Znalazłam ten wątek w sumie przez przypadek i skłonił mnie do zastanowienia, przeczytałam również wątek End_aluzji.
Co prawda nikogo nie obrażałam na tym forum, nie starałam się nikogo poniżać czy wyżywać na innych, ale przyznam, że czasem "w ferworze dyskusji"
zdarzało się napisać coś ostrzej. Raczej nie o kimś i oczywiście bez żadnych niecenzuralnych słów czy obraz, ale nie będę się wybielać - bo ironia, sarkazm, czasem się pojawiły. Co nie zmienia faktu, że jednak starałam się obiektywnie oceniać sytuację, pisać na własnych przykładach (bądź ludzi, których znam) i nawet mimo ostrzejszego tonu coś doradzić - jednak pewnie niektórzy mogli poczuć się urażeni, co nie było moim zamiarem.
Inna sprawa, co mi się rzuciło w oczy i mnie denerwuje - reakcja na krytykę. Akurat mi nie przeszkadzają słowa krytyki, nawet ostrej, do tego uwielbiam ludzi ironicznych czy złośliwych (może ze mną coś nie tak, ale trudno, tak już mam) i w sumie wolę brać udział w ciekawej, burzliwej dyskusji, niż w tematach, gdzie wszyscy sobie słodzą i się pocieszają, tak więc jeżeli ktoś napisze coś złośliwego/ironicznego pod adresem mojej wypowiedzi czy mnie samej, to raczej wywołuje to u mnie uśmiech i tym chętniej chcę podyskutować - bo widzę, że mam z kim.
Często natomiast przeglądam tematy, gdzie jak tylko postawa najczęściej Autora/Autorki zostanie skrytykowana (nie daj Boże ostro czy z lekką ironią), ale w granicach dobrego smaku jeśli chodzi o słownictwo, to zaraz pojawiają się wyssane z palca argumenty ad personam i jakieś głupie komentarze typu "Ciebie pewnie porzucił facet, to taka jesteś", "po prostu zazdrościsz", "to że Ty tak miałaś, to nie znaczy, że mój facet też taki jest" itd. I wtedy taka osoba nawet nie ma co odpisać - bo po co, skoro autor(ka) i tak wie swoje i krytyki nie przyjmuje do wiadomości. A przecież nie wszystkie tematy to prośby o radę (pomijając fakt, że nawet przy krytyce niektórzy podają jakieś rady, tylko widocznie takie, które pytającym się nie podobają), często są przecież wątki, które mają upewnić kogoś, czy dobrze robi, czy nie przesadza itd. No ale jak mu napisać, że przesadza i że źle robi, to już tragedia. Nie mówię oczywiście o wszystkich, ale zdarza się. A nie lepiej byłoby podać merytoryczne argumenty i zobaczyć, co będzie dalej? Trochę dystansu. Tak więc z tą kulturą nie przesadzajmy w drugą stronę - bo mam wrażenie, że niektórzy nie rozróżniają krytyki od obrazy, niestety, i wtedy jakakolwiek dyskusja nie ma sensu.