netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jak naprawić dopóki się jeszcze całkiem nie psuje...

3 odpowiedzi2 257 wyświetleńzałożony przez mrowka7, 09.11.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak naprawić dopóki się jeszcze całkiem nie psuje...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1 Ostatnio edytowany przez mrowka7 (2012-11-09 11:54:08)

Temat: Jak naprawić dopóki się jeszcze całkiem nie psuje...

Witam, piszę z nadzieją, że ktoś będzie wstanie mi jakoś pomóc, doradzić. Chodzi oczywiście o związek. Jestem pół roku po ślubie, ale z mężem jesteśmy razem od jakiś prawie 9 lat. Nigdy nie było sytuacji w której byśmy się rozstali. Od dawna już zauważyłam, że są pewne sprzeczki pomiędzy nami, które mają to samo podłże, a mianowicie imprezy mocnozakrapiane. Kiedy zdarzało się, że mąż wychodził z kumplami ,lub wyjeżdżał na szkolenia na kilka dni zawsze łączyło się to oczywiście z imprezą zakrapianą. Kiedyś nie robiłam z tego problemu, ale od kiedy miało miejsce przykre zdarzenie (mąż z powodu dużej ilości wypitego alkoholu na wyjeździe miał wypadek)doznał urazu głowy i stracił przytomność - po upadku trafił do szpitala miał szytą głowę i wybite 2 zęby. Okazało się że upadek był groźny i gdyby źle upadł byłby na wózku lub gorzej... strasznie wtedy się martwiłam o niego, nieprzespane noce. Rozmawialiśmy o wszystkim i bardzo wtedy żałował że tak się stało ma poczucie że dostał 2 szanse. Od tego zdarzenia każda zakrapiana impreza wiązała się z niepokojem. Za jakiś czas była kolejna niemiła sytuacja gdzie małżonek był dość agresywny niepodobało mu się zachowanie kolegi i również słownie na mnie się to zrzuciło po części. Od tego momentu każdy wyjazd i impreza z kolegami jest zakończona awanturą o zbyt dużą ilość alkoholu ( a wsumie naszczęście nie było już takich sytuacji jak te przykładowe). Strasznie zaczełam go wtedy kontrolować - dzwnoić częściej, pisać i mieć pretensje. Zrozumiałam że chyba popadłam w jakąś niezdrową zazdrość czy może paranoje złych zdarzeń. Postanowiłam nad sobą pracować zaczełam walczyć z tym aby nieograniczać go i nie kontrolować. Za pierwszym podejściem było dobrze ja się lepiej czułam a on to dostrzegł, że ma więcej luzu. Ale kolejnym razem już nie było tak przyjemniie znowu był arogancki i mówił o jakiejś sprzeczce. Jak zaczełam mu gadać to stwierdził że mam paranoje. On nie widzi na następny dzień problemu, mówi że mnie kocha i przesadzam. Zastanawiam się czy ze mną jest już tak źle? Mój mąż nie należy do osób które piją często(codziennie), raz w tygodniu(ale nie zawsze) zdarza się impreza zakrapiana rodzinna na którą idziemy razem  i wtedy jest ok zna umiar nieawanturuje się. Ogólnie to jest mężczyzną który pomaga w domu jest bardzo przywiązany,kocha mnie i daj mi to odczuć, niepotrafi kłamać(po tych kontrolach tel. zdarzyło się że mówił że nie jest na imprezie czy u kolegów) bo nawet jak skłamie zajakiś czas sam powie co zaś- mówił że czasami kłamie bo boi się awantury; Mam wrażenie że to ja spowodowałam że się kłócimy i przesadzam. Zastanawiam się jak mam sobie z tym dać radę by się ten związek nie zepsuł. Może wina jest po obu stronach? To co radzicie jak rozmawiać i działać by się porozumieć - mąż nie lubi rozmów na te tematy.


Rozmawialiśmy o tym wiele razy ja mówiłam mu że mnie rani w ten sposób i że boje się o niego. I że nie mam nic przeciwko tylko, żeby znał umiar. On zaczyna gadać że mu przykro że to mnie rani ale to ja przesadzam i on czuje sie czasami jak uwiązany. On wciąż pamięta ten incydent z wypadkiem i go żałuje i jest mu za to wsytd i mówi że już niedoprowadzi to takiej sytaucji. Właśnie takie argumenty dają mi do myślenia, że to ja sobie stwarzam problem ale nie wiem już co mam robić.Kochamy się i nie chce by to się jakoś psuło. Chce być wkońcu spokojniejsza i dażyć go większym zaufaniem.

2

Odp: Jak naprawić dopóki się jeszcze całkiem nie psuje...

Gdyby myślał, to by odstawił wódę.

Ja bym go zostawiła (macie dzieci?). Ale nie jestem Tobą...

3

Odp: Jak naprawić dopóki się jeszcze całkiem nie psuje...

W sumie rozumiem was oboje. Masz prawo do niepokoju jezeli maz pije w sposob nieodpowiedzialny, ale obawiam sie, ze stosowanie policyjnego rezimu jest nieproduktywne.

Zawsze lubilam imprezy i spotkania z alkoholem co zwykle konczylo sie cholernie glupim zachowaniem. Moj chlopak probowal mnie sprawdzac bez przerwy, pytac ktory kieliszek wina wypilam...itd, bez zadnego rezultatu. Rezultat byl taki, ze pilam wiecej. W koncu pogadalismy powaznie i zawarlismy umowe ze soba, ze on przestanie mnie sledzic jak bazyliszek i traktowac jak dziecko, a ja wezme odpowiedzialnosc za to co robie. Pol roku pozniej moge powiedziec, ze ani razu idiotki z siebie nie zrobilam na imprezie. Bylo by mi bardzo po prostu glupio, zeby niedotrzymac umowy.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak naprawić dopóki się jeszcze całkiem nie psuje...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026