moja historia nie jest ani za aborcją ani przeciw,jest dla wszystkich tych którzy krzyczą,że "moje ciało mój wybór.dziecko w brzuszku nie jest dzieckiem tylko płodem:""""jest historią o wielkiej miłości i walce o życie moich dzieci.
w pierwsza ciąże zaszłam w 2002, zaczęłam plamić przez 3 dni poszłam do lekarza dał luteine i do domu,olał problem. w nocy wstałam poszłam do łazienki krwotok,pojechałam do szpitala"poroniła pani"""ale dla pewności "trzeba wyczyścić"pięknie powiedziane pomyślałam ,wyczyścić z resztek mojego dziecka,jest to dla nich tylko praca a ja naprawdę cieszyłam się że jestem w ciąży dodam 8 tydzień.
w drugą ciąże zaszłam w 2003 roku,tak jak poprzednio krwawienie zaczęło się w 8 tygodniu,pojechałam do szpitala tym razem zostałam,dostałam jakieś leki,zrobiono mi usg a tam 2 kropeczki no myslałam że nie wiem co zrobię,płakałam były dwie biły im serduszka, nie wiem dlaczego ale od początku mówiłam na nie dziewczynki, w nocy znów krwotok i płacz pewnie już ich nie ma,krzyczałam na pielegniarki ,lekarke na nocnym dyzurze,rano usg "żyją"wszystko jakoś sie uspokoiło wróciłam do domu po 7 tygodniach leżenia w szpitalu,zero pracy.jezdziłan na wizyty do lekarza wszystko"ok" tak mówił.w 24 tc zaczełam plamić znów szpital a tam lekarz odchodza panią wody płodowe a ja "że co"usg "pani dzieci sa chore mają zespół transfuzji między płodowej to nie skoczy sie dobrze" ale ja mu nie uwierzyłam .jestem z małej miejscowości chciałam żeby mnie wysłał do wawy tam mi pomogą.tak myślałam ,pojechałam do znanego ginka który często w tv wystepuje , znów jakieś super usg tłum lekarzy,kazał wszystkim wyjść "pani córki umrą po porodzie,będą inne zdrowe"""" i poszedł sobie,zostałam sama,już nie płakałam nie miałam czym,poszłam na sale gdzie dziewczyny takie jak ja,tak bardzo pragnęły by dzieci ich żyły lecz niestety...., w nocy zaczął się poród nawet tak bardzo nie bolało,lekarz mi pomógł,zamieszanie a ja tak bardzo płakałam,znów musieli mnie wyczyścić uśpili mnie do tego,gdy się obudziłam moje córki umierały tak cicho leżąc obok mnie tak chciałam.nigdy w życiu nie czułam takiego bólu i nie słyszałam takiego krzyku jaki wydałam jak one przestały oddychać.lekarz przy którym rodziłam dał mi super propozycje"można je zostawić do skremowania"'a ja że co spalić,moje dzieci nigdy.wyszłam na 2 dzień ze szpitala zabraliśmy dziewczynki owinięte w pieluszki.położyłam je do trumny,najpiękniejsze ciałka na świecie takie maleńkie i do tego pokaleczone sekcja zwłok.mój ból nie miał granic,nigdy nie wiedziałam że tak mogą ręce boleć z tęsknoty,że nie moge ich przytulić.zostały pochowane w mojej miejscowości na parafialnym cmentarzu,mszy w kościele nie było bo takim dzieciom się nie robi pogrzebu jak dorosłym nazywaja to pochówkiem trumna z ich ukochanymi ciałkami była w kościele,ksiądz cos powiedział trumne pokropił ale pamiętam to jak przez mgłę.moje córki zostały ochrzczone mam ich akty urodzenia i akty zgonu i ci co mówia że dziećmi nazywamy dzieci od pewnego tygodnia ciąży lub jak sie urodzą niech przeczytaja o moim bólu o moim krzyku o mojej tęsknocie.
w 2005 roku urodził się najukochańszy synek na świecie,okazało się że ma wadę serca bardzo się wystraszyłam..w 6 dobe po porodzie dostałam gorączki 41 stopni około tygodnia mnie trzymało,zakarzenie ,bakteria nie chcieli sie przyznać jakoś z ledwością wyszłam z tego z życiem.pojechaliśmy do kardiologa diagnoza vsd około 2mm. w tej chwili mój synuś w styczniu skończy osiem lat vsd się zarosło jest pięknym wspaniałym chłopcem.
w listopadzie zeszłego reku na świat przyszła najwspanialsza,najbardziej oczekiwana córeczka na świecie,ale ciąża jednak nie przebiegała tak różowo.w 20 tc upadłam na brzuch zemdlałam,myślałam że koniec już że umarła.w 30 tygodniu zaczełam plamić raz,w szpitalu,drugi raz,leżałam i 2 tygodnie przed planowanym porodem znów dostałam krwotoku szybko do szpitala cc wszystko tym razem skoczyło sie wspaniale za 15 dni skończy rok
mimo że mam najwspanialsze dzieci na świecie zawsze i każdego dnia zastanawiam się jakby wyglądały jakie by były moje córki.ból nie jest taki jak kiedyś wypełnia je śmiech tych dzieci,ale w pamięci mojej zawsze są. do zobaczenia moje kochane..................................
Tytuł wątku zupełnie nie oddawał jego treści, postaraj się, proszę, następnym razem lepiej to przemyśleć. Pozdrawiam, Mod. Olinka