Czesc, witam, hey- jak kto woli bo kazdemu nie przypasuje
. Moj problem polega na tym ,ze nie moge pogodzic kariery zawodowej z zyciem rodzinnym. Jestesmy z zona po slubie 2 lata razem w sumie 8. Kariere zaczalem w wieku dosc mlodym 22l. zaczalem studia za granica i tam tez sie wychowalem, dorastalem i wyznaczylem sciazki zyciowe. Dzisiaj mam 26l i dosc powazne plany na przyszlosc zwiazane z kariera poza granicami naszego kraju. Moja zona pochodzi z Polski 23l. Watek ten chcialbym aby dotyczyl tego jak Kobiety, Zony, Matki rozpatruja sie na spelnianie sie swojego chlopaka, meza w karierze ktora robi, wysokie cele ktore sobie wyznacza i osiaga, czy jest to dla nich nie wazne, nie normalne? Moja zone interesuje tylko jedno, aby wrocic do polski i tam zyc i mieszkac. Nie interesuje ja to ,ze dzieja sie powazne rzeczy wokol nas- Dostalem oferte pomocnika, doradcy w urzedzie panstwowym w Kanadzie lub Project management SITA w Chinach.Nawet nie zapyta sie po co, co gdzie i jak.. Ona nawet nie chce o tym sluchac! Nie chial bym abyscie mysleli ,ze moze jestem samolubnym czlowiekiem i mysle tylko o swojej karierze i swoim zyciu. Ona jest dla mnie na pierwszym miejscu, jej zycie i kariera, robie wszystko co chce, oddaje sie jej w calosci. Nawet sie z pracy zwalniam abysmy mogli razem pojechac na zakupy. Myslicie ,ze ma inne powody niz tylko wrocic do Polski "bo tak chce"? Co robic? zrezygnowac z calego zycia, marzen i dotychczasowej wieloletniej ciezkiej pracy dla slow typu "bo tak chce" i zaczynac wszystko od poczatku w Polsce? jak z nia rozmawiac? o co jej chodzi?
Podobne tematy
Bosh chlopie gdzies ty byl jak ja szukalam ambitnego mezczyzny dla siebie ![]()
Na miejscu twojej malzonki na nastepny dzien po powiadomieniu mnie, ze dostales prace w Kanadzie czy Chinach bylabym spakowana ja i caly nasz dobytek ![]()
Ale ja powiem jedno...cos co zreszta juz od jakiegos czasu powtarzam...emigracja nie jest dla kazdego.
Albo sobie czlowiek opsychicznie poradzi z tym ciezarem albo nie.
Regula? Nie ma zadnej...
Ja cie rozumiem i bym popierala, nie rozumiem twej zony (czemu u diaska sie tak na ta Polske upiera??) ale widzialam juz podobne sytyuacje i ani troche mnie nie dziwi ze ludzie tak reaguja.
Musicie osiagnac jakis kompromis, tyle moge poradzic..
Ja bym po sufit z radosci skakala
No, ale nie o mnie mowa...
A probowales wyjasnic zonie (ja wiem, dla wiekszosci ludzi to oczywiste, ale wyjatki sie zdarzaja) ile to dla Ciebie znaczy? Ona moglaby Ci tez wyjasnic dlaczego sie tak na ta Polske upiera. Moze ma problemy z jezykiem? Moze nie jest zbyt towarzyska? Za bardzo do rodzicow przywiazana?
Mało piszesz o jej karierze i rozwoju"za ta granicą" co ona robi? czy pracuje? uczy, rozwija. Npisałeś tylko, że zwalniasz sie z pracy by jechać z nią na zakupy- taaaa to bardzo silne wsparcie dla mnie i jej kariery (jak to ujmujesz).
Jesteś skoncentrowany na sobie , ona to widzi i niebardzo jej sie to podoba, bo z tego co napisałeś wnioskuje że jest całkowicie od ciebie uzależniona (szczególnie finansowo) i póki ty bedziesz nią i waszym małżeństwe zainteresowany bedzie super ale jeśli zdarzy sie, ze inna zawroci ci w głowie i zaczniesz nowe życie z nową kobietą dla twojej zony nie pozostanie nic ( tylko alimenta wywalczone w sadzie).
Ja na taki układ zgodziłabym sie gdyby trwał rok, maksimum dwa- mąż rozwija sie zawodowo a ja moge pobawić sie w 100% housewife ale nie na całe życie, bo nie chce być żoną przy mezu, pania dyrektorową ( może twoja żona też tego nie chce), chce mieć własna tożsamosć zawodową i własne choćby skromniejsze osiagniecia naukowe ( w moim przypadku).
Widzisz, nie jest to do konca emigracja bo w kazdej chwili mozemy leciec do Polski i zostac na tak dlugo jak tylko bedziemy chcieli tylko ,ze praca zobowiazuje a raczej obowiazki ktorych musze dotrzymywac .
Bosh gdzie Ty bylas jak szukalem zdecydowanej kobiety. Czy wogole takie istnieja czy tylko mowia ze takie sa tak jak przy zakupie nowego domu, a pozniej okazuje sie ze to nie dom i nie byl nowy?
Mało piszesz o jej karierze i rozwoju"za ta granicą" co ona robi? czy pracuje? uczy, rozwija. Npisałeś tylko, że zwalniasz sie z pracy by jechać z nią na zakupy- taaaa to bardzo silne wsparcie dla mnie i jej kariery (jak to ujmujesz).
Jesteś skoncentrowany na sobie , ona to widzi i niebardzo jej sie to podoba, bo z tego co napisałeś wnioskuje że jest całkowicie od ciebie uzależniona (szczególnie finansowo) i póki ty bedziesz nią i waszym małżeństwe zainteresowany bedzie super ale jeśli zdarzy sie, ze inna zawroci ci w głowie i zaczniesz nowe życie z nową kobietą dla twojej zony nie pozostanie nic ( tylko alimenta wywalczone w sadzie).
Ja na taki układ zgodziłabym sie gdyby trwał rok, maksimum dwa- mąż rozwija sie zawodowo a ja moge pobawić sie w 100% housewife ale nie na całe życie, bo nie chce być żoną przy mezu, pania dyrektorową ( może twoja żona też tego nie chce), chce mieć własna tożsamosć zawodową i własne choćby skromniejsze osiagniecia naukowe ( w moim przypadku).
Ale przeciez nikt jej nie broni wyjsc z domu i zajac sie swoja kariera.
Nie musi byc uzalezniona finansowo od meza. Moze isc i sama zarabiac.
Nie musza to byc bog wie jakie kokosy ale grunt zeby cos miala.
W Kanadzie tez sa mozliwosci, o Chinach wiem mniej, nie bede sie wypowiadac...
Ja sama meza wypycham do Francji czy Niemiec. Czemu? Bo czemu nie. ![]()
Ale zawsze zakladam ze wezme sie w troki, naucze jezyka i sama zajme swoja kariera a nie bede blokowac mezowi rozwoj tylko dlatego ze nie mam wystarczajaco duzych jaj zeby wywalczyc cos dla siebie.
Ja znam zycie takich zon, bo sama pracuje w coraz to innym kraju i spotykam ludzi. Niestety to jest tragedia i dla tych, ktore chca miec wlasne zycie zawodowe i dla tych, ktore zadowalaja sie siedzeniem w domu.
Te ambitne nie radza sobie z rola kury domowej, z poczuciem, ze czas mija, maz sie rozwija, jest zreszta zajety, chodzi do pracy a one gnusnieja we chwilowym domu. Ile mozna zwiedzac okolice?
Zony domowe tez nie maja za dobrze, bo sa wyrwane ze swojego naturalnego srodowiska, wsrod obcych ludzi, bez rodziny, przyjaciol. Meza tez za duzo nie widuja, bo on siedzi w pracy. Jest to totalne osamotnienie.
W dodatku praca w systemie projektowym to ciagle zmiany otoczenia, mieszkania, ludzi znajomych - nie kazdy tego chce. Z drugiej strony 26 i 23 lata to malo i wlasciwie jest to wiek na odkrywanie, zmiany i eksperymenty.
Widzisz, nie jest to do konca emigracja bo w kazdej chwili mozemy leciec do Polski i zostac na tak dlugo jak tylko bedziemy chcieli tylko ,ze praca zobowiazuje a raczej obowiazki ktorych musze dotrzymywac .
Bosh gdzie Ty bylas jak szukalem zdecydowanej kobiety. Czy wogole takie istnieja czy tylko mowia ze takie sa tak jak przy zakupie nowego domu, a pozniej okazuje sie ze to nie dom i nie byl nowy?
![]()
Nie, nie przeprowadzam takich akcji ![]()
Sama jestem na emigracji wiec wiem jak jest i ani przez chwile nie bylam na utrzymaniu meza.
Problem w tym ze zdecydowana kobieta i zdecydowany facet nie zawsze dzialaja razem dobrze. ![]()
Gdybym byla toba to namowilabym zone na prace.
Nic tak nie tworzy glupot w glowie jak zbyt duza ilosc wolnego czasu i brak problemow finansowych (bo maz przeciez zarobi
)
Jak pojdzie do pracy to jej przejdzie.
"Ja na taki układ zgodziłabym sie gdyby trwał rok, maksimum dwa- mąż rozwija sie zawodowo a ja moge pobawić sie w 100% housewife ale nie na całe życie, bo nie chce być żoną przy mezu, pania dyrektorową ( może twoja żona też tego nie chce), chce mieć własna tożsamosć zawodową i własne choćby skromniejsze osiagniecia naukowe ( w moim przypadku)."
Wiec jesli chce miec wlasna tozsamosc zawodowato niech przejdzie do dzialania . Ja jej nie moge do tego zmuszac. Wiec jesli ona nie chce to co? ja tez mam nie chciac nic robic bo ona nie chce? Im dluzej zyje z kobieta tym bardziej sie zastanawiam z jakiego marsa one pochodza skoro na marsie podobno zycie nie istnieje.
.
Te ambitne nie radza sobie z rola kury domowej, z poczuciem, ze czas mija, maz sie rozwija, jest zreszta zajety, chodzi do pracy a one gnusnieja we chwilowym domu. Ile mozna zwiedzac okolice?
Zadam pytanie...zwyczajnie ciekawa jestem...nie czepiam sie..
ale co broni tym ambitnym tez zajac sie praca? Oki bedzie chwilowa ale wlasnie lepiej jest isc do pracy. Ile mozna zwiedzac okolice? ![]()
"Ja na taki układ zgodziłabym sie gdyby trwał rok, maksimum dwa- mąż rozwija sie zawodowo a ja moge pobawić sie w 100% housewife ale nie na całe życie, bo nie chce być żoną przy mezu, pania dyrektorową ( może twoja żona też tego nie chce), chce mieć własna tożsamosć zawodową i własne choćby skromniejsze osiagniecia naukowe ( w moim przypadku)."
Wiec jesli chce miec wlasna tozsamosc zawodowato niech przejdzie do dzialania . Ja jej nie moge do tego zmuszac. Wiec jesli ona nie chce to co? ja tez mam nie chciac nic robic bo ona nie chce? Im dluzej zyje z kobieta tym bardziej sie zastanawiam z jakiego marsa one pochodza skoro na marsie podobno zycie nie istnieje.
Buhahahaha!!!!
To mezczyzni pochodza wedlug teorii z Marsa ![]()
A kobiety z Wenus ![]()
No ale skoro na Marsie zycie nie istnieje to skad ci faceci sie biora?? ![]()
Sorki kopyta mi sie ze smiechu rozjechaly ![]()
przechodzen większość kobiet będzie się cieszyć, ale emigracja czy wymagająca prawdziwego poświecenia praca i konsekwencje jakie to oznacza nie są dla każdego.
Idąc do wojska powiedziałem mojej ówczesnej partnerce jak to wszystko będzie wyglądać. Na przestrzeni kilku miesięcy dużo o tym rozmawialiśmy. Chciałem znać jej obawy, jej zdanie na ten temat. Mówiłem, że będę chciał iść do jednostek "misyjnych", a potem do jednostek specjalnych. Cieszyła się i była dumna. Po pierwszych kilku miesiącach jej zapał osłabł. Byłem już żołnierzem zawodowym, kiedy pojawiła się możliwość wspólnego zamieszkania. Odmówiła, choć to oznaczałoby jedynie przeprowadzkę do innego miasta. Przez kontuzję musiałem odpuścić sobie udział w selekcji do specjalsów, a że w związku było coraz gorzej to postanowiłem zrezygnować z marzeń.
Dobrze zrobiłem, bo kontuzja okazała się być poważną, ale związek był nie do uratowania. Wyjazdy, szkolenia, poligony, mieszkanie na dwa miasta...to ją oddaliło. A że sama zaczęła pracę, schudła ponad 15kg i poczuła się atrakcyjna dla innych....to już było gwoździem do trumny. Fakt, że moje życie wywróciło się do góry nogami, bo większość życia się do tego przygotowywałem i marzyłem o tym odkąd sięgnę pamięcią i że okresowo nie mogłem podjąć pracy przez kontuzję nie liczył się dla niej kompletnie. Było już za późno. I to po ok 6 latach związku.
Ja sam nie jestem przywiązany ani zżyty z rodziną czy z domem. Bez żalu mógłbym się wyprowadzić na drugi koniec świata. Ale dla niektórych opuszczenie "domu" może być czymś niemożliwym. Nawet jeśli deklarują taka gotowość, to myśl taka wydaja się być tak abstrakcyjna i nierzeczywista, że kiedy przychodzi podjąć pewne określone kroki, to po prostu nie są w stanie tego dokonać.
Rozważyć musisz sam co wybierasz - swoją kobietę, czy swoją karierę. Co byś nie wybrał to długi czas nie da ci to spokoju i będziesz się zastanawiał "a gdybym wybrał inaczej.....?"
13 2012-10-25 17:17:02 Ostatnio edytowany przez Sadie (2012-10-25 17:17:25)
Rozważyć musisz sam co wybierasz - swoją kobietę, czy swoją karierę. Co byś nie wybrał to długi czas nie da ci to spokoju i będziesz się zastanawiał "a gdybym wybrał inaczej.....?"
O i to jest bardzo madrze napisane...
Jakakolwiek decyzje nie podejmiesz to bedziesz myslal: "a co by bylo gdyby?"
Niestety zycie to ciezkie wybory.
I yogurt ma racje...wiekszosc kobiet cechuje sie slomianym zapalem...
Autorze wątku napisz nieco wiecej o swojej wybrance , bo jak do tej pory kazdy z nas wysnuł swoją teoria dot twojej żony ale ty sam mało o niej piszesz, jeśli chcesz ty ludzie ci pomogli ( a ci tutaj naprawde fajnie piszą) to skrobnij troche o niej
tylko troche obiektywniej, bez zgadywania z jakiej planety pochodzi (podpowiadam z ziemi).
Autorze wątku napisz nieco wiecej o swojej wybrance , bo jak do tej pory kazdy z nas wysnuł swoją teoria dot twojej żony ale ty sam mało o niej piszesz, jeśli chcesz ty ludzie ci pomogli ( a ci tutaj naprawde fajnie piszą) to skrobnij troche o niej
tylko troche obiektywniej, bez zgadywania z jakiej planety pochodzi (podpowiadam z ziemi).
![]()
Napisz, napisz przechodniu
Bo ciezko cos powiedziec gdy sie nie wie czegos wiecej.
czy gdy oboje wyjechaliście mieliście plany pozostania za granica?
jeśli to Ty wychowałeś się i skończyłeś tam studia , a ona żyjąc w Polsce wyjechała z tobą za granice, nie zdawała sobie sprawy co to znaczy mieszkać w obcojęzycznym kraju.
a czy twoja zona ma problemy z językiem? możne to jest ta bariera której nie jest w stanie przeskoczyć. żeby moc się rozwijać na obczyźnie potrzebna jest 'językowa' pewność siebie.
wiem jak jest ciężko, ponieważ sama mieszkam za granicą, a przejście od momentu ''dukania'' do płynnego posługiwania się językiem jest bardzo długą i ciężką drogą.
sama aklimatyzacja kulturalna jest nie jednej osobie nie do przeskoczenia.
Podejrzewam, że ważną kwestią jest młody wiek żony autora.
Teraz (przed 30) nie zawahałabym się towarzyszyć mężowi w podróży w celu jego wielkiej szansy zawodowej.
Mam jednak strasznie duży problem z opuszczaniem rodziny i przyjaciół na dłużej. Po prostu cholernie tęsknię.
Kilka lat temu właśnie z powodu tego zżycia z najbliższymi zrezygnowałam z oferty pracy i kształcenia się w Stanach.
Teraz sytuacja jest inna. Najważniejszy jest mąż i nasz związek. Wiem, że on, gdybym ja dostała szansę na wyjazd do pracy, zrobił by dla mnie to samo i wyjechał ze mną.
Przechodniu może Twoja partnerka jeszcze nie dojrzała do takiego życia na poważnie. Może jeszcze nie jest pewna waszej wspólnej drogi. Może ma inne priorytety - co bardzo komplikowałoby Wasze przyszłe wspólne życie.
Jak to mawiał legendarny Coeur de Lion - ...obey my orders, question me and die... Na statku dowodzi Kapitan a Pierwszy Oficer może mu doradzać ale musi wykonywać rozkazy. Tak ja to widzę.
Swanen napisał/a:.
Te ambitne nie radza sobie z rola kury domowej, z poczuciem, ze czas mija, maz sie rozwija, jest zreszta zajety, chodzi do pracy a one gnusnieja we chwilowym domu. Ile mozna zwiedzac okolice?
Zadam pytanie...zwyczajnie ciekawa jestem...nie czepiam sie..
ale co broni tym ambitnym tez zajac sie praca? Oki bedzie chwilowa ale wlasnie lepiej jest isc do pracy. Ile mozna zwiedzac okolice?
Wiec przyjezdzasz dajmy na to do Niemiec, albo Holandii z mezem na projekt, dajmy na to rok lub nawet 2 lata. Pierwsze pytanie czy znasz jezyk? Drugie pytanie jaka prace w danym kraju mozesz wykonywac. Powiedzmy jestes finansistka/ksiegowa. Przyjma cie od reki do banku albo firmy audytowej, tym bardziej, gdy wiedza za rok, dwa lata bedziesz sie zwijac? To jest tylko jeden przyklad. To jest naprawde realny problem.
yoghurt007 napisał/a:Rozważyć musisz sam co wybierasz - swoją kobietę, czy swoją karierę. Co byś nie wybrał to długi czas nie da ci to spokoju i będziesz się zastanawiał "a gdybym wybrał inaczej.....?"
O i to jest bardzo madrze napisane...
Jakakolwiek decyzje nie podejmiesz to bedziesz myslal: "a co by bylo gdyby?"
Niestety zycie to ciezkie wybory.I yogurt ma racje...wiekszosc kobiet cechuje sie slomianym zapalem...
O tym slomianym zapale to piszesz z doswiadczenia? Ja nie obserwuje tego u kobiet w moim otoczeniu i zawodzie.
W życiu bym nie ciągał swojej dziewczyny po świecie jeśliby ona tego nie chciała. Można być szczęśliwym i w Polsce.
Autor nie jest szczęśliwy w Polsce, czy jest ambitny? Znaleźć dobrą pracę na Zachodzie jest duużo łatwiej niż w Polsce. Powiedziałbym tak - właśnie Ci mało ambitni wyjeżdżają.
Zakładam, że dziewczyna kocha swoją rodzinę, lubi ten kraj, jest przyzwyczajona i właśnie w tej Polsce chce żyć - to czemu ją tego pozbawiać? W imię pieniędzy? W trumnie się ich nie liczy, ale liczy się, gdy ktoś u twego boku dla ciebie samego do końca.
Decyzja musi być kompromisem a nie narzucaniem woli. Jestem ambitny - wyjeżdżamy. Nie. Jestem ambitny- kocham cię - porozmawiajmy czego ty chcesz czego ja. Wypracujmy porozumienie. Zresztą jak to mówią - wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej ![]()
22 2012-10-25 18:57:08 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2012-10-25 19:01:34)
Mi się wydaje, że partnerka ma po prostu inne priorytety w swoim życiu. Jest bardziej rodzinna i nie jest ważna dla niej kariera. W tym miejscu nieco się rozjeżdża Wasze życie. Ja mieszkałam w Anglii kilka miesięcy po skończeniu liceum. Teraz z perspektywy czasu żałuję, że wróciłam do Polski. Oj mogłam zostać, ale cóż teraz tutaj staram się ułożyć życie na dosyć dobrym poziomie.
Gdybym miała tak ambitnego partnera przy swoim boku zrobiłabym wszystko aby mógł się rozwijać. Jednocześnie starałabym się zadbać o swój rozwój abym nie została szarą myszką przy nim. Może ją to wszystko przeraża? Wymieniasz całkiem niezłe stanowiska, które w samej swojej nazwie brzmią bardzo poważnie i ona nie chce się już w to bardziej zagłębiać? Może pochodzi z bardzo tradycyjnej rodziny, w której nikt nie miał takiej kariery, a wszyscy zadowalają się przeciętnymi stanowiskami w pracy? Być może też przeraża ją zmiana miejsca zamieszkania, bo "skaczesz" od Kanady po Chiny, a kobiety raczej dążą do stabilizacji.
W życiu bym nie ciągał swojej dziewczyny po świecie jeśliby ona tego nie chciała. Można być szczęśliwym i w Polsce.
Autor nie jest szczęśliwy w Polsce, czy jest ambitny? Znaleźć dobrą pracę na Zachodzie jest duużo łatwiej niż w Polsce. Powiedziałbym tak - właśnie Ci mało ambitni wyjeżdżają.
Zakładam, że dziewczyna kocha swoją rodzinę, lubi ten kraj, jest przyzwyczajona i właśnie w tej Polsce chce żyć - to czemu ją tego pozbawiać? W imię pieniędzy? W trumnie się ich nie liczy, ale liczy się, gdy ktoś u twego boku dla ciebie samego do końca.
Decyzja musi być kompromisem a nie narzucaniem woli. Jestem ambitny - wyjeżdżamy. Nie. Jestem ambitny- kocham cię - porozmawiajmy czego ty chcesz czego ja. Wypracujmy porozumienie. Zresztą jak to mówią - wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej
Tzn. ze jakbys tylko wyjechal to bys dostal lepsza prace niz w Polsce a nie wyjezdzasz, bo jestes ambitny?
Remi napisał/a:W życiu bym nie ciągał swojej dziewczyny po świecie jeśliby ona tego nie chciała. Można być szczęśliwym i w Polsce.
Autor nie jest szczęśliwy w Polsce, czy jest ambitny? Znaleźć dobrą pracę na Zachodzie jest duużo łatwiej niż w Polsce. Powiedziałbym tak - właśnie Ci mało ambitni wyjeżdżają.
Zakładam, że dziewczyna kocha swoją rodzinę, lubi ten kraj, jest przyzwyczajona i właśnie w tej Polsce chce żyć - to czemu ją tego pozbawiać? W imię pieniędzy? W trumnie się ich nie liczy, ale liczy się, gdy ktoś u twego boku dla ciebie samego do końca.
Decyzja musi być kompromisem a nie narzucaniem woli. Jestem ambitny - wyjeżdżamy. Nie. Jestem ambitny- kocham cię - porozmawiajmy czego ty chcesz czego ja. Wypracujmy porozumienie. Zresztą jak to mówią - wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej
Tzn. ze jakbys tylko wyjechal to bys dostal lepsza prace niz w Polsce a nie wyjezdzasz, bo jestes ambitny?
Ja miałem lepszą pracę za granicą, wróciłem bo jestem rodzinny, bo ojciec pomocy potrzebował, bo to mój kraj i tu czuję się najlepiej no i polki są najpiękniejsze na świecie. Teraz mam gorszą pracę, ale nie narzekam, tak wybrałem.
Zaznaczam że trudniej znaleźć pracę dobrą w polsce niż za granicą i trzeba zaciąć zęby i nieźle nastarać by takową w polsce mieć. Ambicja polega na osiąganiu celów trudniejszych niż tych łatwych.
"najlepsza" wg mnie oczywiście to praca na tzw oddelegowaniu. Jesteś zatrudniony np. w Niemczech przez tamtejszą firmę i fryce oddelegowują was do Polski. Wszystkie standardy są niemieckie a żyje się w kraju a pensję + dodatki mnoży razy kurs ?. Jedyne co trzeba 'mieć' to perfekt Deutsch i na wszelki wypadek angielski a jeszcze jak ktoś z was ??? ??????? ?? ??????? (ja niestety nie znam) to już jest boss.
Swanen napisał/a:Remi napisał/a:W życiu bym nie ciągał swojej dziewczyny po świecie jeśliby ona tego nie chciała. Można być szczęśliwym i w Polsce.
Autor nie jest szczęśliwy w Polsce, czy jest ambitny? Znaleźć dobrą pracę na Zachodzie jest duużo łatwiej niż w Polsce. Powiedziałbym tak - właśnie Ci mało ambitni wyjeżdżają.
Zakładam, że dziewczyna kocha swoją rodzinę, lubi ten kraj, jest przyzwyczajona i właśnie w tej Polsce chce żyć - to czemu ją tego pozbawiać? W imię pieniędzy? W trumnie się ich nie liczy, ale liczy się, gdy ktoś u twego boku dla ciebie samego do końca.
Decyzja musi być kompromisem a nie narzucaniem woli. Jestem ambitny - wyjeżdżamy. Nie. Jestem ambitny- kocham cię - porozmawiajmy czego ty chcesz czego ja. Wypracujmy porozumienie. Zresztą jak to mówią - wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej
Tzn. ze jakbys tylko wyjechal to bys dostal lepsza prace niz w Polsce a nie wyjezdzasz, bo jestes ambitny?
Ja miałem lepszą pracę za granicą, wróciłem bo jestem rodzinny, bo ojciec pomocy potrzebował, bo to mój kraj i tu czuję się najlepiej no i polki są najpiękniejsze na świecie. Teraz mam gorszą pracę, ale nie narzekam, tak wybrałem.
Zaznaczam że trudniej znaleźć pracę dobrą w polsce niż za granicą i trzeba zaciąć zęby i nieźle nastarać by takową w polsce mieć. Ambicja polega na osiąganiu celów trudniejszych niż tych łatwych.
Ja twierdze, ze nie jest Polakowi znalezc latwiej dobra prace tam, choc latwiej wiecej zarobic niz tu, a w ogole to w Polsce wiekszym problemem sa fatalne stosunki pracy wynikajace z naszej mentalnosci.
Ja pracuje na wlasny rachunek na Zachodzie, przemieszczam sie caly czas miedzy roznymi krajami choc spedzam tez okresowo sporo czasu w Polsce i nie podoba mi sie twoja wypowiedz, bo podwaza moje osiagniecia. Moge cie rowniez zapewnic, ze ludzie z mojej branzy bynajmniej nie pozostali w Polsce, bo odrzucili mozliwosci pracy za granica, choc znam pare osob, ktore maja taki poziom umiejetnosci, ze gdyby zechcieli i sie przylozyli, to po jakims czasie mogliby zaczac funkcjonowac na tym rynku na Zachodzie.
Pewna obiektywna trudnoscia moze byc posiadanie rodziny, bo rodzina i duza mobilnosc stoja raczej w konflikcie.
27 2012-10-25 19:50:03 Ostatnio edytowany przez Sadie (2012-10-25 19:54:22)
Ja miałem lepszą pracę za granicą, wróciłem bo jestem rodzinny, bo ojciec pomocy potrzebował, bo to mój kraj i tu czuję się najlepiej no i polki są najpiękniejsze na świecie. Teraz mam gorszą pracę, ale nie narzekam, tak wybrałem.
Zaznaczam że trudniej znaleźć pracę dobrą w polsce niż za granicą i trzeba zaciąć zęby i nieźle nastarać by takową w polsce mieć. Ambicja polega na osiąganiu celów trudniejszych niż tych łatwych.
To znaczy mamy sobie swiadomie utrudniac zycie bo inaczej nie jestesmy ambitni? ![]()
Uwazasz ze za granica tak prosto jest znalezc prace?
Kiedy ostatnio sie o takowa za granica starales?
Co jest latwiejsze, szukanie pracy w kraju gdzie wszyscy mowia twoim ojczystym jezykiem, czy szukanie pracy w kraju gdzie nie mowia twoim ojczystym jezyku?
Swanen przeciez nie musisz od razu informowac wszystkich naokolo ze za dwa lata bedziesz sie zwijac. Ludzie wiecznie zmieniaja prace, w innych krajach sa do tego przyzwyczajeni. Baa nawet sa kontrakty czasowe, mozna sobie zdobyc kontrakt czasowy np zastepstwo na urlop macierzynski.
Sposoby sa trzeba je tylko znalezc ![]()
O slomianym zapale mowie z doswiadczenia...jesli kiedykolwiek cos organizowalam to meska czesc uczestnikow zawsze sie organizowala jak obiecala i na czas. A zenska czesc albo w wiekszosci rezygnowala (mimo ze na poczatku bylo och ach i tak i jasne) albo po prostu nie pojawiala sie wcale.
Edit...
Bardzo mi sie podoba to co napisala Swanen o osiagnieciach i ich podwazaniu.
Remi ja na swoja pozycje i osiagniecio ciezko pracowalam i nadal pracuje.
Pracuje 6 dni w tygodniu i powoli wspinam sie tam gdzie chce.
A ty tym swoim stwierdzeniem o malej ambicji po prostu zwyczajnie obrazasz i mnie i inne osoby ktore sa na emigracji.
Widzisz nie sztuka jest w Polsce robic jak matol za najnizsza krajowa.
Potrzeba jaj by wyjechac w nieznane, samemu nauczyc sie jezyka, samemu zdobyc prace i miejsce do zycia i byc szczesliwym.
Bosh chlopie gdzies ty byl jak ja szukalam ambitnego mezczyzny dla siebie
Na miejscu twojej malzonki na nastepny dzien po powiadomieniu mnie, ze dostales prace w Kanadzie czy Chinach bylabym spakowana ja i caly nasz dobytek
ja mam to samo ![]()
a odnosnie tematu, to moze ona poprostu sie boi zmian?
No to ma pecha bo swiat sie ciagle zmienia i albo ona sie dostosuje do tego albo bedzie stac i patrzec z boku narzekajac na wsio.
Sadie - wyjątkiem będą jedynie silne i charyzmatyczne osobowości, które potrafią dostosować otoczenie do siebie, a nie siebie do otoczenia ![]()
Ale to są jednostki ![]()
No to ma pecha bo swiat sie ciagle zmienia i albo ona sie dostosuje do tego albo bedzie stac i patrzec z boku narzekajac na wsio.
Very funny...Sama masz pecha skoro nie potrafisz uprawiać survivalu w Polsce.
Jest to kwestia potrzeb, priorytetów. Ja osobiście nie chciałabym wyjeżdżać tak daleko od rodziny jak do Kanady, czy Chin.
Dla mnie moja rodzina, przyjaciele są ważni. Na obczyźnie wiem, że czułabym się fatalnie. Tym bardziej, że autor nie che wyjeżdżać gdzieś stosunkowo niedaleko gdzie łatwiej jest częściej odwiedzać własny kraj, rodzinę.
Nie chciałabym ograniczać męża, partnera w jego karierze. Jednak jeśli chodzi o rozwój zawodowy może nie trzeba z tego powodu wyjeżdżać aż tak daleko?
W końcu liczy się stanowisko, wykonywana praca, a nie miejsce wykonywania tej pracy. Chociaż wiadomo, że nie zawsze da się to rozdzielić.
Gdybym była w wieku zony autora to zgodziłabym się na taki wyjazd ale jedynie gdyby to była perspektywa dwóch lat, nie więcej, z pewnością nie na stałe.
33 2012-10-26 09:36:42 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-10-26 09:47:37)
Do autotra przechodzen! Otóż jeśli chcesz robić karierę to niestety związek updanie, chyba, że ona się pod Ciebie podczepi i będzie jeździć tam gdzie Ty. Ale wtedy będizesz całym jej światem, więc związek się rozpadnie.
Do Sadie i innych kobiet, które tęsknią za ambitnymi mężczyznami: mnie szlag trafia, to można byłoby dużo zrobić, ale moja żona robi "fochy" nawet gdy mam na jeden wieczór wyjechać, na jedną noc. Ona ma wszystko, o pieniądze nie musi się martwić, nie chodzi do pracy, siedzi w domu z własnego wyboru (jak tylko mówi, że się "poświęca" to natychmiast podejmuję temat zatrudnienia opiekunki i okazuje się, że żona jednak tak chce być z dziećmi w domu)... więc chyba jeszcze tylko brakuje, abym zrezygnował z pracy całkowicie, pieścił swoją rodzinę, a pieniądze przychodziłby przelewem co miesiąc na konto. Zatem widzicie, że jest też inna strona medalu. Moja mama też robiła ojcu ciągle awantury, a on rozwijał firmę. Baby czasami dziwnie się zachowują. Jak jest im dobrze, to narzekają, że mąż dużo pracuje. Jak jest im źle to narzekają, że mąż nie jest ambitny. Jak zbankrutujemy to pójdę do pracy za 3 tys i wieczorem otworzę piwsko, prasnę się na sofę i bedę się zastanawiał, czy na szynkę nie wydaliśmy za dużo.
Wiążąc się z Tobą chyba wiedziała/domyślała się Twoich planów ?
Mam znajomą której mąż jest chirurgiem - zawsze wszystko musiało być podporządkowane pod jego pracę bo to z tego żyją, z tego utrzymują dom i 3dzieci, ona też pracuje,ale dawno temu zgodziła się na taki układ.
Niektóre kobiety mają trudności z pogodzeniem romansu życiowego z ...życiem właśnie !Ich królewicz nie może być na wyłączność, więc mają problem.
A jak ona tak bardzo chce do Polski to niech nakreśli plan - jak macie tu żyć, jak to ma wyglądać - to jest standardowe działanie każdego kto wyjechał.Przychodzi moment,że człowiek BARDZO chce wrócić, ten kto tak zrobi zwykle żałuje decyzji. W Polsce jest świetnie szczególnie jak się wpada na urlopy z walutą w portfelu! Nie ma się do czego spieszyć ta Twoja żona!
35 2012-10-26 10:38:21 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-10-26 10:39:54)
przechodzen czytałam raczej wszystkie Twoje posty, ale nie czytałam DOKŁADNIE całego wątku, więc wybacz, jeśli napiszę coś, co już napisano:
Mam pytanie: Czy Twoja żona pracuje? Co ona robi, gdy Ty pracujesz? Zakładam, że siedzi w domu i nudzi się- i wcale się nie dziwie, że chce wracać. Może gdyby znalazła sobie jakieś zajęcie- JAKIEKOLWIEK, choćby nisko płatne, inaczej spędzałaby dnie. Druga sprawa: ważne, by kogoś tam poznała, jakąś koleżankę, sąsiadkę- wtedy pozna kraj od innej, tej przyjaźniejszej strony ![]()
Piszesz, że chce wracać "bo tak". Twoja żona jest jeszcze bardzo młodziutka i naturalne jest, że .."chce cię mieć dla siebie", najlepiej byś w ogóle nie pracował, był z nią cały czas a pieniądze spadały z nieba
Taką wizję się ma w tym wieku- tak..... standardowo ![]()
Twoja sytuacja jest trudna. Bo masz niedojrzałą partnerkę- tak sądzę. Niedojrzałą: bo nie ma argumentów, skupia się tylko an tym co TU i TERAZ, podczas gdy przecież nie musicie żyć tam do smierci. Zawsze możecie się dorobić i wrócić. Warto o tym szczerze porozmawiać.
Wiesz.... niebezpieczeństwem jest rzucać tą pracę "bo tak" - bo może się okazać, że wrócicie do Polski, pójdziesz do pracy, a Twojej żonie nie będzie pasować, że pracujesz do 17.00....
Porozmawiajcie o tym otwarcie. Skoro żona nie pracuje (a zakładam, że tak jest) uważam, że powinna Cię wspierać i jechać za tym, który zapewnia rodzinie chleb. Takie jest moje zdanie.
Ona też ma szansę się rozwijać! I do tego warto byś ją zachęcał!
Słowo do was: młodego małżeństwa: Pamiętajcie, że stanowicie DRUŻYNĘ.
36 2012-10-26 10:47:01 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-10-26 10:47:45)
Jest to kwestia potrzeb, priorytetów. Ja osobiście nie chciałabym wyjeżdżać tak daleko od rodziny jak do Kanady, czy Chin.
Dla mnie moja rodzina, przyjaciele są ważni. Na obczyźnie wiem, że czułabym się fatalnie. Tym bardziej, że autor nie che wyjeżdżać gdzieś stosunkowo niedaleko gdzie łatwiej jest częściej odwiedzać własny kraj, rodzinę.
Nie chciałabym ograniczać męża, partnera w jego karierze. Jednak jeśli chodzi o rozwój zawodowy może nie trzeba z tego powodu wyjeżdżać aż tak daleko?
W końcu liczy się stanowisko, wykonywana praca, a nie miejsce wykonywania tej pracy. Chociaż wiadomo, że nie zawsze da się to rozdzielić.Gdybym była w wieku zony autora to zgodziłabym się na taki wyjazd ale jedynie gdyby to była perspektywa dwóch lat, nie więcej, z pewnością nie na stałe.
Nie chciec jechac???? Boze, ja bym duzo dala za partnera/ meza, ktory by po swiecie jezdzil ![]()
Ja mieszkam za granica z wlasnego wyboru i kawalek globu przetrekowalam, co zawsze bardzo mi sie podobalo. Po prostu nie moge zrozumiec jak mozna chciec w zascianku siedziec i narzekac, ze maz ma wspaniala kariere. Jak kilka osob tu powiedzialo, nikt jej nie karze w domu siedziec i sie nudzic. Nie kazda kariera wymaga mieszkania w jednym miescie.
Sam 22 swietnie opisane. Tez tak mysle dlatego poswiecilem sie karierze bez wzgledu na to co sie stanie (fochy i marudzenie).
Wiec moi drodzy chcialbym odpowiedziec na kilka waszych watkow wyzej wymienionych.
Nie ktorzy pisza zeby zostac w Polsce skoro jestem ambitny i tam sie spelniac. Przykro mi ale tyle juz widzialem w zyciu- na swiecie, poznalem tylu milych ludzi takich jak np. wlascicieli wszystkich Arabskich lini lotniczych (pracuje w Aviareto.aero dla ciekawych:) IBM i Microsoft research centre China, China Mobile itd, ktorych nie poznal bym zostajac w Polsce a to tylko kropla w morzu mojej historii!!. Wiec do Polski nie wracam, nie mam takiego zamiaru. Posuwam sie w przod a nie tyl.
Rozumiem przyzwyczajenie sie do miejsca (domu) i znajomych. Ale pierwsza zasada udanego zycia ktora gdzies kiedys przeczytalem w madrej ksiazce mowi- nigdy nie przyzwyczajaj sie do miejsc i osob a bedziesz szczesliwy! mysle ,ze cos w tym jest. Mam mase znajomych na calym swiecie, a nie jednego sasiada i kilku kolegow z ktorymi mozna "tylko" piwo wypic. Ja dziekuje za takich znajomych. Wole tych bardziej wartosciowych z ktorymi nie musze rozmawiac na temat jak minal weekend i ile wypili tylko jak przebiegala transakcja kupna 7 dreamlinerow (samolotow) do powiekszenia flot arabskich.
Jesli chodzi o moja zone. Jest po studiach i troche przygasla. Mysle ,ze wlasnie te studia w Polsce ja tak podupadly poniewaz ja robiac studia za granica w miedzy czasie mialem oferte (dzieki uczelni) zrobic work experience w googlach, accenture, ernst & young, pricewaterhouscooper czy citi bank (wybralem aviareto.aero gdzie do dzisiaj zostalem) wiec o sto kroc z doswiadczenia popieram osoby studiujace za granica ze wzgledu na WIEKSZE mozliwosci rozwoju ! Ona niestety troche przystopowala ale prubujemy razem pomoc jej kick off i rozwinac skrzydla.
Po niekad chce a z drugiej strony powstrzymuje ja slomiany zapal. Jesli jezyk (angielski) ja ogranicza to nie stoi nic na przeszkodzie aby sie go nauczyc. Znam wiele osob ktore mowi w wielu jezykach i jakos daja sobie rade a tu wystarczy nauczyc sie jednego. Wiec jesli ma slomiany zapal niech podepnie sie pod moj zapal i razem przejdziemy przez zycie? a moze tego nie robic, dac jej wrocic do Pl i isc w swoja strone?
A moze poprostu zaprosze ja na forum i niech sama z wami porozmawia bo ja nie mam juz nie wiem co mam myslec.. ![]()
przechodzen Jak napisałam: w wieku 23 lat ZUPEŁNIE inaczej postrzega się małżeństwo, życie we dwójkę, niż nieco później.... ja dzis też spakowałabym się i pojechała z mężem na koniec świata- a wiem, że on ze mną też, gdybym to ja była tym wiodącym ogniwem. Twoja żona z jakichś powodów chce zaznaczyć swoje terytorium MIEJSCEM.
I słusznie napisałeś: "Ale pierwsza zasada udanego zycia ktora gdzies kiedys przeczytalem w madrej ksiazce mowi- nigdy nie przyzwyczajaj sie do miejsc i osob a bedziesz szczesliwy! " - wystarczy tylko, by Twoja żona przyzwyczaiła się do Ciebie- i każde miejsce na świecie będzie odpowiednie ![]()
Wszędzie można przeżywać przygodę życia we dwoje !
Sadie napisał/a:No to ma pecha bo swiat sie ciagle zmienia i albo ona sie dostosuje do tego albo bedzie stac i patrzec z boku narzekajac na wsio.
Very funny...Sama masz pecha skoro nie potrafisz uprawiać survivalu w Polsce.
Skad takie przypuszczenie?
Ja jestem szczesliwa ![]()
To inna panna ma problem.
sam22 ale co to ma ze mna wspolnego? ![]()
Czesc, witam, hey- jak kto woli bo kazdemu nie przypasuje
. Moj problem polega na tym ,ze nie moge pogodzic kariery zawodowej z zyciem rodzinnym. Jestesmy z zona po slubie 2 lata razem w sumie 8. Kariere zaczalem w wieku dosc mlodym 22l. zaczalem studia za granica i tam tez sie wychowalem, dorastalem i wyznaczylem sciazki zyciowe. Dzisiaj mam 26l i dosc powazne plany na przyszlosc zwiazane z kariera poza granicami naszego kraju. Moja zona pochodzi z Polski 23l. Watek ten chcialbym aby dotyczyl tego jak Kobiety, Zony, Matki rozpatruja sie na spelnianie sie swojego chlopaka, meza w karierze ktora robi, wysokie cele ktore sobie wyznacza i osiaga, czy jest to dla nich nie wazne, nie normalne? Moja zone interesuje tylko jedno, aby wrocic do polski i tam zyc i mieszkac. Nie interesuje ja to ,ze dzieja sie powazne rzeczy wokol nas- Dostalem oferte pomocnika, doradcy w urzedzie panstwowym w Kanadzie lub Project management SITA w Chinach.Nawet nie zapyta sie po co, co gdzie i jak.. Ona nawet nie chce o tym sluchac! Nie chial bym abyscie mysleli ,ze moze jestem samolubnym czlowiekiem i mysle tylko o swojej karierze i swoim zyciu. Ona jest dla mnie na pierwszym miejscu, jej zycie i kariera, robie wszystko co chce, oddaje sie jej w calosci. Nawet sie z pracy zwalniam abysmy mogli razem pojechac na zakupy. Myslicie ,ze ma inne powody niz tylko wrocic do Polski "bo tak chce"? Co robic? zrezygnowac z calego zycia, marzen i dotychczasowej wieloletniej ciezkiej pracy dla slow typu "bo tak chce" i zaczynac wszystko od poczatku w Polsce? jak z nia rozmawiac? o co jej chodzi?
Rozmowa, próba dojscia do kompromisu, ale jesli oboje bedziecie stawiali co dla was osobiscie jest najwazniejsze, to niestety,ale małzeństwo moze sie rozpaść. Nie rozumiem kogos, kto ma szanse wybic sie wyzej, ma alternatywę na dobre zycie w lepszym swiecie i chce wracac do Polski nie podając konkretnego powodu... Ja tak samo jak poprzedniczki- na drugi dzien bylabym spakowana
sama nie ruszyłabym w swiat, zostałybym w Polsce, ale mając ukochanego u boku wyprowadzilabym sie nawet na koniec swiata ![]()
A tak troszkę z innej beczki. Zastanów się czy Ty jej przypadkiem troszkę nie dołujesz. Bo jeśli w domu też sypiesz zdaniami że: "ja studiowałem za granicą, a żona podupadła przez studia w Polsce", to wybacz.... Jeśli ciągle przypominasz jej o tym jaką uczelnię i gdzie skończyłeś, jakie masz doświadczenie zawodowe i jakie możliwości dalej, to może czyć się "lekko" przytłoczona i miec świadomość że nie dorówna Ci w sferze zawodowej. I wtedy bedzie szukała ratunku w Polsce czyli u rodziny.
A teraz druga strona. Znam przypadek z własnej rodziny gdzie meżczyzna miał szansę fajnej pracy za granicą a żona uparła się że nie. I tu pada argument stulecia "nie bo nie". Chłopak nie pojechał, szarpią się finansowo, a jej to odpowiada!!
Niech powie jakie ma argumenty do powrotu do kraju wtedy bedziesz mógł zacząć dyskusję. A jak nie podsuń jej kilka artykułów na temat sytuacji w Polsce. Może ją to troszkę otrzeżwi. Fajnie myśli sie o powrocie do kraju mając walutę obca w portfelu. :-)
. Fajnie myśli sie o powrocie do kraju mając walutę obca w portfelu. :-)
Zlotymi zgloskami to sobie wydrukuje i w ramy oprawie.
Swieta racja!!
Wszyscy piszecie o walucie obcej w portfelu i finansowych sprawach zwiazanych z Polska, powrotem itp. Nie interesuje mnie jaka jest sytuacja w Polsce i jak sie wraca z waluta bo jadac z ta sama waluta do Chin czy na Wyspy Kanaryjskie gdzie ceny sa podobne do tych w Pl, tez mozna czuc sie lepiej jesli o to wam chodzi.
Nie pisalem we wczesniejszych postach ,ze wyjezdzam za milionami tylko ,ze mozna cos wiecej osiagnac wyjezdzajac i poznajac nowe miejsca, mozliwosci niz siedzac w jednym miejscu. Chociazby to ,ze masz okazje pozwiedzac i poznac cos czego wczesniej nie doswiadczylas/es stajac sie sila rzeczy bogatszy o nowe doswiadczenia. Chodzi mi o (patrz pierwszy post) to jak kobiety sie rozpatruja na to kiedy ich maz, chlopak chce osiagnac cos w zyciu za cene chwilowej max do 3 lat checi odkrywania swiata poprzez stawianie sobie wysokich progow ze wzgledu na to ze jestesmy jeszcze mlodzi i nie doswiadczeni.
Z mojego punktu widzenia, gdyby moja dziewczyna, zona chciala osiagnac sukces w zyciu, to nawet zgodzil bym sie na widywanie raz na miesiac gdyby to naprawde byla powazna sprawa tak jak w moim przypadku, a pozniej po 2-3 latach razem spokojnie sobie zyc i sie wspierac bazujac na doswiadczeniu zdobytym za mlodu? Bo kiedy czlowiek mlody to i ambitny, pelny energii i checi do zycia, osiagania celow, a nie zmeczony zyciem.
Tak jak wczesniej napisano przez kilka osob, wiek gra role. Kiedy jest sie mlodym, kobieta marudzi zebys byl z nia 24h i pieniadze spadaly z nieba. Kiedy kobiety sa w wieku dojrzalym, mysla na odwrot. Jak to pogodzic? Startujac z kariara w wieku 40lat?
Moze mlodzi ambitni mezczyzni powinni wiazac sie z dojrzalymi kobietami a kiedy oni dojrzeja zainteresowac sie mlodymi dziewczynami i wtedy kiedy masz juz osiagnieta kariere chocby w polowie i pieniadze leca z nieba, wtedy byc z nia 24h?
Czy to co napisalem ma jakis sens? ![]()
Sam 22 swietnie opisane. Tez tak mysle dlatego poswiecilem sie karierze bez wzgledu na to co sie stanie (fochy i marudzenie).
Wiec moi drodzy chcialbym odpowiedziec na kilka waszych watkow wyzej wymienionych.
Nie ktorzy pisza zeby zostac w Polsce skoro jestem ambitny i tam sie spelniac. Przykro mi ale tyle juz widzialem w zyciu- na swiecie, poznalem tylu milych ludzi takich jak np. wlascicieli wszystkich Arabskich lini lotniczych (pracuje w Aviareto.aero dla ciekawych:) IBM i Microsoft research centre China, China Mobile itd, ktorych nie poznal bym zostajac w Polsce a to tylko kropla w morzu mojej historii!!. Wiec do Polski nie wracam, nie mam takiego zamiaru. Posuwam sie w przod a nie tyl.
Rozumiem przyzwyczajenie sie do miejsca (domu) i znajomych. Ale pierwsza zasada udanego zycia ktora gdzies kiedys przeczytalem w madrej ksiazce mowi- nigdy nie przyzwyczajaj sie do miejsc i osob a bedziesz szczesliwy! mysle ,ze cos w tym jest. Mam mase znajomych na calym swiecie, a nie jednego sasiada i kilku kolegow z ktorymi mozna "tylko" piwo wypic. Ja dziekuje za takich znajomych. Wole tych bardziej wartosciowych z ktorymi nie musze rozmawiac na temat jak minal weekend i ile wypili tylko jak przebiegala transakcja kupna 7 dreamlinerow (samolotow) do powiekszenia flot arabskich.
Jesli chodzi o moja zone. Jest po studiach i troche przygasla. Mysle ,ze wlasnie te studia w Polsce ja tak podupadly poniewaz ja robiac studia za granica w miedzy czasie mialem oferte (dzieki uczelni) zrobic work experience w googlach, accenture, ernst & young, pricewaterhouscooper czy citi bank (wybralem aviareto.aero gdzie do dzisiaj zostalem) wiec o sto kroc z doswiadczenia popieram osoby studiujace za granica ze wzgledu na WIEKSZE mozliwosci rozwoju ! Ona niestety troche przystopowala ale prubujemy razem pomoc jej kick off i rozwinac skrzydla.
Po niekad chce a z drugiej strony powstrzymuje ja slomiany zapal. Jesli jezyk (angielski) ja ogranicza to nie stoi nic na przeszkodzie aby sie go nauczyc. Znam wiele osob ktore mowi w wielu jezykach i jakos daja sobie rade a tu wystarczy nauczyc sie jednego. Wiec jesli ma slomiany zapal niech podepnie sie pod moj zapal i razem przejdziemy przez zycie? a moze tego nie robic, dac jej wrocic do Pl i isc w swoja strone?
A moze poprostu zaprosze ja na forum i niech sama z wami porozmawia bo ja nie mam juz nie wiem co mam myslec..
Prosiłam byś napisała troche o swojej żonie, napisałeś ale bardzo niewiele. Wiekszosc postów poświęcasz na siebie a dokładniej na kariere zawodową, doswiadczenie w sumie TY, TY, TY. Napisałeś, że żona przygasała po studiach- dlaczego?? Nie ma ochoty rozwijać swoich umiejętnosci- dlaczego?? Z takim uporem cche wracać do Polski - dlaczego? Nie ma powera życiowego- dlaczego??
Nie zastanawia Cie to- mało czasu nawet w tych postach jej poświęciłeś, wieć w życiu może jest podobnie, nie zastanawiałeś sie nad tym?
Bo patrząc z boku wasza sytuacja jest absolutnie fantastyczna- młodzi, dobry kontrakt, wyjazd do fajnego kraju, poznawania życia zwyczajów innych kultur- dla mnie bomba , dla większosci kobiet bomba dlatego jej opór jest mocno zagadkowy.
Jesli naprawde zalezy ci na tym zwiazku musicie pójść po pomoc do specjalisty , bo sam tego nie rozwikłasz a możesz tylko pogorszyc.
Remi ja na swoja pozycje i osiagniecio ciezko pracowalam i nadal pracuje.
Pracuje 6 dni w tygodniu i powoli wspinam sie tam gdzie chce.
A ty tym swoim stwierdzeniem o malej ambicji po prostu zwyczajnie obrazasz i mnie i inne osoby ktore sa na emigracji.Widzisz nie sztuka jest w Polsce robic jak matol za najnizsza krajowa.
Potrzeba jaj by wyjechac w nieznane, samemu nauczyc sie jezyka, samemu zdobyc prace i miejsce do zycia i byc szczesliwym.
Powiem Ci tak - to widać, że mam jaja, używając twojego słownictwa bo wyjechałem w nieznane, nauczyłem się języka tak by czytać, pisać i rozmawiać dobrze, pracę znalazłem sam na 2 dzień po przyjeździe i nie narzekałem. Nie przeszkadza mi to jednak w stwierdzeniu, że osobom mieszkającym w Polsce trudniej o wiele znaleźć dobrą pracę i wymaga to większego samozaparcia i ambicji.
Poza tym, to że zarabiasz większe pieniążki na Zachodzie nie daje Ci prawa by nazywać ludzi pracujących w Polsce za najniższą krajową - matołami. Ja dla każdego pracującego niezależnie co robi i ile zarabia mam szacunek. Taki sam szacunek mam do właściciela firmy jak i kanalarza.
Co bym poradził autorowi - wiecznie myśli o sobie, jego wybranka w jego cieniu. Jest tu wiele kobiet, które chętnie z tobą wyjadą. Może zamiast się "męczyć" z wybranką, bo ma inne priorytety niż ty znajdź takową, co chętnie wyjedzie. A mi podaj numer do swojej wybranki, może się z nią zakoleguję, bo tak jak ona chce mieszkać w Polsce i na pewno zrozumiem jej punkt widzenia ![]()
przechodzen napisał/a:Sam 22 swietnie opisane. Tez tak mysle dlatego poswiecilem sie karierze bez wzgledu na to co sie stanie (fochy i marudzenie).
Wiec moi drodzy chcialbym odpowiedziec na kilka waszych watkow wyzej wymienionych.
Nie ktorzy pisza zeby zostac w Polsce skoro jestem ambitny i tam sie spelniac. Przykro mi ale tyle juz widzialem w zyciu- na swiecie, poznalem tylu milych ludzi takich jak np. wlascicieli wszystkich Arabskich lini lotniczych (pracuje w Aviareto.aero dla ciekawych:) IBM i Microsoft research centre China, China Mobile itd, ktorych nie poznal bym zostajac w Polsce a to tylko kropla w morzu mojej historii!!. Wiec do Polski nie wracam, nie mam takiego zamiaru. Posuwam sie w przod a nie tyl.
Rozumiem przyzwyczajenie sie do miejsca (domu) i znajomych. Ale pierwsza zasada udanego zycia ktora gdzies kiedys przeczytalem w madrej ksiazce mowi- nigdy nie przyzwyczajaj sie do miejsc i osob a bedziesz szczesliwy! mysle ,ze cos w tym jest. Mam mase znajomych na calym swiecie, a nie jednego sasiada i kilku kolegow z ktorymi mozna "tylko" piwo wypic. Ja dziekuje za takich znajomych. Wole tych bardziej wartosciowych z ktorymi nie musze rozmawiac na temat jak minal weekend i ile wypili tylko jak przebiegala transakcja kupna 7 dreamlinerow (samolotow) do powiekszenia flot arabskich.
Jesli chodzi o moja zone. Jest po studiach i troche przygasla. Mysle ,ze wlasnie te studia w Polsce ja tak podupadly poniewaz ja robiac studia za granica w miedzy czasie mialem oferte (dzieki uczelni) zrobic work experience w googlach, accenture, ernst & young, pricewaterhouscooper czy citi bank (wybralem aviareto.aero gdzie do dzisiaj zostalem) wiec o sto kroc z doswiadczenia popieram osoby studiujace za granica ze wzgledu na WIEKSZE mozliwosci rozwoju ! Ona niestety troche przystopowala ale prubujemy razem pomoc jej kick off i rozwinac skrzydla.
Po niekad chce a z drugiej strony powstrzymuje ja slomiany zapal. Jesli jezyk (angielski) ja ogranicza to nie stoi nic na przeszkodzie aby sie go nauczyc. Znam wiele osob ktore mowi w wielu jezykach i jakos daja sobie rade a tu wystarczy nauczyc sie jednego. Wiec jesli ma slomiany zapal niech podepnie sie pod moj zapal i razem przejdziemy przez zycie? a moze tego nie robic, dac jej wrocic do Pl i isc w swoja strone?
A moze poprostu zaprosze ja na forum i niech sama z wami porozmawia bo ja nie mam juz nie wiem co mam myslec..
Prosiłam byś napisała troche o swojej żonie, napisałeś ale bardzo niewiele. Wiekszosc postów poświęcasz na siebie a dokładniej na kariere zawodową, doswiadczenie w sumie TY, TY, TY. Napisałeś, że żona przygasała po studiach- dlaczego?? Nie ma ochoty rozwijać swoich umiejętnosci- dlaczego?? Z takim uporem cche wracać do Polski - dlaczego? Nie ma powera życiowego- dlaczego??
Nie zastanawia Cie to- mało czasu nawet w tych postach jej poświęciłeś, wieć w życiu może jest podobnie, nie zastanawiałeś sie nad tym?
Bo patrząc z boku wasza sytuacja jest absolutnie fantastyczna- młodzi, dobry kontrakt, wyjazd do fajnego kraju, poznawania życia zwyczajów innych kultur- dla mnie bomba , dla większosci kobiet bomba dlatego jej opór jest mocno zagadkowy.
Jesli naprawde zalezy ci na tym zwiazku musicie pójść po pomoc do specjalisty , bo sam tego nie rozwikłasz a możesz tylko pogorszyc.
Zona przygasla po studiach-dlaczego? nie wiem.
Dlaczego nie ma ochoty rozwijac swoich umiejetnosci? nie wiem.
Z takim uporem chce wracac do Polski- dlaczego? nie wiem.
Nie ma powera zyciowego-dlaczego? nie wiem.
Dlaczego duzo o niej nie pisze? nie wiem. moze dlatego ,ze nie ma o czym pisac.
Ilekroc rozmawiamy tylekroc konczy sie na tym samym. mylne odpowiedzi. chce dla niej jak najlepiej, moge nawet rzucic sie w ogien i zakonczyc kariere ALE czy jak to zrobie to bedzie inaczej?> ktos wczesniej napisal ze wtedy bedzie pytanie dlaczego do wody sie nie rzuciles tylko w ogien? dlaczego w pracy do 17 zostajesz a nie do 16.59?
dlatego wiec szukam odpowiedzi na forum z mysla ,ze osoby moze te ktore juz to przezyly, moze mialy podobne doswiadczenia pomoga mi w rozwiazaniu sprawy. Kobieta ? czy kariera? Bo najwidoczniej oby spraw nie da sie polaczyc. Przyklad>? Minister sportu -Pani Mucha. Zostawila 2 synow i meza i wyprowadzila sie do Warszawy dla kariery.. czy warto ? Tego prubuje sie dowiedziec ,zeby pozniej nie zalowac.
Sadie napisał/a:Remi ja na swoja pozycje i osiagniecio ciezko pracowalam i nadal pracuje.
Pracuje 6 dni w tygodniu i powoli wspinam sie tam gdzie chce.
A ty tym swoim stwierdzeniem o malej ambicji po prostu zwyczajnie obrazasz i mnie i inne osoby ktore sa na emigracji.Widzisz nie sztuka jest w Polsce robic jak matol za najnizsza krajowa.
Potrzeba jaj by wyjechac w nieznane, samemu nauczyc sie jezyka, samemu zdobyc prace i miejsce do zycia i byc szczesliwym.Powiem Ci tak - to widać, że mam jaja, używając twojego słownictwa bo wyjechałem w nieznane, nauczyłem się języka tak by czytać, pisać i rozmawiać dobrze, pracę znalazłem sam na 2 dzień po przyjeździe i nie narzekałem. Nie przeszkadza mi to jednak w stwierdzeniu, że osobom mieszkającym w Polsce trudniej o wiele znaleźć dobrą pracę i wymaga to większego samozaparcia i ambicji.
Poza tym, to że zarabiasz większe pieniążki na Zachodzie nie daje Ci prawa by nazywać ludzi pracujących w Polsce za najniższą krajową - matołami. Ja dla każdego pracującego niezależnie co robi i ile zarabia mam szacunek. Taki sam szacunek mam do właściciela firmy jak i kanalarza.
Co bym poradził autorowi - wiecznie myśli o sobie, jego wybranka w jego cieniu. Jest tu wiele kobiet, które chętnie z tobą wyjadą. Może zamiast się "męczyć" z wybranką, bo ma inne priorytety niż ty znajdź takową, co chętnie wyjedzie. A mi podaj numer do swojej wybranki, może się z nią zakoleguję, bo tak jak ona chce mieszkać w Polsce i na pewno zrozumiem jej punkt widzenia
Z pewnoscia masz jaja net facet doradzajac kobietom na kobiecym forum co maja zrobic z ich damskimi problemami. Jak juz pisalem w pierwszym poscie, oczekuje odpowiedzi od kobiet bo to kobiete prubuje zrozumiec, a ty masz chyba jakies kompleksy dlatego sie tu szwedasz. I nie pisz do mnie zebym podal nr do mojej zony bo to ty mozesz podac nr do siebie, chetnie sie toba zaopiekuje skoro masz za ciasno w buzi. Na marginesie przyznam ,ze majac taki tupet jak ty juz dawno- nie nie skoczyl bym z mostu, ani podcial sobie zyl, juz dawno bym cofnal sie w czasie i zapytal Michaela Jacksona dlaczego cie nie zaadoptowal jak byles maly.
48 2012-10-26 18:30:54 Ostatnio edytowany przez Remi (2012-10-26 18:36:23)
Aż ciśnie się na usta pytanie - to co wiesz o własnej żonie??
Co do ministry Muchy- trzeba by zapytać jej dzieci co sądzą o tym co zrobiła?
Pozdrawiam serdecznie i przepraszam, jeśli czasem zbyt ostro napiszę.
Ps. Sam sobie laurkę wystawiłeś ![]()
NiobeXXX napisał/a:przechodzen napisał/a:Sam 22 swietnie opisane. Tez tak mysle dlatego poswiecilem sie karierze bez wzgledu na to co sie stanie (fochy i marudzenie).
Wiec moi drodzy chcialbym odpowiedziec na kilka waszych watkow wyzej wymienionych.
Nie ktorzy pisza zeby zostac w Polsce skoro jestem ambitny i tam sie spelniac. Przykro mi ale tyle juz widzialem w zyciu- na swiecie, poznalem tylu milych ludzi takich jak np. wlascicieli wszystkich Arabskich lini lotniczych (pracuje w Aviareto.aero dla ciekawych:) IBM i Microsoft research centre China, China Mobile itd, ktorych nie poznal bym zostajac w Polsce a to tylko kropla w morzu mojej historii!!. Wiec do Polski nie wracam, nie mam takiego zamiaru. Posuwam sie w przod a nie tyl.
Rozumiem przyzwyczajenie sie do miejsca (domu) i znajomych. Ale pierwsza zasada udanego zycia ktora gdzies kiedys przeczytalem w madrej ksiazce mowi- nigdy nie przyzwyczajaj sie do miejsc i osob a bedziesz szczesliwy! mysle ,ze cos w tym jest. Mam mase znajomych na calym swiecie, a nie jednego sasiada i kilku kolegow z ktorymi mozna "tylko" piwo wypic. Ja dziekuje za takich znajomych. Wole tych bardziej wartosciowych z ktorymi nie musze rozmawiac na temat jak minal weekend i ile wypili tylko jak przebiegala transakcja kupna 7 dreamlinerow (samolotow) do powiekszenia flot arabskich.
Jesli chodzi o moja zone. Jest po studiach i troche przygasla. Mysle ,ze wlasnie te studia w Polsce ja tak podupadly poniewaz ja robiac studia za granica w miedzy czasie mialem oferte (dzieki uczelni) zrobic work experience w googlach, accenture, ernst & young, pricewaterhouscooper czy citi bank (wybralem aviareto.aero gdzie do dzisiaj zostalem) wiec o sto kroc z doswiadczenia popieram osoby studiujace za granica ze wzgledu na WIEKSZE mozliwosci rozwoju ! Ona niestety troche przystopowala ale prubujemy razem pomoc jej kick off i rozwinac skrzydla.
Po niekad chce a z drugiej strony powstrzymuje ja slomiany zapal. Jesli jezyk (angielski) ja ogranicza to nie stoi nic na przeszkodzie aby sie go nauczyc. Znam wiele osob ktore mowi w wielu jezykach i jakos daja sobie rade a tu wystarczy nauczyc sie jednego. Wiec jesli ma slomiany zapal niech podepnie sie pod moj zapal i razem przejdziemy przez zycie? a moze tego nie robic, dac jej wrocic do Pl i isc w swoja strone?
A moze poprostu zaprosze ja na forum i niech sama z wami porozmawia bo ja nie mam juz nie wiem co mam myslec..
Prosiłam byś napisała troche o swojej żonie, napisałeś ale bardzo niewiele. Wiekszosc postów poświęcasz na siebie a dokładniej na kariere zawodową, doswiadczenie w sumie TY, TY, TY. Napisałeś, że żona przygasała po studiach- dlaczego?? Nie ma ochoty rozwijać swoich umiejętnosci- dlaczego?? Z takim uporem cche wracać do Polski - dlaczego? Nie ma powera życiowego- dlaczego??
Nie zastanawia Cie to- mało czasu nawet w tych postach jej poświęciłeś, wieć w życiu może jest podobnie, nie zastanawiałeś sie nad tym?
Bo patrząc z boku wasza sytuacja jest absolutnie fantastyczna- młodzi, dobry kontrakt, wyjazd do fajnego kraju, poznawania życia zwyczajów innych kultur- dla mnie bomba , dla większosci kobiet bomba dlatego jej opór jest mocno zagadkowy.
Jesli naprawde zalezy ci na tym zwiazku musicie pójść po pomoc do specjalisty , bo sam tego nie rozwikłasz a możesz tylko pogorszyc.Zona przygasla po studiach-dlaczego? nie wiem.
Dlaczego nie ma ochoty rozwijac swoich umiejetnosci? nie wiem.
Z takim uporem chce wracac do Polski- dlaczego? nie wiem.
Nie ma powera zyciowego-dlaczego? nie wiem.
Dlaczego duzo o niej nie pisze? nie wiem. moze dlatego ,ze nie ma o czym pisac.Ilekroc rozmawiamy tylekroc konczy sie na tym samym. mylne odpowiedzi. chce dla niej jak najlepiej, moge nawet rzucic sie w ogien i zakonczyc kariere ALE czy jak to zrobie to bedzie inaczej?> ktos wczesniej napisal ze wtedy bedzie pytanie dlaczego do wody sie nie rzuciles tylko w ogien? dlaczego w pracy do 17 zostajesz a nie do 16.59?
dlatego wiec szukam odpowiedzi na forum z mysla ,ze osoby moze te ktore juz to przezyly, moze mialy podobne doswiadczenia pomoga mi w rozwiazaniu sprawy. Kobieta ? czy kariera? Bo najwidoczniej oby spraw nie da sie polaczyc. Przyklad>? Minister sportu -Pani Mucha. Zostawila 2 synow i meza i wyprowadzila sie do Warszawy dla kariery.. czy warto ? Tego prubuje sie dowiedziec ,zeby pozniej nie zalowac.
Wiem, ze nie znasz odpowiedzi na te pytania, ale zastanawia mnie dlaczego ich nie szukasz, nie bardzo cche mi sie wierzyć w to, że rozmawaicie ze sobą , moze ona nie czuje sie dla ciebie dostatecznie ważna i dlatego odpowiada na każde pytanie " bo nie" idzie w zaparte.
Nikt nie kaze ci rezygnowac z kariery ani brać przykladu z minister Muchy tylko chce byś zaangażował sie w ratowanie tego związku. To już twoja zona nie dziewczyna czy przyjaciółka czy kochanka- zrób coś dla niej (bo wiesz, ze doskonała praca meża i spływająca forsa wszystkich problemów nie rozwiąże) wykaż dobrą wole i idzice razem do psychologa, lub mediatora może wtedy bedzie łatwiej sie jej otworzyć, niż w rozmowie w 4 oczy .
Tym bardziej, że czytajac twoje posty mam wrażenie, że postawiłeś na tym związku krzyżyk.
Powiem Ci tak - to widać, że mam jaja, używając twojego słownictwa bo wyjechałem w nieznane, nauczyłem się języka tak by czytać, pisać i rozmawiać dobrze, pracę znalazłem sam na 2 dzień po przyjeździe i nie narzekałem. Nie przeszkadza mi to jednak w stwierdzeniu, że osobom mieszkającym w Polsce trudniej o wiele znaleźć dobrą pracę i wymaga to większego samozaparcia i ambicji.
Remi, nie masz jaj. Tyle w temacie.
Sa masochisci i inni. Jesli ktos lubi sobie utrudniac to niech siedzi w Polsce, mnie to ryba.
Ale ja nie mam sklonnosci do masochizmu.
I nie zgadzam sie z tym ze ja wyjezdzajac za granice poszlam na jakas latwizne.
LAtwo nie jest. Obecnie nie jest.
tym, to że zarabiasz większe pieniążki na Zachodzie nie daje Ci prawa by nazywać ludzi pracujących w Polsce za najniższą krajową - matołami. Ja dla każdego pracującego niezależnie co robi i ile zarabia mam szacunek. Taki sam szacunek mam do właściciela firmy jak i kanalarza.
Tu nie o poziom zarobkow chodzi tylko o umiejetnosc wykorzystywania mozliwosci.
Granice sa otwarte, zakazow nie ma, nie trzeba stac po paszport tygodniami..
Ok kto nie chce wyjezdzac to nei musi ale wkurza mnie takie powiedzenie ze ci co w Polsce to cacy, ambitni i w ogole tacy wspaniali a ci co wyjechali to be i w ogole na latwizne i najlepiej to w ogole uznac ze nas nie ma.
Powtarzam, sprobuj wyjechac, zaaklimatyzowac sie i ustatkowac.
Znajdz prace inna niz w fabryce czy przy zbiorce owocow.
Znajdz dobrze platna prace. Posiedz za granica 5-10 lat. 15 lat i wtedy mow.
51 2012-10-26 20:19:55 Ostatnio edytowany przez Remi (2012-10-26 20:21:25)
Remi napisał/a:Powiem Ci tak - to widać, że mam jaja, używając twojego słownictwa bo wyjechałem w nieznane, nauczyłem się języka tak by czytać, pisać i rozmawiać dobrze, pracę znalazłem sam na 2 dzień po przyjeździe i nie narzekałem. Nie przeszkadza mi to jednak w stwierdzeniu, że osobom mieszkającym w Polsce trudniej o wiele znaleźć dobrą pracę i wymaga to większego samozaparcia i ambicji.
Remi, nie masz jaj. Tyle w temacie.
Sa masochisci i inni. Jesli ktos lubi sobie utrudniac to niech siedzi w Polsce, mnie to ryba.
Ale ja nie mam sklonnosci do masochizmu.
I nie zgadzam sie z tym ze ja wyjezdzajac za granice poszlam na jakas latwizne.
LAtwo nie jest. Obecnie nie jest.
Pracowałem za granicą 4 lata i znam realia polskie i zagraniczne. Jeśli jestem masochistą dla ciebie, bo kocham Polskę i chcę tu żyć obok mojej rodziny, to mogę być. A to jaki jestem wg ciebie to tylko twoja teoria bazująca na zaprzeczeniu.
Remi napisał/a:tym, to że zarabiasz większe pieniążki na Zachodzie nie daje Ci prawa by nazywać ludzi pracujących w Polsce za najniższą krajową - matołami. Ja dla każdego pracującego niezależnie co robi i ile zarabia mam szacunek. Taki sam szacunek mam do właściciela firmy jak i kanalarza.
Tu nie o poziom zarobkow chodzi tylko o umiejetnosc wykorzystywania mozliwosci.
Granice sa otwarte, zakazow nie ma, nie trzeba stac po paszport tygodniami..
Ok kto nie chce wyjezdzac to nei musi ale wkurza mnie takie powiedzenie ze ci co w Polsce to cacy, ambitni i w ogole tacy wspaniali a ci co wyjechali to be i w ogole na latwizne i najlepiej to w ogole uznac ze nas nie ma.Powtarzam, sprobuj wyjechac, zaaklimatyzowac sie i ustatkowac.
Znajdz prace inna niz w fabryce czy przy zbiorce owocow.
Znajdz dobrze platna prace. Posiedz za granica 5-10 lat. 15 lat i wtedy mow.
Ale ja spróbowałem i żyłem za granicą, do dziś mam tam znajomych. Nie twierdzę, że jest łatwo, ale twierdzę, że w Polsce trudniej. Po prostu tak jest. Co nie znaczy, że jestem w Polsce nieszczęśliwy i mam znowu wyjechać - jestem zadowolony. Słowa swoje o 10-15 latach zastosuj najpierw do siebie, by mówić innym o tym.
I tyle w tym temacie. Kończę swój udział w wątku i przepraszam za off-topic i swoje poglądy.
przechodzen To co napisałeś, a mianowicie na wszystko, co dotyczy ...teoretycznie najbliższej Ci osoby na świecie - "NIE WIEM" jest niepokojące. A co o niej wiesz?
niestety musisz wybrac, jak dla mnie brzmisz niestety jak osoba dla ktorej praca jest najwazniejsza w sumie nic nie piszesz o swojej żonie, super ze sie rozwijasz ale wyglada na to ze musisz wybrac, ona nie ma obowiazku akceptowania tego
Dziwne macie to małżeństwo czy wy w ogóle się kochacie?? nic nie wiesz o swojej żonie, młodzi, inteligentni ludzie a co komunikować się nie potrafią. Dlaczego w ogóle się pobraliście, przed ślubem nie rozmawialiście o planach?? gdzie będziecie mieszkać, ile dzieci chcecie mieć, dom czy mieszkanie... Ja mam wrażenie, że wy w ogóle się nie znacie O.o
Ale wracając do sedna, moja rada: Nie możesz zrezygnować z szansy rozwoju, kariery oraz możliwości jakie dzisiaj daje Ci los.
Dlaczego? : Ponieważ jeśli zrezygnujesz, zawsze będziesz wracał myślami co by było gdyby... a ewentualne rozczarowanie życiem w Polsce przelejesz na żonę.
Jak namówić żonę: dowiedz się czegoś od niej
chyba mówi?? heh. Ustalcie jakiś plan, typu dajemy sobie 5 lat, skupiamy się na podróżach, rozwoju zawodowym... później myślimy o stabilizacji o dzieciach. Przestań podkreślać swoje wspaniałe osiągnięcia, skup się też na partnerce i nie pozwalaj aby czuła się jak twoja ozdoba. Zapytaj jak ona widzi swoją karierę, jak możesz jej pomóc. Nie może być tak, że ona jest ta gorsza, ty masz się rozwijać a ona niech robi coś tam. Zwyczajnie no nie wiem, głupio to zabrzmi ale poznajcie się lepiej ;p
Co ja bym zrobiła w twojej sytuacji, poświęciła się karierze nawet kosztem małżeństwa. Jesteś młody tyle rzeczy przed tobą, tyle możesz zobaczyć, poznać, doświadczyć... Jesteś osobą ciekawą świata, która musi się rozwijać, której szczęście w dużej mierze wynika z sukcesów w pracy zawodowej. Dzieci, dom i robienie codziennie tego same w tych samych 4 ścianach - to nie dla Ciebie a na pewno nie na dzisiaj, może za parę dobrych lat. Żeby być szczęśliwy w małżeństwie musisz być też szczęśliwy sam ze sobą. Powodzenia.
Mam smutną refleksje po przeczytaniu wypowiedzi autora: młodzi ludzie zaczynają "zabawę" w tworzenie rodziny, nie mając pojęcia o co w tym chodzi. Przysięga małżeńska, to nie czarodziejskie zaklęcie, a przypieczętowanie tylko czegoś w co się wspólnie wierzy.
Jak można rozpoczynać wspólne życie bez wspólnych planów? Jak można tak mało wiedzieć o swoim partnerze?
Autor jest super biegły w wymienianiu swoich osiągnięć zawodowych, a nie może odpowiedzieć na proste pytania dotyczące żony???
Chłopaku, zrób może jakiś fakultet z życia...
przechodzen To co napisałeś, a mianowicie na wszystko, co dotyczy ...teoretycznie najbliższej Ci osoby na świecie - "NIE WIEM" jest niepokojące. A co o niej wiesz?
Jak juz wczesniej napisalem "nie wiem" swiadczy o wypowiedziach mojej zony. Rozmawiamy i to czesto lecz jej odpowiedzi na moje pytania sa mydlane. Raz mowi ,ze musi jechac do Pl z tego powodu pozniej z innego a jeszcze pozniej calkiem co innego. bo kot glodny chodzi. Wydaje mi sie ze ma romans w Polsce i dlatego tak ja ciagnie. Jest to oczywiscie moje subiektywne zdanie wiec niech czytelnik oceni ile w nim jest obiekktywizmu.
"Wydaje mi sie ze ma romans w Polsce i dlatego tak ja ciagnie." -- nie doczytałam, byłam na etapie głodnego kota a o tym samym sobie pomyślałam. Zapytaj ją wprost.
Nie powiem że o tym nie pomyślałam czytajac twój pierwszy post Przechodniu, tak naprawde to była pierwsza rzecz jaka wpadła mi do głowy, bo tylko to wydawało mi sie sensowne.
Hej.Chyba masz rację z tymi kobietami jak są młode(i tu podkreślam że to nie dotyczy się większości) nie wiedzą czego chcą a jak już osiągają pewny wiek wiedzą czego chcą od życia.Dziwię się twojej żonie ,przecież sam nie chcesz jechać i ją zostawić !?A 2-3 lata na obczyźnie to nie tragedia.Może jak byście mieli dzieci to bym się nie zdziwiła że chce do Polski ale w waszej sytuacji.Jesteście młodzi ,ambitni,macie jeszcze czas(póki potomstwa niema)żeby realizować się w kwestii zawodowej.Nie ukrywam że i pieniążki też są ważne.
Może porozmawiaj z nią o tym że jak za parę lat( te 2-3 lata) osiągniesz pewien "status"zawodowy i co tam jeszcze chcesz
zdecydujecie konkretnie gdzie na stałe będziecie mieszkać.
Swoją drogą twoja małżonka przypomina mi trochę mojego syna.W wieku 7 lat na każde zadane mu pytanie odpowiadał tak jak twoja żona teraz:)
Może faktycznie jak wcześniej napisały dziewczyny źle się czuje w obcym kraju i nie daje sobie rady z tym wszystkim.
W każdym bądź razie sam musisz dokonać wyboru.Co nie wybierzesz będziesz się zastanawiał czy dobrze zrobiłeś.
Ja osobiście (w takiej sytuacji jak twoja żona aktualnie jest) bym Cię namawiała do skorzystania z oferty jaką dostałeś.Ale to może przez mój wiek (he he) tak bym postąpiła:)
Zgadzam się z przedmówcami - nie potraficie ze sobą rozmawiać, nic o sobie nie wiecie i nie chcecie wiedzieć... małżeństwo ? moim zdaniem oboje udajecie związek.. żadne nie potrafi się przyznać że WAS już dawno nie ma.
Możecie poszukać terapii małżeńskiej, pomoże na tyle na ile się oboje zaangażujecie..
Zgadzam się z przedmówcami - nie potraficie ze sobą rozmawiać, nic o sobie nie wiecie i nie chcecie wiedzieć... małżeństwo ? moim zdaniem oboje udajecie związek.. żadne nie potrafi się przyznać że WAS już dawno nie ma.
Możecie poszukać terapii małżeńskiej, pomoże na tyle na ile się oboje zaangażujecie..
Alfa Alfa tu ziemia, nie prosilem o komentarz jestesmy lub nas juz dawno nie ma tylko ,,, czytaj wczesniejsze posty to sie dowiesz. To czy nas juz nie ma stwierdzic moge moze? po terapii malzenskiej, zobaczymy na ile kazdy z nas sie zaangazuje aby nawzajem sobie pomoc lub nie.
Dla tych ktorzy mysla ,ze moja zonka ma romans dodam ,ze w grudniu wyjezdzam ze znajomymi na tygodniowy wypad na snowboard. Ona leci na ten tydzien do Polski bo jak twierdzi "musi". Ja tych "musi" juz nie moge sluchac. tak czy owak, jesli ma romans to tego nie unikne. Przeciez nie zamkne jej w klatce. Rozmawialem z nia kilkakrotnie na ten temat, po wielu probach wyzyskania jakichkolwiek informacji zaczyna to byc juz zenujace i zalosne wiec zrezygnowalem.
Kazda kobieta chyba przechodzi takie okresy w zyciu. Nie bede plakal z tego powodu bo chyba nie warto. Staram sie uratowac nasze malzenstwo ale kopiac w sciane gola noga nic nie zyskam musial bym miec mlot do pary.
Przechodniu sam to ty niewiele zdziałasz, bo do tanga trzeba dwojga. Ja widze to tak;
- idziecie na terapie, jesli terapia nie pomoze i ona nadal z uporem maniaka bedzie chciała wracać do kraju pozwól jej na to, może właśnie rozłąka jest potrzeban waszemu związkowi, moze potrzebna jest twojej żonie, nabierze dystansu, spojrzy na wsze małżeństwo z innego punktu a jeśli nie, to Św Boże nie pomoze.
W kwestii kochanka, nie masz dowodów na 100%, wiem, że cie to wkurza- choć nie jestem zwolenniczką pogdlądania i szpiegowania ale masz z pewnoscią w PL przyjaciół, którzy mogliby ją troche "poobserwować" ( tylko taka sugestia, wiem, ze niektórzy moga mnie zjechać za to, ale osobiście wybrałabym taka droge- lepsze to niz domysły).
Przechodniu sam to ty niewiele zdziałasz, bo do tanga trzeba dwojga. Ja widze to tak;
- idziecie na terapie, jesli terapia nie pomoze i ona nadal z uporem maniaka bedzie chciała wracać do kraju pozwól jej na to, może właśnie rozłąka jest potrzeban waszemu związkowi, moze potrzebna jest twojej żonie, nabierze dystansu, spojrzy na wsze małżeństwo z innego punktu a jeśli nie, to Św Boże nie pomoze.
W kwestii kochanka, nie masz dowodów na 100%, wiem, że cie to wkurza- choć nie jestem zwolenniczką pogdlądania i szpiegowania ale masz z pewnoscią w PL przyjaciół, którzy mogliby ją troche "poobserwować" ( tylko taka sugestia, wiem, ze niektórzy moga mnie zjechać za to, ale osobiście wybrałabym taka droge- lepsze to niz domysły).
Nie to ze cie nie zjade ale jeszcze popre.
W normalnych okolicznosciach nie jestem zwolenniczka czegos takiego ale w momencie kiedy zachowanie jest nieracjonalne to czemu nie?
Jesli swedzaca dupa pcha ja do Polski to ja bym wolala sie o tym dowiedziec wczesniej niz pozniej.
Ach ta plec przeciwna intrygi, szpiegostwo, zazdrosci i seriale brazylijskie tylko wam w glowach
a swoja droga to dobry pomysl. Troche glupio pytac znajomego o szpiegostwo zony moze jakis inny pomysl? detektyw:) ?
Detektyw jak najbardziej, tylko koszty duże:)
Szkoda, ze nie potraficie szczerze porozmawiać ze sobą.