Witajcie. Od roku jestem w zwiazku od dwoch miesiecy zaczelam zle sie czuc, non stop mam mysli, ze go nie kocham, ze sie z nim mecze. Strasznie zle sie czuje, zero humoru, apetytu, kolatanie serca non stop natretne mysli , ze sie z nim mecze. Jednak gdy go widze mimowolnie sie usmiecham. On o wszystkim wie, staramy sie rozmawiac ze soba o wszystkim i rozumie, biore leki na poprawe nastroju, ktore nie pomagaja w zaden sposob. Planujemy isc do psychologa. Kazdy dzien jest walka zeby nie rozstac sie z nim, ale raz na jakis czas pojawia sie uczucie milosci. Nie wiem co mam robic czy to faktycznie przez nasz zwiazek czy to nerwica, bo nie tylko do niego czuje niechec, staram sie odizolowac od wszystkich. Mysle o koncu non stop, ale nie moge z nim zerwac cos mi na to nie pozwala, on wie i wszystko rozumie stara mi sie pomoci wspolcierpiec ze mna. Co mam robic?
Podobne tematy
Borykałam się z tym samym jakiś czas temu.. Powiem Ci, że są momenty w życiu, że każdy z nas ma wątpliwości.. Ja się z nim rozstałam,ale kiedy zrozumiałam ile naprawdę dla mnie znaczy to wróciłam do niego. Teraz go doceniam! Przeczytaj sobie mój wątek: nie potrafie go pokochać czy jakoś tam. Nie będę dublowała wątku. Pozdrawiam