netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ROK PO ŚLUBIE... ODEJŚĆ CZY WALCZYĆ???

14 odpowiedzi4 368 wyświetleńzałożony przez calineczkaaa, 06.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ROK PO ŚLUBIE... ODEJŚĆ CZY WALCZYĆ???

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: ROK PO ŚLUBIE... ODEJŚĆ CZY WALCZYĆ???

Niech ktoś mi doradzi

Jestem ponad rok po ślubie i mam córke 7-mio miesięczną. Od przeszło miesiąca nie mieszkam z mężem. A zaczęło się tak:
Po ślubie mieszkaliśmy u mnie w mieszkaniu tzn mojego ojca ale on ze swoją partnerką mieszkał gdzie indziej, więc byliśmy sami. Kiedy zaszłam w ciąże postanowiliśmy odremontować mieszkanie. Niestety nim go skończyliśmy mój szanowny tatuś alkoholik wrócił i musieliśmy zostawić mieszkanie w które wpakowaliśmy kupe kasy... Przeprowadziliśmy się do domu rodzinnego mojego męża, gdzie mieszkała starsza babcia i brat. 2 dni po przeprowadzce poszłam rodzić. Po tygodniu wróciłam z maleństwem do domu i zaczęły się problemy...
Mój mąż przestał się mną zupełnie interesować, Ciągla tylko chodził sobie rozmawiać ze swoją babcia albo bratem a ja z dzieckiem sama. Wszystko było ważniejsze do zrobienia niż poświęcić mi i dziecku trochę czasu. Twierdził że to dla nas wszystko robi żeby nam niczego nie brakowało... A ja poprostu potrzebowałam żeby trochę ze mna pobył, mówiłam mu o tym, bo trochę kiepsko się czułam po porodzie. Chyba mała depresja mnie dopadła ale poradziłam sobie z tym. Może byłam poprostu przewrażliwiona???
Po miesiącu trochę się polepszyło, zaczął zajmować się małą więcej. Nawet sam ją kąpał a ja mogłam chwile odpocząć. Niestety wtedy zaczęły się problemy z jego babcia. Zaczęła mnie pouczać, krytykowała wszystko co robiłam, ciągle jej coś nie pasowało. Do tego brat mojego męża zaczął mówić mu jaka to ja nie dobra jestem dla niego, brak szacunku i wszystko co najgorsze... /dodam że nigdy nie lubiłam się ze swoim szwagrem/ mój mąż zaczął go słuchać i zaczęły się ciągłe awantury. Stały tekst jaki słyszałam to że nie szanuje jego rodziny. Nic nie robie całymi dniami, bo zajmowanie się dzieckiem to nic trudnego. I pewnie leże całymi dniami w łóżku z dzieckiem. Tylko mój mąż zapomniał że dom jakieś bagatela 350m* sam się nie sprzątał a obiady same się nie gotowały i nikt prócz mnie tego nie robił...
Powiem tak: generalnie od 5 miesięcy ciągle się kłóciliśmy. O wszystko były pretensje i awantury. Dla mojego męża wszystko co powiedziałam było czepianiem się albo pretensją. Nawet kiedy mówiłam do niego spokojnie po cichu żeby go nie denerwować słyszałam przestań się przyp...lać i tak było w kółko. W końcu w któryś piątek po kolejnej kłótni /tym razem przez tel. bo mąż był jeszcze w pracy/ wzięłam córkę i pojechałam na weekend do swojej mamy. Uzgodniliśmy że jade odpocząć a on ma ochłonąć i przemyśleć sobie wszystko i w niedziele po nas przyjedzie. Niestety przez cały weekend kłóciliśmy się telefonicznie aż usłyszałam że nie mam po co wracać, bo to koniec... I tak też się stało, od ponad miesiąca mieszkamy osobno. Ale ciągle jesteśmy w kontakcie. On co drugi dzień stara się przyjeżdżać do małej i wtedy dużo rozmawiamy. Twierdzi, że mnie kocha i zależy, ale wrócić do domu mi nie pozwala, bo musi sobie wszystko przemyśleć. Dałam mu czas do końca września żeby ostatecznie podjął decyzje czy chcę abym wróciła czy definitywnie się rozstajemy. 30 września usłyszałam, że chciałby w tygodniu nas zabrać do domu. Więc zapytałam co z jego rodziną, bo oni mnie nie lubią i nie chcę wrócić do domu żeby było jak wcześniej a oni będą go buntować przeciwko mnie. Mąż sie obruszył i powiedział że w takim razie nie chcę ze mną być i to koniec. I tak jest nadal przyjeżdża jest miło a za chwile powiem jedno słowo które mu się nie spodoba i jest awantura...
Co mam robić??? Kocham go, chcę z nim być i nie chcę skazywać naszej córki na wychowywanie się bez ojca ona ma dopiero 7 miesięcy... Ale psychicznie jestem wykończona tymi awanturami i zaczyna brakować mi sił...

Pomóżcie proszę...

2

Odp: ROK PO ŚLUBIE... ODEJŚĆ CZY WALCZYĆ???

Jakbym czytala o sobie sprzed lat. Ja sie rozwiodlam,nie bylo sensu ciagnac toksycznego zwiazku na sile. Dzieci byly ciagle zestresowane,patrzyly na klotnie. Teraz,ponad cztery lata po rozwodzie jestesmy z bylym mezem przyjaciolmi,dzieci maja dwoje w miare szczesliwych rodzicow,nie zyja w stresie i ciaglym halasie. U mnie tak sie to skonczylo bo nie bylo juz milosci,chociaz tak nam sie zdawalo. Powodzenia,musisz sama podjac decyzje nie patrz na to ze corka nie bedzie miala ojca. Bedzie miala bo piszesz ze on chce sie z mala spotykac. Sa takie chwile i sytuacje ze dla dobra dziecka lepiej sie rozstac

3

Odp: ROK PO ŚLUBIE... ODEJŚĆ CZY WALCZYĆ???

Kiedyś myślałam, że jestem silną kobietą, niezależną, radzącą sobie z problemami... A teraz boje się, żę nie dam sobie rady sama  z dzieckiem. Przecież ona jest malutka i nie mogę jej dać do żłobka a tym samym wrócić do pracy... Czyli jednym słowem jestem uzależniona od swojego męża...

4

Odp: ROK PO ŚLUBIE... ODEJŚĆ CZY WALCZYĆ???

Pisalas ze mieszkasz u mamy. A moze zle zrozumialam? Nie mysl ze jestes uzalezniona od meza,tak nigdy nie jest. Zawsze jest wyjscie z sytuacji,nawet jesli nie praca to alimenty,zreszta moze on sam z siebie pomoglba ci finansowo. Nie ma sytuacji bez wyjscia ale musisz sama zdecydowac czy kochasz go na tyle ze zgadzasz sie ns zycie w toksycznym zwiazku i skazujesz corke na ciagle klotnie miedzy wami.

5

Odp: ROK PO ŚLUBIE... ODEJŚĆ CZY WALCZYĆ???

U mamy byłam tylko na weekend. Nie ma warunków żebyśmy razem mieszkały bo to kawalerka, tak więc byłam zmuszona wrócić do ojca... Na szczęście nie robił z tym problemów, ale samo mieszkanie z nim jest niesamowicie uciążliwe. Wiadomo jak to z alkoholikiem bywa...
Co do męża... alimenty płaci z tym nie robi problemu, bo wie, że i tak by musiał gdybym poszła do sądu...

6

Odp: ROK PO ŚLUBIE... ODEJŚĆ CZY WALCZYĆ???

Wiem co znaczy mieszkanie z alkoholikiem,wiem ze jest ciezko. Trudna sytuacja,ale nie bez wyjscia. Maz placi alimenty,to dobrze. A moze jest mozliwosc zebyscie na zmiane zajmowali sie corka?moze wtedy moglabys wrocic do pracy chocby na pol etatu?a wtedy mala bylaby z mezem. Na spokojnie cos wymyslisz,wierze w to. Jednak jestes silna kobieta,juz samo to ze chcesz odejsc od meza ktory mysli jak glupi gowniarz swiadczy o tym. Zycze ci powodzenia. Dasz rade chociaz na pewno bedzie ciezko.

7

Odp: ROK PO ŚLUBIE... ODEJŚĆ CZY WALCZYĆ???

Niestety mój mąż nigdy nie został sam z dzieckiem na dłużej niż godzina. Pod tym względem jest nie odpowiedzialny, bo uważa, że dziecko można posadzić do wózka czy leżaczka i będzie siedziało grzecznie. A tatuś pójdzie sobie pokosić trawe na przykład. Nie... nie... Taka opcja niestety nie wchodzi w grę sad

8

Odp: ROK PO ŚLUBIE... ODEJŚĆ CZY WALCZYĆ???

jestem mężatką rok i 5 miesięcy 2 miesiące temu mąż mnie zdradził z 16 latką, cały czas się wszystkiego wypiera ale ja wiem że coś między nimi było i jest nadal, kiedyś przeczytałam sms-a od niej, pisała że tęskni za nim i że dziecko które ma jest jego, zawalił się cały mój świat była wielka awantura po której chciałam się wyprowadzić mąż wszystkiemu zaprzeczył i powiedział że chce być ze mną i walczyć o nasze małżeństwo i że nie kontaktuje się z nią teraz mąż wyjechał i przyszedł rachunek za telefon z bilingami na których widać że dzwonił do niej kilka razy dziennie nie wiem co robić tak bardzo go kocham

9

Odp: ROK PO ŚLUBIE... ODEJŚĆ CZY WALCZYĆ???

A czy ta 16 latka jest faktycznie w ciąży?

10 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-10-07 12:09:00)

Odp: ROK PO ŚLUBIE... ODEJŚĆ CZY WALCZYĆ???

nie ona ma rocznego syna


Edit:
tak naprawdę to ona chyba sama nie wie z kim ma to dziecko bo znajomemu też próbowała wmówić że to jego, jej rodzina mówi ze to na pewno nie mojego męża ale ona wmawia mu ze jego a on nie pamięta jak się skończyła ich wspólna impreza i mówił dlatego się z nią kontaktuje, tylko ze względu na dziecko. ta mała lafirynda udaje przednim świętą a on jej współczuje. pomóżcie jak mam się jej pozbyć z naszego życia

11

Odp: ROK PO ŚLUBIE... ODEJŚĆ CZY WALCZYĆ???
katarinakatarina87 napisał/a:

nie ona ma rocznego syna


Edit:
tak naprawdę to ona chyba sama nie wie z kim ma to dziecko bo znajomemu też próbowała wmówić że to jego, jej rodzina mówi ze to na pewno nie mojego męża ale ona wmawia mu ze jego a on nie pamięta jak się skończyła ich wspólna impreza i mówił dlatego się z nią kontaktuje, tylko ze względu na dziecko. ta mała lafirynda udaje przednim świętą a on jej współczuje. pomóżcie jak mam się jej pozbyć z naszego życia

12

Odp: ROK PO ŚLUBIE... ODEJŚĆ CZY WALCZYĆ???

Nie pozostaje Ci chyba nic innego jak wymusić na niej przez jej rodziców testu na ojcostwo. Ponieważ to 16-latka pokusiłbym się w tej sprawie o poradę do prawnika. Na necie znajdziesz fora prawnicze i u siebie w miejscu zamieszkania też pewnie znajdziesz dostęp do bezpłatnej porady prawnej.
W przeciwnym wypadku - przez próby wymuszenia tego na niej - może Cię ona podać na policję lub do sądu o szantaż i temu podobne zagadnienia.

13

Odp: ROK PO ŚLUBIE... ODEJŚĆ CZY WALCZYĆ???

Nie wierze w to że to jest jego dziecko. Mimo, że on cały czas się z nią kontaktował jak go o to pytam to mówi, że ich nic nie łączy i żebym o niej zapomniała. Mimo, że bardzo bym chciała to chyba mu niewierze, kiedyś przeczytałam sms-a od niej pisała że za nim tęskni i że brakuje jej jego przytulania. Sama nie wiem już co mam o tym wszystkim myśleć.

14

Odp: ROK PO ŚLUBIE... ODEJŚĆ CZY WALCZYĆ???
katarinakatarina87 napisał/a:

Nie wierze w to że to jest jego dziecko. Mimo, że on cały czas się z nią kontaktował jak go o to pytam to mówi, że ich nic nie łączy i żebym o niej zapomniała. Mimo, że bardzo bym chciała to chyba mu niewierze, kiedyś przeczytałam sms-a od niej pisała że za nim tęskni i że brakuje jej jego przytulania. Sama nie wiem już co mam o tym wszystkim myśleć.

Słuchaj...
Dopóki nie podejmiesz stanowczych kroków by jej "zaszkodzić" - czytaj zneutralizować w Waszym związku - to myślenie w stylu "nie wierzę... a może jednak" nie da Ci nigdy spokoju. Tu musisz użyć siły ale z głową, by sobie nie zaszkodzić.
Na mój punkt widzenia masz 2 poważne sprawy do rozwiązania:
1. Ona
2. Twój mąż i relacje z nim.
A bez wyeliminowania definitywnego jej z Waszego życia nie dojdziesz do ładu ze sobą i małżeństwem. A wtedy męża przycisnąć do ściany i niech się określi - Ty czy jednak ona...

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ROK PO ŚLUBIE... ODEJŚĆ CZY WALCZYĆ???

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026