netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

59 odpowiedzi9 935 wyświetleńzałożony przez Averyl, 11.12.2020

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 60 ]

1

Temat: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Większość rad - czy z poradników, czy przede wszystkim z osobistych doświadczeń zaleca uciąć kontakt z toksycznym partnerem. Dobrze to widać w równoległym wątku o narcyzach, gdzie inteligentne babeczki wpadły w pułapkę, gdy przebudzenie się pojawiło dopiero, gdy taki narcyz np. znalazł sobie inną.
Ostatnio przeczytałam tekst o toksycznych związkach, a pod nim był komentarz kobiety, która żyje od wielu lat z toksykiem. Wiele lat wcześniej miała terapię, skutek - uświadomiła sobie z kim jest, ale nie zdecydowała się odejść, zainwestowała w siebie. Po latach rolę się nieco odwróciły, nie daje się wkręcać, manipulować, twardo obstaje przy swoim, teraz to jej facet, czuje się jakby był z jakimś narcyzem, który stawia przede wszystkim na siebie (chociaż ja to rozumiem, ludzie, którzy całe życie się poświęcali dla innych, gdy w końcu dorastają do tego, by zaopiekować się sobą, zamiast wsparcia na ogół dostają etykietkę egoisty, czy coś w tym stylu, rozumiem również to, że w toksycznej relacji, trzeba trzymać się pewnych zasad, jeśli raz się odpuści toksykowi, to potem już równia pochyła).

Zastanawiam się, czy jest możliwe jakiekolwiek inne rozwiązanie toksycznego związku, poza zakończeniem, poza ucieczką.
Czy kobieta może na tyle przepracować w sobie zmiany, że zaczyna funkcjonować, jakby niezależnie od toksyka, jest w stanie świadomie wychwytywać manipulacje i nie ulegać im?
Czy taka droga jest właściwa, ta kobieta opisana powyżej - sama zauważała u siebie pewne cechy, które mogłyby być już interpretowane jako toksyczne.
Czy zawsze kobieta jest w stanie uciec od toksyka? Kobiety, które są zależne finansowo, często wpadają z deszczu pod rynnę, uciekają z domu, do np. rodziny, gdzie mimo współczucia, są ciężarem dla innych, czy do jakiegoś przytuliska dla samotnych matek.
Spotkałyście się z innym rozwiązaniem toksycznego związku?

2

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?
Averyl napisał/a:

Zastanawiam się, czy jest możliwe jakiekolwiek inne rozwiązanie toksycznego związku, poza zakończeniem, poza ucieczką.
Czy kobieta może na tyle przepracować w sobie zmiany, że zaczyna funkcjonować, jakby niezależnie od toksyka, jest w stanie świadomie wychwytywać manipulacje i nie ulegać im?
Czy taka droga jest właściwa, ta kobieta opisana powyżej - sama zauważała u siebie pewne cechy, które mogłyby być już interpretowane jako toksyczne.
Czy zawsze kobieta jest w stanie uciec od toksyka? Kobiety, które są zależne finansowo, często wpadają z deszczu pod rynnę, uciekają z domu, do np. rodziny, gdzie mimo współczucia, są ciężarem dla innych, czy do jakiegoś przytuliska dla samotnych matek.
Spotkałyście się z innym rozwiązaniem toksycznego związku?

Ja powiedzialabym, ze mozna. Ale czy warto?
Dla mnie nie warto. Toksyk i narcyz taki zostanie (o ile nie podejmie realnej terapii i pracy nad soba). Bedzie taki nie tylko dla partnera/partnerki, ale tez calego otoczenia, bliskich, krewnych, dzieci.
Nie wyobrazam sobie na dluzsza mete uczyc dzieci, ze tatus jest narcyzem, albo tlumaczyc rodzinie, zeby na pewne zachowania nie zwracali uwagi.

No i tez nie wiadomo, w jaka strone ten narcyzm poleci. Moze byc z czasem coraz gorzej.
Ja bym uciekala.

3

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Również moim zdaniem nie warto. Walczyć każdego dnia z toksykiem, który próbuje forsować stawiane granice w imię czego? Bezpieczeństwa finansowego? Nie, dziękuję, ja raczej sama pójdę do pracy.

4

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

w imię czego??? To bardzo źle postawione pytanie,
akurat osoby w toksycznych związkach znajdują tysiące powodów, by zostać, bo właśnie na tym polega toksyczność, jeśli ktoś wmawia ci, że nie nadajesz się do żadnej pracy, a na rynku bezrobocie, jesteś już "stara", itd. - taka osoba wszystko sobie wytłumaczy, że jednak będzie jej gorzej poza związkiem, niż w tym toksycznej relacji.
Taką perspektywę mają osoby, które już się uwolniły i wiedzą, że lepiej klepać biedę w spokoju i dobrej atmosferze, niż przeżywać koszmar w pięknym, bogatym pałacu.

Jest to forma uzależnienia, a pewnie w takim stanie najtrudniej jest sobie uświadomić, że nie ma się kontroli nad sytuacją.
Celowo napisałam o ofierze, bo liczenie na to, że toksyk się zmieni, przepracuję, dostrzeże krzywdy, jakie czyni jest chyba jeszcze mniej prawdopodobne.

5

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

To prawda.
Tylko ja się zastanawiam, czy ofiara, która przepracuje krzywdy, ale dalej trwa w związku z toksykiem może powiedzieć, że w 100% przeparcowała swoją sytuację. Poza tym co to za życie jak się analizuje swoje reakcje na to, co robi partner i cały czas analizuje się to, co on robi, żeby wiedzieć, jak można zareagować, żeby się nie dać.
To tak jakby kazać alkoholikowi pracować w monopolowym. Dla mnie zupełnie bez sensu.

6

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Z pespektywy czasu po toksycznym zwiazku...ja nigdy nie miałam zależności finansowej, miałam dużą swobodę. Dbałam o siebie. I szczerze mówiąc nie widze niestety innego rozwiązania. Będąc w takiej relacji wysnutej z empatii, człowiek jest i tak sam. A takie zachowania sprawiają ból. Trzeba by było na prawdę 'wyłączyć' (?) te uczucia, albo być osobą, która tego nie potrzebuje. Tylko pytanie - to po co wtedy być w związku ?
W toksycznej relacji nie ma żadnych podstawowych hm wartości, które są w normalnym związku. Wiec nie wiem co bym miała w sobie przepracować. U mnie był problem z rozmowami, ex nie widział żadnej swojej winy (potrafił wyjsc w czasie rozmowy), z cichymi dniami, wspomnianą przeze mnie empatia (czasem mialam wrazenie, ze go w ogole nie interesuje co u mnie), lekceważenie i wiele wiele innych. Jedyne co miałam i mam nadal do przepracowania to fakt, ze w tym tkwiłam i sobie na to pozwalałam.

7

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Odradzam, odradzam, odradzam trwanie w takiej relacji, bo związkiem tego absolutnie nazwać nie można. Nie wiem ile trzeba mieć w sobie siły, żeby nie zważać na ciągłe lekceważenie i podkopywanie wiary w siebie. Ja też jestem osobą bardzo niezaleną, posiadająca wielu przyjaciół i poległam w takiej znajomości. Już po kilku tygodniach uważałam, ze jestem brzydka, głupia i nic nie warta, a zaznaczę, że cały czas byłam aktywna zawodowa, pracowałam wśród ludzi, wychodziłam wieczorami, śmiałam się i starałam się być "błyskotliwa". I na prawdę nikt by nie uwierzył w to, co skrywałam w środku, jakie miałam o sobie fatalne zdanie. Po co sobie fundować takie coś? Po co codziennie walczyć o godność? To przecież nie jest życie

8

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Ja akurat nie miałam podkopanej samooceny ani nic takiego. Ale wręcz zabijało mnie lekceważenie i brak empatii. Byłam ze wszystkim sama, dziewczyna na telefon smile - tak to okreslam teraz, żeby nie napisać gorzej. I próbowałam jak pisze autorka, być silna, zastanawiać się nad tym. Ale to się nie da...po prostu. W pewnym momencie człowiek pęka. Chce normalnej relacji zaangażowania a dostaje takie coś. Wiem, że niektorzy tak żyją. Stłamszeni totalnie w takiej dziwnej relacji. Zepchnięci na boczny tor. A czym dalej to też gorzej później zerwać. Bardzo współczuje takim osobom, to jest umieranie za życia.

9 Ostatnio edytowany przez cześka8 (2020-12-11 22:17:19)

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

... zgadza sie.. chyba odbija sie wszystko na ewentualnych potomkach...
Wydaje mi sie ze trzeba chyba bardziej wlasnie zajac sie soba i dziecmi, a z toksykiem jakas symbioza z czasem jest do wypracowania.. po latach.. byleby nie stac sie wlasnie drugim toksykiem.. choc co ja tam wiem...
Ciekawy temat... jak zawsze Ave..
Edit... moze jednak nie jest toksykiem.. albo nam sie wydaje ze nie jest a jest, skomplikowane to czasem jest troche...

10 Ostatnio edytowany przez KoloroweSny (2020-12-11 23:20:33)

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Kurczę, myślę, że gdyby się dało, to też nie byłoby nas tyle - osób po toksycznych związkach na forum. Mimo wszystko - każdy z nas jest inny, a każdy z form nie wytrzymał lub nie wytrzymuje. Może jakieś nieliczne jednostki? Poza tym, każdy z takich relacji na pewno mocno kochał (aż za mocno) i jestem przekonana, że każdy by dał wiele, żeby te związki ogarnąć. Ale z jakiś powodów się nie da i ... trzeba odpuścić.

11

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Oj, ja walczyłam długo, nawet jak już wiedziałam z kim mam do czynienia. Chyba mam taka naturę, żeby nie odpuszczać od razu. Ale przyszedł taki moment, że musiałam zawalczyć o siebie i odeszłam,
I tego wszystkim uwikłanym w takie znajomości życzę.

12

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Ja też walczyłam. Jak się okazało z wiatrakami tongue. Teraz walczę, ale już o siebie. Żeby nigdy więcej nie wejść w takie bagno. Autorko, chyba za dużo odpowiedzi NIE wink i to na faktach tongue

13

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Toksyk jest taki od zawsze tylko my czasem nie zauwazamy czy staje sie taki z czasem? Po jakim czasie zorientowalyscie sie ze to toksyk??

14

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Zastanawiam się, co rozumiecie pod pojęciem "toksyczny związek". Z definicji toksyczne - powodujące zaburzenia, cierpienie. Czy osoba, dla której ten związek jest toksyczny, ma jakiś wpływ?
Z jednej strony myślę, że tak. Że toksyczność - rozumianą szeroko, jako różne trudne zachowania, można przepracować. Ja bywałam toksyczna w niektórych sytuacjach społecznych - nauczyłam się inaczej. Ale to była moja praca. Albo można wspólnymi działaniami zmienić toksyczną relację - czyli taką, która powowuje cierpienie - na lepszą. Przepracować pewne rzeczy razem, wypracować nowe rozwiązania, nauczyć się komunikacji, dojść do źródła...

Ale czy wyobrażam sobie sytuację, że jestem w związku z toksyczną (czyli jaką?) osobą, ona nie zmienia swojego zachowania, a ja mam się okej... Jak miałoby to działać?
Na przykładzie tego, co ludzie napisali powyżej.
- nie daje się wkręcać, manipulować, twardo obstaje przy swoim - brzmi to mi na pole walki, a nie na związek. Jakie wtedy ktoś ma korzyści z bycia w związku, czy jest w stanie być sobą, czy otrzymuje to, czego potrzebuje, jeśli musi się mieć na baczności?
- toksyk wmawia ci, że bez niego zginiesz, do niczego się nie nadajesz, nie poradzisz sobie... jeśli ja w to nie wierzę, to w imię czego mam spędzać czas z osobą, która te rzeczy mi wmawia? Jeśli ktoś poddaje się wpływowi toksyka, to też po jego stronie leży zadbanie o siebie, zaopiekowanie się sobą, a nie tylko biernie wierzyć w to, co mówią inni.
- zrzucanie winy, nie przyjmowanie odpowiedzialności, bierna agresja, jawna przemoc - czyli typowe zachowania "toksyków". Co z tego, że ja coś przepracuję? Nie przyjmę winy, nie przejmę się tym, że mnie ją obarcza, zignoruję ciche dni, powstrzymam przemoc... Czy tak ma wyglądać związek?


Moim zdaniem, dopóki osoba, która sprawia innym cierpienie, nie przestanie tego robić, moim zadaniem jest trzymać się od niej z daleka. (Jeśli chcę, mogę edukować, pokazywać, wspierać, ale czy o to chodzi w związku, żeby kogoś zmieniać?)

15

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Nie ma czegos takiego jak toksyczny zwiazek w pojedynke. Toksyczne zachowania w zwiazku przejawiaja 2 osoby, nie ma inaczej. Toksyczny zwiazek tworza 2 osoby. Jesli kobieta/mezczyzna odgrywa role ofiary, to znaczy, ze jest wiele rzeczy do przepracowania i stania sie dojrzala osobowoscia. Z chwila kiedy osoba zalezna zaczyna nad soba pracowac, zmienia sie dynamika zwiazku, jej energia i jak proces jest solidny to nikt w nieszczesliwym zwiazku juz nie chce byc. Ucieka, odchodzi, odkochuje sie. I tyle.

16

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Monoceros
Zdecydowanie nie chodzi w związku o to, żeby kogoś zmieniać. Tylko jeżeli zachowania są toksyczne (karanie ciszą, brak empatii, lekceważenie itp) to też ciężko nie chcieć, zeby ktoś wyeliminował takie zachowania. Ale tutaj bardzo czesto nie ma co na to liczyc, bo oni po prostu nie chcą? Nie potrafią? Nie widzą swojej winy lub jej nie chcą widzieć. Wiec albo ktoś tkwi albo ma dosyć...
I Przed ostatnim trafiłaś w punkt, do którego doszłam - co z tego, że ktos zignoruje te zachowania skoro wcześniej czy później się hmm zorientuje? uświadomi sobie? że nie tak powinien wyglądać związek.

Pronome napisał/a:

Nie ma czegos takiego jak toksyczny zwiazek w pojedynke. Toksyczne zachowania w zwiazku przejawiaja 2 osoby, nie ma inaczej. Toksyczny zwiazek tworza 2 osoby. Jesli kobieta/mezczyzna odgrywa role ofiary, to znaczy, ze jest wiele rzeczy do przepracowania i stania sie dojrzala osobowoscia. Z chwila kiedy osoba zalezna zaczyna nad soba pracowac, zmienia sie dynamika zwiazku, jej energia i jak proces jest solidny to nikt w nieszczesliwym zwiazku juz nie chce byc. Ucieka, odchodzi, odkochuje sie. I tyle.

No właśnie i jest to bardzo ciężkie do uświadomienia. Gdyż np ja, wiedziałam, że jest nie tak, tak nie powinno być. I tolerowałam. Później pękłam. Dopiero jak odeszłam i była cisza 3 miesiące to zaczęłam szukać u siebie powodów. A też nigdy bym nie powiedziała, że będę 'udawać, że jest ok'... wiec wydaje mi sie, ze ten kto nie 'pęka' ten musi mieć naprawdę konkretny problem z samym sobą. Ps ja nadal okrywam czemu w tym byłam, bo na pewno nie mogę argumentować tylko 'zakochaniem'.

17

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

To tak jak konkretne role w grupie, np. kozioł ofiarny, błazen, kamikadze. Nie jest przyjemnie pełnić tę rolę, fajniej być liderem, ekspertem itp. ale te role nie są pełnione przez przypadkowych ludzi czy "na siłę". Kozioł ofiarny też ma profity ze swojej roli, korzysta też na tym grupa. Tak samo w związku. Nigdy nie jest tak, że zostajemy w związku jeśli bilans wychodzi na minusie. Ofiara też czerpie korzyści - tylko nie takie, jakie się uważa za zdrowe. (Mówię tu o związku dorosłych ludzi na tym samym poziomie intelektualnym).

18

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

ktos wyzej napisal ze nie wiadomo, w ktora strone z czasem toksycznosc poleci, ze moze byc gorzej... ale przeciez tez moze byc lepiej? Jezeli bilans jest nieoczywisty, jezeli partner wykazuje jakies toksyczne cechy.. ale tez ma przeciez pozytywne, idealow nie ma. Chyba ze toksyk caly czas jest toksyczny?? Bo moze myle pojecia... Tak jak i my przebywajac w poblizu toksyka mozemy zaczac zachowywac sie jak on, tak czy toksyk z czasem nie traci na sile, widzac ze jego toksycznosc mniej dziala? Oczywiscie sa zapewne rozne przypadki, natezenia, okolicznosci a bilans nie jest oczywisty - tym bardziej jak sa dzieci... Gdybam sobie czy jest to tylko oszukiwanie siebie... nie pamietam juz kiedy moj parter ukaral mnie cisza, a moze to efekt ze ja troche odpuscilam bo zaczelam.. "grac" w jego gre?

19 Ostatnio edytowany przez kamiloo86 (2020-12-12 23:07:39)

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

pytanie za 100 punktów, jeżeli osoba jest toksyczna i całe życie osiąga z tego tytułu korzyści, np to facet który ma świetne kobiety, którymi się bawi a które dosłownie robią dla niego wszystko, również łamią zasady które dawały radę stosować przez wszystkie wcześniejsze lata, zapewniają super seks (on się nie pyta o zgodę bierze co chcę i jak chcę), dbają o jego komfort, nigdy nie zapominają o urodzinach, są zawsze piękne i gotowe na realizację każdego zadania to czemu miałby cokolwiek zmieniać? jedyna sensowna zmiana to tej 2 strony, która rozumie rozpoznawać z kim ma do czynienia i mówi takiemu człowiekowi (kobiecie lub mężczyźnie w zależności od historii) do widzenia, a jak trzeba to jeszcze kopa w tyłek

ps. warto pamiętać że człowiek psychopatą się rodzi, z tym też umiera, w ich przypadku jakiekolwiek rozważania są pozbawione sensu, aczkolwiek nie każdy psychopata będzie krzywdzić ludzi, natomiast ludzie zawsze będą dla niego w mniejszym lub większym stopniu narzędziem do realizacji jego celi, narcyz rzadko będzie mieć refleksję że warto coś zrobić ze swoim życiem bo przecież to on jest doskonały tylko inni jakoś mniej..itd itd,

20

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Moja najlepsza rada to uciekać, im szybciej i dalej tym lepiej. Moja mama tkwi w takim długoletnim związku. Po tych 35 latach związkiem tego nazwać nie można, a ja ojca nigdy tatą nie nazwę. Ja w domu wytrzymałam 18 lat, jak tylko miałam możliwość 'ucieczki' pod pretekstem nauki to skorzystałam. Mimo że poza domem jestem prawie drugie 18 lat to jednak ta trauma siedzi w człowieku. Ale mama i brat żyją z gorszym doświadczeniami. Widzę, że oni nie potrafią funkcjonować, nie umieją rozmawiać  ( ja również mam z tym problemy ale nie aż takie; drobiazgi potrafią wywrócić ich życie do góry nogami).
Moja mama nie jest zależna finansowo ani mieszkaniowo. To ona była głównym żywicielem rodziny, utrzymywała dom, itp. itd. Dlaczego tkwi w tym chorym układzie  - nie wiem. To nawet nie jest życie gdzie w jednej kuchni są dwie kuchenki, dwie lodówki, w łazience dwie pralki, gdzie wszystko jest podzielone na zasadzie: to moje tego nie rusz.
Kiedyś po prostu ludzie się nie rozwodzili i to wstyd, ale dla wszystkich byłoby lepiej zakończyć ten układ. Tyle że ojcu jest tak dobrze, nic nie robi, dach nad głową jest, wszyscy go omijają z daleka bo lepiej żeby nie było awantury. Ale ona i tak wcześniej czy później będzie- wystarczy że się żarówka przepali czy inna głupota wydarzy.
Dlatego ja nie widzę możliwości zamiany, ponad 30 lat patrzę na to i wiem że się nie da. Szkoda życia, nerwów. Lepiej już żyć samemu w pojedynkę niż się szarpać non stop o zmyślone rzeczy.

21

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

ta historia idealnie dowodzi że nie ma co analizować, kobiety za bardzo patrzą na emocjonalny aspekt relacji z toksykiem myśląc że to wielka miłość, myląc uzależnienie od huśtawki emocjonalnej (raz przytuli a raz da w mordę, niekoniecznie fizycznie ale emocjonalnie słowami), ale dobrze ktoś napisał wyżej że jak ktoś w taka relację wchodzi to sam ma wiele do przepracowania, mówiąc wprost ma określone deficyty: brak asertywności, filmowy wzorzec dzikiego bad boya, wolnego człowieka i myślenia że to ja będą tą która go okiełzna, niska samoocena, a czasem desperacja, po prostu taki się trafił, byle nie samemu, oczywiście upraszczam bo co chatka to zagadka i każdy ma swoją historię ale te problemy często się pojawiają w relacji z taką osobą.

22 Ostatnio edytowany przez KoloroweSny (2020-12-13 00:13:42)

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Kamilo uderzyłeś w samo sedno. Oczywiście, że nie ma co analizować - to tylko na nowo przypomina emocje i wywołuje łzy. Poza tym - w takich relacjach po prostu nie ma sensu żadna analiza. Wszystkie próby zrozumienia to strata czasu. Ostatnim postem też strzeliłeś w punkt, często te problemy wychodzą dopiero w związkach z toksykami. W sumie nie wiem czemu ? Może ktoś mi wyjaśni?

23

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Czasami to nie jest takie oczywiste ze to toksyk... nie ma idealow, wiem ze rozwody sa teraz na "topie" ale jak sie zlozylo przysiege to... . no.. w sumie moj to chyba nie do konca toksyk, ma swoje fazy ale ktoz ich nie ma?
I jak znalezc dobrego terapeute? Online nie wchodzi w gre.. . :]

24

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Nie jest oczywiste ? Oczywiste, że jest. Tylko wypieramy to. Nie mow, ze nie widzisz co jest nienormalne a co normalne. Po prostu nie chcemy tego widzieć, chcemy zyć w ułudzie bo mamy deficyty. Też to sobie tłumaczyłam, ze nie toksyk ehe. Wszystko tłumaczyłam. A każdy po kolei pukał się w głowe co ja robie smile

25

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Co nie zmienia faktu, ze bilans i tak jest jaki jest..  W pracy tez mi mowia ze wszystko moge jakos wyjasnic, usprawiedliwic - zawsze szukam pozytywow... Jego nie zmienie, siebie tez raczej nie... ale i tak zauwazam, ze z czasem jakos jest lepiej, to ktos sie chyba jednak zmienil.. Terapia jest teraz tez na topie...

26

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?
KoloroweSny napisał/a:

Kamilo uderzyłeś w samo sedno. Oczywiście, że nie ma co analizować - to tylko na nowo przypomina emocje i wywołuje łzy. Poza tym - w takich relacjach po prostu nie ma sensu żadna analiza. Wszystkie próby zrozumienia to strata czasu. Ostatnim postem też strzeliłeś w punkt, często te problemy wychodzą dopiero w związkach z toksykami. W sumie nie wiem czemu ? Może ktoś mi wyjaśni?



"Spotkanie dwóch osobowości przypomina kontakt dwóch substancji chemicznych: jeżeli nastąpi jakakolwiek reakcja, obie ulegają zmianie."
Carl Gustav Jung

27 Ostatnio edytowany przez kamiloo86 (2020-12-13 01:39:21)

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?
KoloroweSny napisał/a:

Kamilo uderzyłeś w samo sedno. Oczywiście, że nie ma co analizować - to tylko na nowo przypomina emocje i wywołuje łzy. Poza tym - w takich relacjach po prostu nie ma sensu żadna analiza. Wszystkie próby zrozumienia to strata czasu. Ostatnim postem też strzeliłeś w punkt, często te problemy wychodzą dopiero w związkach z toksykami. W sumie nie wiem czemu ? Może ktoś mi wyjaśni?

Każdy kto był od czegoś lub kogoś uzależniony najlepiej to zrozumie, po prostu taka osoba uzależnia nas od tej za przeproszeniem chorej jazdy, taka dawka skrajnych emocji, ale zero wątpliwości to nie jest miłość, natomiast człowiek ma tendencje do racjonalizowania pewnych zdarzeń w jego życiu, wszystko żeby wyprzeć okrutną prawdę, że dał się zbałamucić i skrzywdzić, trudno przyznać przed samym sobą że się godziło na czasem na prawdę okropne rzeczy, ale jak się ubierze to w inną narrację typu trudna miłość, on się zmieni, może jednak za mało się staram, prawdziwa miłość boli to człowiek w tym trwa, a człowiek wiele może znieść, jeszcze żyją ostatni świadkowie historii, którzy potrafili przeżyć i obóz zagłady. Na prawdę przestrzegam przed zabawą z ogniem, jak tylko poparzy to jeszcze pół biedy, ale pewne blizny zostają z nami do końca życia, plus jak potem się uda uwolnić od takiej osoby i spotka kogoś normalnego, z kim nie ma właśnie tego ognia (huśtawki emocjonalnej) to czasem wydaje się nam że ta osoba to jednak był ktoś wyjątkowy i był, w ranieniu nie miał sobie mocnych. Prawdziwa miłość to często fajerwerki kilka razy w roku, normalna rozmowa i bezpieczeństwo, wspólne wspieranie, tak bardzo szkoda że wiele ludzi postrzega to z czasem jako wypalenie i brak zainteresowania.

Najbardziej mnie szokuje że niektórzy porzuceni przez taką osobę , bo oni często się nudzą swoimi ''zabawkami'' to potem jeszcze potrafią się spotkać lub pisać, ten rozdział należy za sobą zamknąć i dziękować że to o czym marzyliśmy i się nie spełniło jest najlepszym co nas spotkało.

28

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?
kamiloo86 napisał/a:

ps. warto pamiętać że człowiek psychopatą się rodzi, z tym też umiera, w ich przypadku jakiekolwiek rozważania są pozbawione sensu, aczkolwiek nie każdy psychopata będzie krzywdzić ludzi, natomiast ludzie zawsze będą dla niego w mniejszym lub większym stopniu narzędziem do realizacji jego celi (...)

Nieprawda, że człowiek rodzi się psychopatą. Co prawda nie jest jasne, jakie dysfunkcje układu nerwowego przyczyniają się do rozwoju osobowości psychopatycznej, ale większość psychologów skłania się do przypuszczenia, że za rozwój tego zaburzenia odpowiedzialne są błędy wychowawcze i trudne doświadczenia w dzieciństwie, jak choćby bycie ofiarą molestowania seksualnego albo - w skrajnych przypadkach - świadkiem morderstwa. Niemniej przynajmniej w przypadku niektórych psychopatów rzeczywiście nie ma wyraźnej przyczyny ich zaburzenia i tutaj specjaliści skłaniają się teorii, że tacy po prostu się urodzili.
Według jednej z teorii psychologicznych psychopata to ktoś w typie pasożyta, który żeruje na innych ludziach i wykorzystuje ich słabość, zaś ewolucyjnie rozwój cech osobowości psychopatycznej tłumaczony jest jako sposób przystosowania się do zmiennych warunków otoczenia i zwiększenia szans przetrwania, niestety kosztem innych ludzi.
Zaburzenie to bardzo trudno jest wyleczyć, a nawet zmodyfikować, głównie dlatego, że psychopata nie widzi najmniejszego powodu, żeby poddać się leczeniu. Jego zdaniem problem mają inni, nigdy on sam. Czasem jednak następuje zgoda na terapię, wtedy najlepiej sprawdza się terapia poznawczo-behawioralna, która pokazuje punkt widzenia i odczuwania innych ludzi, a nie tylko własny – psychopatyczny.

29

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Hmm to że się wraca do takich osób, pisze, tęskni... No właśnie nie wiem czy to jeszcze skutek tego uzależnienia, głupota czy brak przepracowania tematu. Bo przecież jak można chcieć wrócić w coś co nas krzywdziło? Albo liczyć ciągle, że ktoś przemysli i ogarnie się?

30 Ostatnio edytowany przez kamiloo86 (2020-12-13 11:36:03)

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?
Olinka napisał/a:
kamiloo86 napisał/a:

ps. warto pamiętać że człowiek psychopatą się rodzi, z tym też umiera, w ich przypadku jakiekolwiek rozważania są pozbawione sensu, aczkolwiek nie każdy psychopata będzie krzywdzić ludzi, natomiast ludzie zawsze będą dla niego w mniejszym lub większym stopniu narzędziem do realizacji jego celi (...)

Nieprawda, że człowiek rodzi się psychopatą. Co prawda nie jest jasne, jakie dysfunkcje układu nerwowego przyczyniają się do rozwoju osobowości psychopatycznej, ale większość psychologów skłania się do przypuszczenia, że za rozwój tego zaburzenia odpowiedzialne są błędy wychowawcze i trudne doświadczenia w dzieciństwie, jak choćby bycie ofiarą molestowania seksualnego albo - w skrajnych przypadkach - świadkiem morderstwa. Niemniej przynajmniej w przypadku niektórych psychopatów rzeczywiście nie ma wyraźnej przyczyny ich zaburzenia i tutaj specjaliści skłaniają się teorii, że tacy po prostu się urodzili.
Według jednej z teorii psychologicznych psychopata to ktoś w typie pasożyta, który żeruje na innych ludziach i wykorzystuje ich słabość, zaś ewolucyjnie rozwój cech osobowości psychopatycznej tłumaczony jest jako sposób przystosowania się do zmiennych warunków otoczenia i zwiększenia szans przetrwania, niestety kosztem innych ludzi.
Zaburzenie to bardzo trudno jest wyleczyć, a nawet zmodyfikować, głównie dlatego, że psychopata nie widzi najmniejszego powodu, żeby poddać się leczeniu. Jego zdaniem problem mają inni, nigdy on sam. Czasem jednak następuje zgoda na terapię, wtedy najlepiej sprawdza się terapia poznawczo-behawioralna, która pokazuje punkt widzenia i odczuwania innych ludzi, a nie tylko własny – psychopatyczny.

terapia nic nie daje, zbierałem wywiady z psychopatami osadzonymi w naszych wiezieniach, kazdy mial bogatą kartoteke od dziecka, zachowan przestepczych i zniecania sie nad rowiesnikami, oczywiscie to wybrana grupa, nie kazdy psychopata bedzie robil takie rzeczy ale u wielu zaczyna sie krzywdzenie zwierzat i rowniesnikow w wieku dostastania i z tego co nas uczyli na studiach to psychopata sie czlowiek rodzi a Ty mowisz o socjopatach, jezeli masz jakies naukowe dowody ze jest inaczej to chetnie poczytam, moze cos sie zmienilo w nauce ale nie sądze. Moze byc tez tak ze mowisz o ludziach ktorzy maja pewne cechy psychopatyczne, bo mozne miec pewne cechy a psychopatą nie byc i wtedy faktycznie pewien trening i uwrazliwienie moze pomoc. Ale z empirycznego doswiadczenia pracy z nimi to nie mniej zludzen, potrafią Ciebie oczarowac w 5 minut rozmowy a potrzem patrzysz w akta a ten charyzmatyczny w rozmowie gosc zabil 8 osob.

31

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?
Monoceros napisał/a:

To tak jak konkretne role w grupie, np. kozioł ofiarny, błazen, kamikadze. Nie jest przyjemnie pełnić tę rolę, fajniej być liderem, ekspertem itp. ale te role nie są pełnione przez przypadkowych ludzi czy "na siłę". Kozioł ofiarny też ma profity ze swojej roli, korzysta też na tym grupa. Tak samo w związku. Nigdy nie jest tak, że zostajemy w związku jeśli bilans wychodzi na minusie. Ofiara też czerpie korzyści - tylko nie takie, jakie się uważa za zdrowe. (Mówię tu o związku dorosłych ludzi na tym samym poziomie intelektualnym).

W punkt.
To taka "brzydka" część naszej natury, że wolelibyśmy się nie przyznawać, że dobrze nam z tym, np. toksyk zarabia i wydziela kasę, no trudno, ale ofiara sama nie musi ponosić odpowiedzialności za zdobywanie funduszy na życie, to jest już znane, a szukanie pracy, radzenie sobie w niej - nie, to jest coś nowego i przerażającego "lepszy wróg, ale swój"
Poza tym działa tu efekt doświadczenia, ktoś kto robi coś pierwszy raz, robi to niezdarnie, no ale jak ma się zachować inaczej, jak ma zdobyć doświadczenie w zarządzaniu pieniędzmi, jeśli nigdy nimi nie dysponował. Jak niby dorosły człowiek ma się przyznać przed światem, że tego nie umie, może lepiej udawać, że taki jest podział ról i tak jest dobrze.
Albo kobieta, która jest taką "ofiarą", poza byciem ofiarą wynikającą z relacji z toksykiem, z sytuacji życiowych, to również w odbiorze przez rodzinę, znajomych, wszyscy użalają się nad jej dolą, potwierdzają podział, że ona jest tą biedną (domyślnie dobrą), a on katem, oprawcą (złym). Gdyby się zmienił ten podział, być może straciłaby wsparcie, bo skoro sobie radzi, ogarnia dzieciaki, to może nie ma potrzeby, by czasem się nimi zająć.

No właśnie, a może czasem uświadomienie sobie tego, już jest takim krokiem do niezależności. Czasem to właśnie pozwala wrócić do bardziej realnej perspektywy. Nie wiem, czy to wystarczyłoby, by funkcjonować z toksykiem, bez ponoszenia tak dużego kosztu emocjonalnego.

Padł przykład rodziców, którzy przeżyli ze sobą całe życie. To chyba też jest strategia stosowana w przednich pokoleniach, gdy nie nazywano takich zachowań po imieniu, a rozwody nie były społecznie akceptowane. Człowiek dochodzi do kresu, wie, że będzie kolejna awantura, której się nie da uniknąć, więc staje do niej jak do czegoś "codziennego", zamykając się coraz mocniej w sobie, by odciąć się psychicznie od tego, tak bardzo jak się da.

32

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

moze sie myle i malo znam ale czesc toksykow chyba nie ma grubej kartoteki, po prostu lubia sobie czasem pokazac kto tu rzadzi, wydaje im sie ze sa najlepsi i zawsze maja racje.
Aczkolwiek... nie znam sie, moj partner ma troche z narcyza, jest obrazalski, trudny (po latach juz troche wiem co go nakreca negatywnie i nie znaczy ze schodze mu z drogi, ja tez mam specyficzny charakter i czesto sie scieramy), szybko sie unosi, zdarza sie przeklinac, pracuje w stresujacej branzy, co oczywisvie go nie tlumaczy, ale psychopata nie jest...  Dlatego pomimo ze ciezko pogodzic mi sie z pewnymi zachowaniami to ma tez wiele pozytywnych cech.... chyba nie jest toksykiem albo jest czasami, idealow nie ma.... usprawiedliwiam? Wypieram??

33

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?
kamiloo86 napisał/a:

terapia nic nie daje, zbierałem wywiady z psychopatami osadzonymi w naszych wiezieniach, kazdy mial bogatą kartoteke od dziecka, zachowan przestepczych i zniecania sie nad rowiesnikami, oczywiscie to wybrana grupa, nie kazdy psychopata bedzie robil takie rzeczy ale u wielu zaczyna sie krzywdzenie zwierzat i rowniesnikow w wieku dostastania i z tego co nas uczyli na studiach to psychopata sie czlowiek rodzi a Ty mowisz o socjopatach, jezeli masz jakies naukowe dowody ze jest inaczej to chetnie poczytam, moze cos sie zmienilo w nauce ale nie sądze. Moze byc tez tak ze mowisz o ludziach ktorzy maja pewne cechy psychopatyczne, bo mozne miec pewne cechy a psychopatą nie byc i wtedy faktycznie pewien trening i uwrazliwienie moze pomoc. Ale z empirycznego doswiadczenia pracy z nimi to nie mniej zludzen, potrafią Ciebie oczarowac w 5 minut rozmowy a potrzem patrzysz w akta a ten charyzmatyczny w rozmowie gosc zabil 8 osob.

Nie siedzę aż tak mocno w temacie, ale już dawno czytałam, że psychopaci mogą być poddawani psychoterapii - pod warunkiem, że sami wyrażą na to zgodę, a raczej, że zauważą problem, bo tu potrzebna jest współpraca, zresztą jak w każdej pracy nad psychiką. Jest to niestety rzadkie zjawisko.
Zauważ, że wspomniałam równocześnie, że psychopatii w zasadzie nie można wyleczyć. Niemniej jeśli do tego już dojdzie, to należy wybrać metodę poznawczo-behawioralną, która przy tym zaburzeniu okazuje się przynosić najlepsze efekty. I nie, nie mylę psychopaty z socjopatą, choć faktycznie ma to miejsce relatywnie często.

Ogólnie to co piszesz jest bardzo ciekawe, zwłaszcza, że masz z tymi ludźmi realny kontakt. Nie ukrywam, że zawsze pociągała mnie praca i postawa studentki akademii FBI Clarice Starling, która usiłowała rozgryźć wypaczoną psychikę Hannibala Lectera z "Milczenia owiec". Ty zdaje się masz z nią trochę wspólnego? wink

Averyl napisał/a:

To taka "brzydka" część naszej natury, że wolelibyśmy się nie przyznawać, że dobrze nam z tym, np. toksyk zarabia i wydziela kasę, no trudno, ale ofiara sama nie musi ponosić odpowiedzialności za zdobywanie funduszy na życie, to jest już znane, a szukanie pracy, radzenie sobie w niej - nie, to jest coś nowego i przerażającego "lepszy wróg, ale swój".

Mnie się wydaje, że w każdej toksycznej relacji działa jakaś zależność, z której "ofierze" trudno jest zrezygnować, w przeciwnym razie zwykły instynkt samozachowawczy nakazywałby się z takiego związku ewakuować. Tu jest zawsze coś za coś i nierzadko pojawia się zimna kalkulacja.

34

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Przyzwyczaić się mozna, jak mówi irlandzkie przyslowie, nawet do stryczka. Tylko po co? Można żyć z narcyzem, psychopata, alkoholikiem, borderem, narkomanem, ale w imie czego? To chyba masochista trzeba być, albo uwielbiac z siebie robic męczennika.

Jak dla mnie, a znam to z doświadczenia, szkoda czasu i nerwów.

35

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?
Olinka napisał/a:

Mnie się wydaje, że w każdej toksycznej relacji działa jakaś zależność, z której "ofierze" trudno jest zrezygnować, w przeciwnym razie zwykły instynkt samozachowawczy nakazywałby się z takiego związku ewakuować. Tu jest zawsze coś za coś i nierzadko pojawia się zimna kalkulacja.

Cały czas się nad tym zastanawiam. A dokładnie nad sobą jaką ja miałam zależność. Oprócz emocji, które działały to chyba jednak tylko moje deficyty.

Beyondblackie

W tych związkach i tak taka osoba jest sama. Wiec generalnie nie ma żadnego sensu tkwić w tym dalej. Lepiej być samemu - jest mniej nerwów (zdecydowanie) i chociaż człowiek się ciągle nie zawodzi.

36 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-12-14 21:38:18)

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?
KoloroweSny napisał/a:
Olinka napisał/a:

Mnie się wydaje, że w każdej toksycznej relacji działa jakaś zależność, z której "ofierze" trudno jest zrezygnować, w przeciwnym razie zwykły instynkt samozachowawczy nakazywałby się z takiego związku ewakuować. Tu jest zawsze coś za coś i nierzadko pojawia się zimna kalkulacja.

Cały czas się nad tym zastanawiam. A dokładnie nad sobą jaką ja miałam zależność. Oprócz emocji, które działały to chyba jednak tylko moje deficyty.

To co napisała Olinka i Averyl, Monoceros mnie osobiście wydaje się bardzo istotne,a w różnych publikacjach,na forach bywa pomijane trochę wstydliwie ukrywane te profity z bycia w roli,i bywa że sporo z tym jednocześnie zmieszania i zamieszania.Jakby łatwiej(choć wcale nie łatwo) jest być tym złym toksykiem/świrem pewne rzeczy  są oczywiste, jeżeli już podjęło się decyzje o leczeniu i terapii.Trochę inaczej jest u osób związanych z takimi ancymonami jak ja.
Generalnie chodzi o to co było i ujawniło się jako :chore i złe " u osób ,które uchodzą za ofiary w toksycznych relacjach.
Deficyty to jedno,samoocena poczucie wartości  to wszystko jednak jest ściśle związane z ciemną stroną egoizmu ,tym co mroczne i było jakimś interesem z jakiegoś wyrachowania.To występuje z tym co w Tobie dobre jasne i zdrowe jednocześnie wywołane przywołane pod wpływem różnych zmiennych z różnym natężeniem,jest wyborem problemem jest określenie Twojej skali ,poziomów tych wszystkich świadomych i podświadomych najtrudniejszy to zbadania jest poziom nieświadomości .
Jeżeli jesteś na etapie inwentury KoloroweSny to jeśli mogę Ci podpowiedzieć coś - nie rób tego sama istnieje parę niebezpieczeństw.
Popadanie w obwinianie siebie i obwinianie otoczenia ,samobiczowanie,fałszywa samokrytyka i użalanie się nad sobą itp. warto mieć przy robieniu rachunku sumienia kogoś życzliwego ale też kogoś komu się ufa i nie będzie przytakiwał ,nie da się tego zrobić raz na zawsze za pierwszym razem.

A co do tematu wątku jak dla mnie to nie ma sensu strugać bohatera w związku zwanym toksycznym ,można się przyzwyczaić i do pewnego stopnia przystosować,ale to nie jest szczęście.

37

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

paslawek


O nie nie ja mam akurat wysoką samoocene, daleko mi do obwiniania się albo użalenia, samokrytyki tongue. Tylko czasem jak czytam Was mądrych ludzi to sama się pukam w czoło jakim cudem weszłam w taką relacje tongue Ale w sumie nie trwała bardzo długo więc mogę się postawić po jasnej stronie mocy osoby która się zorientowała i uciekła tongue

A kontynuując wątek - jasne że można się przyzwyczaić, jak do wszystkiego. Tylko nie po to jest się z kimś, żeby jednak być samemu.

38 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-12-14 21:18:09)

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?
KoloroweSny napisał/a:

O nie nie ja mam akurat wysoką samoocenę, daleko mi do obwiniania się albo użalenia, samokrytyki tongue. Tylko czasem jak czytam Was mądrych ludzi to sama się pukam w czoło jakim cudem weszłam w taką relacje tongue Ale w sumie nie trwała bardzo długo więc mogę się postawić po jasnej stronie mocy osoby która się zorientowała i uciekła tongue

A to jest też to inne niebezpieczeństwo tongue smile popadania w samozachwyt smile
a poważniej dobrze jest się przyjrzeć temu wysokiemu poczuciu wartości,bo bywa tez tak że to przykrywka dla wspomnianych deficytów tylko zakrzyczanych w sumie i tak zdestabilizowaną samooceną wychodząc z toksycznej relacji nie jest się czyściutkim,nieskalanym jak łza,tak na moje oko oczywiście i nie chodzi tu tylko o poczucie winy z powodu jakichś wmówionych błędów przez toksyka na ogół i przeważnie wzmocnionych wyolbrzymionych ,urojonych przez niego bo wbijanie poczucia winy to jeden ze sposobów zniewalania ,tylko tych z własnej i nie przymuszonej woli w niezgodzie z własnym sumieniem wbrew sobie swoim zasadom.Różne rodzaje np.odwetów na toksyku nawet tych uważanych za słuszne i usprawiedliwione brudzą w jakimś stopniu.

39

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Moze glupie pytanie ale czy mozna byc tylko troche toksykiem?? Jak odroznic toksyka od.. zwyklego ancymona??

40

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?
Olinka napisał/a:
kamiloo86 napisał/a:

ps. warto pamiętać że człowiek psychopatą się rodzi, z tym też umiera, w ich przypadku jakiekolwiek rozważania są pozbawione sensu, aczkolwiek nie każdy psychopata będzie krzywdzić ludzi, natomiast ludzie zawsze będą dla niego w mniejszym lub większym stopniu narzędziem do realizacji jego celi (...)

Nie siedzę aż tak mocno w temacie, ale już dawno czytałam, że psychopaci mogą być poddawani psychoterapii - pod warunkiem, że sami wyrażą na to zgodę, a raczej, że zauważą problem, bo tu potrzebna jest współpraca, zresztą jak w każdej pracy nad psychiką. Jest to niestety rzadkie zjawisko.
Zauważ, że wspomniałam równocześnie, że psychopatii w zasadzie nie można wyleczyć. Niemniej jeśli do tego już dojdzie, to należy wybrać metodę poznawczo-behawioralną, która przy tym zaburzeniu okazuje się przynosić najlepsze efekty. I nie, nie mylę psychopaty z socjopatą, choć faktycznie ma to miejsce relatywnie często.

Ogólnie to co piszesz jest bardzo ciekawe, zwłaszcza, że masz z tymi ludźmi realny kontakt. Nie ukrywam, że zawsze pociągała mnie praca i postawa studentki akademii FBI Clarice Starling, która usiłowała rozgryźć wypaczoną psychikę Hannibala Lectera z "Milczenia owiec". Ty zdaje się masz z nią trochę wspólnego? wink

siedziałem, kilka lat, niestety im dłużej patrzysz w mrok tym mocniej staje się częścią Twojego życia, fikcja filmowa a prawdziwy świat to 2 różne obrazy, owszem niektóre rozmowy, zwłaszcza jak ta 2 osoba to mistrz manipulacji i osoba o wielkim intelekcie potrafią być wyjątkowe ale po tym wszystkim człowiek sobie uświadamia jak bardzo potrafi być naiwny, jak łatwo zbudować 2 osobie nieprawdziwy obraz siebie w który ta wierzy jak w święty obrazek to temat rzeka,

odnośnie terapii, psychopata na nią nie pójdzie jeżeli nie ma z tego korzyści, znam tylko 1 przypadek dziecka, które zostało na terapie wysłane i jedyne co wyniosło to zrozumienie że jego czyny podlegają ocenie i są obserwowane, efekt? nauczył się krzywdzić tak żeby się nie dać złapać, akurat to taki przypadek że miał imperatyw krzywdzenia,

odnośnie złego traktowania to nieważne kim jest ta osoba, może być całkiem normalna po prostu posiada złe wzorce i duży temperament, ale jeżeli ktoś jest wrażliwy i wiąże się z taką osobą to w większym czy mniejszym stopniu będzie cierpieć, pytanie czy żyjemy po to żeby cierpieć z wyboru? życie wielu z nam i tak dostarcza cierpienia przez sam fakt pojawienia się w określonej rodzinie czy poprzez niefortunne wydarzenia jak wypadki, czy na prawdę my dorośli, mając tak dużą wiedze o ludziach i sobie, w dobie super komputerów sami wybieramy cierpienie? myśle że Ci którzy cierpią z WŁASNEGO WYBORU powinni się nad tym zastanowić, zmiana 2 osobie czesto nie jest mozliwa, natomiast my mamy wolną wole i przypominam CHCĄCEMU NIE DZIEJE SIE KRZYWDA, wiem bo sam dokonywalem wiele zlych wyborow w zyciu, ale wlasnie przez prace z powyzszymi osobownikami powiedzialem dosc

41

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Ja wyszlam za bylego męża, bo przypominal moją matkę. Byl kontrolujący, poniżal, szpiegował, stwarzał konflikty na każdym kroku. Nikt normalny nie chcialby tak żyć, ale ja dorosłam w takiej atmosferze i to dla mnie bylo "normalne". Moim benefitem był komfort znajomego środowiska.

42

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?
Beyondblackie napisał/a:

Ja wyszlam za bylego męża, bo przypominal moją matkę. Byl kontrolujący, poniżal, szpiegował, stwarzał konflikty na każdym kroku. Nikt normalny nie chcialby tak żyć, ale ja dorosłam w takiej atmosferze i to dla mnie bylo "normalne". Moim benefitem był komfort znajomego środowiska.

ważne i trudne świadectwo, wielu z nas tego doświadczyło, należy tym sie dzielic, doceniam odwage

43 Ostatnio edytowany przez Averyl (2020-12-15 01:10:18)

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?
cześka8 napisał/a:

Moze glupie pytanie ale czy mozna byc tylko troche toksykiem?? Jak odroznic toksyka od.. zwyklego ancymona??


dobre pytanie smile Można?

Mnie zastanawiało jeszcze coś - wydaje mi się, że w jakiś sposób można rozróżnić dwa typy toksyków:
tacy bardziej narcystyczni, egoistyczni - manipulujący świadomie partnerem, bo mają z tego zaplanowane korzyści
i drugi typ - może skrzywdzeni w dzieciństwie, którzy nauczyli się tak funkcjonować, bo być może nie znają innych wzorców np. wychowali się w domu, gdzie była przesadnie kontrolująca matka, czy tyranizujący ojciec, a potem powielają te schematy, bo one działają, przynoszą im korzyść.

Chyba należałoby uszczegółowić, co jest toksycznym związkiem -
ofiara czuje się źle - ale z powyższej dyskusji wynika, że jednak ma jakieś "profity" ze swojego bycia ofiarą
toksyk - który krzywdzi, ale być może nie zdaje sobie sprawy z tego.

Dobrą alegorią bycia w toksycznym związku jest przykład z "ugotowaną żabą" - podkręca się ciepełko i żabka traci miarę, kiedy jest przyjemnie ciepło, a kiedy już za gorąco, nie ma tego impulsu, by wyskoczyć z garnka z ukropem. Tak samo ofiara w toksycznym związku, skąd ma wiedzieć, czy już jest tak źle, że należy zwiewać, czy może jest średnio statystycznie "normalnie" (raz lepiej, raz gorzej - w zależności od okoliczności).

W którym momencie i jak zorientowaliście się, że jednak to jest toksyczny związek, z którego trzeba uciekać?

44

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?
kamiloo86 napisał/a:

  czy na prawdę my dorośli, mając tak dużą wiedze o ludziach i sobie, w dobie super komputerów sami wybieramy cierpienie? myśle że Ci którzy cierpią z WŁASNEGO WYBORU powinni się nad tym zastanowić, zmiana 2 osobie czesto nie jest mozliwa, natomiast my mamy wolną wole i przypominam CHCĄCEMU NIE DZIEJE SIE KRZYWDA (...)

Świetnie napisane. Brak decyzji też jest decyzją, w tym przypadku o tkwieniu w relacji, która nas krzywdzi.
Tu znów można wrócić do pytania: co mimo wszystko daną osobę trzyma przy krzywdzącym ją toksyku? To może być brak wiary w siebie i swoje możliwości, zależność ekonomiczna, emocjonalna, niezaradność życiowa, lęk przed zmianą, a nawet - jak u Beyondblackie - brak innych wzorców i zwykłej świadomości, że tak wcale być nie musi.

45

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

decyzje podejmuje się w oparciu o wiedzę, a jeśli się jej nie ma?
wiele ofiar w toksycznych relacjach nie czuje granicy czy to trudne życie, czy po prostu toksyk.

46 Ostatnio edytowany przez kamiloo86 (2020-12-15 01:32:30)

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

wydaje mi się ale tego nie wiem z całą pewnością bo to jednak zależne wszystko od człowieka i jego historii, ale na ogół jak ktoś doświadczył cierpienia i to go w jakiś sposób uformowało to jak natrafi na odpowiednią osobę, która mu to wytłumaczy i pozwoli się zmierzyć z tym skrywanym bólem i zrozumieć że żyje w pewnym schemacie, które nie jest jego prawdziwym ja to można dokonać zmiany i to dla mnie główna różnica pomiędzy kimś kto cierpi i z powodu tej krzywdy sam krzywdzi a kimś kto krzywdzi z wyboru, świadomie, bo tak mu nakazuje natura.
W 1 przypadku jak ktoś  taki spotka kogoś kto ma dość dużo empatii, mądrości, cierpliwości i wrażliwości to w końcu trafi w sedno i ta druga osoba pęknie, to będzie ten moment w którym zmiana będzie możliwa, kilka razy w życiu to widziałem, to jest niesamowite, czasem po prostu płyną łzy, czasem ktoś zastyga w bezruchu ale widać wtedy w jego oczach że coś pękło, przebity został mur, ale to bardzo ciężka i trudna praca, pełna bólu i cierpienia z obu stron, bo jak ktoś ma empatie to współodczuwa, natomiast w przypadku tych co krzywdzą z natury to nic w nim nie odkryjecie, on taki jest i się nie zmieni, na pewno spotkaliście osoby które zawsze wiedzą że problem jest nie w nim ale w Was i on/ona doskonale czuje się ze sobą

47

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?
Averyl napisał/a:

decyzje podejmuje się w oparciu o wiedzę, a jeśli się jej nie ma?
wiele ofiar w toksycznych relacjach nie czuje granicy czy to trudne życie, czy po prostu toksyk.

Wydaje się dosyć oczywiste, że jeśli się jej nie ma, można się po prostu dostosować i tkwić całymi latami w czymś, co człowiekowi nie służy, bo najzwyczajniej w świecie nawet na to nie wpadnie, że mógłby żyć inaczej. Mimo wszystko uważam, że my doskonale czujemy, kiedy nam coś nie służy, ewentualnie nie potrafimy tego nazwać.

W tym kontekście przypomniało mi się bardzo mądre stwierdzenie, które niedawno usłyszałam, a którego dokładnie nie powtórzę, ale wynikało z niego, że im większą mamy świadomość, tym bardziej zmniejsza się nasza tolerancja dla krzywdzących nas zachowań, jakich doświadczamy ze strony innych ludzi. Uważam dokładnie tak samo. Jednym słowem do takich decyzji trzeba po prostu dojrzeć i nie mam tu na myśli tylko momentu jej podjęcia, ale również cały ten proces dochodzenia do zrozumienia.

48 Ostatnio edytowany przez Averyl (2020-12-15 09:44:33)

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Olinka - chyba się nie zgodzę z ostatnią wypowiedzią

Olinka napisał/a:

Mimo wszystko uważam, że my doskonale czujemy, kiedy nam coś nie służy, ewentualnie nie potrafimy tego nazwać.

krzywdzone dzieci, zwierzęta, często czują, że coś im nie służy, że są krzywdzone, a jednak nie mają świadomości, że mogłby inaczej.
Co do krzywdy - stoicy uważają zupełnie inaczej, że nikt nie może cię skrzywdzić poza tobą samą, to od ciebie zależy jak zinterpretujesz sytuację, co z nią zrobisz.
Ludzie są różni, dla jednych wiedza o toksycznych związkach zadziała tak, że już na wstępie kolejnego powiedzą stop, a na innych - jak w przykładzie Kamiloo86 mają tak dużo empatii, że będą trwać przy toksyku, aż ta osoba dostrzeże potrzebę zmiany.

Cały problem z toksycznymi związkami polega nie na wiedzy (bo wpadają osoby, które mają wiedzę, są wykształcone, odnoszą sukcesy, itp) tylko na emocjach, jedni zakochują się, chcą dla drugiego człowieka jak najlepiej, a im bardziej toksyk jest niezadowolony, tym bardziej ofiara próbuje zadowolić go, a im bardziej próbuje go zadowolić, tym bardziej ten jest niezadowolony. Błędne koło, w którym nie ma furtki awaryjnej, by sobie wyjść z tego kieratu. Nawet jeśli wiesz, że jesteś w toksycznym związku, to nie ma tego punktu, gdzie można byłoby się zatrzymać i powiedzieć "ja wysiadam". Zazwyczaj koniec następuję wtedy, gdy wszystko się rozpada, gdy osoba nie wytrzyma i skończy się to jakąś chorobą, czy innym nieszczęściem lub gdy toksyk się znudzi i znajdzie sobie inną ofiarę.

49

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

właśnie o to chodzi, o te emocje, bo wciąż pamietam tego faceta sprzed slubu - nie bylo wtedy wiekszych problemów, by się przetestować, a jak przyszły dzieci po slubie w tym 1 chore i tak jakos wylazło z nas duzo dziwnych rzeczy.. Chyba mam jednak.. narcystycznego ancymona, momentami egoistycznego, on po prostu tak został wychowany (jak blizej poznałam tesciowa to to widzę, ona wszystko dla niego, nie ma że nie), oprocz tego ze czasami jest strasznie trudny no to jest tez dobrze, czasem duzo mnie to kosztuje ale czy w związku zawsze jest różowo?
chyba mam podobnie jak BB, moja mama tez jest zawsze miejąca rację i pedantyczna (pewnie dlatego się nie lubią..) - moze wybralam podswiadomie kogos podobnego tylko jeszcze z odrobiną narcyzmu, zeby było ..ciekawiej.... u mojego w domu rządził ojciec u mnie matka i tak się czasem ścieramy... terapia by się owszem przydała.. jak znaleźć dobrego terapeutę?? dla mnie.. bo moj partner nie potrzebuje, a sama bym z chęcią z ciekawosci poszła...

50

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?
Averyl napisał/a:
cześka8 napisał/a:

Moze glupie pytanie ale czy mozna byc tylko troche toksykiem?? Jak odroznic toksyka od.. zwyklego ancymona??


dobre pytanie smile Można?

Mnie zastanawiało jeszcze coś - wydaje mi się, że w jakiś sposób można rozróżnić dwa typy toksyków:
tacy bardziej narcystyczni, egoistyczni - manipulujący świadomie partnerem, bo mają z tego zaplanowane korzyści
i drugi typ - może skrzywdzeni w dzieciństwie, którzy nauczyli się tak funkcjonować, bo być może nie znają innych wzorców np. wychowali się w domu, gdzie była przesadnie kontrolująca matka, czy tyranizujący ojciec, a potem powielają te schematy, bo one działają, przynoszą im korzyść.

Chyba należałoby uszczegółowić, co jest toksycznym związkiem -
ofiara czuje się źle - ale z powyższej dyskusji wynika, że jednak ma jakieś "profity" ze swojego bycia ofiarą
toksyk - który krzywdzi, ale być może nie zdaje sobie sprawy z tego.

Dobrą alegorią bycia w toksycznym związku jest przykład z "ugotowaną żabą" - podkręca się ciepełko i żabka traci miarę, kiedy jest przyjemnie ciepło, a kiedy już za gorąco, nie ma tego impulsu, by wyskoczyć z garnka z ukropem. Tak samo ofiara w toksycznym związku, skąd ma wiedzieć, czy już jest tak źle, że należy zwiewać, czy może jest średnio statystycznie "normalnie" (raz lepiej, raz gorzej - w zależności od okoliczności).

W którym momencie i jak zorientowaliście się, że jednak to jest toksyczny związek, z którego trzeba uciekać?

Odpowiadając na powyższe, na początku miałam klapki. Później widziałam, że są dziwne różne sytuacje ale nie rozumiałam skąd się to bierze i nie wiedziałam o czymś takim jak naryzm. Później jak te zachowania się nasilały - lekceważenie na każdym kroku, totalny brak empatii, skrajny egozim, olewanie, milczenie, rzucanie słów na wiatr - próbowałam rozmawiać, bezskutecznie. Próbowałam zatem wyluzować i patrzeć 'bardziej przychylnym okiem'. Jednak nie umiałam, wewnątrz po prostu zaczęłam pękać - zawiodłam się, było mi bardzo przykro, często płakałam, czułam się zmęczona emocjonalnie i wiele wiele innych. I po prostu zerwałam. Dopiero po zerwaniu zagłębiłam temat i wtedy juz znalazłam odpowiedzi.

51

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Kolorowe Sny, ja też na początku nie widzialam, ze mój byly mąż byl kopią matki. Imponowal mi tytulem doktora, inteligencją, szarmanckością, dystyngowana rodziną. Krył się też dobrze, aż do ślubu, choć pewnie przymykalam oczy na jego tyrady, tłumacząc to uniwersytecką pozycją czy też inwigilację, tłumacząc to troską i zazdrością. Nadużywanie alkoholu zwalalam na kulturę na uniwerku i kontakty.

Jakże durna bylam. Gdyby nie moje doświadczenia w rodzinie dysfunkcyjnej, pewnie zwialabym po kilku randkach, ale jako cielę, które było prowadzone przez podobnych ludzi (trudno ich nazwać rodzicami), uznalam, że to "normalne" i z tym da się żyć. Pęklam po dwóch latach, gdy zrozumialam, że mój mąż używa tych samych technik jak moi rodzice, szczególnie matka. Kiedy mnie uderzyl, to był masywny szok i koniec.

52 Ostatnio edytowany przez KoloroweSny (2020-12-16 00:19:07)

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Beyondblackie

To i tak szybko pękłaś i miałaś siłe żeby odejść. Niektórzy tkwią latami. Ja trwałam, bo nie miałam pełnej rodziny. On tym co mówił przyczynił się do moich rozważań, że o fajnie, w końcu mi się poukłada, będę ją mieć z nim. Tak na prawdę rzucał słowa na wiatr, a ja się angażowałam. Później było ciężko porzucić swoje 'juz ułożone życie'. Plus moja naiwność, wiara że się ogarnie no i oczywiście moje uczucie do niego. Rąk nie wyciągał, ale były wszystkie zachowania, które opisałam post wyżej. I ja na prawdę nie wiedziałam o istnieniu narcyzów i wszystkich innych toksyków (toksyczność kojarzyłam np z alkoholikami, narkomanami, przemocowcami), nigdy nie mialam z zadnym do czynienia, nie interesowałam się tematem.

53 Ostatnio edytowany przez kamiloo86 (2020-12-16 00:45:33)

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

właśnie najgorsze jest to że czasem granicą i wyobrażeniem naszego świata są nasze własne doświadczenia, przypomniałem sobie szokującą sytuacje, to było na moich studiach, niecałe 15 lat temu, miałem praktyki w ośrodku dla kobiet somatycznie chorych, nasza osoba prowadząca opowiedziała nam o kobiecie, którą praktycznie pracownik socjalny nielegalnie porwał z domu, kobieta przez 30 lat relacji ze swoim ''mężem'' była bita i maltretowana, do tego stopnia że miała już odkształcenia na twarzy, pracownik socjalny ryzykował zdrowiem i pracą (notabene niską płatną i stresująca, plus prawie zawsze jak się pojawia historia z pracownikiem socjalnym w mediach to jest to najgorszy obraz, a ten zawód na świecie jest bardzo poważany i dobrze opłacany, taka mała uwaga) i namówił kobietę na ucieczkę, akcja jak w filmie, taksówka pod dom, szybka ucieczka z walizkami, na pytanie czemu się na to godziła odpowiedziała bo myślałam że to NORMALNE, że tak działa świat, potem na studiach omawialiśmy słyną już akcję BO ZUPA BYŁA ZA SŁONA, ludzie a zwłaszcza wielkomiejska młodzież, która nie zaznała nigdy problemów się z tego śmiała, tymczasem masa kobiet po tej akcji społecznej zgłosiła się o pomoc. A teraz mamy 2020 rok i coraz częściej ofiarą zarówno przemocy fizycznej jak i emocjonalnej padają...mężczyźni, na świecie trwają różne kampanie medialne i eksperymenty i okazuje sie ze na ulicy, pełnej gapiów, w przypadku awantury kobiety z mężczyzną gdzie mężczyzna jest agresywny to momentalnie reagują ludzie (oczywiście zupełnie inaczej jest w przypadku przemocy domowej co wszyscy doskonale wiemy), natomiast kiedy odwrócono rolę to wszyscy się śmiali, najbardziej kobiety. Tymczasem sam znam przypadki potężnej przemocy zarówno fizycznej jak i emocjonalnej ze strony kobiety wobec swojego męża, w dodatku to była manipulantka robiąca z niego wariata. Świat jest skomplikowany, za dużo tego cierpienia.

Dlatego to forum jest wspaniałe, pełne odważnych ludzi, którzy mają odwagę pisać o swoich doświadczeniach, przyznawać się do błędów, pełni niesamowitą role edukacyjną, mi też pomogło przestać byc bialorycerzem, co również jest złe.

54

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Kamiloo, warto pisać o tym gównie, bo to niszczy zycie. Mój były mąż sprowadzil mnie do nerwowego wraku. Dosłownie płakałam histerycznie. Jak go zostawiłam, to poczulam się jakby mnie ktoś wypuścil z więzienia. To było DOSŁOWNIE to samo doswiadczenie jakie miałam z rodzicami.

Kiedy zamieszkalam z moim Misiem, po roku zwiazku, dostalam paniki. Jak to? Nie ma awantur, nikt mnie nie śledzi, nie ma przemocy, nie ma wyzwisk- no, co kurcze się dzieje? Ja naprawdę bylam spanikowana, bo wyobrażlam sobie, że albo coś jest mega nie w porządku, albo nowy partner coś knuje. Na szczęście on mnie wysluchal i sie przekonalam, że to tylko moje demony. Dziś jesteśmy ze sobą szczęśliwie razem od prawie 10 lat.

55

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?
Averyl napisał/a:

Olinka - chyba się nie zgodzę z ostatnią wypowiedzią

Olinka napisał/a:

Mimo wszystko uważam, że my doskonale czujemy, kiedy nam coś nie służy, ewentualnie nie potrafimy tego nazwać.

krzywdzone dzieci, zwierzęta, często czują, że coś im nie służy, że są krzywdzone, a jednak nie mają świadomości, że mogłby inaczej.

Nie jestem pewna czy wzajemnie dobrze się rozumiemy, ale przecież każdy z nas wewnętrznie czuje, że mu z kimś lub z czymś dobrze, kiedy czuje się bezpiecznie i komfortowo, analogicznie wie także, kiedy jest mu źle. Pozostaje kwestia czy rozumie co się z nim dzieje i czy daną emocję, stan albo relację potrafi właściwie nazwać, ocenić i znaleźć tego przyczynę. Jednym słowem oddzieliłabym tutaj świadomość samego faktu, że jesteśmy przez kogoś krzywdzeni od tego czy zdajemy sobie sprawę, że może być inaczej, co z kolei może okazać się pierwszym krokiem do zmiany.

Averyl napisał/a:

Cały problem z toksycznymi związkami polega nie na wiedzy (bo wpadają osoby, które mają wiedzę, są wykształcone, odnoszą sukcesy, itp) tylko na emocjach, jedni zakochują się, chcą dla drugiego człowieka jak najlepiej, a im bardziej toksyk jest niezadowolony, tym bardziej ofiara próbuje zadowolić go, a im bardziej próbuje go zadowolić, tym bardziej ten jest niezadowolony. Błędne koło, w którym nie ma furtki awaryjnej, by sobie wyjść z tego kieratu. Nawet jeśli wiesz, że jesteś w toksycznym związku, to nie ma tego punktu, gdzie można byłoby się zatrzymać i powiedzieć "ja wysiadam". Zazwyczaj koniec następuję wtedy, gdy wszystko się rozpada, gdy osoba nie wytrzyma i skończy się to jakąś chorobą, czy innym nieszczęściem lub gdy toksyk się znudzi i znajdzie sobie inną ofiarę.

Sądzę, że błędne jest założenie, że wykształcenie i odnoszone sukcesy mogą nas uchronić przed wejściem w toksyczny związek. Tu przecież nie o taką wiedzę chodzi, ale o mądrość życiową, o umiejętność wychwytywania niepokojących sygnałów, samoświadomość i świadomość mechanizmów, które działają na płaszczyznach międzyludzkich. To wszystko naprawdę może nas uchronić od popełnienia błędów jeszcze na tym etapie, kiedy relacja dopiero się rozwija i można się z niej wycofać właściwie bez szwanku dla swojej psychiki.

56

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?
Beyondblackie napisał/a:

Kamiloo, warto pisać o tym gównie, bo to niszczy zycie. Mój były mąż sprowadzil mnie do nerwowego wraku. Dosłownie płakałam histerycznie. Jak go zostawiłam, to poczulam się jakby mnie ktoś wypuścil z więzienia. To było DOSŁOWNIE to samo doswiadczenie jakie miałam z rodzicami.

Kiedy zamieszkalam z moim Misiem, po roku zwiazku, dostalam paniki. Jak to? Nie ma awantur, nikt mnie nie śledzi, nie ma przemocy, nie ma wyzwisk- no, co kurcze się dzieje? Ja naprawdę bylam spanikowana, bo wyobrażlam sobie, że albo coś jest mega nie w porządku, albo nowy partner coś knuje. Na szczęście on mnie wysluchal i sie przekonalam, że to tylko moje demony. Dziś jesteśmy ze sobą szczęśliwie razem od prawie 10 lat.

to musiał być koszmar ale bardzo się Cieszę i gratuluje ze udało się to naprostować i spotkać kogoś dobrego, tak to powinno się kończyć, jakkolwiek nas los doświadczy w drodze do szczęścia to finał powinien być udany, historia dająca nadzieję na lepsze jutro

57

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Zastanawiam się, dlaczego ciągle piszesz o takich osobach, proszę pani. Nie jestem pewien, czy to z powodu mojego uzależnienia, mojej ignorancji, czy mojego przytłaczającego braku zainteresowania tematem. Jak możesz chcieć wrócić do czegoś, co wyrządziło ci krzywdę? A może po prostu liczysz w nadziei, że ktoś ponownie się zastanowi i przejdzie?

58

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Wyzdrowiałeś tak szybko i miałeś hart ducha, by iść. Kilku zostaje na wiele lat. Upierałem się, ponieważ moja rodzina nie była kompletna. Przyczynił się do moich myśli, że No super, w końcu mi się uda, będę miał to z nim z tym co mówił. W rzeczywistości używał nieobliczalnego języka, a ja wtrąciłem się. Potem odejście od „już zorganizowanego życia” było trudne. Do tego mam naiwność, wiarę, że dam radę to przezwyciężyć i oczywiście uczucia do niego. Nie wyciągał rąk, ale wykazywał wszystkie cechy, o których wspomniałem w poprzednim akapicie. Dodatkowo byłem całkowicie nieświadomy istnienia narcyzów i innych toksycznych osób (błędnie myślałem, że toksycznymi byli między innymi alkoholicy, narkomani i osoby agresywne); Nigdy nie miałem do czynienia z żadnym z nich; i nie interesowałem się tematem.

59

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Kiedyś usłyszałem od rozwiedzionego który walczył ( ona zdradzała ) że z perspektywy czasu to jest bez sensu starać się ratować małżeństwo bo szkoda czasu i nie ma tak naprawdę o kogo walczyć przy zdradzie. Nie jest to jedyna opinia zdradzonych ale każdy z nich nie mając doświadczenia popełnia ten wielki błąd. To samo chyba dotyczy toksyka/czki bo przecież nie polepszy się a wręcz przeciwnie z czasem pogarsza się sytuacja. Ludzie toksyczni nawet nie zdają sobie sprawy jak oddziaływują na innych niszcząc ich i robiąc piekło emocjonalne. Jeżeli nie ma dzieci to nie ma sensu walczyć bo nawet strata finansowa podczas rozstania nie pokryje póżniej leczenia gdyby się pozostała w małżeństwie = zdrowia nie kupisz.

60

Odp: Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Zdolność autora do jasnego i zwięzłego wyjaśnienia trudnych tematów wywarła na mnie duże wrażenie.

Posty [ 60 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy jest możliwe inne rozwiązanie w toksycznym związku?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026