Mam 30 lat i wszystko posypalo sie w gruzy. A jeszcze wczoraj myslalam ze wreszcie sie uklada. Jestem po rozwodzie,trzech synow z tego malzenstwa mieszka z babcia. Pozniej probowalam ulozyc zycie raz jeszcze,urodzila sie Tynka,zwiazek sie rozsypal po trzech latach. Partner zdradzal mnie,ja wybaczalam bo kochalam no i chyba tez dla malej,w koncu odszedl do innej kobiety.dlugo plakalam,lizalam rany,w koncu spotkalam Pawla.byl dawnym znajomym ale zaczelo miedzy nami iskrzyc. Wiedzialam ze jest swiezo po zwiazku i ze bardzo kochal tamta kobiete ale zaryzykowalam.i wydawalo mi sie ze zlapalam Boga za nogi.bylismy zakochani i szczesliwi,tak mi sie zdawalo.do dzisiaj.on nagle stwierdzil ze nie moze mnie dluzej oszukiwac.ze nie zasluguje na klamstwa.ze mnie nie kocha i nie moze byc ze mna.ze mozemy byc przyjaciolmi moze cos sie zmieni ale on potrzebuje czasu.a wiec po co gadanie o milosci i slubie?po co ten caly czas?potrafie zrozumiec ze on ma ciezki okres.jest po kilkuletnim zwiazku i dodatkowo na lasce rodziny bo stracil prace a w naszej okolicy ciezko o prace.ale po co przez kilka miesiecy oszukiwal.mowil ze kocha,ze wezmiemy slub i bedziemy mimo wszystko szczesliwi?odechcialo mi sie zyc.wiem ze mam dla kogo.mam cudowne dzieci.ale kocham go tak ze mysle ze lepiej to skonczyc teraz bo pozniej bedzie jeszcze gorzej.pierwszy raz w zyciu kocham w ten sposob.i nie radze sobie. Co robic?czekac na niego?pisze do mnie smsy kilka razy w ciagu dnia.pyta co slychac sle to takie inne.nic nie rozumiem
Podobne tematy
wedlug mnie on kocha byla a Ty bylas lekarstwem na jego bol po rozstaniu.Teraz pewnie zrozumial ze bycie z Toba to nie to czego szuka.
Moge sie mylic.
Jednak mysle ze mam racje.Nie powinno sie wchodzic w zwiazek z inna osoba dopoki sie nie zamknie rozdzialu poprzedniego zwiazku.Najpierw trzeba sobie poradzic z bolem po rozstaniu,uspokoic emocje itd a dopiero ukladac sobie zycie z nowa osoba.
Porozmawiaj z Nim i niech podejmie decyzje,nie moze Ciebie trzymac w niepewnosci.Nawet jesli wie ze nie chce byc z Toba to niech Ci to powie teraz bo szkoda Twojego czasu i tej niepewnosci.
Trzymam za Ciebie kciuki
Rozmawialismy o tym kilka godzin. On twierdzi ze nie potrafi teraz podjac decyzji,ze z byla juz nic go nie laczy ale nie moze teraz ze mna byc bo sam nie wie czego chce.to jego slowa.powiedzial tez ze nie chce stracic mnie jako przyjaciolki bo mu zalezy na przyjazni.a co bedzie dalej tego nie wie. Pozniej jeszcze napisal smsa ze nie wyklucza tego ze jeszcze bedziemy razem ale teraz mam sobie nie robic nadziei,ze mowi to dlatego ze nie chce mnie krzywdzic bedac ze mna na sile.to boli ale zastanawiam sie czy czekac,faktycznie pozostac jego przyjaciolka?i jak z nim rozmawiac?wiem ze dla niego to tez nie jest latwe bo rzeczywiscie moze tak byc ze kocha dalej swoja byla.ale mi naprawde zalezy.choc wiem ze nie da sie nikogo uszczesliwic na sile,zrobilabym wiele zeby bylo dobrze.
A nie uwazasz ze On tymi slowami Ciebie krzywdzi?
Bedac jego przyjaciolka bedziesz cierpiec.
Moze naprawde jest tak ze On nie wie czego chce ale tym co robi rani Ciebie.
5 2012-10-06 00:55:31 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-10-06 01:01:26)
daj Wam czas -- np. 2 lata; wydaje się, że ślub i deklaracje "kocham Cię" przedkładasz przed prawdziwy objawi miłości -- spędzanie ze sobą czasu, przyjaźń i partnerstwo
daj mu wolność, daj sobie wolność; tylko wolna miłość jest prawdziwa;
a Wy co z tego zrobiliście? ślub? przysięgi? ceremonie? obietnice? deklaracje? plany? czy nie dacie rady po prostu z sobą żyć dziś, jutro, pojutrze?
śle ci SMS-y? codziennie? to chyba fajnie, prawda? myśli o Tobie, więc pewnie Cię kocha. A co Ty od niego oczekujesz? Deklaracji? A jak nie zadeklaruje, to co?
Macie miłość. A ty tę miłość obciążasz wszystkim innym. Skończysz tak, że będzie Was łączyć to "wszystko inne", tylko nie miłość.
Dlaczego On ma teraz podjąć decyzję? Powiedz... dlaczego? Bo masz drugiego faceta i nie wiesz którego wybrać? Czy może kredyt chcecie wziąć? A może boisz się w miłość zaangażować?
6 2012-10-06 01:06:43 Ostatnio edytowany przez alutka.m (2012-10-06 01:09:46)
Sam22 milosc? Gdzie? Przeciez napisalam. Powiedzial ze mnie nie kocha. Ze zalezy mu na przyjazni. Tak,pisze codziennie,po kilka smsow. Po przyjacielsku. Zostawic to tak? Moze rzeczywiscie. W koncu jestem tylko kobieta,nie potrafie rozumowac jak facet. Fakt,dla mnie wazne sa slowa,deklaracje. To blad? Zaangazowac sie nie boje,zainwestowalam w ta milosc cala siebie. Moze to byl blad? Placza mi sie mysli. To on podjal decyzje o zerwaniu. O pozostsniu w przyjazni. Mam go uszczesluwiac na sile? Bez sensu prawda?
7 2012-10-06 01:11:27 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-10-06 01:13:22)
No dobrze... on nie kocha Ciebie, a Ty kochasz go. I tak trzeba to zostawić. Chce abyście byli przyjaciółmi? Okey -- to chyba fajne, że osoba, którą kochasz chce być bliżej Ciebie.
Zatem w twoim sercu jest miłość. Proponuję jej nie zabijać.
A Jemu daj wolność, niech robi co chce. Jak będzie coraz bliżej, albo coraz dalej to będziesz wiedziała, że z jego własnej woli, a nie przez wpływ jaki na niego wywierasz. Na przykład on chce abyście byli przyjaciółmi -- a Ty nie chesz? Wolisz go nie znać po prostu? Czyli wolisz skasować tę miłość w twoim sercu?
Zainwestowałaś w miłość całą siebie... to bardzo dobrze! Lepiej kochać i przegrać niż nie kochać.
Nie wolno uszczęśliwiać na siłę. Daj mu wolną wolę, niech robi co chce. Ale jeśli Ty masz mu coś do powiedzenia (np. "kocham Cię"), to się nie wahaj.
Sam22 zareczyny to juz jest deklaracja,to juz sa jakies tam plany.Skoro On teraz sie wycofal to jest cos nie tak.Dobrze ze zrobil to teraz niz po slubie ale dla mnie nazeczenstwo to prawie to co malzenstwo.
W tym conapisales jest troche racji ale ich laczylo cos fascynujacego a teraz tego nie ma.
On nie wie,zastanawia sie Ona kocha i cierpi.Dla niego jest to na reke nie spieszmy sie, zobaczymy co bedzie,musze to przemyslec.
Dla Niej zostawil mnie,chyba mnie nie kocha,ja cierpie.
Napisales dajcie sobie czas np 2 lata i co potem?
On wkoncu powie ze nie beda para a moga byc przyjaciolmi.
Ona ciagle ma nadzieje a tutaj koniec.
Przyjazn z osoba ktora sie kocha bez wzajemnosci to jest dolowanie samego siebie
9 2012-10-06 01:16:28 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-10-06 01:17:38)
zagubiony -- wydaje mi się, że gdyby ludzi łączyła tylko miłość, to mogliby żyć bardziej stabilnie.
A dzieje się tak, że łączy ich ślub, kredyt, dzieci... wszystko tylko nie miłość. Ona miała już małżeństwo. Czy teraz nie jest czas na wolną miłość?
PS. idę spać! dobranoc!
Zagubiony napisales dokladnie to co mysle. To co on mi powiedzial. Tylko co teraz? Jestem gotowa czekac,nawet te dwa lata,ale co jesli po czasie faktycznie powie-jednak nic z tego. Nie chce wykasowac tej milosci,ale nie chce tez mu jej narzucac jesli widze ze on tego nie chce. Nie wiem czy potrafie sie z nim przyjaznic. Nie wiem czy dam rade patrzec na niego w towarzysrwie innych kobiet. Mam sprzeczne mysli po prostu zupelnie nie wiem co robic. Bo czy wogole mozliwa jest przyjazn po zerwanym zwiazku?kiedy jedno kocha a drugie nie?
11 2012-10-06 06:13:50 Ostatnio edytowany przez Asia21011989 (2012-10-06 06:15:24)
W moim zyciu pojawila sie bardzo podobna sytuacja do ktorej tak naprawde chcialabym nie wracac,zapomniec na zawsze ale jestem pewna ze do konca zycia o tym bede pamietala. U mnie byla ta roznica ze ja nie mam zadnych dzieci,i nie bylismy zareczeni,ale bylismy ze soba prawie 5lat. I po takim czasie rowniez przes smsa napisal mi cytuje ze mnie juz chyba nie kocha,to sie juz chyba skonczylo. Bol jaki w sobie mialam byl straszny,serce rozstrzaskane na miliony kawalkow,jak on mogl mi to zrobic oddalam cala siebie jemu,naszemu zwiazkowi. Zapewnial o wielkiej milosci,nawet w ten sam dzien w ktorym mnie zostawil. Chwilami mialam nawet mysli samobujcze. Urwalam z nim kontakt,chodz byl dni ze spotykalismy sie w naszym ulubionym miejscu,odchodzilam nie moglam byc przy nim za wiele mnie to kosztowalo. Puscilam go wolno powiedzialam mu ze go strasznie mocno kocham ale nie zmusze go do milosci do mnie. Po jakims czasie podjechalam na minutke do jego mamy,nie wchodzilam do domu nie chcialam go zobaczyc. Kiedy wracalam do domu napisal ze moglam wejsc ze by mnie bardzo chetnie zobaczyl. W tamtej chwili unioslam sie nad ziemia,glupi sms ale dla mnie wielka nadziej. Spotkalismy sie oboje bardzo mocno plakalismy on mi powiedzial ze sie pogubil,ze tak naprawde nie wie co do mnie czuje. Nie chce mnie ranic,bo na to nie zasluguje, stwierdzilismi ze,zostawiy to tak jak jest,bd tkolegami,bo do przyjazni nie bylabym gotowa. Spedzalismy ze soba czas,bylo naprawde fajnie zaryzykowalam i oplacilo sie dzis jestesmy razem mysle ze naprawde szczesliwi za miesiac sie zareczamy i w planach mamy wspolne mieszkanie. U mnie sie oplacilo,trzymam kciuki za ciebie:-*twoje serce wie jaka decyzje podjac.
12 2012-10-06 08:32:20 Ostatnio edytowany przez alutka.m (2012-10-06 10:10:10)
Asiu dziekuje. Podziwiam cie,wlasnie za to ze bylas w stanie sie z nim widywac,ja nie potrafie,to za mocno boli.faktycznie mialas bardzo podobna sytuacje,moj byly mowil wlasnie tak samo.czytajac Twoj post jakbym czytala o sobie. I wraca mi nadzieja,ze jednak takie powroty sa mozliwe. Poczekam,zaryzykuje,nawet jesli nic nie mialoby sie zmienic,przeciez go kocham wiec warto prawda? Gdzies uslyszalam ze kochac to czasem umiec nie byc ze soba. Dziekuje
i on pisze,pyta co u mnie. Co slychac,jak sie czuje. Pisze mi co robi,gdzie jest. Ja pierwsza sie nie odzywam. A kiedy slysze sygnal smsa to serce mi zamiera,boje sie tego co moze napisac. A pisze tak jak kiedys jakby nic sie nie stalo. Tesknie za nim do bolu,trzymam sie i nie wyje tylko dlatego ze jest przy mnie corka. Dla niej musze byc silna. Ale nie wiem jak dlugo tak wytrzymam. Wiele bym dala za jedna chwile jak dawniej. Glupie?moze. Ale nigdy tak nie kochalam jak teraz mimo ze mam za soba malzenstwo i drugi kilkuletni zwiazek. Nie umiem tego ogarnac.
Napisalam posta wlasnie dla ciebie,duzo mnie to kosztowalo emocje do mnie wrocily. Ale moze dzieki temu co napisalam bd ci troszke latwiej. Zapros go na objad do siebie i porozmawiaj w cztery oczy. My kiedy widywalismy sie jako znajomi chodz bolalo bylo nawet fajnie. Napewno tamto rozstanie duzo nas nauczylo. Tylko niestety ja juz tak bie ufam slepo w slowo kocham cie. Mam nadzieje i wierze ze wszystko bedzie jak dawniej. I
Napisal czy moglby jutro wpasc pogadac,tak na kawe po obiedzie. Nie wiem co mu napisac. Boje sie ze w trakcie rozmowy nie wytrzymam i zaczne ryczec. Zawsze mialam oczy w mokrym miejscu. A chcialabym mu pokazac ze sobie radze. Nie musi wiedziec ze wcale tak nie jest. Nie wiem czy dobrze robie grajac przed nim twarda laske. W ten sposob sie bronie chyba. Bardzo chce sie z nim zobaczyc ale tez strasznie sie tego spotkania boje
Nie ukrywaj pezed nim tego co czujesz. Okaz swoje emocje. Chcesz plakac to placz. Dobrze ze sie zobqczycie i porozmawiacie. Jestem z toba.
Dzieki.tak mu napisalam.zeby przyjechal.i niech sie dzieje wola Nieba.na gorsze sie chyba nie zmieni.
Cześć. Ja jestem takiego zdania, że powiedz mu to wszytko co czujesz, to co tuta nam napisałaś. Jeśli będzie kręcił, że chce abyście byli przyjaciółmi , że poprosi Ciebie abyście dali sobie czas, to powiedz mu , że nei potrafiłabyś się z nim przyjaźnić i taka przyjaźń jst nierealna i pozbawiona najmniejszego sensu jeśli Ty coś czujesz, że najlepiej aby odszedł z Twojego życia jeśli nie może cie być razem. Jak zatęśkni, czy zrozumie ze jednak mu zależy to wróci i Tobie o tym powiem. Taka jest tylko moja opinia.
No gorzej byc juz nie moze,nic nie tracisz. Bedzie dobrze. Daj nam znac jak poszlo tylko badzcie w stosunku doo siebie szczezy,uczciwi i nie bujcie pokazywac swoje emocje jakie w danej chwile beda was otaczaly.trzymam bardzo mocno.kciuki
Pewnie, tak czy inaczej jutro wieczorem napisze co wyniknie z tej rozmowy. Boje sie nieziemsko ale to prawda. Nic nie trace
Alutka m,
Moim zdaniem mozesz stracic wiele...
Powiem cie najszczerzej jak umiem. Odsun sie i wycofaj z tej relacji lub przynajmniej przyjmij ze nic juz was nie laczy.
Jesli go bedziesz meczyc i naciskac to zostanie z toba i z czasem i tak odejdzie...
Poczekaj i daj mu sie zastanowic co czuje.... a wtedy moze wroci. ZObaczysz...
Ja nie naciskam. To on szuka kontaktu,pisze i dzwoni. To on prosil o rozmowe. Juz sie z tego nie wycofam. On i tak wie co ja czuje, juz mu to mowilam.
Gorzej nie bedzie,juz jestem sama. Nie wyobrazam sobie przyjazni z nim. Wiem ze on chce czasu. Ale nie robie sobie nadziei ze wroci. Przynajmniej nie tak szybko.
Ja bym się przestała zastanawiać, co on, a w szczególności, co znaczą jego smsy. Jest jak jest - nieco nie do końca jasno, ale póki co, on jakąś decyzję podjął i trzeba ją przyjąć.
Pomyśl przede wszystkim, co Ty, a najlepiej po prostu na razie daj sobie czas na uspokojenie emocji. Nie deklaruj na razie nic z tą przyjaźnią nawet przed samą sobą i nie zastanawiaj się, czy możesz czy nie, bo w tej chwili emocje są tak silne, że nie jesteś w stanie tego ocenić i pewnie Tobą rzuca strasznie.
Jeśli będzie Ci za trudno z tym kontaktem, który on inicjuje, powiedz mu to i daj sobie czas na oddech. Wszelkie prawdziwe uczucia nie uciekną, więc nie musisz nic utrzymywać na siłę, nie bój się np., że tak go zupełnie stracisz. Jeśli macie być razem będziecie, jeśli nie to nie. Przytul mocno siebie samą i daj sobie czas.
Mam wrażenie, że Twoje życie pędzi. Masz 30 lat i 4 dzieci...i zrozumiałam, że już 3 bardzo poważne dorosłe związki za sobą. Może warto się zatrzymać, nie nakładać na siebie takiej presji.
Ja juz mysle ta ze to ze mna jest cos nie wporzadku. Dlaczego w ciagu 10 lat zostawilo mnie trzech partnerow,w tym maz? Moze kocham za bardzo,ograniczam ich,wymagam za duzo? Moze to zazdrosc,nie chorobliwa ale jakas tam zawsze byla?
Szukam winy w sobie. Bo dlaczego sa pary bedace razem wiele lat a mi ciagle cos sypie sie w gruzy?
A moze boje sie go stracic bo na sile nie chce byc sama?
Mam metlik w glowie. Dobrej nocy
Ja juz mysle ta ze to ze mna jest cos nie wporzadku. Dlaczego w ciagu 10 lat zostawilo mnie trzech partnerow,w tym maz? Moze kocham za bardzo,ograniczam ich,wymagam za duzo? Moze to zazdrosc,nie chorobliwa ale jakas tam zawsze byla?
Szukam winy w sobie. Bo dlaczego sa pary bedace razem wiele lat a mi ciagle cos sypie sie w gruzy?
A moze boje sie go stracic bo na sile nie chce byc sama?
Mam metlik w glowie. Dobrej nocy
To nie Twoja wina i nawet tak nie mysl.Ja dlugo siebie obwinialem i nie wyszlo mi to na dobre.
Po prostu trafilas na nieodpowiednich partnerow to oni sa winni.
Dlaczego w ciagu 10 lat zostawilo mnie trzech partnerow,w tym maz?
Ponieważ żaden z nich nie był tym właściwym.
Jeśli przeznaczysz wystarczająco dużo czasu na szukanie właściwej osoby, to gdy się Wam zacznie, nie będzie chciało się skończyć. Gdy jesteś z właściwą osobą, miłość nie gaśnie, tylko rośnie nieustannie.
26 2012-10-07 10:52:05 Ostatnio edytowany przez alutka.m (2012-10-07 11:47:37)
Artemida-mi się zdawało że on jest tym właściwym. Było dobrze,wiadomo że były i zgrzyty ale czułam sie z nim tak jak nigdy z nikim. I myślałam że on też tak czuje. Spędyaliśmy ze sobą każdą wolną chwile,aż z dnia na dzień oznajmił mi źe chce przyjaźni bo mnie nie kocha. Jak mam to rozumieć?
Ma być o 14 stej na kawie. Przyjedzie pogadać. A ja mam serce w gardle
W tych emocjach nie napisałam na początku o ważnej sprawie. Zanim zostaliśmy parą,byliśmy juz przyjaciółmi. Jeszcze jak był w poprzednim związku,potem gdy ona go zostawiła,ja byłam przy nim,wyciągałam go z domu itp. Po miesiącu zaczęłam zauważać że jest dla mnie kims więcej a po kolejnym zostaliśmy parą. Wiem,to ważne,a ja nie napisałam od razu. Myślałam jednotorowo-on mnie nie kocha. I pisząc pierwszego posta na tym się skupiłam
27 2012-10-07 14:20:59 Ostatnio edytowany przez alutka.m (2012-10-07 14:38:05)
I po wszystkim. Cała rozmowa,właściwie jego monolog,trwała 20 minut. Powiedział mi że próbował być ze mną bo widział jak mi zależy a źe mu pomagałam w trudnych chwilach to byl wdzieczny. Pomylil miłość z wdziecznością. Teraz możemy być dalej przyjaciöłmi choć nie wyklucza że to sie zmieni. I ze potrzebuje czasu na ulozenie tego w glowie.
Odechcialo mi sie zyc
aha,i jeszcze coś co zabolało strasznie. Powiedział że nadal czuje coś do byłej,że nie potrafi zapomnieć dobrych chwil z nią i gdyby miał taką szansę to wróciłby do niej bez wahania. Że chce z tym walczyć bo nie chce mnie ranić ale nie chce też być ze mną na siłę bo w ten sposób mnie krzydzi.
A teraz mnie nie krzywdzi? Przecież żyję dla niego. To strasznie boli,nie wiem co robić. Chciałabym zasnąć i się nie obudzić.
I po wszystkim. Cała rozmowa,właściwie jego monolog,trwała 20 minut. Powiedział mi że próbował być ze mną bo widział jak mi zależy a źe mu pomagałam w trudnych chwilach to byl wdzieczny. Pomylil miłość z wdziecznością. Teraz możemy być dalej przyjaciöłmi choć nie wyklucza że to sie zmieni. I ze potrzebuje czasu na ulozenie tego w glowie.
Odechcialo mi sie zyc
aha,i jeszcze coś co zabolało strasznie. Powiedział że nadal czuje coś do byłej,że nie potrafi zapomnieć dobrych chwil z nią i gdyby miał taką szansę to wróciłby do niej bez wahania. Że chce z tym walczyć bo nie chce mnie ranić ale nie chce też być ze mną na siłę bo w ten sposób mnie krzydzi.
A teraz mnie nie krzywdzi? Przecież żyję dla niego. To strasznie boli,nie wiem co robić. Chciałabym zasnąć i się nie obudzić.
Współczuje naprawdę, wiem jak się czujesz, rok temu przeszłam to samo. Potem dałam mu szansę i żałuje tego bo znowu odszedł juz 4 mce minęło a boli chodź przyszłości dla nas nie było,
To tak jak napisalem w pierwszym swoim poscie ze pewnie kocha swoja byla.
Napisalas ze po 2 miesiacach od jego rozstania z byla zostaliscie para.To byl bardzo duzy blad.Za szybko.
Mial za malo czasu aby poukladac swoje mysli i zycie.Ten blad popelnia wiele osob,konczy sie jeden zwiazek i wskakuje sie w drugi.Niestety ale takie zwiazki nie maja przyszlosci.
Zaproponowal Tobie przyjazn i powiedzial ze kiedys moze sie to zmienic ale rowniez to ze kocha swoja byla i gdyby mogl to by do Niej wrocil.
On po prostu chce zostawic sobie otwarta furtke ma nadzieje ze oni wroca do siebie a jesli nie to ma w zapasie Ciebie.
Sorki ale on jest samolubny i w tej chwili mysli tylko o sobie.
Powinnas dac sobie z nim spokoj nie warto marnowac czasu na jego decyzje.
Zastanow sie nad jednym gdyby on do Ciebie wrocil to jaka mialabys pewnosc ze jest z Toba z milosci czy dlatego ze nie wyszlo mu z byla.
Na dzien dzisiejszy wasz zwiazek wedlug mnie nie ma zadnych szans to smutne ale prawdziwe.
Moze za kilka miesiecy albo lat ale tego nie wie nikt.
Trzymam za Ciebie kciuki bo wiem jak sie czujesz.
Po kilku miesiacach znajomosci zyjesz tylko dla faceta!!!!
On cie odrzucil i twoje zycie sie zakonczylo - myslisz o samobojstwie.
A co z twoja 4-ka dzieci? Dlaczego trojke twoich synow wychowuje babcia?
Kazda kobieta chce miec partnera ktory ja kocha i do tego dazy - to jest normalne. Wedlug mnie przyciagasz nieodpowiednich partnerow. Oni cie odrzucaja ale ty odrzucilas wlasne dzieci!!!
Dziwczyno - jestes juz dojrzala kobieta - zostaw romanse - zajmij sie soba i swoimi dziecmi.
Czeka cie terapia by z tego wszystkiego wyjsc, to ty sie musisz sama zmienic. Jesli sie nie zmienisz kolejny parner i zwiazek beda podobne.
Dlaczego nie jestes matka dla swoich synow? Przeciez to twoj obowiazek. Umierasz tu poprzez odrzucenie a taki sam los zafundowalas swoim synom - przeciez to jest jak karma.
Tak mi przykro,domyslam sie co czujesz. Pamietaj ze ty masz dla kogo zyc,masz cudowe dzieci ktore potrzebuja twojej milosci. Teraz wiesz ze bylas dla niego zabawka,po zakonczonym zwiazku. Jak juz ktos napisal za szybko zaczeliscie nowy etap. Twoje zycie jest w twoich rekach nie pozwol zeby ktos je zniwzczyl bo nie potrafi odruznic milosci od wdziecznosci. Walcz o bycie szczesliwa,skup sie na sobie. Jeszcze przyjdzie czas kiedy otoczy ktoe cie tak szczera miloscia jak ty zrobilas to tera.
Moim zdaniem zachował się dojrzale, mówiąc Ci to. Pomyśl, czy chciałabyś żyć w złudzeniu miłości? Nie mów, że teraz rani Cię bardziej. Boli, ale przestanie.
Powoli zaczynam do siebie dochodzic. Na szczescie w pracy goracy okres. Pracuje po 15 godzin i wieczorem jestem tak zmeczona ze padam od razu.
Z bylym kontakt utrzymuje. On pisze dzwoni pyta co u mnie. A ja udaje ze jest ok. Ze to po mnie splynelo. Na razie daje rade,przynajmniej dopoki kontakt jest tylko telefoniczny.
Ale w glebi nie potrafie o nim nie myslec. Wszystko w domu mi go przypomina. Jeszcze nawet w kubku stoi jego szczoteczka do zebow. I na razie chyba tak zostanie.
Ja chyba dalej mam nadzieje ze cos sie zmieni. Wiem. Glupia jestem i naiwna. Ale nie umiem przestac kochac. Zresetowac sie.
Facet jest z Tobą szczery i nie chce Cie oszukiwać. Przyznam,że zachował się w porządku, nie chce Ci robić niepotrzebnych nadziei.i jest o.k. Przyjmij to i idź własną drogą.
Po kilku miesiacach znajomosci zyjesz tylko dla faceta!!!!
On cie odrzucil i twoje zycie sie zakonczylo - myslisz o samobojstwie.
A co z twoja 4-ka dzieci? Dlaczego trojke twoich synow wychowuje babcia?Kazda kobieta chce miec partnera ktory ja kocha i do tego dazy - to jest normalne. Wedlug mnie przyciagasz nieodpowiednich partnerow. Oni cie odrzucaja ale ty odrzucilas wlasne dzieci!!!
Dziwczyno - jestes juz dojrzala kobieta - zostaw romanse - zajmij sie soba i swoimi dziecmi.
Czeka cie terapia by z tego wszystkiego wyjsc, to ty sie musisz sama zmienic. Jesli sie nie zmienisz kolejny parner i zwiazek beda podobne.
Dlaczego nie jestes matka dla swoich synow? Przeciez to twoj obowiazek. Umierasz tu poprzez odrzucenie a taki sam los zafundowalas swoim synom - przeciez to jest jak karma.
Nie odniosłaś się do postu Newlife...
Zgadzam się z nią i jako matka jestem zdziwiona,żeby nie rzec zbulwersowana.
Pracujesz po 15 godzin, masz czwórkę dzieci, kiedy masz czas dla nich? Nie chce Ci się żyć? Rozumiem,że może z przemęczenia ale przez faceta?! Masz trzech facetów dla których warto i jedna małą kobietkę!!! Co z nimi???
Zajmujesz swoje myśli i czas facetem, a gdzie w tym wszystkim Twoja prawdziwa rodzina? Im ofiaruj trochę bliskości i miłości, na pewno nigdy dzieciom troski i miłości matki nigdy za dużo...Rozumiem,że cierpisz, ale skoro wszystko wyjaśnione to pora popracować nad sobą i skupić uwagę na tych, którzy naprawdę jej potrzebują.
Nie pisałam tego wszystkiego po to żebyście stwierdziły źe jestem złą matką. To inna historia,długa i zagmatwana,nie na ten wątek.
Potrzebowałam rady,wsparcia,moźe walnięcia obuchem w łeb. I dostałam od paru osób,dziękuje.
Postanowiłam wygadać się cioci. Gadałyśmy całą noc. I jest inaczej. Już tyle o tym nie myślę, nie płaczę też,potrafię nawet spać i zaczęłam jeść. Żyję jakby obok, w sobotę byłam nawet z koleźanką na dyskotece,pierwszy raz od lat. I naprawdę świetnie sie bawiłam.
Dalej go kocham,budzę się z poduszką mokrą od łez ale żyję normalnie. Wiem że nieprędko będzie tak jak kiedyś ale z dnia na dzień jest prościej.
Z byłym kontakt nadal mam,piszemy esy, dzwoni codziennie,gadamy jak kiedyś,jak kumple. Dużo mnie to kosztuje ale nie umiem z tego zrezygnować. Nie umiem sobie wyobrazić braku kontaktu.
A on? Chce się spotkać, na browar,kolację,kino. Ale ja na razie nie jestem gotowa. Wiem jak to by się skończyło. Łóżkiem,potem znowu płacz i czarna rozpacz.
To tyle u mnie, stwierdziłam że napiszę jak to sie dalej kręci.
wedlug mnie on kocha byla a Ty bylas lekarstwem na jego bol po rozstaniu.Teraz pewnie zrozumial ze bycie z Toba to nie to czego szuka.
Moge sie mylic.
Jednak mysle ze mam racje.Nie powinno sie wchodzic w zwiazek z inna osoba dopoki sie nie zamknie rozdzialu poprzedniego zwiazku.Najpierw trzeba sobie poradzic z bolem po rozstaniu,uspokoic emocje itd a dopiero ukladac sobie zycie z nowa osoba.
Porozmawiaj z Nim i niech podejmie decyzje,nie moze Ciebie trzymac w niepewnosci.Nawet jesli wie ze nie chce byc z Toba to niech Ci to powie teraz bo szkoda Twojego czasu i tej niepewnosci.
Trzymam za Ciebie kciuki
W sumie to się zgodzę... Nie powinno się wchodzić w związek z kimś kto nie zamknął jeszcze poprzedniego (czyli sam się nie wyleczył) i odwrotnie. Ja rozstałam się po 3-letnim związku z mężczyzną, związałam się z innym (mój narzeczony), na początku było perfekcyjnie, jednak po jakimś czasie dały o sobie poznać niewyjaśnione sytuacje, myśli o poprzednim związku, który nie był zakończony jak należy (zerwanie kontaktu aż do dnia dzisiejszego). Do dziś dręczą mnie myśli związane z poprzednim chłopakiem, nie kocham go, ale coś dziwnego we mnie siedzi, czuję, że coś tam nie jest pozamykane jak trzeba. Cieszę się, że jestem pewna swojej miłości do narzeczonego, ale jednak... No nie powinno wchodzić się z związek mając jeszcze otwarte rany po poprzednim.
Bardzo mi przykro, że Twój partner Cię zostawił. Możliwe, że byłaś lekarstwem na jego ból, zauroczył się w Tobie, ale miłość nie przyszła. To straszne, że czasami trudno przewidzieć co nawet będzie się samemu czuło. Mam nadzieję, że Ci się wszystko poukłada. Masz dzieci, masz dla kogo żyć, na pewno Cię kochają i Cię potrzebują. Nie mam dzieci, ale domyślam się, że bycie matką musi być wspaniałe. Zobaczysz, że jeszcze życie Ci odpłaci radosnymi chwilami. ![]()
posluchaj wiem ze ci ciezko wydaje ci sie ze swiat bez niego nie ma sensu. pytasz sie co zrobic masz ale to twoje zycie kazdy z nas uczy sie na swoich błedach.wiec wstan jestes silna łatwiej jest siasc i sie uzalac walcz o siebie bo ucieka czas a zycie nam daneprzezyc mozesz tylko raz. znajdziesz w sobie te sile narazie jest uspiona jak wulkan. chyba czas juz zrozumiec ze wciaz otworem stoi swiat. na pamiec znam ten lek co serce rwie na strzepy kiedys i ja bylam w tym miejscu w ktorym teraz jestes ty. wiec wstan jestes dzielna odbijesz sie od dna bez niego, walcz o siebie. jestes silna po znow na darmo wylewac swoje łzy musisz wierzyc jeszcze przyjdzie czas a wtedy pokazesz na co cie stac. jego strata i wcale nie daj poznac po sobie ze moglabys zrobic dl niego wszystko
No to teraz mam zagwozdkę. Zrobiłam dzisiaj test ciążowy.
Jest pozytywny...
Od paru dni spodziewałam się tego ale dzisiaj dopiero odwaźyłam sie to zrobić. Nie wierze. Mam juz czworo dzieci i jestem sama. Masakra
Powoli zaczynam do siebie dochodzic. Na szczescie w pracy goracy okres. Pracuje po 15 godzin i wieczorem jestem tak zmeczona ze padam od razu.
Z bylym kontakt utrzymuje. On pisze dzwoni pyta co u mnie. A ja udaje ze jest ok. Ze to po mnie splynelo. Na razie daje rade,przynajmniej dopoki kontakt jest tylko telefoniczny.
Ale w glebi nie potrafie o nim nie myslec. Wszystko w domu mi go przypomina. Jeszcze nawet w kubku stoi jego szczoteczka do zebow. I na razie chyba tak zostanie.
Ja chyba dalej mam nadzieje ze cos sie zmieni. Wiem. Glupia jestem i naiwna. Ale nie umiem przestac kochac. Zresetowac sie.
Nie. Nie jesteś głupia. Po prostu tak już jest ze zranioną duszą. Mogę tylko trzymać kciuki żeby ci się udało jakoś zdystansować do tego wszystkiego. Może jakieś pigułki by pomogły. Wiesz, wiele, oj wiele
, lat temu miałem syf w domu i syf w pracy. I dopadł mnie stres. Dostałem jakieś piguły, po których po jakiś czasie te zmory znalazły się jakby za szybą. Były, oddziaływały na mnie ale nie torturowały. Może pójdź do jakiegoś lekarza. Powiedz co i jak i zapytaj. Tylko się nie uzależnij ![]()
No i twardo trzymaj się z dala od spotkań z nim. Byłaś klinem, którego on nie zrozumiał. Jak pojął, to wysiadł.
Witaj.
Po przeczytaniu Twoich wpisów odniosłam wrażenie, że kochasz za bardzo. Moja rada: odpuścić sobie związki na najbliższe klika lat i zająć się porządkowaniem swojego życia. Pomyśl sobie - masz czwórkę dzieci (z dwóch różnych związków) z piątym (z trzeciego związku) prawdopodobnie jesteś w ciąży. Masz tylko 30 lat. Może to pora zatrzymać się? Przyjrzeć się swojemu życiu, celom, dokonaniom. Ułożyć plan na przyszłość. Wziąć odpowiedzialność za dzieci.
Pamiętaj, że nie można czyjąś być drugą połowką samemu nie będąc całością.
gdy pierwszy raz się zakochałam to był najlepszy okres w moim życiu,ale zostawił mnie dla innej z którą po miesiącu spodziewali się dziecka.przełknełam to przepłakałam wiele dni ,winiłam sie że nieumiałam go przy sobie zatrzymać.zaczełam sie spotykać z facetem tylko dlatego zeby mu pokazac ze tez moge byc z kims innym,po roku zaszłam w ciąże,rozstaliśmy sie bo wszystko nas w sobie drażniło,teraz mam 5 letnia córke i nie wyobrażam sobie być z żadnym facetem bo szkoda mi na nich czasu.wiele razy słyszałam ze gram na uczuciach,najpierw udaje ze mi zalezy a pozniej uciekam.piętno zdradzonej czuje do teraz mimo ze minęło 8 lat.przez jednego kretyna uważam ze faceci sa zakłamani i nie warto im ufać.
Już myślałam ze jest dobrze. A tu dzisiaj kula w łeb.
Nie daje rady.
Ale po kolei. Po rozstaniu przeplakalam pare dni, potem zaczynalam sie podnosic. Tzn tak mi sie zdawalo.
Postanowilismy z moim bylym ze zostaniemy przyjaciolmi. W sumie zaczelo sie od przyjazni,potem byl zwiazek.
Wiec juz po rozstaniu on nadal pisal,dzwonil,spotykalismy sie co pare dni mimo ze dzieli nas 15 km,rowerem potrafil dojechac. I zwykle zostawal na noc. Te chwile byly magiczne, przytulal mnie,calowal,patrzyl na mnie z takim uczuciem ze bolało.
Ale od dwóch tygodni nie ma czasu. Owszem,kontakt tele jest codziennie ale na spotkanie juz czasu nie ma. Na cale weekendy jezdzi do kumpla (wspolnego zreszta) i wylacza tele. Potem pisze lub dzwoni z jego zwyczajnym "i co tam?". Dzisiaj nie wytrzymalam. Napisalam mu esa z pytaniem czy jest ze mna szczery,ze chcialabym pogadac i czy moglibysmy sie zobaczyc.
Strasznie sie wsciekl,ze nie mam prawa takich pytan zadawac, ze tylko sie kumplujemy itd. I ze nie ma czasu na spotkanie i mam dac mu spokoj.
A ja umarłam. Mam juz dosyc ciaglej walki. O wszystko.
Moi synowie sa z babcia.
Córka aktualnie u taty.
Walcze w sadzie o prawo do opieki nad córka.
Walcze w pracy zeby dac rady,nie pasc z wyczerpania.
Walcze o to zeby 1000zl wyplaty starczylo na oplaty i jedzenie.
Walcze o nawrót miłości mojego bylego do mnie.
Wlasciwie walczylam. Napisal mi ze niczego nie obiecywal,nie dawal nadziei.
Jak to nie? To jego slowa z dnia rozstania.
Ile razy mozna skladac rozbite serce do kupy?
Powoli mam dosc,nie radze sobie juz.
Dzisiaj mam ochote skonczyc ta tragifarse, zwana zyciem. Mam DOSYC
po ponad dwoch miesiacach wrocilam na forum.
myslalam juz ze nie dam rady.ale dalam mimo ze jest ciezko jak cholera.
stracilam prace i mieszkanie ktore wynajmowalam ale odzyskalam corke i milosc.
aktualnie mieszkam z corka u rodziny,w jednym pokoju z babcia,mimo to nasza milosc kwitnie. spotykamy sie w trojke na spacerkach,u niego tez nie da rady bo wynajmuje pokoj z kumplem.
ale to tylko faza przejsciowa. w koncu wynajmiemy cos razem i jesli nasza milosc to przetrwa,ta rozlake i chroniczny brak pieniedzy to przeciez wreszcie musi byc dobrze.
nie wierzylam w to a jednak zycie zrobilo mi niespodzianke. mimo biedy i braku mieszkania jestem szczesliwa. tak naprawde. i zyje chwila. nawet jesli to nie bedzie na zawsze to ciesze sie tym co mam teraz.
pozdrawiam i mysle ze ten watek czas zamknac.
i dziekuje
I piszesz, że największym problemem są zerwane zaręczyny?
Nie fakt, że masz 5 dziecko w drodze (3 rożnych ojców) i żadnego z tej czwórki nie wychowujesz?
Weź koło i pierdolnij się w czoło, może złapiesz pion.
czytanie ze zrozumieniem sie klania
czytanie ze zrozumieniem sie klania
Tzn?
Akurat przeczytałam twoje posty, co tu do rozumienia?Że dupa tobą rządzi?