Hej, zastanawiam się, czy rozwód to najlepsze rozwiązanie. Powiem szczerze, boję się strasznie tego wszystkiego, ale z drugiej strony nie mam już sił. Nie mam ochoty tłumaczyć swojej Żonie, że warto jest być razem, że kiedyś kochaliśmy się było dobrze, że mamy dzieci itd., chociaż ja nie chcę być z nią z tego powodu, że mamy dzieci, tylko z tego, że mi zależy.
Wydaje mi się, że kocham Ją tak samo, jak jej nienawidzę.
Co mam robić???
Zdaje sobie sprawę, że mi nie pomożecie, ale chciałem się tylko wygadać.
Podobne tematy
Masz rację,w podjęciu decyzji nie pomożemy.Rozumiem że to ona chce rozwodu? cóż,skoro bardzo chce to i tak nic nie poradzisz.Bycie z kimś"na siłę"nic nie poprawia,wręcz przeciwnie.Też kiedyś nie wyobrażałam sobie że się rozwiodę i z kimś innym będzie mi lepiej,a jednak.Trzymaj się
Fakt jest taki, że Zona nie chce rozwodu przynajmniej tak mówi. Ale ja już tak dalej nie potrafie żyć bez żadnego zainteresowania z jej strony uczucia czy wsparcia. Zdaje sobie sprawe, że wina leży również po mojej stronie ale staram się rozmawaić tylko mam wrażenie, że mówię do ściany. Czasem nawet w połowie Naszej rozmowy Żona potrafi wyjść do łazienki i piłować sobie paznokcie.
Czemu rozmawiasz z osobą, która ostentacyjnie Cię lekceważy?
Dlaczego im bardziej ona unika kontaktów z Tobą, tym bardziej Ty o nie zabiegasz?
Rozmowa to dialog, tymczasem Ty wygłaszasz monologi. Zobacz rzeczywistość.
Masz rację, tak to wygląda, ale jest to silniejsze ode mnie. Być może za bardzo chcę, żeby było dobrze, ale z drugiej strony to, że ja chcę przecież nie wystarczy, potrzeba jeszcze tego, żeby moja Żona również chciała. Czasem wydaje mi się, że jestem idiotą, frajerem, już tyle razy próbowaliśmy i zawsze to samo...
A co z dziećmi Piotrze?
Silniejsze od Ciebie? Nie żartuj.
A nie prościej, byś przyznał się sam przed sobą, że podjąłeś taką decyzję? Bo o decyzji świadczy zachowanie, nie słowa.
Witaj. ![]()
Fakt jest taki, że Zona nie chce rozwodu przynajmniej tak mówi. Ale ja już tak dalej nie potrafie żyć bez żadnego zainteresowania z jej strony uczucia czy wsparcia. Zdaje sobie sprawe, że wina leży również po mojej stronie ale staram się rozmawaić tylko mam wrażenie, że mówię do ściany. Czasem nawet w połowie Naszej rozmowy Żona potrafi wyjść do łazienki i piłować sobie paznokcie.
Może zacznę od pytań, bo bardzo ogólnie opisałeś sytuację Waszego małżeństwa.
Ile lat jesteście po ślubie i w jakim wieku są dzieci?
Czy żona pracuje?
Od jakiego czasu nastąpiła z jej strony zmiana zachowania, bo piszesz, że kiedyś było dobrze, kochaliście się.
Jaki powód podałbyś, wnosząc sprawę o rozwód?
Braliście pod uwagę terapię małżeńską?
Pozdrawiam.
Mamy dwójkę cudownych, grzecznych, kochanych dziewczynek nie wyobrażam sobie zycia bez nich. Boję się ze przy rozwodzie strasznie to przezyją ale z drugiej strony kiedy sie kłócimy w domu one to slyszą a to nie wplywa pozytywnie na ich psychikę. Problem w tym, że moja zona twierdzi, że nasze dzieci sa już duże i nie potrzeba im takiem opieki (5 i 7 lat) zainteresowania czy wspólnej zabawy. Kiedyś zona była cudowną kochana matką dzisiaj twierdzi, że Ona już nie potrafi się bawić z dziecmi to oczywiście nie znaczy ze nie interesuje sie dziecmi ale juz nie spedzamy czasu razem rodzinnie. W tej chwili zona zaczela wychodzi wracac dosyc pozno zastanawiam sie czy ma kogos??? dodam ze obydwoje zesmy juz zdradzili siebie oboje o tym iwemy i bylo to kilka lat temu ale pewnie teraz są tego konsekwencję...
Od jakiegoś czasu żona się strasznie zmienila ja zapewne również ale wiesz u siebie ciężko jest to zauważyć. Problem jest wtym że ja jestem bardzo wrażliwy uczuciowy potrzebuje przytulenia rozmowy czy kontaktu. Mamy problem jeśli chodzi o seks. Moja żona już po ślubie nie miała ochoty żeby się kochać. Rozmawiwlem z nia pytałem, że może jest przeciążona staralem się przejąć część obowiązków pomoc w domu dalej bylo to samo. Potem prosilem zeby poszla do ginekologa sie zbadac zapytac czemu tak jest pytalem czy moze to ja robie cos złego cos nie tak i w zasadzie do dzisiaj tak jest. Wydaje mi sie ze od tego sie zaczelo potem byly ciche dni zoraz wiecej dochodzilo do sytuacji ze prosilem ja o to zeby sie mna zainteresowala. Napewno oboje ponosimy odpowiedzialnosc za to co sie stalo tylko co dalej...
... dodam ze obydwoje zesmy juz zdradzili siebie oboje o tym iwemy i bylo to kilka lat temu ale pewnie teraz są tego konsekwencję...
Pewnie tak.
Odpowiedz jednak na pytanie poprzedniczki - czy byliście na jakiejś terapii? Uzgodniliście NOWE zasady i granice czy zwyczajnie zamietliście sprawę pod dywan?
Nie byliśmy na terapii wiele razy obiecywaliśmy sobie, że sie postaramy i zawsze nic z tego nie wychodziło. Nie prsiliśmy nikogo o pomoc z perspektywy czasu teraz uważam, że to był błąd a dzisiaj sie zastanawiam czy nie jest za późno na terapie ja juz nie wiem czy Ją kocham czy nienawidzę?
dodam ze obydwoje zesmy juz zdradzili siebie oboje o tym iwemy i bylo to kilka lat temu ale pewnie teraz są tego konsekwencję...
Pewnie tak. Zatem już wcześniej zraniliście się...co jest zaprzeczeniem miłości, o której pisałeś.
W tej chwili zona zaczela wychodzi wracac dosyc pozno zastanawiam sie czy ma kogos???
Zawsze możesz się jej spytać wprost, albo pobawić się w detektywa. Bo tak, to tylko gdybanie.
Ale nie odpowiedziałeś na pozostałe moje pytania.
Czasem się kogoś rani popełniając błąd ale to nie znaczy, że się go nie kocha. Pytałem odpowieda, ze nie ma nikogo.
Nie prsiliśmy nikogo o pomoc z perspektywy czasu teraz uważam, że to był błąd a dzisiaj sie zastanawiam czy nie jest za późno na terapie ja juz nie wiem czy Ją kocham czy nienawidzę?
Obiecanki-cacanki...
CHYBA najwyższy czas
no chyba, że Ci już wszystko "wisi"
Posty się mijały.
Pozostaje pobawić się w detektywa...pewne przesłanki masz: brak współżycia, niechęć do rozmowy, wychodzenie z domu i późne powroty, małe zainteresowanie dziećmi.
Chociaż niekoniecznie świadczy to, że spotyka się z kimś.
Bo piszesz, że zaraz po ślubie występowały problemy ze strony żony, a wychodzić może na jakieś zorganizowane zajęcia: aerobik, nauka języka itd.
A kto pierwszy zdradził? Może przeżywa nawroty tych zdrad.
Czy wiesz coś, o jej życiu z dzieciństwa, z okresu sprzed małżeństwa?
Może miała przykre zdarzenia z mężczyznami, żeby nie powiedzieć wprost, czy nie była molestowana.
Jesli czlowiek osiagnal juz taki stan ze sensu w tym zwiazku za grosz nie widzi to lepiej sie rozwiesc niz babrac sie w go..e ![]()
Jesli zona cie nie kocha to ani jej do tego nie zmusisz ani nie przekonasz.
Dalej juz bedzie tylko gorzej
Niestety....
Witam. potrzebuje pewnych rad dotyczących życia w związkach.
mam 19 lat. miałam w swoim życiu jak dotychczas jeden poważny związek który trwał 2 lata. rozstaliśmy się 5 miesięcy temu, aktualnie jestem w związku z moim dawnym dobrym kolegą. Niby powinnam być szcześliwa bo naprawdę jest wyrozumiały i stara się jak najlepiej, ale ja jednak cały czas uciekam do przeszłości. dręczą mnie wspomnienia coraz częściej zaczynam płakać, kiedy słyszę znajomą mi piosenke z okresu związku ze Sławkiem potrafie się w sekundzie rozpłakać. oglądam czasem zdjęcia chociaż wiem ze to mi niepomoże. szukam jakiegoś wyjscia Z tej trudnej wytuacji. cały czas zastanawiam się gdzie jest co robi z kim itd.. jest mi bardzo cięzko pogodzić sie z tym rozstaniem pomimo, że sama podjęłam tą decyzję, a na dodatek w trakcie trwania naszego 2-letniego związku miałam monenty, w których nie byłam w stanie go pocałowa, bo poprostu nie miałam ochoty na niego. teraz? teraz oddałabym wiele zeby móc cofnąć czas i zacząć od nowa, ale wiem ze to nierealne. byliśmy ze sobą sklóceni ale nie mogłam wytrzymać tej presji i napisałam do niego o swoich dalszych uczuciach, z poczatku mnie odrzucił a później sam napisał, że mnie kocha i bardzo mu mnie brakuje. proszę powiedzcie mi co robić, jak się z tego wydostać.. co zrobiłam źle? jak moge zacząć traktować nowego chłopaka jak jedynego faxceta na tym świecie?
Mamy dwójkę cudownych, grzecznych, kochanych dziewczynek nie wyobrażam sobie zycia bez nich. Boję się ze przy rozwodzie strasznie to przezyją ale z drugiej strony kiedy sie kłócimy w domu one to slyszą a to nie wplywa pozytywnie na ich psychikę. Problem w tym, że moja zona twierdzi, że nasze dzieci sa już duże i nie potrzeba im takiem opieki (5 i 7 lat) zainteresowania czy wspólnej zabawy. Kiedyś zona była cudowną kochana matką dzisiaj twierdzi, że Ona już nie potrafi się bawić z dziecmi to oczywiście nie znaczy ze nie interesuje sie dziecmi ale juz nie spedzamy czasu razem rodzinnie. W tej chwili zona zaczela wychodzi wracac dosyc pozno zastanawiam sie czy ma kogos??? dodam ze obydwoje zesmy juz zdradzili siebie oboje o tym iwemy i bylo to kilka lat temu ale pewnie teraz są tego konsekwencję...
Od jakiegoś czasu żona się strasznie zmienila ja zapewne również ale wiesz u siebie ciężko jest to zauważyć. Problem jest wtym że ja jestem bardzo wrażliwy uczuciowy potrzebuje przytulenia rozmowy czy kontaktu. Mamy problem jeśli chodzi o seks. Moja żona już po ślubie nie miała ochoty żeby się kochać. Rozmawiwlem z nia pytałem, że może jest przeciążona staralem się przejąć część obowiązków pomoc w domu dalej bylo to samo. Potem prosilem zeby poszla do ginekologa sie zbadac zapytac czemu tak jest pytalem czy moze to ja robie cos złego cos nie tak i w zasadzie do dzisiaj tak jest. Wydaje mi sie ze od tego sie zaczelo potem byly ciche dni zoraz wiecej dochodzilo do sytuacji ze prosilem ja o to zeby sie mna zainteresowala. Napewno oboje ponosimy odpowiedzialnosc za to co sie stalo tylko co dalej...
Piotr - powiem Ci tak. hcoaż nie bylam w zwiazku malzeńskim miałam podobne sytuacje do Ciebie. tez nie miałąm ochoty na swojego chłopaka, wreczczasem nie chcialam sie z nim w ogole spotykać, a jeżeli juz doszlo do spotkania to szukałam powodu do kłotni zeby tylko nie byc z nim blisko. i wiesz czym to było spowodowane? ytym, że w głowie namieszął mi inny chłopak.. takze obawiam sie ze zona moze miec kogos na oku kogos na kim jej zaczelo zalezec a tobie o tym nie mowi zebys nie mial argumentow przy sprawie rozwodowej lub poprostu chgce sie z tym kryć. jezeli zadne rozmowy nie pomagaja a ona Cie lekcewazy to watpie zebys sam poradził sobie z tym problemem. powinniscie sie zglosic gdzies do jakiegos specjalisty. pisales ze wczesniej sie kochaliscie i bylo wszystko wporzadku.. i nawet wybaczyliscie sobie zdrade - a to bardzo duzy plus dla zwiazku bo widocznie kochasliscie sie na tyle ze byliscie w stanie sobie wybaczyć. zapytaj zone czy naprawde chce stracic wszystko co do tej pory osiagneliscie.
a moze powinienes spróbować troche tak jak ona? okazać obojętnosc w stosunku do niej.. pokaż ze przestaje Ci zależeć może to jej otworzy oczy? albo faktycznie pobaw sie w detektywa..
no i powiem Ci tak. ja po 2 latach zwiazku nie chcialam patrzec na bylego chlopaka.. mialam go dosc.. a po czasie wiem ze zrobilam beznadziejny bła i tesknie z anim. i wiem ze Ty bedziesz mial podobnie.. tymbradziej ze was dodatkowo łącza córeczki!
Jeśli ona Cię lekceważy a Ty nie wiesz czy ją kochasz... Rzeczywiście szkoda dzieci. Ale jaki wzorzec relacji przeniosą w dorosłe życie? Chyba lepiej się rozstać... Dla dzieci będzie to trzęsienie ziemi...