Witam odważyłam się napisać, o tym pewnie dla nie których mój problem a raczej problemy to nic w porównaniu z tym co czytam na tym forum..wiem że zaraz bedziecie mnie tępić i w ogóle, ale po prostu chce się wygadać i może liczyć na jakieś rady a więc zacznę ..
To może zacznę od początku.
Mam kompleksy jak każdy ale to co zrobiłam z moim życiem to aby pójść skoczyć z mostu..
nie byłam lubiana w czasach podstawówki taki odrzutek zero znajomych, w gimnazjum wpadłam w złe towarzystwo- alkohol, poznałam chłopaka wyciągnął mnie z tego, oczywiście piłam ale nie codziennie, tylko okazyjnie jakies urodziny itp..zakochałam się wszystko robiłam dla niego, był strasznie zazdrosny rzuciłam szkołę technikum w 2 kl, bo cały czas ze go zdradzam, dzwonił na lekcjach i słuchał co robię, nie wytrzymałam rzuciłam by nam się układało.. dodam że na początku taki nie był..dopiero po 2 latach.. mielismy wyjazdy za granice i tam chcieliśmy zamieszkać, ale rzucił mnie po 3 latach związku, wielka depresja z domu nie wychodziłam czekałam może wróci bo mówił ze sie zastanowi i tak mineło pół roku, zaczęłam wychodzić poznałam chłopaka, to tamten się odzywał no typowy pies ogrodnika (teraz to zrozumiałam) zaczęliśmy sie spotykać dla seksu aby,zn. ja myślałam że wróci do mnie ale on tylko chciał seksu co wyszło tydz temu skończyłam znajomość.
Zostałam sama od innych chłopaków mnie odrzuca po prostu boję się że tylko mu będzie na jednym zalezało
wiem muszę dać czasowi czas..
zaczęłam wychodzić, byłam za granicą w wakacje miałam znajomych chodziłam do pracy fizycznej żyłam.. zaczęła się jesień, myślałam iść do szkoły ale mnie nie stać, od rodziców nawet nie mam na co liczyć bo sami nie mają kasy.. zrujnowałam sobie życie.. leże w domu cały czas i nie mam chęci na nic jestem stracona, nie widzę sensu nic nie osiągne z takim wykształeceniem.. pracy szukałam ale co ja mam gimnazjum aby skończone .. chciałam znajść pracę i pójść zaocznie do szkoły do większego miasta i się nie udało:/ i tak ma wyglądać moje życie ? jestem stracona żyje na utzrymaniu rodziców a ja tak nie chce nie widze sensu, nadal oglądam oferty ale z moim wykształceniem nikogo nie potrzebują, może na staż się dostane ale to dopiero w marcu.. ale ja nie chce to wszystko mnie przytłacza siedze w domu i płacze ze sobie przez miłość życie zepsułam .. co ja mam robić?? jakieś pomysły ??coraz bardziej myśle by ze sobą skończyć bo po co mam żyć jak jestem przegrana w życiu na zawsze ![]()
Przepraszam musiałam napisać nie mam komu się tak szczerze wygadać, i przepraszam za chaotyczność ale pisząc to łzy mi lęcą ciurkiem i nie myśle by poprawnie zdania składać.