Witam wszystkie netkobietki oraz netfacetów:) Potrzebuję waszej pomocy. Otóż sprawa ma się następująco... Półtora miesiąca znam pewnego świetnego chłopaka. Poznaliśmy się na imprezie, którą całą przetańczyliśmy, wziął numer telefonu, następnego dnia się odezwał. I tak to się zaczęło. Spotykaliśmy się dość często, na kręgle, bilard, obiad, spacery. Kilka razy również u mnie nocował. Szkopuł w tym, że chłopak jest po 3,5-letnim związku, w którym to Ona go zostawiła. Obecnie mija no właśnie, jakieś półtorej miecha od ich definitywnego rozstania. Moja kobieca intuicja mówi mi, że chłopak trzyma dystans. Niby się spotykamy, przytulamy, śpimy ze sobą, całujemy się... Jednak czuje się, że czegoś tu jeszcze brakuje. Ostatnio to ja się chcę spotykać, kiedy tylko mam okazję i wolny pokój(mieszkam w pokoju z koleżanką) piszę, przyjeżdża, spędzamy czas razem. Przedwczoraj wróciliśmy razem z imprezy do mnie i zapytałam wprost, dlaczego ostatnio mało pisze a z inicjatywą spotkań wychodzę właściwie tylko ja. Usłyszałam, że po pierwsze finanse mu nie pozwalają ( ma trudną sytuację, jest w trakcie szukania pracy, ale to jestem w stanie zrozumieć przecież nie żądam kolacji w restauracjach, chcę go po prostu widywać, choćbyśmy mieli chodzić tylko na spacery) a po drugie NIE CHCE SIĘ ANGAŻOWAĆ. Co prawda dodał po chwili: "Ale już się zaangażowałem". I jestem w kropce bo nie wiem czy dać chłopakowi czas, nie narzucać się, nic nie proponować poczekać aż poczuję, że czegoś więcej chce czy po prostu sprawa jest z góry przegrana, skoro on jest na świeżo po długoletnim rozstaniu? Wydaje mi się, że po prostu za wcześnie się spotkaliśmy, powinien przeboleć byłą i dopiero wtedy coś zaczynać... Nie mam pojęcia jak się teraz zachować, pomóżcie... ![]()
Podobne tematy
Trudno to określić. Ja jestem zwolenniczką dawania czasu- by móc poprzedni związek jakoś sobie "przepracować". Niestety ludzie często pakują się w kolejny związek gdy jeszcze nie są gotowi zerwać z przeszłością i są tak.... na pół gwizdka w tym związku. Znam takie przypadki, mam taką koleżankę, która jest z facetem, któremu wydawało się, że jest już gotowy na następny związek, a nie jest. Wygląda to tak, że ona nie wie czy się zaangażowac czy nie, chciałaby a boi się (oboje są pod 30tkę) a jemu jest dobrze tak jak jest (dobry seks, jedzenie, wypady)zależy mu na niej, ale zaczyna stawiać warunki- wszystko kojarzy mu się źle z poprzednią partnerką i w tym związku [chociaż partnerka jest ZUPEŁNIE inna] tego nie robi, chociaż jej sprawia przykrość.
Uważam, że Twój chłopak (?) tymi słowami dał Ci sygnał: "Jest fajnie, czuje się z tobą dobrze, fajnie spędzam z tobą czas, ale nie zdziw się, jeśli za jakiś czas jednak przestanę dzwonić. Nie jestem pewien i zostawiam sobie otwarte drzwi-na wszelki wypadek".
Może nie pisz do niego przez jakiś czas.. On ochłonie, będzie miał czas pomyśleć i.. byc może uzna , że warto z Tobą stworzyć coś fajnego
Skoro napisał , że się już zaangażował nie powinnaś się obawiać , że się nie odezwie.. On po rozstaniu pewnie jest trochę niedowartościowany(?) Pozwól mu być facetem i o siebie walczyć
tak to widze
Kiedy mężczyzna nie chce się angażować - nie angażować się. Traktować jak kolegę albo pozwolić się zdobywać, ale nie seksować się.
No fakt...najlepiej by było wstrzymać się z seksem tak szczerze powiedziawszy by przekonac się/ by on się przekonał, że to nie jest jedyna rzecz, która go do ciebie ciągnie.
Fakt dość szybko wszystko się potoczyło po jego rozstaniu z poprzednią, jednak z jakiegoś powodu się rozstali.. Zależy Ci na nim, więc słuchaj co mówi: powiedział przecież że się zaangażował. Zdecydowanie nie jestem specjalistką od związków, ale mam wrażenie że na siłę szukasz problemów..
Ojj takk. Wszędzie widzę problem. Teraz mam taki plan- dać mu czas. Nie pisać, nie proponować. Na razie dobrze mi idzie, po prostu mu odpisuję. Z seksem też zamierzam poczekać. Podświadomie i tak cały czas się obawiam, że nawet jeśli on stwierdzi, że może warto spróbować, to w najmniej oczekiwanym momencie wróci Ona. Wiecie jak to działa, pies ogrodnika itp. Myślę, że wszystko okaże się z czasem. Teraz skupię się na sobie, a jemu dam czas. Raczej z dnia na dzień nie zerwie kontaktu, pewnie będzie się to rozwijać ale w ślimacznym tempie. Tylko ta była mi zaprząta cały czas głowę, jest jak zmora...
Nic nie stoi (chyba) na przeszkodzie, byście nieco zmienili nurt tej rzeki:) Zamiast od razu rzucać się na głęboką wodę = w związek, może się lepiej poznacie
Człowiek nigdy nie jest tak szczery jak wtedy gdy się z kimś.... przyjaźni, gdy nie zależy mu na robieniu dobrego wrażenia.
Być może kompletnie do siebie nie pasujecie, a może właśnie dowiesz się o nim wielu rzeczy, które uznasz za bardzo wartościowe.
Bez ciśnienia na związek- spędzajcie ze sobą czas ale bez: czekania, wydzwaniania, łez, niepewności, po prostu jak kumple, z czasem może przyjaciele a z czasem być może para ![]()
To jest taki etap, że będzie ciężko wrócić do relacji kumpelskiej... Ja bynajmniej bym tak nie potrafiła, wolałabym już w ogóle zerwać kontakt. Moją wadą jest niecierpliwość w takich wypadkach- niby wiem, że powinnam dać czasowi czas, ale z drugiej strony wkurza mnie już to, że nie wiem na czym stoję, co mogę a co nie, co to w ogóle jest za relacja... ech chciałabym potrafić dać sobie spokój, skoro mnie to nie uszczęśliwia i ciągle się zastanawiam kiedy coś tu się zmieni na lepsze a moja głowa będzie spokojna bo będę wiedziała na czym stoję.
W takim przypadku najlepiej byłby chyba dać sobie chociaż na razie w ogóle spokój z facetami i zająć się sama sobą. Gdy bardziej przyjrzysz się sobie- na spokojnie, dostrzeżesz ważne rzeczy. Dowiesz się o sobie kilku ważnych prawd, równiez to, jakiego związku TAK NAPRAWDĘ pragniesz.
Wiem jakiego związku pragnę. I wiem też, że tutaj wiele mi brakuje. Ale Catwoman, przecież parą nie jesteśmy, więc może oczekuję Bóg wie czego? A totalnie olać go nie chcę i nie potrafię, chyba, że on to zrobi pierwszy wtedy sprawa będzie prosta. Bo póki co naprawdę szkoda mi tej znajomości, bo facet jest wartościowy, dawno nikogo tak fajnego nie poznałam. Nie mówiąc już o tym, że ciężko teraz o faceta, któremu nie zależałoby tylko na seksie. Chodzi o to, że mogłabym poczekać tyle ile on tam potrzebuje, ale chciałabym wiedzieć, że mam na co czekać. Coś mi się wydaje, że nie pozostanie nic innego jak rozmowa... Jednak boję się, że będzie to po przez niego odebrane jako naciskanie na niego i już w ogóle się wycofa.
Noooooo.... rozmowa o Waszym "związku-widmo" raczej nie jest dobrym rozwiązaniem:) Może zostaw rzeczy własnemu biegowi ![]()
może problem lezy w interpretacji tego co nazywamy zaangazowaniem... Być może on widzi to inaczej niż TY może dla niego wszystko jest ok A tak swoją drogą nie za bardzo rozumiem tego że twierdzisz że w sumie nei jesteście parą ale "Niby się spotykamy, przytulamy, śpimy ze sobą, całujemy się... " wiec tak naprawde co jest miedzy nami czy da sie jakoś okreslić wasz związek ??
Twój facet jest po nieudanym związku Ty dałaś mu wszystko co mu było potrzebne i jest mu dobrze.....
Opisałam jak wygląda ta relacja, a związkiem tego nazwać się nie da, skoro on twierdzi, że nie chce się angażować. Tak widzę to ja. Głupotą byłoby sobie myśleć, hej, przecież zachowujemy się jak para to nią jesteśmy! W końcu dwoje dorosłych ludzi nie musi sobie powiedzieć wprost- to co, jesteśmy już razem? ![]()
Tango, mówiąc że może według niego wszystko jest ok co konkretnie masz na myśli? Bo jak dla mnie jasne jest, że nie chcę się angażować= nie chcę nikogo mieć.
No właśnie a może ja po prostu przesadzam? I może on naprawdę myśli, że jest dobrze... Ale jak ma być dobrze, jeżeli wiem, że on nie chce się angażować i będzie starał się jak najdłużej trzymać mnie na dystans abym sobie nie wyobrażała nie wiadomo czego?
Chłopak zakonczył dość długi jak na tek związek MOże chce odpocząc emocjolannie nabrać dystansu Spotkał Ciebie ma z kim wyjśc , porozmawiać pójśc do łózka i tyle nic więcej niechce wziąść i nic więcej nie chce dać Dziś jest jutro nie ma Zero zaangażowania Może włąsnie tak jest mu dobrze
świetnie. Nie chcę być kimś takim dla niego, nie jestem zabawką. Więc co mi radzisz?
wiesz co aby tak definitywnie nie ucinać sprawy na wszelki wypoadek postaw przed nim jakieś trudne i wymagające poświecenia zadanie Takie żeby nic z ego nie miał ale żeby było pomocne dla Ciebie po prostu sprawdz czy mozesz na niego liczyć
Oczywiście jak dla mnie to zbyteczny wysiłek ale moze Ty bedziesz miała świety spokój że probowałaś wszystkiego A tak ogólnie to po prostu go zostaw ,zapomnij , życie toczy się dalej....