Będzie stereotypowo. To już pragnę zaznaczyć na wstępie. Nie ukrywam, że obrosłam w piórka ostatnio gdy przeczytałam sobie pewien artykuł na jednym zachodnim portalu, wychwalającym piękną urodę Polek. Ech... Co za duma
.
W moim dotychczasowym życiu poznałam kilku Włochów i Hiszpanów. No jasne. Temperament, wrodzona umiejętność uwielbiania kobiet i adoracja słowiańskiego piękna. Mają bajer... Ale przede wszystkim: rzadko (u Polaków) spotykaną lekkość w prowadzeniu konwersacji, poczucie humoru zasadniczo odbiegające od tego, jakie często przejawiają polscy panowie.
Ostatnio trochę obcuje z innymi nacjami.
Z przykrością stwierdzam, że moja stereotypowa wizja się pogłębia coraz bardziej i bardziej...
Spłaszczę mój wywód do dwóch sytuacji.
Podchodzi Włoch do ładnej Polki. Uśmiecha się, trochę nieśmiało (jako, że natura romantyka jest mu przypisana), prawi komplementy. On w tym momencie staje się nikim. My jesteśmy w centrum zainteresowania. Zasypuje pięknymi słowami. Napis widniejący w oczach "chcę Cię przelecieć" jest zamazany (chociaż jest). Nie boi się porażki, że zostanie spławiony. Próbować warto bo... Bo TAK! Tak się zabiega o kobiety... Tak się powinno zabiegać o kobiety.
Podchodzi Polak do ładnej Polki. Uśmiecha się tak, że gdy otworzy usta to mu wycieknie ślina na wierzch. Prawi mniej lub bardziej udane komplementy wszystkie z podtekstem seksualnym. Często uraża tym co mówi, a do tego popada ze ślinianej skrajności w inną: dystans. Budzi się w nim zaściankowa duma, staje się zimny. "Kobieta na mój widok odwróciła głowę w bok? A to głupia, zarozumiała pi***"". I strzela egoistycznego focha.
Słowo: zabiegać. Ono nie istnieje. Bo albo kobieta odpowie mu ślinotokiem, (wtedy sygnał jest jasny i idą do wyra), albo "foch" świadczy tylko o tym, że jest próżna, głupia i zarozumiała... Szkoda, że nie pomyśli, że może po prostu gdy ją zdobędzie to wygra swój los na loterii... Że warto, bo... BO TAK! Piękne i wartościowe rzeczy nie przychodzą łatwo.
No i uroda. "Jak to jest, że w kraju pięknych kobiet jest tylu brzydkich facetów". Słowa zasłyszane od kolegi zza granicy. Ano jest, co tutaj ukrywać. Buraczane, wypłoszone twarze, szczurze mordki. Niby urody nikt nie wybiera, może też nasi panowie chcieliby być jak młodzi bogowie...
Ale mając do wyboru przystojnego latynosa (u którego żądzy nie widać) i najaranego żądzą Polaka... Kogo wybieramy...?
I tak!!! Jest cholernie stereotypowo ale... Chciałabym poznać wasze spostrzeżenia. Może również dotyczące innych nacji?