Witam wszystkich serdecznie, jeśli wątek umieściłam w złym miejscu to przepraszam i proszę o przeniesienie.
Mam 22lata, od 1,5 roku jestem szczęśliwie zakochana. Mój związek należy do tych burzliwych, co miesiąc są jakieś sprzeczki, ale zawsze jakoś dochodzimy do porozumienia. Jestem osobą wierną, nigdy nie kłamię i jestem fair wobec partnera, to jemu zawsze zdarzało się mnie oszukać, lub zrobić coś celowo na złość, ale po wielu kłótniach, bardzo się zmienił i od kilku miesięcy na prawdę nie mam mu nic do zarzucenia.
Jakiś czasem temu udałam się napić z kolegą, sprawa potoczyła się tak ze skończyliśmy na imprezie. Od tamtego momentu moja pamięć już się urywa.. On wrócił do domu a ja zostałam w klubie. Spędziłam tam czas do 4 rano i mam tylko przebłyski pamięci. Po 4 odebrał mnie chłopak. Gdy rano się u niego obudziłam, nagle coś do mnie dotarło, że chyba się z kimś całowałam.. To poczucie winy mnie od razu zabiło.. Rozmawiałam z jedną z koleżanek i moje przypuszczenia się sprawdziły. Byłam tak pijana, że ponoć się całowałam z obcym facetem. Nie wiem jak to wyglądało, ile to trwało, to mnie po prostu dobija.
Oczywiście od razu wszystko powiedziałam chłopakowi, jego reakcja była dość nienaturalna. Nawet nie był na mnie zły, powiedział że mnie kocha i nigdy mnie nie zostawi i żebyśmy po prostu o tym zapomnieli. On mi wybaczył, ja niestety nie potrafię. Nie jestem osobą, która robi takie rzeczy, cały czas czuję ucisk w klatce piersiowej, czuję niepokój i nie mogę sobie z tym poradzić. Kupiłam dziś Validol, aby móc chociaż spokojniej zasypiać, bo z tym również mam problemy.
Nie wiem jak sobie z tym poradzić, wsparcie ze strony chłopaka mam, ale mimo tego czuję się okropnie.
Jak walczyć z poczuciem winy? Ktoś może miał podobną sytuację i sobie jakoś poradził?
Musiałam się również po prostu wyżalić i wysłuchać obiektywnej opinii.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich i tych, którzy przeczytali moją żałosną dość opowieść.