomocy.
Nie wiem czy coś z tego wyjdzie. Z reguły jak jedna strona mówi, że jeszcze nie, nie czuje, zostańmy przyjaciółmi (wyjątkowa obelga), to nic z tego nie wychodzi. Ale zawsze jest nadzieja smile

3

Odp: trudna miłość? (nie wiem nawet jak to nazwać)

Pracuje tak na czarno w sklepiku szkolnym ale tylko na jakiś czas. Taka chwilowa robota.. Częściej Ona dzwoni do mnie. Rozmawiamy od godziny do czterech, zależy kto co robimy, bo ja też nie zawsze mam czas. Nie chce jej przyciskac, zmuszać do czegoś czy coś. Ja to rozumiem, wiem też, że wszystko może szlak trafić. Bo faktycznie, jak druga strona mówi, że nie teraz, daj mi czas to chuj z tego wychodzi, że tak brzydko napisze.

teraz w przyszłym tygodniu zapytałem o spotkanie zgodziła się. Nie wiem teraz czy zrobić zwykle, przyjacielskie spotkanie czy zrobić z tego randkę. Co myślicie? Cholera naprawdę mam nierówno pod sufitem ostatnio, brak weny, pustka w głowie, nie wiem co robić, poważnie.

4

Odp: trudna miłość? (nie wiem nawet jak to nazwać)

Ja myślę, żebyś może zaprosił ją na kolację, nie nazywaj tego randką ale zwykłym spotkaniem, jak się to przerodzi w randkę to dobrze, jak nie to też nie będziesz zawiedziony ani ona przytłoczona. Poczekaj troche, nie galopuj za bardzo! O miłości i byciu czy nie byciu z kimś naogół decyduje chwila, jakiś nagły przypływ emocji a nie godziny ślęczenia pod oknem z gitarą w ręku i serenadą.

5

Odp: trudna miłość? (nie wiem nawet jak to nazwać)

Czyli bez kwiata itd. Normalne spotkanie...no dobra. Ciekaw jestem czy mi się uda zachowywać normalnie.

6

Odp: trudna miłość? (nie wiem nawet jak to nazwać)

Nie no kwiatek może być! Kobiety zawsze lubią dostawać kwiaty, nawet na niezobowiązującym spotkaniu! Tylko jakąś różyczkę, a nie zaraz całe naręcze!

7 Ostatnio edytowany przez elfiona (2012-11-11 14:34:42)

Odp: trudna miłość? (nie wiem nawet jak to nazwać)

Musisz poczekać. Nie naciskaj na nią. Najlepiej w ogóle o tym nie rozmawiajcie! Zachowuj się normalnie.

8

Odp: trudna miłość? (nie wiem nawet jak to nazwać)

W takim razie zaproszę ją na obiad. Spotkamy się na dworcu bo jedna i druga strona będzie miała najbliżej. Wtedy dam jej kwiata (ale co, różyczka jedna czy coś innego?) i przejdziemy się spacerkiem do restauracji i tyle. Dalej niech się dzieje wola Boża, tak? Będzie dobrze? big_smile

9

Odp: trudna miłość? (nie wiem nawet jak to nazwać)

A ja się tak zastanawiam, czy randka to nie jest spotkanie?

10

Odp: trudna miłość? (nie wiem nawet jak to nazwać)

No w sumie jest ale wiesz. Chodzi żeby ograniczyć kilka rzeczy ;p

11

Odp: trudna miłość? (nie wiem nawet jak to nazwać)

Ja również uważam, że nie powinieneś od razu wyskakiwać z randką i bukietem róż. Skoro ona potrzebuje czasu a ty jesteś jej w stanie go dać to zachowuj się normalnie. Najlepiej o tym nie rozmawiajcie (chyba,że ona sama zacznie). Co do kwiatka to ja bym nawet róży nie kupowała, bo to takie od razu jak dla zakochanych. Kup jej np Słoneczniki.... i tez nie jakoś porażająco dużo, jeden tez się będzie fajnie prezentował.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » trudna miłość? (nie wiem nawet jak to nazwać)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026