netkobietyWszystkie działy
Samotność

Mój smutek...

6 odpowiedzi3 245 wyświetleńzałożony przez rooma, 23.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Mój smutek...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: Mój smutek...

"Mój smutek.. "

Mój smutek zawsze znienacka przychodzi,
wnika do środka i pustoszy duszę,
zniewala myśli i w drobny mak tłucze
skryte pragnienia zamknięte pod kluczem...

Ukrywa się często pod maską milczenia,
zamiera w bezruchu własnego cienia
i niepewnym gestem jakby od niechcenia
tuli z ukrycia wyśnione marzenia...   (K)


Zawsze myślałam, że gdy będę uczciwa wobec siebie i innych... życie odpłaci mi tym samym, lecz mrzonki swoje a życie swoje...
Na pierwszym planie najważniejsza była miłość, rodzina i zawsze kierowałam się "głosem" serca... może to mnie gubi?! nie wiem, wiem tylko tyle, że gdybym nie wiem jak się starała to zawsze... upadam ot takie zakichane życie. Najpierw cios..  synek dwa latka...  musiałam sobie poradzić, byłam matką, ojcem..  i tak przez ponad 15 lat...  zero kontaktów w relacjach damsko-męskich... ale wtedy było mi dobrze...   chyba pogodziłam się ze swoim losem i żyłam na pełnych obrotach ile tylko mogła moja "pikawka" wytrzymać...  syn dorósł - studiuje to pomyślałam ...   no teraz JA ale to niełatwe wpaść nagle w tłum i znaleźć zrozumienie...  więc znalazłam sobie odskocznię...   wylewałam swoje tęsknoty na papierze pisząc wiersze...
W ostanim czasie przeżyłam "niezdrowe" uniesienie, zakochałam się lecz pan, ech szkoda nawet pisać...  mimo, że myślałam, że znam człowieka od 20 lat to błędem jest być zbyt pewnym i ufać bezgranicznie..  ranił mnie często nawet zwykłymi drobiazgami i zachowywał się jak macho.. taki zadufany w sobie zwykły dupek...  powiedziałam dość!! Mam swój honor i nie będę już więcej płakać, nie będę!!  Powiedziałam mu, że jest dupkiem to się obraził:-)) ale ja miałam powody..   nie wiem czy zaufam jeszcze komukolwiek...  nawet jeśli nie, to nie smucę się tym...  tylko, że jest jesień, mglisto i niebo bez gwiazd to jakoś smutno się robi....  Teraz wiem, że od kąd tylko sięgam  pamięcią to zawsze byłam samotna...   Dziękuję, że mogłam swój smutek wylać tutaj.....

2

Odp: Mój smutek...

Nie trać wiary i nadziei , jeszcze ułożysz sobie życie i znajdziesz tego jedynego. Ja przez ok. 4 lata byłam sama i też wmawiałam sobie że już więcej nie zaufam żadnemu facetowi. Los się do mnie uśmiechnął mam kogoś z kim jestem teraz naprawdę szczęśliwa, a z 2 strony jestem bardzo smutna .gdy znalazłam tego jedynego to straciłam osobę na której mogłam liczy w każdej sytuacji , i czasami siedzę w pokoju i zastanawiam się czy będzie mi dane jeszcze zobaczy mojego brata. pozdrawiam

3

Odp: Mój smutek...

Rooma

Przede wszystkim chcę Ci powiedzieć, że piszesz piękne wiersze. A ponieważ Ty zaczęłaś swój post rzeczą w pewnym sensie abstrakcyjną - czyli wierszem - ja też pozwolę sobie na pewną abstrakcyjną opowieść.

Były sobie dwie piękne istoty. Bardzo się kochały i oddychać nawet bez siebie nie potrafiły. I byłyby bardzo szczęsliwe gdyby nie fakt, że były zupełnie takie same. Ani jedna, ani druga, nie miały w sobie nic szczególnie odróżniającego się, czym mogłyby się nawzajem obdarowywać. Żadna nie mogła się czuć wyjątkowa i wartościowa dla tej drugiej. I wtedy stało się coś dziwnego... Zaczęły odstępować sobie nawzajem pewne sfery swojej egzystencji, pewne pola działań i możliwości. Zrobiły to z ogromnej miłości, z szacunku do siebie nawzajem, z wzajemnej troski o uczucia. Jedna z istot nazwała się Kobietą, a druga Mężczyzną.

Chcę przez to powiedzieć, że wbrew różnym archaicznym stereotypom, obie płcie dzielą absolutnie tę samą naturę - obie są równie piękne i delikatne (przynajmniej nominalnie) bo są dziełem Miłości. Tylko w trochę innej formie tę naturę wyrażają. Ja wiem, ktoś powie: "Co to za bzdury?!". Ale to prawda. Pokrótce muszę to tutaj opisać.

Ja też byłem wychowany w tym stereotypie, że prawdziwy mężczyzna jest twardy i niezłomny, ale zdążyłem dojrzeć już na tyle, żeby zrozumieć jak bardzo błędna to droga. Ale czy miałem jakikolwiek wybór? Od wczesnego dzieciństwa wszystkie autorytety to twardzi faceci, a nawet książe z bajki jest zawsze dzielny a smoka zarzyna brutalnie bez mrugnięcia okiem - ot, taki agent 007 w wersji dla dzieci. A potem jest jeszcze gorzej - dobrych, męskich wzorów do naśladowania nie ma... bo a to jakiś Bond właśnie, a to Rambo, a to inny Shwarzenneger. W otoczeniu też mężczyźni szortcy i gruboskurni. Jak miałem się nauczyć bycia pięknym, kiedy otoczenie wartościuje tylko mężczyzn twardych i już w dzieciństwie każdego chłopca czeka rodzaj "fali". Nam nie daje się prawa do łez i czułości, do piękna i dbania o siebie - bo te rzeczy są piętnowane.

Wrażliwość i niechęć do walki jest traktowana jako słabość - a przecież każdy chłopak chce i potrzebuje stawać się silny.

Dlaczego tak jest? To dosyć proste. Umysł uczy się kojarzyć proste fakty i robi to zupełnie automatycznie.
Kiedy stajesz w życiu przed jakimś trudnym, bolesnym doświadczeniem, upokorzeniem - jakąkalwiek sytuacją wywołującą silne i przykre uczucia, umysł stara się jakoś bronić. Taką podstawową reakcją obronną jest ucieczka inaczej nazywana też wypieraniem. Po prostu, starasz się odsunąć od trudnych doznań i zamknąć na nie - żeby nie czuć, żeby nie bolało. Naturalna sprawa. Ale szybko okazuje się, że TO DZIAŁA, i nie boli dzięki temu tak mocno, nie czujesz tak ogromnego skrępowania emocjami i... łatwiej jest działać. I tu jest cały haczyk. Po pierwsze: działanie to już domena siły właśnie. A umysł umie kojarzyć te fakty i z automatu zaczynamy utożsamiać siłę z odpornością, twardością. Po drugie: Otoczenie jeszcze przyklaskuje, co sprawia, że czujemy się chciani i akceptowani - wartościowi. A przecież twardość odbiera nam mnóstwo wrażliwości - zdolności poznawczej. Może i trochę upraszczam ale sens z pewnością jest uchwycony.

Trochę się rozpisałem, ale mam nadzieję, że wzbudzi to w tobie (i może w innych kobietach także) refleksję nad istotą prawdziwej męskości. Bo czy bycie silnym naprawdę musi koniecznie obligować do stawania się wojownikiem? Przecież siła to zdolność wpływania na rzeczywistość, ale JAK ją wykorzystam, zależy tylko ode mnie. Albo co tak naprawdę daje poczucie bezpieczeństwa? Czy jest mężczyzna, który może kobietę obronić przed kataklizmami, śmiertelnymi chorobami, szkodliwymi zjawiskami społecznymi itp.? No, nie ma. Więc co jest tak naprawdę tą siłą? I jak to jest, że mężczyzna też się czuje przy ukochanej kobiecie bezpieczny?

Najważniejszy dla każdego mężczyzny jego atrybut męskości, będący wyobrażeniem jego siły jest też bardzo DELIKATNY. I przecież - jest twórczy i służy miłości, a NIE walce smile

Nie chcę Ci niczego sugerować ale...może warto szukać relacji z mężczyzną tak pięknym jak twoje wiersze.

Bo przecież pewne ogólne cechy - to czy ktoś wrażliwy, czy gruboskórny macho - można wyczuć już po kilku chwilach zwykłej rozmowy. Ba! Nawet po kilku spojrzeniach czasem.
Rozpaczliwie potrzebujemy drugiej płci - bo one nigdy nie były stworzone do rozłąki ale dopiero obie razem połączone odzwierciedlają pełnię natury każdego z nas. Siła to także część Twojej własnej natury, dlatego tak bardzo ci jej brak. Mam nadzieję, że jednak znajdzie się ktoś kto bardzo delikatnie i z troską złoży całą swą siłę Tobie w darze - i wyszepta drżącym głosem, ze łzami w oczach prosto do ucha gorące i czułe "KOCHAM".

Pozdrawiam ciepło (również wszystkich zażenowanych) i życzę Tobie, Rooma wszystkiego dobrego smile

4

Odp: Mój smutek...

Witaj Rooma. Mamy ze sobą wiele wspólnego. Napisz, jeżeli będziesz czuła taką potrzebę. Przytulam, Kochana. alaska1961@interia.pl

5

Odp: Mój smutek...

Niezapominajku, wiele kobiet dostrzega delikatność i wrażliwość mężczyzny. Swojego mężczyzny. Wiele kobiet dostrzega nawet to, czego nie ma (albo jest udawane) i potem cierpi. A następnie uogólnia. Silny i wrażliwy - to nie sprzeczność. Ja to wiem, Ty to wiesz... Ja mam Kochanego, który właśnie taki jest. Ty znajdziesz Kobietę, która doceni.

6

Odp: Mój smutek...

Chyba każda z nas w chwili bolesnego rozstania myśli "już nigdy więcej". Ale to nie prawa i dobrze że ta myśl po jakimś czasie mija. Odszedł po 25 latach dobrego związku - myślałam ze to koniec świata, potem był drugi 4-letni związek - właśnie się skończył. I myśli znów te same "nigdy więcej, po co mam cierpieć znowu". Ale minęło kilka tygodni i wiem że nie chcę być sama. Wierzę że gdzieś jest jakiś mężczyzna który wyciągnie do mnie rękę a ja ją wezmę w swoje dłonie, wesprę się na jego ramieniu, przytulę się do szorstkiego policzka. Dam mu spokój, ciepło i dobroć a on otuli mnie swym ramieniem. Marzenia??? Tak ale chyba realne więc warto je mieć smile A przede wszystkim trzeba wierzyć że na tym świecie są normalni mężczyźni którzy myślą, czują podobnie jak ja. A więc głowa do góry jutro będzie lepiej.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Mój smutek...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026