Porozmawiajmy o tym co nas boli...
O tym co nas cieszy...
Porozmawiajmy...
Podobne tematy
Porozmawiajmy o tym co nas boli...
O tym co nas cieszy...
Porozmawiajmy...
Chyba nie wszystkim sie to spodoba ?!
Chyba nie.
Nie wiedziałam co napisać. Edytować się nie da ![]()
To zalozymy jeszcze jeden Przetraceni i bedzie ok
No to jak chcesz.
Chyba, że dopisze w pierwszym poście?
Zobaczymy.co na to inni moze droga demokracji powinnismy oddac to pod glosowanie
nie ma znaczenia tytuł ważne są i będą osoby w nim ![]()
hej
tytuł jest ważny bo inaczej bym was nie znalazła w tej sytuacji w której jestem....byłam;)
Wlasnie wiec trzeba by bylo zalozyc watek gdzie tytul bedzie sie.wszystkim kojarzyl jak Przetraceni .
Jeżeli chcecie Drogie Panie zmieniać tytuł - proponuję napisać do Moderatora.
Nie ma co zaśmiecać Forum nowymi wątkami a Moderator pomoże w tym i owym ![]()
No pięknie
.
Wita Was "Tajemnicza Lady ![]()
nie ma znaczenia tytuł ważne są i będą osoby w nim
Pewnie, że tak.
Jeżeli chcecie Drogie Panie zmieniać tytuł - proponuję napisać do Moderatora.
Nie ma co zaśmiecać Forum nowymi wątkami a Moderator pomoże w tym i owym
O widzisz... Ale czy to koieczne?
Na czym my stoimy właśnie w kontekście nowego wątku. Bo ja w czarnej dziurze jestem. A wolałabym nie zostać sama.
Na czym my stoimy właśnie w kontekście nowego wątku. Bo ja w czarnej dziurze jestem. A wolałabym nie zostać sama.
Na początku, zdecydowanie na początku kochana ![]()
HM... a ja od wczoraj w czarnej d... jestem - tak wulgarnie rzecz ujmując.
Co się stało?
HM... a ja od wczoraj w czarnej d... jestem - tak wulgarnie rzecz ujmując.
oj to coś tak jak i ja wczoraj miała się wyjaśnić moja sytuacja miałam się dowiedzieć na czym stoję a nie dowiedziałam się nic mój M wrócił do domu ale na rozmowę ze mną zabrakło mu czasu .
Żabko - co się stało? Maila odwiedź. ![]()
ŻABECZKO mow co sie dzieje ?
Hej słuchajcie. Myślę, że trzeba tam wrócić, to naprawdę fajny watek.
Tygrysku może zbyt emocjonalinie do rzeczy podchodzimy. Mnie się wydaje, że Cashowi chodziło o zupełnie co innego. Przychodził, czytał i dodał coś od siebie kiedy uważał za stosowne i już. Nie wiem co o tym myśleć. Tyle radości tam było nieraz, tyle upału.
Hej słuchajcie. Myślę, że trzeba tam wrócić, to naprawdę fajny watek.
Tygrysku może zbyt emocjonalinie do rzeczy podchodzimy. Mnie się wydaje, że Cashowi chodziło o zupełnie co innego. Przychodził, czytał i dodał coś od siebie kiedy uważał za stosowne i już. Nie wiem co o tym myśleć. Tyle radości tam było nieraz, tyle upału.
Wracamy wracamy ja juz napisalam tam czemu zniklam na.pol dnia tego watku juz nie prowadzimy
Najlepiej zapytać się wprost Casha. Nie ma to jak niedomówienia. Właśnie prowadzą do takich sytuacji. Szkoda byłoby rozwalić to wszystko. ![]()
Zamykamy temat?
Zamykmy temat
Ale czemu zamykacie. Można byc tu i tam , i jeszcze gdzies. Mnie się spodobało a juz zamkniete. Ja to mam własnie takie szczęście..
I juz mówię co mi gra; rozgoryczenie mi gra.. żal, rozczarowanie... zniechecenie mi gra..
I zupełnie mi pzrestało grać wszystko inne. Zaaaaaaaaaaaaaaawsze byłam mega optymistką. Wierzyłam,że to co złe się odkręci, że życie juz takie jest,że raz pod wozem raz na wozie. A ja ciagle pod. Ile mozna ??
A ja mam już dośc. Chce żeby zaczeło grac cos fajnego!!!!.. skocznego, wesołego. Żebym wreszcie mogła byc SOBĄ!!!!
Ale czemu zamykacie. Można byc tu i tam , i jeszcze gdzies. Mnie się spodobało a juz zamkniete. Ja to mam własnie takie szczęście..
I juz mówię co mi gra; rozgoryczenie mi gra.. żal, rozczarowanie... zniechecenie mi gra..
I zupełnie mi pzrestało grać wszystko inne. Zaaaaaaaaaaaaaaawsze byłam mega optymistką. Wierzyłam,że to co złe się odkręci, że życie juz takie jest,że raz pod wozem raz na wozie. A ja ciagle pod. Ile mozna ??
A ja mam już dośc. Chce żeby zaczeło grac cos fajnego!!!!.. skocznego, wesołego. Żebym wreszcie mogła byc SOBĄ!!!!
To nie zamykam i już
Dla Ciebie.
Szkoda, że sytuacja nie może się wyrównać Malwino no nie?
Może sie wyrówna. Bo w takim stanie długo nie pociagnę. Albo rybki albo akwarium. I pierdyknie wszytsko i wtedy bedzie świeży grunt. Tak to widze. Tak jak jest .. nie moze byc. Logiczne.
Ja sobie nie wyobrażam...że ktoś mowiąc jakie ma wyobrażenie normalności.. spokoju... robi cos zupełnie odwrotnego.
..sam sobie zaprzecza. I to się kupy nie trzyma za przeproszeniem.
Malwina69 - to ja się dołączam z tym niegraniem. Tylko mnie pierd.... i się nie chce wyrównać. Mnie się nie chce wyrównać. Sorki, ale musiałam sobie trochę pomyśleć. Tyle, że z mojego myślenia nic nie wynika. Widocznie jeszcze myślę "do tyłu"...
Malwina69 - to ja się dołączam z tym niegraniem. Tylko mnie pierd.... i się nie chce wyrównać. Mnie się nie chce wyrównać. Sorki, ale musiałam sobie trochę pomyśleć. Tyle, że z mojego myślenia nic nie wynika. Widocznie jeszcze myślę "do tyłu"...
Żabeczko wracaj na stary watek , beZ ciebie.smutno.troche
Ale czemu zamykacie. Można byc tu i tam , i jeszcze gdzies. Mnie się spodobało a juz zamkniete. Ja to mam własnie takie szczęście..
I juz mówię co mi gra; rozgoryczenie mi gra.. żal, rozczarowanie... zniechecenie mi gra..
I zupełnie mi pzrestało grać wszystko inne. Zaaaaaaaaaaaaaaawsze byłam mega optymistką. Wierzyłam,że to co złe się odkręci, że życie juz takie jest,że raz pod wozem raz na wozie. A ja ciagle pod. Ile mozna ??
A ja mam już dośc. Chce żeby zaczeło grac cos fajnego!!!!.. skocznego, wesołego. Żebym wreszcie mogła byc SOBĄ!!!!
malwina, ale to nieprawda co piszesz...
prawda jest taka, że przekraczamy granicę i naginamy naszą tolerancję i potem sie przyzwyczajamy do tego....
i znosimy coraz więcej i więcej
Ale ja teraz nie jestem sobą.. przez to naginanie... i to mnie wku....wia... rozstraja i nie gra ...
A może sie nakrecam?? jak spirala? napędzona jestem tym wszytskim i moja wyobraxnia nie hamuje..?
I juz nie kocham go chyba.................................................
Nie ma miłości już? To chyba nie za dobrze. Co?
Chyba tak.. nie umiem ocenic...
Ciężki czas...
Oj tam nie ma miłości.Jeśli był ktos kochany i wszystko mimo starań diabli wzieli,czy to była miłośc?czy to był ten jedyny,jedyna?
Patrząc co chwile jak kolejne związki,legną w gruzach,rozpadają się z tych samych powodów zazwyczaj to rece opadają i watpliwości narastają,ze to nie czasy na prawdziwe miłości do grobowej deski lecz tylko miłostki,górnolotne uniesienia...czy miżna zaufać w tych czasach komuś?
Wątpliwe...
A wątek zostawcie,
może jakaś zbłąkana duszyczka zajrzy i napisze co ją gnębi.
Tak poczytuje niektóre wątki to dośc elitarne ,zacieśnione znajomości i cięzko o jakas dobrą radę.
A teka opinia pod nowym postem typu"kolejny meteoryt"raczej zniechęci bardziej iż pomoże.
Pozdrawiam
Zostawimy. ![]()
Zgadzam się z wątpliwościami do prawdziwej miłości w dzisiejszych czasach. Dzisiaj rządzą i kierują ludzmi inne pobudki niż to było kiedyś.
Często mnie to przeraża.
gra mi zniechecenie i żal. Staram sie odpedzic to dziadostwo ale nie bardzo sie daje :-(.
gra mi zniechecenie i żal. Staram sie odpedzic to dziadostwo ale nie bardzo sie daje :-(.
A o to za dziadostwo?
Mnie przerażają te gwałtowne zmiany wartości ludzi.Świat biegnie gdzieś oszalały,nie ma czasu na nic-ciągły kryzys,podwyżki,brak nadziei na lepsze życie dla wielu ludzi i taka lekkość życia zarazem-nikt z nikim się nie "liczy",nie ma zobowiązan wobec kogoś,żadnego honoru nic.
Strach żyć.
Niby wszystko jest "cacy". Siedze sobie w domku z dziecmi, nie pracuje bo nie muszę. Ale czuje że się duszę. Nie mam szns na powrót do pracy bo Młodzy wymaga opieki( jest pod opieką trzech specjalistów). A na dodatek ludzie wokół mnie przyzwyczaili sie do tego że to ja wszystkich pocieszam że bedzie ok. Syn był w szpitalu i co........ Cholera to ja musiałam pocieszać szanowna rodzinkę a nie otrzymałam wsparcia od nich. Bo ja muszę sie trzymać!!!! Mam dośc. Trzymałam się trzy lata, teraz chcę nie wiem pomocy? zrozumienia?
Niby wszystko jest "cacy". Siedze sobie w domku z dziecmi, nie pracuje bo nie muszę. Ale czuje że się duszę. Nie mam szns na powrót do pracy bo Młodzy wymaga opieki( jest pod opieką trzech specjalistów). A na dodatek ludzie wokół mnie przyzwyczaili sie do tego że to ja wszystkich pocieszam że bedzie ok. Syn był w szpitalu i co........ Cholera to ja musiałam pocieszać szanowna rodzinkę a nie otrzymałam wsparcia od nich. Bo ja muszę sie trzymać!!!! Mam dośc. Trzymałam się trzy lata, teraz chcę nie wiem pomocy? zrozumienia?
Skąd ja to znam,taki los daje się coś a ciężko otrzymać to samo.Proponuje to powiedzieć tym osobom które wspierasz o tym wprost,niech wiedza,że i Tobie jest ciężko pogodzic sie z tą sytuacją.
Nie kryj tego co czujesz,nie pokazuj,że jestes"twarda",ze mocno stąpasz po ziemi-bo rodzina tak własnie myśli.
Boli mnie moja niska samoocena, choroba, toczone wojny, ból na świecie i zło. Cieszy mnie kontakt z moim mężczyzną, znajomymi z moja panią psycholog, dobra książka i muzyka
najbardziej boli gdy człowiek uwiadamia sobie własne błędy. Bo wiem żezrobiłam błąd twierdząc że sama dam sobie ze wszystkim radę. Teraz staram się trochę "wyluzować". Rodzina w lekkim szoku, ale cóż przyzwyczają się. Najwieksza praca jeszcze przede mną i nad sobą :-). Ale chociaż mam juz tego świadomosć.
A teraz co mnie cieszy....książka, dobry film i spotkania ze znajomymi na które ponownie zaczełam chodzić. :-)
Trzeba pamiętać o sobie.
A czasy mamy wredne. Na każdym kroku coraz trudniej. Ludzie nie są jak byli, sytuacja nie jest jaka była. Dzieje się coś złego.
Trzeba pamiętać o sobie.
A czasy mamy wredne. Na każdym kroku coraz trudniej. Ludzie nie są jak byli, sytuacja nie jest jaka była. Dzieje się coś złego.
Taaaa W rzeczy samej - przedtem było łatwiej. Wojny, komunizm, brak antybiotyków... ![]()
Sytuacja wciąż SIĘ ZMIENIAŁA (tylko wtedy zwykły człowiek nie miał nic do gadania) i ZMIENIA. Może właśnie ten dzisiejszy, "zachodni" sposób wystawiania SIĘ na pierwsze miejsce i na podium zepsuł dużo ludzi? Cały czas się nad tym zastanawiam...
A co do otoczenia to ktoś rzekł: "świat wokół jest taki, jakim go postrzegasz - mówisz zły - będzie zły"...
Trzeba pamiętać o sobie, by wyłuskiwać to co najlepsze wokół siebie. Dla ułatwienia sobie życia... Czasem nawet odpuścić to i owo. Pozdrawiam i życzę więcej pozytywnych momentów
Miłej niedzieli
Trzeba odnajdywać to co dobre i dbać o siebie. O!
najbardziej boli gdy człowiek uwiadamia sobie własne błędy. Bo wiem żezrobiłam błąd twierdząc że sama dam sobie ze wszystkim radę. Teraz staram się trochę "wyluzować". Rodzina w lekkim szoku, ale cóż przyzwyczają się. Najwieksza praca jeszcze przede mną i nad sobą :-). Ale chociaż mam juz tego świadomosć.
A teraz co mnie cieszy....książka, dobry film i spotkania ze znajomymi na które ponownie zaczełam chodzić. :-)
Rodzina się przyzwyczai. A błędy się popełnia, każdy ma prawo je popełniać i do tego można je naprawić
Nie trzeba zdobywać wszystkiego od razu. Drobnymi kroczkami można wiele osiągnąć. Powodzenia i nie bądź zosią-samosią ;-)
51 2012-10-21 13:21:36 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-10-21 22:51:46)
hm... napisał/a:Trzeba pamiętać o sobie.
A czasy mamy wredne. Na każdym kroku coraz trudniej. Ludzie nie są jak byli, sytuacja nie jest jaka była. Dzieje się coś złego.Taaaa W rzeczy samej - przedtem było łatwiej. Wojny, komunizm, brak antybiotyków...
Sytuacja wciąż SIĘ ZMIENIAŁA (tylko wtedy zwykły człowiek nie miał nic do gadania) i ZMIENIA. Może właśnie ten dzisiejszy, "zachodni" sposób wystawiania SIĘ na pierwsze miejsce i na podium zepsuł dużo ludzi? Cały czas się nad tym zastanawiam...
A co do otoczenia to ktoś rzekł: "świat wokół jest taki, jakim go postrzegasz - mówisz zły - będzie zły"...
Trzeba pamiętać o sobie, by wyłuskiwać to co najlepsze wokół siebie. Dla ułatwienia sobie życia... Czasem nawet odpuścić to i owo. Pozdrawiam i życzę więcej pozytywnych momentówMiłej niedzieli
Według mnie, to jest trochę takie zwalanie winy na świat i czas. Jedni za swoje niepowodzenia winią rodziców, inni na "dzisiejsze czasy", a to jakie mamy życie, jak je postrzegamy, zależy w dużej mierze tylko od nas.
"Jeśli coś Ci nieodpowiada, zmień to. Jeżeli nie możesz zmienić, to przynajmniej nie narzekaj."
I zgadzam się z hm... Dostrzegajmy miłe i dobre momenty w naszym życiu i dbajmy o siebie.
...bo to My sami winniśmy być dla siebie najważniejsi. )
Miłego dnia wszystkim.
Jak tam w Nowym Roku?
Witajcie....
A mnie boli niesprawiedliwość....., nawet w sądach, gdzie ona powinna być.... boli mnie nieodpowiedzialność ludzi dorosłych. Pęd za pieniądzem kosztem dzieci....., wykorzystywanie ich często do swoich brudnych rozgrywek....
Tak, to mnie boli w ostatnim czasie najbardziej, bo mój były przypomniał sobie po kilku latach o dzieciach i robi mi piekło..
Agresji bardzo wiele zauważam ostatnio.
Ludzie są bardzo wrogo nastawieni.