Mam wspanialego faceta pod kazdym wzgledem. Roznia nas niestety finanse. Nie wiem czy za jakis czas to sie nie rozwali przez to. A moze nie mam racji a Wy mnie ukierunkujecie.
Poznajac go mial prace i sluzbowy samochod. Pracowal dwa miesiace. Pomieszkiwal u mnie. Zakupy w wiekszosci ja ale on tez robil, kupowal kwiatki bez okazji. Jaki weekeend gdzies razem. Moim autem, moje paliwo, on dorbne koszty. Za kazdym razem ja wiecej wydawalam.
Teraz od miesiaca on stracil prace, koniec sezonu. Jest totalnie bez zlotowki. Trwa to miesiac. Ma na bilet by do mnie przyjechac a potem nic. Siedzi u mnie 3 dni w tygodniu. Jak ja kupuje sobie papierosy to i jemu. Za wszystko place ja, jeszcze jak wyjezdza daje mu na powrot na bilet.
Czuje sie jakbym miala bagaz. Jestesmy mlodzi po 26 lat.
On aktualnie szuka pracy, wysyla Cv, stara sie cos kombinowac ale jak slysze jego pomysly to sa nie do realizacji np traci czas na szukanie lokalu na otwarcie piekarni mimo ze nie ma ani zlotowki.
Ja nie zarabiam od 3 miesiecy. Zyje z odlozonych pieniedzy. Teraz zakladam firme. Wymyslilam cos
Za tydzien zaczynam dzialac. On bez pracy, zaproponowalam ze bedziemy robic to razem pol na pol zarobki.
Wszystko ok. Ale czuje sie teraz jakos dziwnie. Zawsze mialam zaradnych mezczyzn. Brak mu po prostu czegos chyba, a moze jedynie szczescia ?
Mysle nad przyszloscia. Jak bede w ciazy, kto wtedy nas utrzyma ?
Denerwuje mnie jak np on chce prowadzic moj samochod z tego wzgledu ze ja lubie sama jezdzic.
Szuka pretekstow by jechac do sklepu by sie tylko przejechac.
Denerwuje mnie ze uzywa mojego komputera i cos tam przestawia.