Siedze sobie teraz sama i tak sobie przeglądam dawne fotki.I wiecie co mam 2 problemy,1 to to ze jestem po slubie 8 lat i tak naprawde niewiem czy jestem szczesliwa.Ciągle czuje sie tą najgorsza ,wszystkie inne mi sie wydaj ładniejsze,i gdzie kolwiek bym była z mężem strasznie mi przykro bo wydaje mi sie ze on woli inne .I niemoge sobie przetłumaczyc ze on mnie kocha,że tylko ja sie licze poprostu niemoge tego zrozumiec,zrozumiec miłosci ,no bo jest tyle innych .Idlatego niejest miedzy nami dobrze denerwuje sie czesto nikt nniewie o co tylko ja siedze z tą pustka,i sie zastanawiam czy to tylko moja wina ,jak jestesmy w towarzystwie nigdy mnie niezłapie ,niedotknie zawsze był oziebły.Do sexu sie zmuszam bo mam wlasnie wszystkie te mysli ,komplementów tez niesłysze wiec skad mam wiedziec ze mnie kocha,czuje sie niepewna ,smutna.Jak sie ubiram tez mu niepasuje bo ja mam styl dosc inny nieubieram sie prosto tylko jak lubie ,wiem ze mu sie niepodoba to i tez mysli ze sie gapi na inne,sama niewiem co pisze gdzies mi sie nieklei to pisanie.A 2 problem dawna miłosc która zostawiłam noi własnie znowu mysli czy by mi niebyło lepiej ,i tak sobie patrzyłam na niego ,i mysle moze kara chodz tez był strasznie zaborczy i chorobliwie zazdrosny dlatego odeszłam .Teraz on jest szczesliwy ochajtał sie aja ciągle zostaje sama bo mój jest zagranica i uwiezcie mi z tej samotnosci i z braku pewnosci mam ohote pójsc w tango mysle moze ktos inny bedzie mnie kochał naprawde albo bardziej ale znowu boje sie to zrobic zebym niezałowała ze moze jednak mnie kocha ze jestesmy rodzina i ja to zepsuje ale dalej tej niepewnosci i samotnosci niezniose pozdrawiam prosze o rade chodz niewiem czy mnie zrozumieliscie bo pisze co mi na mysl przyjdzie.
Podobne tematy
A rozmawiałaś o tym z mężem?
Za dużo wolnego czasu widzę tutaj, albo monotonia do potęgi. Nikt Cię nie uszczęśliwi, sama musisz to zrobić. Może zamiast siedzieć i narzekać, że ja bym chciała tak, albo chciałabym wyglądać tak. Siedzenie przed komputerem i myślenie sobie "chciałabym umieć robić szpagat" nie sprawi, że się nagle mięśnie samoczynnie rozciągną. Wstać, ruszyć tyłek i zacząć się rozciągać! Ciężko? Boli? A kto mówił, że łatwo będzie?
Rusz tyłek i zastanów się co byś chciała zmienić. Zacznij od JEDNEJ małej rzeczy, np poprawić sobie kondycję. Chodź na spacery, ćwicz sama w pokoju godzinkę dziennie, chodź po schodach, nie czekaj na windę.
Nie użalaj się nad sobą, bo nikt nie pokocha osoby, która sama siebie nie kocha.
Najgorzej jest wlasnie pisac problem w 1 zdaniu ja pisałam ogółem tak, rozmawiałam z mężem to mi mówi jedno i to samo ze mi sie wydaje.A ja nie nażekam tylko chciałam porady po to tu napisałam ,i niesiedze przed komputerem tak jak mi napisałas to chodze 2 razy w tygodniu na siłownie,aerobik,ale widze ze niema sensu pisac to ciekawe co ty tu robisz pewnie tez ci sie nudzi.
angelika2354,
Przeczytałam kilka Twoich poprzednich postów i wyciągnełam jeden wniosek: masz ZE SOBĄ problem. Co za tym idzie.... no z mężem też, ale przede wszystkim ze sobą. Czy konsultowałaś się już z terapeutą? Chodzisz na jakąś terapię?
Najgorzej jest wlasnie pisac problem w 1 zdaniu ja pisałam ogółem tak, rozmawiałam z mężem to mi mówi jedno i to samo ze mi sie wydaje.A ja nie nażekam tylko chciałam porady po to tu napisałam ,i niesiedze przed komputerem tak jak mi napisałas to chodze 2 razy w tygodniu na siłownie,aerobik,ale widze ze niema sensu pisac to ciekawe co ty tu robisz pewnie tez ci sie nudzi.
Pierwsza faza - atak - odhaczona
To jak już się pozłościłaś na mnie, to może czas zastanowić się nad sobą? Siłownia i aerobik, ok, fajne, ale lubisz to? Bo chodzić, żeby chodzić to nie ma sensu. Nie nudzisz się, ale rozrywek też nie masz. Nie napisałam, że wygadujesz głupoty i wypisujesz z nudów na forum. Napisałam tylko, że przychodzi w życiu człowieka taki moment, że jak CHCE coś zmienić to MUSI się za to zabrać.
Drogi Teo powiedz mi jak mam to zmienic ,to niebył atak tylko obrona .Chodze bo mam lekką nadwage i robie to dla siebie żebym ja sie lepiej poczuła .I oprócz tego choruje na nerwice wiec napewno niska samoocena tez wpływa przez nią ,ale to ze mąż nie mówi mi koplementów ,ma mnie gdzis ,niezwraca na mnie uwagi wniczym mi to niepomaga ,chodz ja mam swiadomosc ze do najbrzydszych nienaleze mam cos w głowie ,jestem wartosciowym człowiekiem tymbardziej mnie to dobija dlaczego .
Szkoda, że tak "pokaleczona" psychicznie zdecydowałaś się na małżeństwo..... No chyba, ze te problemy natury psychicznej pojawiły się później.
Angelika, bo ktoś kto nie kocha siebie samego, nigdy nie uwierzy że inni go kochają. Musisz popracować nad sobą. To, że masz przynajmniej świadomość że do "najbrzydszych nie należysz", to już coś... czyli wiesz że jednak jesteś atrakcyjna kobietą. Teraz musisz popracować nad tym, aby to zobaczyć w lustrze. Po pierwsze zmiana fryzury...brzmi to głupio ale uwierz mi...działa to cuda. Zmień coś w stylu ubierania się. Choćby kolory... to tez dodaje energii... To wszystko może podniesie Twoja samoocenę...oczywiście wizyta u psychologa nie zaszkodzi. Tam nie chodzą "wariaci", to taka łatka przypięta do nazwy "specjalista". To człowiek, który pomaga zrozumieć nam nasze problemy i je rozwiązać. Na pewno to nie zaszkodzi, a może pomóc...
dostałaś tu pare dobrych rad i może spróbuje dodać cos od siebie Przestać "gdybać" co by było gdybys byłą z innym , nigdy tego nie sprawdzisz i nie bedziesz wiedziała wiec z logicznego punktu widzenia takie "gdybanie" nie ma sensu I potwierdzam opinie innych znajdz sobie wiecej zajęć tak abyś absolutnie nie miała czasu na te przemyslenia Popadłaś w stagnacje znajdz cel , znajdz upór i wyykonaj to co zaplanujesz Jeżełi nie znajdujesz szczescia w relacji z mężem to znajdz coś co da Ci szczescie i poczucie spełnienia w życiualbo chociaż satysfakcje. Oczywiście nie namawiam do zdrady bo to juz skrajnie nie polecana ostaecznośc Ale moze dodatkowa praca , zajęcie , hobby , nauka języka, działka , wyszywanie , jakieś kółko zainteresowań , książka
I przede wszystkim: praca z psychoterapeutą (zważywszy na inne Twoje posty) bo Twoje życie psychiczne jest w totalnej rozsypce i tu ubranie różowej sukienki nie pomoże.
Nerwica? Bardzo proszę, Magnez, witamina B12 w zdwojonych ilościach + cały zestaw witamin B, kwasy omega 3 i 6.
Tylko mi nie pisz, że "witaminki" Ci nie pomogą, bo jak będziesz je brała REGULARNIE przez minimum 3-6 miesięcy i dopiero po tym czasie Ci nic nie pomoże to będziesz mogła tak mówić.
Spróbuj, co Ci zależy? Musisz nareperować swój stan umysłu, a nie ma lepszego zestawu na to.
Własnie tak biore magnez i to dosc długo.Skaleczona mysle ze jestem od dziecka przez mojego ojca to on miał mnie za nic teraz niezyje ,matka ciągle była zagranica.Do psychologów chodziłam i to do niejednego ,byłam na psychoterapi grupowej,miałam wieksze problemy z których czesciowo wyszłam chodz wlasnie niskasamoocena pozostała tłumacze mojemu mężowi ze mam to przez ojca Zeby sie zachowywał i traktował inaczej niz mój ojciec ,ale nadarmo tłumaczy że kazdy miał w dziecinstwie problemy tak niebede sie znim przescigac kto mił gożej .Bo to mi pozostało i zniszczyło życie a nie jemu nie.Tak co chwile cos zmieniam długo niejezdziłam samochodem,bałam sie strasznie powoli ,powoli i sie udało,ciężko mi zmieniac cos ciągle uważam,zakladam ze sie nieuda ,ale próbuje wyszłam z domu do ludzi napewno jest lepiej,a mężowi to juz 8 lat mówie ,tłumacze i nic nawet złożyłam pozew cos podziałała bo dużo chlał kiedys teraz mniej ,ale stosunku do mnie niezmienił niestety, pozdrawiam.