netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Zerwane zareczyny..zlamane serce..

43 odpowiedzi8 136 wyświetleńzałożony przez saanaja77, 18.10.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zerwane zareczyny..zlamane serce..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 44 ]

1

Temat: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

Witam wszystkich..wlasnie sie zarejestrowalam..poniewaz potrzebuje sie wygadac i potrzebuje rady...szczerej nawet do bolu..

Mam 34 lata..Marcina poznalam po dosc nieudanym zwiazku z facetem,ktory okazal sie miec inna orientacje seksualna...na poczatku z Marcinem wiele rozmawialismy...wydawalo mi sie,ze bardzo mi pomaga..ze bardzo rozumie...teraz widze..ze dokladnie mnie poznal i zaczal dawac to,czego nie mialam w poprzednim zwiazku...przysylal kwiaty do pracy..uwodzil...pisal piekne listy..wszystko cudownie,pieknie i jak z bajki...Aaa..jeszcze szczegol...mieszkalismy dosc daleko od siebie...

Pierwsze nasze spotkanie na zywo...naprawde ogromna chemia...tego akurat nie moge negowac..bylo cudownie..dalam sie nabrac...teraz widze,ze nie dosc,ze zakochalam sie jak nastolatka...to jeszcze chcialam szybko uciec od problemow po poprzednim zwiazku..na to wszystko mialam blogoslawienstwo rodziny,przyjaciol...kazdy jak nas widzial..mowil,ze widac jak on mnie kocha..jak szanuje...ze w koncu sobie na to zasluzylam..

zaczelam jezdzic do Marcina...mieszka sam..ale zaraz poznal mnie ze swoja rodzina..akurat byly chrzciny jego siostrzenca,,wiec poznalam cala rodzine..

Marcinowi bardzo zalezalo,abysmy byli razem..zeby nie jezdzic w kolko do siebie i tracic czasu..z uwagi na nasze wyksztalcenie i prace ustalilismy,ze lepiej bedzie jak ja sie przeprowadze do niego...ten argument byl rzeczowy.
Zeby pokazac "szczerosc" swoich planow..oswiadczyl sie..nie chcial,bym przeprowadzala sie jako dziewczyna..a jako narzeczona..zaczelo sie szukanie pracy..powolne przewozenie rzeczy..Marcin bardzo mi pomagal..jego rodzice tez...wozili na rozmowy kwalifikacyjne..mama zapraszala na pogaduchy,zebym nie siedziala sama...myslalam,ze w koncu zlapalam szczescie...zaczelam dbac o nasz dom..marcin bardzo to docenial..wszedzie sie chwalil mna,docenial,ze ma czego nie bylo w poprzednich zwiazkach.

Choc miedzy wierszami widzialam,ze bywa egoistyczny..ze ma problemy emocjonalne..przyznal sie nawet,ze sie leczyl..ale milosc zaslepia wszystko.,,myslalam,ze dam sobie z tym wszystkim rade.
Zaczelismy urzadzac razem mieszkanie...zeby bylo milo..byly drobne sprzeczki..ale myslelismy,ze to moze na poczatku..ze trzeba sie dotrzec..ze to wszystko przez stres..ja dosc szybko znalazlam prace...a mialam problemy w starej,zeby odejsc..
Byly zapewnienia wobec moich rodzicow,ze bedzie dbal o mnie,ze kazdy bedzie mogl do mnie przyjezdzac..

To wszystko pokrotce..przeprowadzilam sie...miesiac temu...juz ostatni tydzien przed ostatecznym przyjazdem zauwazylam,ze jest cos nie tak..marcin byl smutny..odpychajacy..gdy spytalam czy to ma zwiazek z naszym byciem razem...zaprzeczal...dopiero jak sie sprowadzilam przyznal,ze czuje,ze wraca jego depresja..ze zaczyna sie jesien..ze teraz bedzie gburowaty,ze bedzie odpychajacy,ze nie bedzie chcial ze mna rozmawiac,ze bedzie zamkniety w sobie..ze jesien pokaze,czy ja to wytrzymam..

nie bylo juz czasu..poszlam do nowej pracy..nie moge mowic..staral sie..wozil do pracy...ale nagle i niespodziewanie okazalo sie,ze jestem w ciazy..ciagle zle sie czulam..bylam przerazona...nowa praca..nowe miejsce...a tu ciaza...do tego naprawde czulam sie fatalnie...zemdlalam..marcin nie umial mi pomoc..stal nade mna i nie wiedzial.co robic...to byl przelom...zaczelam domagac sie jakiejs opieki..ciagle tylko potrafil dawac mi piekne slowa-ze przez wszystko przejdziemy razem..ze najwazniejsze ze jestesmy..reszta sie ulozy..a on jest tak szczesliwy,ze bedzie mial dziecko...ze przez to dziecko pokochal mnie bardziej..

Nie bede wchodzila w szczegoly..opisze dzien 7 pazdziernik...rano odwiozl do pracy..przytuli..powiedzial Kocham Cie skarbie..to byl piatek..zapewnial,.ze bedzie piekny weekend..ze odpoczniemy..ze bedziemy razem..w ciagu dnia dzwonil,pisal..martwil sie o zdrowie..ja akurat caly tamten dzien wymiotowalam,,,wygladalam jak zdjeta z krzyza...powiedzial,ze zwolni sie z pracy i przyjedzie po mnie..bo chce byc szybciej ze mna..mielismy jechac na zakupy..a potem juz cudowny weekend..przyjechal...pocalowal..sam stwierdzil,ze zle wygladam,ze musze zle sie czuc...w aucie trzymal ze reke..powiedzial,ze zamiast jechac od razu na zakupy pojedziemy do domu sie przebrac..a do tego dzwonili jacys znajomi,ktorzy chca wpasc na chwile na kawe..w domu dwa razy przytuli...pocalowal..przyszli znajomi..przedstawil..kazal na chwile usiasc z nimi..i powiedzial.ze mam 5 minut,zeby sie wyprowadzic,bo on juz nie daje rady,bo ja wymagam za duzo od niego..bo jestem agresywna!!!!!!!!!!!!!!!! Zero litosci,zero tlumaczen..jeszcze mnie poganial,ze mam isc szybko,bo czas znajomych jest ograniczony..aaaaaa...dobrodusznie zaproponowal,ze wynajmnie mi hotel na jedna noc..wiedzial,ze nie mam tam nikogo.ze rzucialm dla niego wszystko..

w nocy przyjechali po mnie rodzice..na razie jestem na zwolnieniu..ale tam do pracy nie wroce..nie dam rady byc sama daleko od domu..przyjaciol..i jeszcze zle sie czujac w ciazy

Mam tylko jedno pytanie...dlaczego?????????

2

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..
saanaja77 napisał/a:

Mam tylko jedno pytanie...dlaczego?????????

Bardzo dobre pytanie ale my Ci na nie nie odpowiemy. To Twoj Marcin musi odpowiedziec na nie. Jego zachowanie wskazuje na DUZE problemy emocjonalne i niezrownowazenie. Osobiscie, balabym sie po takim numerze zwiazac z nim.

3

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

Moje pytanie jest raczej juz z zalozenia retoryczne...on nie chce ze mna rozmawiac..a teraz to ja nie bede jego prosila,nie bede sie ponizala.

jedyne,co zrobilam,to zabierajac reszte rzeczy..wymoglam na nim podpisanie oswiadczenia,ze odda czesc zainwestowanych w niego pieniedzy,ale ze bylam wtedy w takim szoku, to dopiero po czasie zaczely wychodzic inne sprawy( a ciagnal ode mnie finansowo..bo to albo zapomnial pieniedzy...albo gdy dwa dni przed wyrzuceniem mnie z domu poszlismy zamawiac Polsat Cyfrowy..to nagle on zapomnial dowodu osobistego itd..itp..)Poszlam do prawnika..przygotowuje mi pismo..na szczescie wszystkie rachunki placilam karta platnicza..mam dowody w postaci wyciagow bankowych).
Z Marcinem nie rozmawiam..raz zadzwonila moja mama...chciala dogadac odbior reszty rzeczy...musial sie chlopak przestraszyc,bo dzien pozniej zadzwonil do mnie jakis adwokat..ktory poprosil mnie o wycenienie moich nakladow i zapewnial,ze jego klient chce wszystko ugodowo zaplacic

Ale jeszcze jedna sprawa..od momentu wyrzucenia mnie jego rodzice nie odbieraja ode mnie telefonu..moich rodzicow nie wpuscili..a rzekomo traktowali mnie jako swoja corke...

4 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2011-10-18 09:45:18)

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

hmmm...
-jezeli to "tylko" depresja, to mozna by zrozumiec, choroba , to choroba, ma takie  a nie inne objawy ( nie mozna miec pretenscji do kogos , ze dostal zapalenia pluc i ma wysoka goraczke  i kaszel i nie mozna przez niego spac ;-)).
-ale jezeli  to cos innego,- mialabym obawy , ze jednak tak- to nie da sie zyc w takiej hustawce emocjonalnej, bo wykonczy  Cie to.

tylko jak masz sie dowiedziec czy to jedno czy drugie ?
Czy chcesz wogole probowac sie dowiedziec ? czy przekreslasz go juz zupelnie?
_______________________________

SORRY!
Teraz dopiero przeczytalam Twoj powyzszy wpis.

To wyjasnia wszystko.

5

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

Tydzien temu probowalam..ale on nie chce rozmawiac...jego rodzina nie odbiera telefonow..pousuwali wszystkie formy kontaktu ze mna( np. poprzez Facebooka)..a gdy moja mama rozmawiala z nim przedwczoraj wymyslil-uwaga.......ze ja bylam agresywna i on obawial sie mnie fizycznie!!!!
Podejrzewam,ze taka wersje musial sprzedac swojej rodzinie..a ja juz wczesniej chcialam mu pomoc...kilkakrotnie proponowalam,ze pojdziemy razem do lekarza...nie chcial...twierdzil,ze sam sobie poradzi..

6

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..
saanaja77 napisał/a:

Tydzien temu probowalam..ale on nie chce rozmawiac...jego rodzina nie odbiera telefonow..pousuwali wszystkie formy kontaktu ze mna( np. poprzez Facebooka)..a gdy moja mama rozmawiala z nim przedwczoraj wymyslil-uwaga.......ze ja bylam agresywna i on obawial sie mnie fizycznie!!!!
Podejrzewam,ze taka wersje musial sprzedac swojej rodzinie..a ja juz wczesniej chcialam mu pomoc...kilkakrotnie proponowalam,ze pojdziemy razem do lekarza...nie chcial...twierdzil,ze sam sobie poradzi..

Lepiej trzymaj sie od niego z daleka. Skoro juz teraz klamie to pomysl jaka sielanke mialabys mieszkajac z nim i dzieckiem. Rozumiem, ze o alimenty tez wystapisz?

7

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..
Mussuka napisał/a:
saanaja77 napisał/a:

Tydzien temu probowalam..ale on nie chce rozmawiac...jego rodzina nie odbiera telefonow..pousuwali wszystkie formy kontaktu ze mna( np. poprzez Facebooka)..a gdy moja mama rozmawiala z nim przedwczoraj wymyslil-uwaga.......ze ja bylam agresywna i on obawial sie mnie fizycznie!!!!
Podejrzewam,ze taka wersje musial sprzedac swojej rodzinie..a ja juz wczesniej chcialam mu pomoc...kilkakrotnie proponowalam,ze pojdziemy razem do lekarza...nie chcial...twierdzil,ze sam sobie poradzi..

Lepiej trzymaj sie od niego z daleka. Skoro juz teraz klamie to pomysl jaka sielanke mialabys mieszkajac z nim i dzieckiem. Rozumiem, ze o alimenty tez wystapisz?

Jasne..najpierw chce rozliczyc sprawy mieszkaniowe..a po zaplacie( na co licze smile)  chce zlozyc pozew o zabezpiecznie swiadczen alimentacyjnych

tylko najgorsze jest to,co dzieje sie ze mna,w srodku..mimo wszystko tesknie za nim i zastanawiam sie ciagle,czy jakos moge mu pomoc,a moze nawet powinnam:)

8

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..
saanaja77 napisał/a:

tylko najgorsze jest to,co dzieje sie ze mna,w srodku..mimo wszystko tesknie za nim i zastanawiam sie ciagle,czy jakos moge mu pomoc,a moze nawet powinnam:)

co prosze ?

J E M U pomoc??

9

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

Te jego problemy emocjonalne są naprawdę kolosalne! Zastanawiam się czy nie jest on przypadkiem borderline?

10

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..
marena7 napisał/a:

Te jego problemy emocjonalne są naprawdę kolosalne! Zastanawiam się czy nie jest on przypadkiem borderline?

tez tak pomyslalam.
To typowe zachowanie dla nich. Trzeba naprawde bardzo stabilnej psychiki , zeby nie wyjsc "pokiereszowanym" ze zwiazku z kims, kto ma to zaburzenie ( co nie oznacza , ze to sa ludzie, ktorzy nie potrafia zyc w zwiazkach)

11

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..
pomaranczowa 1 napisał/a:

co nie oznacza , ze to sa ludzie, ktorzy nie potrafia zyc w zwiazkach

chyba z doskoku:) a burdel to on rzeczywiscie ma niezly w glowie. tu sie zgadzam.

12 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2011-10-18 12:36:48)

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..
Mussuka napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

co nie oznacza , ze to sa ludzie, ktorzy nie potrafia zyc w zwiazkach

chyba z doskoku:) a burdel to on rzeczywiscie ma niezly w glowie. tu sie zgadzam.

Mussuka ,
to trudne , ale nie niemozliwe. Znam jeden przyklad, gdzie to funkcjonuje, dodam jednak , ze wymaga stalowej psychiki, wspodzialania , wspoluczestniczenia w terapiach i niesamowitej milosci.

Osoba kochajaca borderline zyje w ciaglym "niezaspokojeniu " swojego poczucia bezpieczenstwa. Te wszystkie projekcje, prowokacje , zmiany nastrojow, emocjonaly koszmar- to nie dla kazdego.

13

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..
pomaranczowa 1 napisał/a:

Znam jeden przyklad, gdzie to funkcjonuje, dodam jednak , ze wymaga stalowej psychiki, wspodzialania , wspoluczestniczenia w terapiach i niesamowitej milosci.

a dzieci w takim zwiazku tez musza na te kolejke gorska wsiadac?

pomaranczowa 1 napisał/a:

Osoba kochajaca borderline zyje w ciaglym "niezaspokojeniu " swojego poczucia bezpieczenstwa. Te wszystkie projekcje, prowokacje , zmiany nastrojow, emocjonaly koszmar- to nie dla kazdego.

SWOJEGO bezpieczenstwa? Chyba bezpieczenstwa wszystkich dookola.

Wybacz, jak zwal tak zwal, ale mnie by zycie z wariatem nie pasowalo. Niech sobie robi te skoki na bungee z kims innym albo najlepiej sam.

14

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

Mam tylko jedno pytanie...dlaczego?????????

Dlaczego mężczyzna dorosły potraktował tak kobietę z która miał zamiar spedzić reszte życia która oczekiwała jego dziecka. Dlaczego zrobił to prakycznie z minuty na minute?? To jest zagadka dla detektywa, może miał jakieś problemy i bał sie o Twoje bezpieczeństwo, może to dziecko go przerosło...
A rozmawialiście zanim zaszłaś w ciąże o dzieciach??? Zapewne ma problem z emocjami, hmm może na wiosne Ci to wyjaśni...

15

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

Jestes agresywna. obawia sie o swoje bezpieczenstwo,obecnosć znajomych przy wyrzucaniu Ciebie z domu ( bał się źle czującej ciężarnej?) to mi nie wyglada na depresje ale jakąś poważniejszą chorobę ( zaburzenie?) psychiczną, a tacy sa bardzo przekonywujący bo zwyczajnie wierzą w to co mówia, rodzinkę też zastraszył a może o czymś Tobie nie powiedzieli i dlatego tak Cie unikają?
Nie staraj sie szukać odpowiedzi dlaczego bo ten facet nie jest logiczny nawet w zachowaniu ostatniego dnia brakuje logiki,tego faceta powiniem ktos przebadać.
On sie tak Ciebie obawia,że aż poszedł do adwokata? Raczej spokojnie odzyskasz wszystko a z Polsatem rozwiąż umowę jest przecież na Ciebie.
Nie możesz mu pomóc,tylko on sam moze sobie pomóc lecząc się, Ty lepiej bądź z dala od niego,bo pociągnie Cie za sobą na dno,uwierz, tak będzie bezpieczniej dla Ciebie a sprawy z nim załatwiaj przez sąd.
Ja wiem , że jest Ci bardzo cieżko, ale są rzeczy na, które nie masz wpływu,jeżeli sie nie leczy to niestety wobec jego zaburzeń jestes bezradna.

16

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..
mominka1 napisał/a:

Mam tylko jedno pytanie...dlaczego?????????

Dlaczego mężczyzna dorosły potraktował tak kobietę z która miał zamiar spedzić reszte życia która oczekiwała jego dziecka. Dlaczego zrobił to prakycznie z minuty na minute?? To jest zagadka dla detektywa, może miał jakieś problemy i bał sie o Twoje bezpieczeństwo, może to dziecko go przerosło...
A rozmawialiście zanim zaszłaś w ciąże o dzieciach??? Zapewne ma problem z emocjami, hmm może na wiosne Ci to wyjaśni...

Rozmawialismy..chcial dzieci...nawet na wiadomosc o ciazy snul plany na przyszlosc...ze bedzie jeszcze co najmniej dwojka...
Ale mialo byc tak-ja mialam urodzic i szybko robic kariere...a on mial siedziec z dziecmi w domu!!!!!!

dodam jeszcze jeden watek...sprytnie bylam "mamiona" dobrymi slowami-kazdy mial do nas przyjezdzac...do moich rodzicow tez mielismy jezdzic czesto...a potem nagle-nigdzie nie jedziemy,bo musisz wypoczac..bo jest zimno..bo jest slisko...bo....nie mowil wprost-zabraniam Ci..ale zawsze odwrocil kota ogonem..

nie zabranial mi tez rozmow telefonicznych..ale zawsze gdy ktos dzwonil..podchodzil do mnie...calowal,przytulal...nie mowil wprost-nie rozmawial..tylko pokazywal,jak bardzo mnie w danej chwili chce...

do znajomych tez nie chcial chodzi..ale tu argument mial tez cudny...nie pojdziemy..bo jeszcze tak malo czasu ze soba jestesmy..jestem tak steskniony..poki co chce kazda minute spedzic z Toba....a ja sie na to lapalam:(((

17

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..
Mussuka napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

Znam jeden przyklad, gdzie to funkcjonuje, dodam jednak , ze wymaga stalowej psychiki, wspodzialania , wspoluczestniczenia w terapiach i niesamowitej milosci.

a dzieci w takim zwiazku tez musza na te kolejke gorska wsiadac?

pomaranczowa 1 napisał/a:

Osoba kochajaca borderline zyje w ciaglym "niezaspokojeniu " swojego poczucia bezpieczenstwa. Te wszystkie projekcje, prowokacje , zmiany nastrojow, emocjonaly koszmar- to nie dla kazdego.

SWOJEGO bezpieczenstwa? Chyba bezpieczenstwa wszystkich dookola.

Wybacz, jak zwal tak zwal, ale mnie by zycie z wariatem nie pasowalo. Niech sobie robi te skoki na bungee z kims innym albo najlepiej sam.

mnie tez nie.
Wykonczylabym sie .Ale znam takich , co sie na to godza i nie zazdroszcze.

18

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..
saanaja77 napisał/a:
mominka1 napisał/a:

Mam tylko jedno pytanie...dlaczego?????????

Dlaczego mężczyzna dorosły potraktował tak kobietę z która miał zamiar spedzić reszte życia która oczekiwała jego dziecka. Dlaczego zrobił to prakycznie z minuty na minute?? To jest zagadka dla detektywa, może miał jakieś problemy i bał sie o Twoje bezpieczeństwo, może to dziecko go przerosło...
A rozmawialiście zanim zaszłaś w ciąże o dzieciach??? Zapewne ma problem z emocjami, hmm może na wiosne Ci to wyjaśni...

Rozmawialismy..chcial dzieci...nawet na wiadomosc o ciazy snul plany na przyszlosc...ze bedzie jeszcze co najmniej dwojka...
Ale mialo byc tak-ja mialam urodzic i szybko robic kariere...a on mial siedziec z dziecmi w domu!!!!!!

dodam jeszcze jeden watek...sprytnie bylam "mamiona" dobrymi slowami-kazdy mial do nas przyjezdzac...do moich rodzicow tez mielismy jezdzic czesto...a potem nagle-nigdzie nie jedziemy,bo musisz wypoczac..bo jest zimno..bo jest slisko...bo....nie mowil wprost-zabraniam Ci..ale zawsze odwrocil kota ogonem..

nie zabranial mi tez rozmow telefonicznych..ale zawsze gdy ktos dzwonil..podchodzil do mnie...calowal,przytulal...nie mowil wprost-nie rozmawial..tylko pokazywal,jak bardzo mnie w danej chwili chce...

do znajomych tez nie chcial chodzi..ale tu argument mial tez cudny...nie pojdziemy..bo jeszcze tak malo czasu ze soba jestesmy..jestem tak steskniony..poki co chce kazda minute spedzic z Toba....a ja sie na to lapalam:(((

i nic wczesniej nie zauwazylas saanaja?
Nie czulas , ze to "za duzo " , ze cos nie tak ??

19

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..
saanaja77 napisał/a:

Mam tylko jedno pytanie...dlaczego?????????

Odpowiedź jest prosta, sama jej sobie udzieliłaś:

saanaja77 napisał/a:

ma problemy emocjonalne..przyznal sie nawet,ze sie leczyl

Nawet Cię uprzedzał, że:

saanaja77 napisał/a:

teraz bedzie gburowaty,ze bedzie odpychajacy

Ale zakochana kobieta myśli, że wszystko wytrzyma, że pomoże ukochanemu się zmienić, bla bla. Chyba każda z nas dała się tak wrobić przynajmniej raz w życiu.

Nie analizuj jego zachowania, bo go po prostu NIE ZROZUMIESZ, zdrowy nie potrafi wczuć się w tok myślenia i postępowania chorego. Nie stresuj się, bo szkodzisz dziecku, zadbaj o alimenty i ciesz się macierzyństwem (wiem, wiem, łatwo się mówi, ale właśnie tak MUSISZ teraz postąpić, dla własnego dobra i dla dobra dzidziusia).

20

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

trudna sytuacja, wydaje się wręcz niedorzeczna. widać, ze ma problemy sam z sobą, jego rodzice są tego świadomi, możliwe, że nie jesteś pierwszą kobietą, którą w ten sposób potraktował. tak naprawdę nie  wiadomo jaką ma przeszłość. a jego rodzice trudno wyczuć o co im chodzi---albo jest im wstyd, albo za wszelką cenę chcą "chronić" syna. nie chcą zapewne udzielać żadnych wytłumaczeń- a przecież nosisz pod sercem ich wnuka.
jeszcze jedna sprawa bardzo ważna wg mnie bo znam podobny przypadek---- powinni udzielić ci jakichkolwiek informacji na co choruje Marcin, czy jest to choroba dziedziczna czy po prostu na nią zachorował ot-tak sobie- nie mam zamiaru Cię straszyć, ale wydaje mi się, że jest to ważna kwestia.
trzymam kciuki za ciebie i maleństwo, na szczęście masz rodziców, na których możesz liczyć
pozdrawiam

21

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

Choroby psychiczne nie są dziedziczone.

22

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

nie zgodzę się z tym , że choroby psychiczne nie są dziedziczone.
można odziedziczyć po rodzicach czy dziadkach skłonność do danej choroby- znam taki przypadek, że chłopak miał zdiagnozowaną chorobę psychiczną taka jaka miał jego ojcie-wiec cos w tym niestety jest

23

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

sanajja
nie wiem- mój mąż po 6 latach wyrwał monitor i uciekając wrzeszczał ,ze sie dusi ,ze mam pisac na adres rodzicow -ze rozwód
on chyba tego nie pamięta -po niecałych dwu miesiącach jest w domu -nie ma rozwodu
jego rodzice wierzą jemu i ja jestem ta zła-
tez nie wiem dlaczego?
nie rozumie -wiem ,ze miał kilka razy takie ataki -ale nikt mi nie wierzy ( czytaj -mąż -jego rodzice )moje dzieci widziały wiec jestem normalna.
nie potrafię nic poradzić.

24

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

Ja juz sama nie wiem..poczytalam wczoraj sobie o borderline..i co...zaczelo mi sie robic jego zal...zaczynam winic siebie,ze to ja jestem egositka,bo moze powinnam nawet na sile pomoc mu ,ale skoro on sam nie chce sie leczyc,to co mam zrobic..mam znowu spakowac sie i jechac 500 km od domu,od rodzicow,od przyjaciol..do ..nawet nie wiem czego???? 

Jeszcze dzis dostalam od niego maila..takiego niby w temacie rozliczen finansowych...ale podal mi w nim swoj nowy adres mailowy...na wypadek gdybym chciala pisac do niego prywatnie...boje sie,ze to jest poczatek "urabiania " mnie...ze liczy na to,ze ja napisze...a przeciez nie uslyszalam nawet slowa "przepraszam" czy tez odrobiny zainteresowania jak sie czuje,jak dzidzia...:((

25

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

Ręce opadają... Sama, na własne życzenie, pchasz siebie i dzidziusia w bagno. Wiesz już, do czego jest zdolny, ale Tobie! jego! żal!?

26

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..
BabaOsiadła napisał/a:

Ręce opadają... Sama, na własne życzenie, pchasz siebie i dzidziusia w bagno. Wiesz już, do czego jest zdolny, ale Tobie! jego! żal!?

Wiem..wiem...wolalam to napisac,abyscie na mnie nawet nakrzyczaly..

27

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

Ktoś kto jednego dnia potrafi tak skrajnie się zmienić na pewno ma jakieś problemy z emocjami i psychiką albo jest maksymalnie wyrachowany. Jeśli chcesz mieć z nim jakiś kontakt, a ze względu na dziecko pewnie nie będziesz mieć wyjścia, to radziłabym za jakiś czas napisać ma maila, na spokojnie, o co mu właściło chodziło, o pieniądze? o polepszenie humoru? Tylko nie za szybko i nie w taki sposób, żeby sobie nie wiadomo co pomyślałam tylko żeby zamknąć albo wyjaśnić tę sytuację. Po to, byś mogła się wewnętrznie uspokoić, ja w każdym razie tak bym zrobiła.

28

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

Saanaja77 jak Ty sobie wyobrażasz pomaganie "na siłę"? Na siłę to można zastrzyk komuś dać, ale problemów tego faceta nie leczy się zastrzykami!
Daj sobie spokój dziewczyno, nie komplikuj życia sobie i dziecku, które urodzisz.

29

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

ciężka sprawa, zastanów się czy chcesz swojemu dziecku fundować życie  z ojcem, który jest tak rozchwiany emocjonalnie. to się odbije na wszystkich a zwłaszcza na maleństwie, które nie będzie rozumiało co się dzieje.

30

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

Wyslalam dzis pismo z roszczeniami odnosnie rozliczen majatkowych...coz nazbieralo sie prawie 10 tys...w przypadku braku uiszczenia zagrozilam procesem..az sie boje jego reakcji...ale nie moge byc Matka Teresa , ktora pusci mu wszystko plazem...nie pozostaje mi teraz nic innego,jak tylko czekac na jego ruch..

31

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

słuchaj nie zakladaj ze on jest chory bo moze wcale tak nie jest a jak jest to nikt mu nie pomoze jak on sam...Pisalas ze on wyrzucil Cie przy swoich znajomych(upokorzenie) to moze powiedzieli mu cos na Twoj temat jest tyle mozliwosci najlepiej jakbys poprosila o szczera rozmowe widac ze zakochany byl w Tobie... Wiec predzej czy pozniej bedzie musial Ci to wytłumaczyc bo jednak teraz was cos łaczy...Moze on i Ty tez potrzebujecie na to czasu...Nie dzwon do niego nie pisz wiem ze to trudne ale zobaczysz ze sam sie odezwie Ty juz sie prosilas teraz krok na niego i cos czuje to po kosciach ze jeszcze bedziecie razem...Ale zastanow sie czy chcesz sie meczyc z kims kto Cie tak potraktowal i kto moze  to powtorzyc... Pamietaj co sie stalo raz to stanie sie i drugi w jego przypadku chybaze dasz mu do zrozumienia ze Ciebie sie tak nie traktuje ale musisz to odpowiednio rozegrac...

32

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..
kikunia2311933 napisał/a:

słuchaj nie zakladaj ze on jest chory bo moze wcale tak nie jest

Warto dokładnie przeczytać to, na co się odpisuje... Czy sugerujesz, że on okłamał autorkę?

33

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

Trudno,zeby Ci znajomi mnie znali,bo ani ich wczesniej nigdy nie poznalam,a ponadto przeprowadzilam sie ponad 500km wiec tak naprawde nikt mnie nie zna, z drugiej jednak strony nie ciagnie sie za mna zadna mroczna przeszlosc,zeby mogla spowodowac taka reakcje.Ponadto wydaje mi sie,ze gdyby tak rzeczywiscie bylo,to chyba tez swiadczylo by jeszcze gorzej o moim M..bo jak bez rozmowy ze mna moglby uwierzyc w jakies bzdury, ja akurat przed nim nie ukrywalam zadnych moich znajomych,wiedzial o mnie wszystko.

Ech..dzis mijaja dwa tygodnie od wywalenia mnie,a ja zamiast lepiej to czuje sie coraz gorzej, serce mi krwawi i peka, za duzo analizuje,ale nie umiem inaczej.Chcialabym wiedziec,do ktorego momentu byl szczery..bo do ktoregos chyba musial byc, nie mozna tak udawac milosci, jeszcze dzien przed wyrzuceniem mnie doslownie "kleil" sie do mnie,przytulal non stop, calowal, mowil,ze damy rade
Czy juz zagluszal wyrzuty sumienia,czy juz wiedzial??? Wolalbym miec swiadomosc,ze to choroba,a nie az tak ponizajace zachowanie.

Zadziwia mnie jego rodzina., taka porzadna,religijna,tak sie cieszyli na wiadomosc o ciazy, gdy sie dowiedzieli,to dostalam od nich malego misia...ktos kto mnie pakowal( bo M. nawet nie dal mi szansy spakowania moich rzeczy) zapakowal tez tego misia..czy ma on starczyc na opieke i troske nad przyszlym wnukiem/wnuczka??

chociaz sie wygadalam..bo jest mi naprawde bardzo ciezko..rzucilam wszystko dla niego,a on bez skrupolow wyrzucil jak niechciana zabawke!

34

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

2 tyg dopiero mówisz... no to tak - to jest jeszcze czas na żal.. ale zobaczysz że zastąpi go wkrótce złość. Przynajmniej mam taka nadzieję... No bo na litość boską - facet skrzywdził Cię, oszukał, wykorzystał (emocjonalnie i finansowo) i dokładnie tak jak mówisz - porzucił jak niechcianą zabawkę. Wybacz - Was porzucił - bo teraz musisz myśleć za dwoje. A Tobie jeszcze go żal??? Pomaganie na siłe??? Ja wiem że z boku to się to tak "łatwo" mówi - ale jesli facet zrobiłby mi I DZIECKU (!!!) to co Tobie to by go moi prawnicy rozpirzyli na 4 strony świata.

Druga sprawa - bo widzę że ten temat umarł - porozmawiaj z prawnikiem, że domagasz się infromacji na temat stanu zdrowia tego typa i zagrożenia dla dziecka. Bo zagrożenie jest. Tak jak wcześniej koleżanki wspomniały - samej choroby psychicznej sie nie dziedziczy tylko predyspozycje do niej, wystarczy wskazać na schizofrenię gdzie prawdopodobieństwo zachorowania w rodzinie jest nawet 15-kronie większe niż w rodzinie w której nie występuje ta choroba. Więc rodzinka łaski Ci nie robi że udzieli Ci informacji na ten temat - to ich zakichany obowiązek względem wnuka. A jesli nie zgodzą się, to mozna ich prawnie do tego przymusić.

Ufff...mam nadzieje ze wszystko sie dobrze ulozy Tobie i dziecku smile

35

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

Nie wiem jak wytłumaczyć sensownie jego zachowanie, pewnie nigdy sie tego nie dowiesz bo on sam nie zna odp na pytanie dlaczego tak zrobił?
Jak już sie skupić na tych znajomych to może wśród nich była jakaś kobieta z ktorą coś go kiedyś łączyło i wróciły wspomnienia?
A może przeszedł w życiu jakiś dramat, może jest zastraszany i chce Cię chronić w ten sposób.
Ale najpewniejsze jest to że ma coś z główka.

36

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

Z tego co pamietam,ale przyznam szczerze ze w szoku,w ktorym sie znalazlam,pamietam niewiele- to przedstawil tych ludzi jako malzenstwo..choc z drugiej strony nie zdzwilabym sie,gdyby go cos z ta kobieta laczylo,bo tak naprawde niewiele bylo kobiet w jego otoczeniu,z ktorymi nie poszedlby do lozka..to tez stanowilo zawsze problem -choc rozumiem,ze kazde z nas ma jakas przeszlosc i tak staralam sie do tego podejsc...jedynie do nieporozumien dochodzilo z powodu..jakby to ujac..chwalenia sie Marcina swoimi podbojami seksulanymi-zawsze w taki sposob mi to mowil,jakby chcial sie tym pochwalic..mial bardzo duzo przygod"na jedna " lub kilka nocy..zadncyh powaznych zwiazkow z tego nie bylo.

Do jednego z nieporozumien doszlo na gruncie jednej z jego znajomych-przyjaciolek-taka starsza kobieta z Warszawy..ciagle o niej wspominal,ale jako o osobie,ktora dobrze mu(nam) zyczy...ta Kasia czesto przewijala sie w rozmowach,ale do glowy mi nie przyszlo,co moglo ich laczyc...w koncu ,gdy kiedys przypadkowo(???) wygadal sie,ze wspomnial Kasi,ze tak fajnie sie miedzy nami uklada,takze w lozku, oburzylam sie troche,bo nie chcialam, by z obca kobieta rozmawial otwarcie na nasze tematy lozkowe.Stwierdzil,ze mam racje i wyglosil slynny juz tekst,ze jesli bede chciala,to on dla mnie zerwie wszelkie kontakty z nia..oczywiscie-ja bedac ta dobra i nie zazdrosna(no bo o co) powiedzialam,ze nie ma takiej potrzeby. Ale Kasia sie non stop pojawiala w rozmowach..wiec dopiero po paru miesiacach od niechcenia zapytalam( a czulam,ze on chce bym spytala jak ja poznal...no i wyszlo szydlo z worka..Kasie poznal na Sympatii pare lat temu,gdy poklocil sie ze swoja owczesna dziewczyna..no i wyladowal z nia w lozku  ( tez znamienne -rozwiazywanie problemow z obecna partnerka poprzez natychmiastowe jej zdradzanie)...to zmienilo moje nastawienie do kasi-zrobilo mi sie przykro,ze o naszym seksie( notabene to chyba jedyna dziedzina gdzie sie nam dobrze ukladalo) rozmawia ze swoja eks kochanka.Staralam sie mowic to delikatnie,spokojnie..no i jaka reakcja...uderzyl w placz...tak, tak..zaczal normalnie plakac,ze nie moze zerwac kontaktow z Kasia, bo ona jako jedyna mu pomagala,bo ona go odciagnela od samobojstwa...cudownie,prawda???  Jak zwykle chcial wzbudzic we mnie litosc..zreszta to nie jedyny numer...dzien przed moimi urodzinami powiedzial mi wprost,ze nie dostane zadnego prezentu,bo nie zdazyl kupic..bylo mi cholernie przykro i usilowalam mu powiedziec,ze sprawia mi przykrosc,ze nie chodzi o drogie prezenty,ale o drobiazg ktory pokazuje,ze ktos pamieta...no i jaka byla reakcja....zaczal znow plakac...bo sobie przypomnial,ze ktos kiedys na jego urodziny dal mu paczke orzeszkow i jakis nagrany film,bo nie stac go bylo na wiecej...a potem jeszcze byl szloch,ze on kogos w zyciu skrzywdzil i teraz nagle mu sie to przypomnialo..


Boze...jak sobie to przypominam,to sie zastanawiam..jak ja to wytrzymalam

37

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

masz jeszcze jakies szkielety w tej waszej wspolnej szafie? Czuje, ze zamiast isc w Haloween na jakis horror do kina, to ja sobie tutaj na forum poczytam i starczy:)

Pisalam juz wyzej i powtorze, to nie borderline tylko burdel..w glowie tego pana.

Tylko..nad czym TY sie zastanawiasz? Chyba tylko nad tym jak umiejetnie i skutecznie przeprowadzic sprawe o alimenty dla dziecka.

38

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..
Mussuka napisał/a:

Tylko..nad czym TY sie zastanawiasz? Chyba tylko nad tym jak umiejetnie i skutecznie przeprowadzic sprawe o alimenty dla dziecka.

Dokładnie.

39

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

mi on w ogole faceta nie przypomina tylko jakaś kobietę przed menopauza... jeszcze wiele gorzej, żeby płakać bo się paczka orzeszków przypomniała?:D nie no to nie horror ale jakaś komedia.
Ciesz sie ze z nim nie jestes, nie zasługujesz na życie z takim chodzącym i użalającym sie... nieszczęsciem...

40 Ostatnio edytowany przez Aniaaaa29 (2011-10-21 17:34:08)

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..
ewelinas85 napisał/a:

nie zgodzę się z tym , że choroby psychiczne nie są dziedziczone.
można odziedziczyć po rodzicach czy dziadkach skłonność do danej choroby- znam taki przypadek, że chłopak miał zdiagnozowaną chorobę psychiczną taka jaka miał jego ojcie-wiec cos w tym niestety jest

W mojej rodzinie dziedziczona jest depresja to może nie najlepszy przykład , bo trudno nazwać depresję chorobą to raczej stany emocjonalne. Jestem po terapii , moja matka również (choć dziś twierdzi ,że była cwana , a nie chora) , dziś jej brat w wieku 58 lat. W niedawnym czasie dowiedziałam sie bardzo przypadkiem ,że ojciec mojej matki również cierpiał na depresję . Popełnił samobójstwo.
Najgorsze kiedy o takich sprawach się nie mówi się w rodzinie. Kiedyś choroby psychiczne czy emocjonalne to był temat tabuuu , ale całe szczęście  dziś nie.
Gdybym wiedziała o tym wcześniej inaczej załatwiłabym wiele spraw , a napewno o wiele szybciej zareagowała na swoje stany i uporządkowała swoje życie.

Pozdrawiam autorkę i życzę spokoju , wytrwałości i wiary w siebie.

Czy to pod schizofrenię nie podchodzi takie rozdwojenie jaźni. To raczej nie wyleczalne jest, dokładnie się nie znam , ale troszke przypomina objawami, raz dorosły ogarnięty facet potrafiący zaimponować inteligentnej kobiecie , a tu nagle malutki chłopczyk osmarkany.
Myślę ,że jego rodzice doskonale o tym wiedzą i pozwalają się dziecku pobawić cudzym życiem.

41

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

Chciałam wszystkim tu serdecznie podziękować za slowa wsparcia..to bylo bardzo mile , motywujace i choc czuje sie jak swego rodzaju psychiczny Syzyf,to codziennie staczam swoja walke, przechodze przez rozne etapy -od zlosci po tesknote..ale po prawie trzech tygodniach jestem spokojniejsza..a dzis po raz pierwszy uslyszalam bicie serca mojej dzidzi..i to jest teraz najwazniejsze..reszta sie ulozy..musi...czekam na rozliczenie finansowe..potem sprawa o zabezpieczenie roszczen alimentacyjnych..i oczekiwanie na najwieksza radosc mojego zycia..choc czasem tak strasznie w srodku boli mnie "tesknota",czasem jakis szczegol przypomni o nim.jakis drobiazg..ale zaraz potem nachodzi pytanie-jak on mogl mnie tak ponizyc, kiedy to zaplanowal,dlaczego jego rodzice tak sie odsuneli,choc wiedza,ze nosze pod sercem ich wnuka(a widzialam jak reaguja na reszte swoich wnukow)...ale to nie jest wazne..najwazniejsze,ze z moim malenstwem jest wszystko dobrze..bardzo sie balam,bo jeszcze do niedawna lekarz nie wyczuwal tetna

I jeszcze cos pozytywnego z tego calego bagna...nawet nie spodziewalam sie,ilu mam przyjaciol i zyczliwie nastawionych ludzi wokol..teraz mi wstyd,ze bylam tak slepo zapatrzona w mojego eks..ze tak latwo chcialam rzucic wszystko i wszystkich...ale od nikogo nie uslyszalam-A nie mowilam!!!
Tak wiec wszystkim z calego serca radze-nie dajcie sie ponizac...miejcie swoja godnosc i honor..ja jeszcze tydzien temu chcialam walczyc...ale walczyc moge tylko o siebie,o malenstwo i o to,bym mogla spojrzec sobie w oczy.
Pozdrawiam  i raz jeszcze dziekuje za cieple slowa

42

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..
saanaja77 napisał/a:

Chciałam wszystkim tu serdecznie podziękować za slowa wsparcia..to bylo bardzo mile , motywujace i choc czuje sie jak swego rodzaju psychiczny Syzyf,to codziennie staczam swoja walke, przechodze przez rozne etapy -od zlosci po tesknote..ale po prawie trzech tygodniach jestem spokojniejsza..a dzis po raz pierwszy uslyszalam bicie serca mojej dzidzi..i to jest teraz najwazniejsze..reszta sie ulozy..musi...czekam na rozliczenie finansowe..potem sprawa o zabezpieczenie roszczen alimentacyjnych..i oczekiwanie na najwieksza radosc mojego zycia..choc czasem tak strasznie w srodku boli mnie "tesknota",czasem jakis szczegol przypomni o nim.jakis drobiazg..ale zaraz potem nachodzi pytanie-jak on mogl mnie tak ponizyc, kiedy to zaplanowal,dlaczego jego rodzice tak sie odsuneli,choc wiedza,ze nosze pod sercem ich wnuka(a widzialam jak reaguja na reszte swoich wnukow)...ale to nie jest wazne..najwazniejsze,ze z moim malenstwem jest wszystko dobrze..bardzo sie balam,bo jeszcze do niedawna lekarz nie wyczuwal tetna

I jeszcze cos pozytywnego z tego calego bagna...nawet nie spodziewalam sie,ilu mam przyjaciol i zyczliwie nastawionych ludzi wokol..teraz mi wstyd,ze bylam tak slepo zapatrzona w mojego eks..ze tak latwo chcialam rzucic wszystko i wszystkich...ale od nikogo nie uslyszalam-A nie mowilam!!!
Tak wiec wszystkim z calego serca radze-nie dajcie sie ponizac...miejcie swoja godnosc i honor..ja jeszcze tydzien temu chcialam walczyc...ale walczyc moge tylko o siebie,o malenstwo i o to,bym mogla spojrzec sobie w oczy.
Pozdrawiam  i raz jeszcze dziekuje za cieple slowa

wszystkiego dobrego Ci zycze, saanaja77

43

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..

podpisuję się pod postem Ewelina85. Mam tez wrażenie, że jego szybka chęc związku i zapoznanie z jego rodziną, ta uprzejmość rodziców była na zasadzie" nasz syn w końcu MA DZIEWCZYNĘ, bedziemy dla niej mili, to może go nie zostawi, jak wyjdą problemy 

dobrze byłoby, gdybys dowiedziała się, na co partner choruje. Np. schizofrenia jest dziedziczna.
wszystkiego dobrego.

44

Odp: Zerwane zareczyny..zlamane serce..
cataga napisał/a:

podpisuję się pod postem Ewelina85. Mam tez wrażenie, że jego szybka chęc związku i zapoznanie z jego rodziną, ta uprzejmość rodziców była na zasadzie" nasz syn w końcu MA DZIEWCZYNĘ, bedziemy dla niej mili, to może go nie zostawi, jak wyjdą problemy 

dobrze byłoby, gdybys dowiedziała się, na co partner choruje. Np. schizofrenia jest dziedziczna.
wszystkiego dobrego.

Ale odkopałas watek, ale aż z ciekawosci caly przeczytałam. Ciekawe co tam u autorki po 8 latach.

Posty [ 44 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zerwane zareczyny..zlamane serce..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026