Cześć,
Piszę z pracy... Muszę się komuś poskarżyć, trafiło na forum...
Pracuję w biurze tłumaczeń (prywatnym) i to co tutaj się przechodzi to moim zdaniem wykorzystywanie pracownika na wszelkie możliwe sposoby, ale chciałam zasięgnąć waszej opinii, bo może to ja jestem nienormalna??
Szef (wielki tłumacz) każe nam załatwiać różne sprawy "na mieście"
Np. ja jutro muszę doręczyć faktury gdzieś tam i "po drodze" załatwić KRS firmy.
I tak co tydzień, co tydzień coś.
Ja mam dosyć wychodzenia i powiedziałam mu o tym wprost, a on na to, że się dziwi, że takie "wyskoki" to dla mnie kłopot.
I takim sposobem jutro musze przyjechac z domu do biura z biura do centrum z centrum do sadu potem znowu do biura .
Ja pi****
Myślicie, że to normalne??
Proszę wypowiedzcie się, bo ja dostaję kota!
Jest na to jakiś paragraf?
W umowie mam zapisane prace asystencko-tłumaczeniowe
Nieznośna