Zerwane zaręczyny - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zerwane zaręczyny

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 133 ]

Temat: Zerwane zaręczyny

Będzie długo bo muszę się wygadać. Jestem w rozterce. Poznałam G na portalu randkowym ponad 3,5. Roku temu. Zaiskrzyło już na pierwszym spotkaniu, potem doszły następne i po 3 miesiącach byliśmy razem. Wszystko szło pięknie niestety G przeprowadzał się do większego miasta za pracą. Chciał zakończyć ze mną związek, jednak zaczęliśmy się spotykać na odległość, kursowałam między swoim miastem (kończyłam studia) a jego. Był czuły, interesował się mną, życie seksualne też było bardzo w porządku. Niestety wpadł w pewne problemy, zaczął mieć długi. Na początku stycznia 2017, zerwał ze mną tłumacząc to że jestem niezaradna bo nie pracuję, jestem niedecyzyjna i mam problemy z zazdrością. To było bardzo brzydkie rozstanie, już wracając od niego znalazłam go na portalu randkowym. Wróciłam na stałe do siebie, jednak dalej utrzymywaliśmy kontakt. Zarówno telefoniczny i na tym portalu. Dużo pił, a pod wpływem alkoholu był bardzo wulgarny i potrafił do mnie przeklinać czy mnie wyzwać. Po mojej obronie przyjechał po mnie, i daliśmy sobie jeszcze jedną szansę. Przez rok było idealnie, po roku mi się oświadczył i kolejny rok również był piękny. Mieliśmy problemy finansowe (tzn on miał a ja mu pomagałam jak mogłam) które odbijały się na na naszym związku, stres, nerwy doprowadzały do częstych kłotni, jednak zawsze szybko się godziliśmy. Na szczęście znalazłam dobrą pracę i w końcu jakoś się układało. Zaczęło się psuć od świąt wielkanocnych 2019. Już wcześniej G tracił ochotę na współżycie, tłumacząc wszystko pracą (faktycznie, jest kierownikiem, pracuje nieraz po 10-12 godzin) każda moja uwaga na ten temat kończyła się jego fochem. Przed świetami był na imprezie z pracy, obiecał wrócić normalnie taksówką do domu. Niestety, zadzwonił do mnie po 3 w nocy kompletnie pijany mówiąc że się zgubił. Wsiadłam w taksówkę i szukałam go ponad godzinę.  Rano przeprosił i pół dnia było dobrze. Od tamtej pory zaczęło drastycznie się wszystko psuć. Zaczął się oddalać ode mnie, przestał pisać często tak jak kiedyś, zaczął samotnie wychodzić, przestał mnie gdziekolwiek zabierać. Każda próba rozmowy kończyła się kłótnią i tym że się obrażał i wychodził sam. Pisał coraz mniej, więc zaczęłam podejrzewać zdradę. Wcześniej mieliśmy bardzo dobry i bardzo częsty kontakt, sam tego potrzebował. Na każdą moją propozycję wspólnego wyjścia znajdywał jakieś wymówki. Przestał się interesować mną kompletnie. W kłótni wykrzyczał mi wiele okrutnych rzeczy, ze się znudził, że chce kogoś kto będzie wychodzić (wszelkie wyjścia ograniczone były przez jego długi, szkoda nam było kasy) że nie myśle co mówię, że wszystko zawdzięczam jemu itp ja nie byłam dłużna i również uderzyłam w jego najczulsze punkty. Dodam że G to osoba z sporymi kompleksami, porównująca się z innymi i w swoich oczach ciągle niedostatecznie dobra. Tydzień temu zerwał zaręczyny i się rozstaliśmy. Cały tydzień odzywał się tylko w sprawach pieniędzy, dalej jadł to co ugotowałam i dalej ze mną spał. Znalazłam mieszkanie i dzisiaj podpisuje umowę jednak jestem w całkowitej rozsypce. Kocham go bardzo i dalej mi na nim zależy. Nie mogę przeboleć że pierwsza ostrzejsza kłótnia i on się poddaje bez walki. Wczoraj mówił że mu przykro, pocieszał jak płakałam, jednak on jest tak urażony tym co powiedziałam w złości że nie widzi dla nas żadnych szans. Żadnych swoich błędów nie dostrzega. Cały czas się łudzę że może jednak się uda, zwłaszcza że zaczął się do mnie odzywać. Proszę, powiedzcie mi jak się wyleczyć z takiej miłości? Nie mam w tym mieście nikogo oprócz niego, każde samotne oglądanie mieszkania to dla mnie cios. Nie radzę sobie z tym, wyjechać nie mogę bo mam tu pracę i obowiązuje mnie wypowiedzenie.   Nie wiem co mam robić ze swoim życiem, poniżam się przed nim pisząc do niego, mówiąc kolejny raz o jakiejś szansy. Zależy mi na nim bardziej niż na sobie. Nie mogę się skupić w pracy, nie mogę jeść ani spać. Czuję się upokorzona, zostawił mnie drugi raz, i cały czas wmawia mi że to tylko i wyłącznie moja wina.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zerwane zaręczyny

Ale to nie jest pierwsza ostrzejsza kłótnia, przy której on się poddaje.
Już kilkukrotnie wybłagałaś powrót. Wzięłaś pod uwagę to, że może nie było do czego wracać?
Do faceta, który pije i Cię wyzywa? Który ma Cię gdzieś i jeździsz szukając go godzinę nad ranem? Który nie pokazuje, żeby mu na Tobie zależało i żeby Cię jakoś bardziej szanował?

Zacznij szanować sama siebie. Odnajdź swoje poczucie własnej wartości w tej szafie, do której je schowałaś, unieś się dumą i daj temu facetowi spokój, bo on na Ciebie ani trochę nie zasługuje. Powinnaś była go olać już w momencie, kiedy chciał zerwać wyjeżdżając za pracą.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

3

Odp: Zerwane zaręczyny

Wiem, Wiem że myślę o nim bardziej niż o sobie. Przez ostatni rok żyłam tylko tym aby było nam dobrze, jemu większość pieniędzy zabierał komornik( i dalej zabiera) niestety byliśmy ze sobą bardzo zżyci, pisał dzwonił przed pracą, w czasie pracy po pracy.. mieliśmy tylko siebie (on nie ma rodziny, ja pochodzę z rozbitej) nie mogę pojąć jak on pozwala mi tak po prostu odejść. Mieszkanie mam wynajęte, w piątek się wyprowadzam, jednak pęka mi serce.

4

Odp: Zerwane zaręczyny
MotherOfCats napisał/a:

Wiem, Wiem że myślę o nim bardziej niż o sobie. Przez ostatni rok żyłam tylko tym aby było nam dobrze, jemu większość pieniędzy zabierał komornik( i dalej zabiera) niestety byliśmy ze sobą bardzo zżyci, pisał dzwonił przed pracą, w czasie pracy po pracy.. mieliśmy tylko siebie (on nie ma rodziny, ja pochodzę z rozbitej) nie mogę pojąć jak on pozwala mi tak po prostu odejść. Mieszkanie mam wynajęte, w piątek się wyprowadzam, jednak pęka mi serce.

To Ty powinnaś mu pozwolić odejść. Po to, żeby znaleźć kogoś, kto Cię będzie szanował. Naprawdę widziałaś z nim przyszłość? Z facetem, który zrywał z Tobą kilkukrotnie? Przecież on kilkukrotnie powiedział Ci prosto w twarz, że Cię nie chce. A Ty szłaś za nim i przekonywałaś go, że jednak chce. Serio, godności nie masz? Przecież normalnie jakby ktoś Ci powiedział, że Cię nie chce, to powinnaś się odwrócić na pięcie i iść w drugą stronę.
Ja rozumiem, że go kochasz, ale nie dasz rady kochać za dwoje. Pora się zabrać za siebie. Wyprowadź się, zablokuj mu możliwość kontaktu ze sobą, wywal z fejsa, instagrama i innych mediów, popraw koronę na głowie i do przodu. Będzie dobrze. W końcu będzie, tylko musisz być twarda smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

5

Odp: Zerwane zaręczyny

Usunęłam wszystkie zdjęcia, w piątek się wynoszę. Jednak do piątku jeszcze kawałek, a on mnie "dobija" pyta się głupio "co się dzieje", mówi że też ma mieszkanie upatrzone, że nie wie co z nim będzie, że mu przykro ale to ja to zepsułam. Były też dobre chwile między nami. Wspierał mnie, mogłam na niego liczyć, niestety ta złość i agresja.. wychodzę gdzieś to się zaraz pyta gdzie idę, mam takie wrażenie że on nie wierzy w to że się wyniosę. W sumie podczas każdej kłótni chciałam się wyprowadzać jak na mnie krzyczał.

6

Odp: Zerwane zaręczyny

Ty nie zepsułaś. To się zepsuło już bardzo dawno.
Widzisz, trzeba było się wynieść przy którejś poprzedniej kłótni. Myślę, że dla niego będzie szokiem, że w końcu faktycznie to zrobisz, bo zapewne myśli, że ma Cię w garści i będziesz błagać o powrót tak, jak poprzednio.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

7

Odp: Zerwane zaręczyny

Najgorzej że nie mam w tym mieście nikogo. Przyjechałam tu za nim. Fakt, kłóciliśmy się często ostatnio, miałam nadzieję że to przejściowe. Cały czas czułam że to moja bratnia dusza i ten jedyny. Co śmieszne on o mnie mówił podobnie.

8

Odp: Zerwane zaręczyny

Ten jedyny? Żartujesz prawda?
Poczytaj to, co sama napisałaś.

MotherOfCats napisał/a:

Chciał zakończyć ze mną związek, jednak zaczęliśmy się spotykać na odległość, kursowałam między swoim miastem (kończyłam studia) a jego.

Na początku stycznia 2017, zerwał ze mną tłumacząc to że jestem niezaradna bo nie pracuję, jestem niedecyzyjna i mam problemy z zazdrością. To było bardzo brzydkie rozstanie, już wracając od niego znalazłam go na portalu randkowym. Wróciłam na stałe do siebie, jednak dalej utrzymywaliśmy kontakt. Zarówno telefoniczny i na tym portalu. Dużo pił, a pod wpływem alkoholu był bardzo wulgarny i potrafił do mnie przeklinać czy mnie wyzwać.

Mieliśmy problemy finansowe (tzn on miał a ja mu pomagałam jak mogłam) które odbijały się na na naszym związku, stres, nerwy doprowadzały do częstych kłotni, jednak zawsze szybko się godziliśmy.

Zaczęło się psuć od świąt wielkanocnych 2019. Już wcześniej G tracił ochotę na współżycie, tłumacząc wszystko pracą (faktycznie, jest kierownikiem, pracuje nieraz po 10-12 godzin) każda moja uwaga na ten temat kończyła się jego fochem.

Od tamtej pory zaczęło drastycznie się wszystko psuć. Zaczął się oddalać ode mnie, przestał pisać często tak jak kiedyś, zaczął samotnie wychodzić, przestał mnie gdziekolwiek zabierać. Każda próba rozmowy kończyła się kłótnią i tym że się obrażał i wychodził sam. Pisał coraz mniej, więc zaczęłam podejrzewać zdradę. Przestał się interesować mną kompletnie. W kłótni wykrzyczał mi wiele okrutnych rzeczy, ze się znudził, że chce kogoś kto będzie wychodzić (wszelkie wyjścia ograniczone były przez jego długi, szkoda nam było kasy) że nie myśle co mówię, że wszystko zawdzięczam jemu itp ja nie byłam dłużna i również uderzyłam w jego najczulsze punkty.

Powiedz mi, w której z sytuacji wyżej widzisz, że facet jest Twoją bratnią duszą?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

9

Odp: Zerwane zaręczyny

Myślałam tak cały czas. Wspierał mnie jak miałam problemy, bardzo dobrze traktował moją Babcię, zawsze mogłam na niego liczyć (piszę o tych dwóch latach, pomijam te nasze kłótnie), kochał zwierzęta, podział obowiązków w domu też był spoko, podobne zainteresowania, wcześniej podobne temperamenty.. miał sporo plusów. Niestety jest ten sam schemat co dwa lata temu, coś się psuje to on się zmienia o 180 stopni i robi sobie we mnie największego wroga. Dzisiaj mi powiedział że "gdybym siedziała cicho to dalej byśmy byli razem"

10

Odp: Zerwane zaręczyny
MotherOfCats napisał/a:

Najgorzej że nie mam w tym mieście nikogo. Przyjechałam tu za nim. Fakt, kłóciliśmy się często ostatnio, miałam nadzieję że to przejściowe. Cały czas czułam że to moja bratnia dusza i ten jedyny. Co śmieszne on o mnie mówił podobnie.

Musi być dobry w seksie skoro do tego toksyka wracałaś. Innego powodu nie widzę.

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

11

Odp: Zerwane zaręczyny

Do czasu był. Kiedy zaczęliśmy mniej się kochać i coś mówiłam na ten temat - zaraz się obrażał bo uderzam w jego męskość. Zdaje sobie sprawę że jest toksyczny, żałuje że walczyłam już wtedy. Teraz nie wiem jak się uwolnić. Owinął sobie mnie wokół palca. Sam powiedział dzisiaj że muszę ponieść konsekwencję swoich słów, on sobie nie będzie pozwalał aby jakaś gówniara mówiła mu że on jest niezaradnym dzieckiem. On ma 33 lata ja 26.

12

Odp: Zerwane zaręczyny
MotherOfCats napisał/a:

Do czasu był. Kiedy zaczęliśmy mniej się kochać i coś mówiłam na ten temat - zaraz się obrażał bo uderzam w jego męskość. Zdaje sobie sprawę że jest toksyczny, żałuje że walczyłam już wtedy. Teraz nie wiem jak się uwolnić. Owinął sobie mnie wokół palca. Sam powiedział dzisiaj że muszę ponieść konsekwencję swoich słów, on sobie nie będzie pozwalał aby jakaś gówniara mówiła mu że on jest niezaradnym dzieckiem. On ma 33 lata ja 26.

Daj sobie z nim spokój. Próbowaliście do siebie wrócić i sama widzisz jak się to skończyło. Zadbaj o siebie i swoje życie. Już bez niego. Uważam bo tacy toksycznie potrafią doskonale uzależnić drugą osobę od siebie.

Odciąć się grubą kreską. Zablokować wszystko co się da, usunąć wspólne zdjęcia, wyrzucić przedmioty, które się z nim kojarzą. I zająć czymś umysł.

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

13 Ostatnio edytowany przez teeom (2019-05-15 13:18:50)

Odp: Zerwane zaręczyny

Rozumiem, że darzysz go spory uczuciem, ale uważam że dobrze się stało. Facet tak bardzo pogubiony w swoim życiu nie będzie dobrym partnerem. Kompleksy, brak poczucia własnej wartości, problemy finansowe (które jestem ciekaw skąd się biorą. Nie jest w stanie utrzymać się z pensji?). Tobie zarzuca brak zaradności a samemu jest jak dziecko we mgle. Po ślubie wszystkie problemy dodatkowo narastają. Jesteś dość młoda, masz dużo czasu na poukładanie sobie wszystkie i rozpoczęcie nowego związku.

On niech pracuje nad sobą, jeśli ma w ogóle świadomość w jak głębokiej dupie się znajduje. Oczywiście musi samemu chcieć a nie Ty za niego.

14

Odp: Zerwane zaręczyny

Zajmuję, ale to tak bardzo boli. Naprawdę uzależnił mnie od siebie, przyzwyczaił do częstego kontaktu. Najgorzej że wczoraj znowu się do mnie odzywał, chodzi nago po domu i udaje zbitego psa. Powoli do mnie dociera że jemu wcale na mnie nie zależy, ale nie mogę zrozumieć jak można tak udawać? 3 tygodnie temu dzieci planowaliśmy, za rok miał być ślub. Wspólni znajomi, wspólne konto, wspólne mieszkanie. Pomijając kłótnie to było dobrze, nie wiem co doprowadziło do rozpadu..

15

Odp: Zerwane zaręczyny

Długi mu się wzięły po tym ja stracił pracę, szukając nowej i żyjąc w obcym mieście zapożyczał się. Do tego doszły jakieś stare smrody. Po czasie miał z czego to spłacić, zarobki były dosyć spore jednak tracił na głupoty. Spłaca teraz i jeszcze trochę spłacać będzie. Wyrzucił mi że jak mogłam nazwać go niezaradnym dzieckiem - po czym przyznał mi racje że faktycznie jest, ale kobieta jego życia nie powinna mówić takich rzeczy. Proponowałam terapię ale uznał to jako obrazę i się dwa dni do mnie nie odzywał. Próbowałam wszystkiego, niestety wszystko odbierane było jako atak.

16 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-05-15 14:00:39)

Odp: Zerwane zaręczyny
MotherOfCats napisał/a:

Naprawdę uzależnił mnie od siebie, przyzwyczaił do częstego kontaktu.

To nie on Ciebie uzależnił od siebie - nikt nie ma takiej mocy - ale Ty uzależniona jesteś od niego i jakby nie on, to wybrałabyś podobnego faceta, który fundowałby Ci podobne emocje. Bo to od EMOCJI jesteś uzależniona.
Obstawiam, że w dzieciństwie przeżyłaś jakieś porzucenie przez ważną osobę, co kosztowało Ciebie sporo emocji i w dorosłym życiu szukasz czegoś podobnego. Dlatego tak uparcie obstajesz przy relacji z facetem, dla którego znaczysz niewiele, bo normalny, zwyczajny i przewidywalny facet byłby dla Ciebie kimś nudnym, kto nie zapewniałby Ci dawki odpowiedniego pobudzenia emocjonalnego.

17

Odp: Zerwane zaręczyny

On jest pijakiem, manipulantem i chamem. Miłość jego życia nie powinna mu mówić tego i owego a on sam to może i nie widzi w tym nic złego? On może się szlejać po mieście, ale Ciebie to kontroluje. Z tym łażeniem nago po domu jest po prostu żałosny. Jakie małżeństwo chciała byś z nim budować? Gdzie on by przepijał i rozwalał kasę, Ty była byś według niego wszystkiemu winna i wiecznie i ciągle nieszczęśliwa? A jak wyobrażasz sobie w takim domu wychowywać dzieci z nim? Strzeli Wam focha i została byś z całym majdanem i długami sama. Toż on to jest niemal totalna patologia.
ON SIĘ NIGDY NIE ZMIENI.
To jest pijawka kradnąca Twój czas. Dobrze, że się wyprowadzasz, on nie jest wart ani jednej Twojej łzy.

18

Odp: Zerwane zaręczyny

Tak dokładnie. Jestem DDA, wychowywałam się bez ojca. Do tego byłam ofiarą molestowania więc psychikę mam zachwianą. Ja Trzymałam rękę nad finansami w domu, bo jak mówił mi to lepiej wychodzi. Na swoje samotne wyjścia mówił że „ma prawo do samotności”. Nawet teraz po tych wszystkich okrutnych słowach ja się o niego martwię.  Dlaczego w obliczu rozstania pamięta się tylko te dobre chwile? Przeraża mnie to że zrobiłabym naprawdę wszystko aby było jak dawniej

19 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-05-15 14:11:43)

Odp: Zerwane zaręczyny
MotherOfCats napisał/a:

Tak dokładnie. Jestem DDA, wychowywałam się bez ojca. Do tego byłam ofiarą molestowania więc psychikę mam zachwianą. Ja Trzymałam rękę nad finansami w domu, bo jak mówił mi to lepiej wychodzi. Na swoje samotne wyjścia mówił że „ma prawo do samotności”. Nawet teraz po tych wszystkich okrutnych słowach ja się o niego martwię.  Dlaczego w obliczu rozstania pamięta się tylko te dobre chwile? Przeraża mnie to że zrobiłabym naprawdę wszystko aby było jak dawniej

Idź na terapię, zrób coś z sobą, bo działasz autodestrukcyjnie. Niszczysz siebie.
Zrozum, że to nie na tym facecie Tobie zależy, ale na haju emocjonalnym, który on Tobie zapewnia. Nie jest miłością, gdy tak naprawdę nie interesuje Cię druga osoba, ale emocje, które w Tobie ona wzbudza.

20

Odp: Zerwane zaręczyny

Wiem że niszczę. Nie mogę jeść ani spać, cały czas się denerwuję. Najgorsze jest to że muszę jeszcze 3 dni z nim wytrzymać, i jak w pracy jeszcze czuje się ok, to jak wracam i go widzę, albo coś zacznie do nas mówić i przy pierwszej lepszej okazji w kłótni wykrzyczy mi że „przecież zerwaliśmy” a potem przyjdzie i się pyta co się stało - to nie mogę czuć się normalnie. Wariuję w domu. Wcześniej wychodził sam codziennie, teraz jak na złość siedzi co wieczór w domu.

21

Odp: Zerwane zaręczyny
Mordimer napisał/a:
MotherOfCats napisał/a:

Najgorzej że nie mam w tym mieście nikogo. Przyjechałam tu za nim. Fakt, kłóciliśmy się często ostatnio, miałam nadzieję że to przejściowe. Cały czas czułam że to moja bratnia dusza i ten jedyny. Co śmieszne on o mnie mówił podobnie.

Musi być dobry w seksie skoro do tego toksyka wracałaś. Innego powodu nie widzę.

Albo bardzo przystojny (lub autorka nieatrakcyjna i wie że będzie jej trudno lepszego trafić).

22

Odp: Zerwane zaręczyny

Jestem pewna siebie i zdaje sobie sprawę z tego jak wyglądam. Nie mam kompleksów i nigdy nie narzekałam na brak powodzenia. Ale w nim jestem zakochana bez pamięci.

23 Ostatnio edytowany przez Mordimer (2019-05-15 18:42:06)

Odp: Zerwane zaręczyny
MotherOfCats napisał/a:

Jestem pewna siebie i zdaje sobie sprawę z tego jak wyglądam. Nie mam kompleksów i nigdy nie narzekałam na brak powodzenia. Ale w nim jestem zakochana bez pamięci.

Stan zakochania czy miłości można przyrównać do naćpania się amfetaminą. Człowiek w fazie zakochania działa i myśli nieracjonalnie a logika jest mu obca.Jest to o tyle ciekawe ponieważ za stan zakochania, zauroczenia i miłości odpowiada związek fenyloetyloamina, z której możemy uzyskać amfetaminę. W wyniku za wysokiego stężenia fenyloetyloaminy człowiek może się uzależnić od drugiej osoby i sie w niej totalnie zadurzyć. Są spodoby aby ten stan szybko odwrócić zmniejszając poziom fenyloetyloaminy oraz związku przywiazania czyli oksytocyny.

Oto efekty naćpania fenyloetyloaminą  -

"Wiem że niszczę. Nie mogę jeść ani spać, cały czas się denerwuję. Najgorsze jest to że muszę jeszcze 3 dni z nim wytrzymać, i jak w pracy jeszcze czuje się ok, to jak wracam i go widzę, albo coś zacznie do nas mówić i przy pierwszej lepszej okazji w kłótni wykrzyczy mi że „przecież zerwaliśmy” a potem przyjdzie i się pyta co się stało - to nie mogę czuć się normalnie. Wariuję w domu. Wcześniej wychodził sam codziennie, teraz jak na złość siedzi co wieczór w domu."

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

24

Odp: Zerwane zaręczyny

Dopóki się nie wyprowadzę to tak będzie. Przyznaję że sobie nie radzę, jestem w totalnej rozsypce. To był mój pierwszy taki poważny związek. Próbowałam przyspieszyć przeprowadzkę jednak mogę dopiero w piątek wyjść wcześniej z pracy i zrobić to pod jego nieobecność. Wystarczy że go zobaczę, że się do mnie odezwie - zaraz mam gule w gardle i oczy zachodzą mi łzami. Były dobre chwile, ale im dalej jestem od niego to przypominam sobie również tez złe. Złościł się na mnie cały czas. Bo musiał chwile poczekać, po za długo się szykowałam, bo powiedziałam coś co panu się nie podoba, bo za długa kolejka u weterynarza.. frustracje z pracy też wyładowywał na mnie

25

Odp: Zerwane zaręczyny
MotherOfCats napisał/a:

Dopóki się nie wyprowadzę to tak będzie. Przyznaję że sobie nie radzę, jestem w totalnej rozsypce. To był mój pierwszy taki poważny związek. Próbowałam przyspieszyć przeprowadzkę jednak mogę dopiero w piątek wyjść wcześniej z pracy i zrobić to pod jego nieobecność. Wystarczy że go zobaczę, że się do mnie odezwie - zaraz mam gule w gardle i oczy zachodzą mi łzami. Były dobre chwile, ale im dalej jestem od niego to przypominam sobie również tez złe. Złościł się na mnie cały czas. Bo musiał chwile poczekać, po za długo się szykowałam, bo powiedziałam coś co panu się nie podoba, bo za długa kolejka u weterynarza.. frustracje z pracy też wyładowywał na mnie

Według mnie nie masz wypracowanych wewnętrznych mechanizmów samouspakajania siebie, dlatego „wariujesz”. Spróbuj sobie znależć „swój” sposób radzenia sobie z natłokiem emocji, które stają Ci gulą w gardle i momentalnie przywołują łzy. 
Możesz zacząć od nazwania tych emocji, dla mnie to wygląda na panikę i niepokój związany z utratą podstawowego poczucia bezpieczeństwa, ale sama spróbuj poobserować siebie i nazwać to, co czujesz. Innym sposobem jest rozmowa z samą sobą, że to, co teraz czujesz jest nieadekwatne do sytuacji, bo wzmacniane przez traumę z dzieciństwa. Możesz także próbować pracować nad emocjami z poziomu ciała, czyli oddychaj świadomie, kontroluj oddech, wyreguluj oddech a wtedy zwolni tętno i zmniejszy się pobudzenie. Możesz też po prostu wyjść z domu, iść na spacer albo do jakiejś knajpki na ciacho, ale myśl wtedy o czymś pozytywnym, wspominaj jakiś miłe chwile z przeszłości.
Tyle na pewno jesteś w stanie zrobić.

26

Odp: Zerwane zaręczyny

Wczoraj udało mi się nie płakać pierwszy dzień. Znowu się niepotrzebnie do mnie odzywał, ale nic nie mówiłam i nie wszczynałam kłótni. Niestety przesunął mi się termin odbioru mieszkania i wyprowadzić się mogę dopiero w poniedziałek sad jak mam do tego czasu się zachowywać? Jak mam być spokojna? Samo patrzenie na niego sprawia ze wszystko boli mnie w środku

27

Odp: Zerwane zaręczyny

wyjedź na weekend i wróć tak by w pn od razu iśc do pracy, potem już z górki bo tylko wyprowadzka

28

Odp: Zerwane zaręczyny

Całą sobotę jestem w pracy, zostaje tylko niedziela no i wspólne wieczory. Nawet jak się zamknę w sypialni i np coś czytam, to wchodzi i zaburza mój spokój. Widzi że się pakuję to się głupio pyta co robię.. wyjazd odpada - założyłam kaucje, na to mieszkanie też wydałam w tym miesiącu. Z finansami srednio.

29

Odp: Zerwane zaręczyny

Poprosiłam jakiś czas temu abyśmy się te ostatnie dni mijali, i spali osobno. Wczoraj wrócił, i przylazł mi spać do sypialni. NAGO. Pytam się co on robi, czemu ze mną śpi to usłyszałam tylko „-jestem zmęczony” chyba zaczynam dostrzegać że on jest toksycznych. W drugim pokoju miał normalnie pościelone a i tak przylazł do mnie

30

Odp: Zerwane zaręczyny
MotherOfCats napisał/a:

Poprosiłam jakiś czas temu abyśmy się te ostatnie dni mijali, i spali osobno. Wczoraj wrócił, i przylazł mi spać do sypialni. NAGO. Pytam się co on robi, czemu ze mną śpi to usłyszałam tylko „-jestem zmęczony” chyba zaczynam dostrzegać że on jest toksycznych. W drugim pokoju miał normalnie pościelone a i tak przylazł do mnie

Nim doszlam do fragmentu ze jestes DDA mialam juz praktycznie pewnosc ze jestes i stad Twoj zaburzony obraz tego jaki jest "idealny" partner. Zostalo juz wyzej napisane przez Magdalene ze nie jego kochasz a haj emocjonalny, ktory Ci funduje, jakze znajomy z domu rodzinnego. Uzaleznienie od tego haju mylisz z miloscia. Co wiecej osoby z syndromem DDA maja czesto taka niespelniona "misje" w ramach ktorej odtwarzaja sytuacje z dziecinstwa tylko tym razem z nadzieja ze uda im sie "ocalic" pijaca osobe. Z ojcem sie nie powiodlo bo bylas dzieckiem to moze partnera uda sie wyratowac ze szponow nalogu. Idac w to bagno nie tylko nie udaje im sie uratowac partnera (bo nikt nie przestanie pic jesli sam tego nie chce) ale same siebie przy okazji niszcza. Ty juz siebie niezle wyniszczylas. Jak dlugo jeszcze? Przejrzyj na oczy ze masz do czynienia z manipulantem, chamem i pijakiem. On jest urazony ze mu zarzucilas niezaradnosc? A kto zerwal z Toba 2 lata temu bo w jego mniemaniu bylas niezaradna i niedecyzyjna? On Cie moze krytykowac i obrazac ale Ty jemu slowa prawdy napisac nie mozesz? Jaka Ty role chcesz pelnic w tej relacji? Psa? Podnozka? Bo tylko taka zostala dla Ciebie przewidziana na dluzsza mete. Masz racje twierdzac ze on nie wierzy w Twoja wyprowadzke. Zaklada ze jestes od niego juz tak uzalezniona ze sobie ppgadasz pogadasz i zostaniesz. On w miedzyczasie rzuca Ci mie wprost hasla co masz robic zeby bylo "dobrze"... Siedziec cicho, nie krytykowac, przyjmowac jego obelgi bez slowa skargi. Jesli teraz zostaniesz przy nim to znaczy ze sie godzis na te warunki, jestes tego swiadoma??? Czyli nie bedzie lepiej tylko jeszcze gorzej niz dotychczas. A przyjscie nago do Twojej sypialni to juz szczyt perfidnej manipulacji. Wie ze Ci dozowal sex, ostatnio nie bylo go wcale wiec teraz Ci rzuci niby przypdkowo ochlap a Ty patrz co tracisz i wycofaj sie szybko z decyzji o przeprowadzce. Miej rowniez swiadomosc ze on wcale sie nie ucieszy jawnie ze zostaniesz. Łaskawie rozwazy ewentualne pozostanie w zwiazku a w ramach tego rozwazenia sprytnie podsunie Ci cala liste warunkow na ktore bedziesz musiala sie zgodzic zeby jasniepan pozostal. Naprawde chcesz tak zyc dziewczyno? Ja bym wolala spac pod mostem niz zyc z toksykiem i manipulantem bo predzej by mnie takie zycie wykonczylo fizycznie i psychicznie niz chlod i dyskomfort.

31

Odp: Zerwane zaręczyny

Nie chcę. Przeprowadzam się w poniedziałek. Kupuję najpotrzebniejsze rzeczy, pakuje się i przeglądam. Nawet części rzeczy które kupiłam z nim nie mogę zabrać. Umówiłam się do psychologa bo sobie sama z tym nie poradzę. Kiedy on nawet nie chce żebym ja została, tydzień temu jeszcze próbowałam „walczyć” ale usłyszałam że to koniec i mogę nawet jutro się wynosić. Nie chcę wdawać się w pyskówki z nim, z tego co wiem swojej wcześniejszej dziewczynie wszystkie rzeczy wyrzucił zanim zdążyła się wynieść. Jak już się wczoraj w miarę trzymałam, to wytrącił mnie tym wspólnym spaniem. Nie powinno tak być.

32

Odp: Zerwane zaręczyny
MotherOfCats napisał/a:

Nie chcę. Przeprowadzam się w poniedziałek. Kupuję najpotrzebniejsze rzeczy, pakuje się i przeglądam. Nawet części rzeczy które kupiłam z nim nie mogę zabrać. Umówiłam się do psychologa bo sobie sama z tym nie poradzę. Kiedy on nawet nie chce żebym ja została, tydzień temu jeszcze próbowałam „walczyć” ale usłyszałam że to koniec i mogę nawet jutro się wynosić. Nie chcę wdawać się w pyskówki z nim, z tego co wiem swojej wcześniejszej dziewczynie wszystkie rzeczy wyrzucił zanim zdążyła się wynieść. Jak już się wczoraj w miarę trzymałam, to wytrącił mnie tym wspólnym spaniem. Nie powinno tak być.

Alez on chce zebys zostala tylko zaklada ze i tak zostaniesz to po co ma o to prosic. To Ty masz jak pies z podkulonym ogonem poprosic o szanse raz drugi i dziesiaty. Jak juz uzna ze sie wystarczajaco pokajalas to łaskawie pozwoli Ci zostac. Wyprowadz sie, urwij kontakt a zobaczysz co bedzie. Zacznie sie szukanie pretekstow do spotkan, informacje ze jest chory, mial wypadek, lezal w szpitalu, ma depresje. Potem ze cos zrozumial ze sie zmieni. Jesli nie podziala to zaczna sie wyzwiska i grozby i tak na zmiane prosby i grozby. Wspomnisz moje slowa.

33

Odp: Zerwane zaręczyny
MotherOfCats napisał/a:

Poprosiłam jakiś czas temu abyśmy się te ostatnie dni mijali, i spali osobno. Wczoraj wrócił, i przylazł mi spać do sypialni. NAGO. Pytam się co on robi, czemu ze mną śpi to usłyszałam tylko „-jestem zmęczony” chyba zaczynam dostrzegać że on jest toksycznych. W drugim pokoju miał normalnie pościelone a i tak przylazł do mnie

Spaliście w jednym łóżku czy może Ty w tej sytuacji przeniosłaś się do innego pokoju?

34 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-05-17 09:38:27)

Odp: Zerwane zaręczyny

W sumie podczas naszego pierwszego rozstania już na drugi dzień po do mnie pisał. Wysyłał mi zdjęcia, nie odzywałam się to dzwonił. Dlatego się tak zdziwił wczoraj jak zobaczył moje siatki z zakupami na nowy dom. On niby też już ma coś załatwione bo oczywiście wczoraj zaczął mi o tym mówić. Chyba tylko po to aby dobić leżącego. Groźby mi do niego nie pasują, raz tylko powiedział ze ma dość problemów i samobójstwo popełni, wtedy chciał się zapić i „chciał zdechnąć sam”

Ja spałam w sypialni, którą on na ten czas zgodził mi się udostępnić. Przyszedł do mnie w nocy, obudził mnie i wszedł do łóżka. Zapytałam się tylko czemu i poszłam dalej spać, to było koło 2-3 w nocy, rano do mnie bardziej dotarło jak zobaczyłam go obok

35

Odp: Zerwane zaręczyny
MotherOfCats napisał/a:

W sumie podczas naszego pierwszego rozstania już na drugi dzień po do mnie pisał. Wysyłał mi zdjęcia, nie odzywałam się to dzwonił. Dlatego się tak zdziwił wczoraj jak zobaczył moje siatki z zakupami na nowy dom. On niby też już ma coś załatwione bo oczywiście wczoraj zaczął mi o tym mówić. Chyba tylko po to aby dobić leżącego. Groźby mi do niego nie pasują, raz tylko powiedział ze ma dość problemów i samobójstwo popełni, wtedy chciał się zapić i „chciał zdechnąć sam”

Ja spałam w sypialni, którą on na ten czas zgodził mi się udostępnić. Przyszedł do mnie w nocy, obudził mnie i wszedł do łóżka. Zapytałam się tylko czemu i poszłam dalej spać, to było koło 2-3 w nocy, rano do mnie bardziej dotarło jak zobaczyłam go obok

Mowiac o grozbach mialam na mysli wlasnie takie "akcje" typu zapije sie, popelnie samobojstwo, to Twoja wina itp. Nie wystarczy?? Plus obelgi ze to przez Ciebie sie tak stoczyl, ze go wykorzystalas, ze go nie kochalas nigdy naprawde. No i Ty jak na ofiare manipulanta i toksyka  przystalo bedziesz  mu chciala udowodnic jak bardzo sie myli bo kochasz go nad zycie i dlatego wracasz jak piesek.
Daj sobie szanse Dziewczyno na niespieprzenie reszty Twojego zycia. Jak troche odpoczniesz od tej trucizny to zdasz sobie sprawe jak bardzo bylas w bledzie myslac ze to jest milosc. Jak sie siedzi dlugo w smrodzie to czlowiek przestaje juz czuc ten fetor ale jak zaczerpnie swiezego powietrza to nagle dostrzega sie kolosalna roznice.

36

Odp: Zerwane zaręczyny

Dziękuje za słowa wsparcia smile ta, już słyszałam że moja wina, mogłam siedzieć cicho, wszystko mu zawdzięczam itp. Nie wiem tylko jeszcze jak mam się z nim „obchodzić” póki jeszcze mieszkamy razem. Może mi ktoś bardziej doświadczony doradzić jak z takimi toksykami postępować? Co robić jak wchodzi mi do sypialni? Jak zaczyna mówić o swoim wynajmie tylko po to aby wbić mi szpilę?

37 Ostatnio edytowany przez Marata (2019-05-17 12:58:21)

Odp: Zerwane zaręczyny

Z soboty na niedzielę jest noc muzeów - idź, wiele miejsc można odwiedzić za darmo albo za 1 zł - masz już sposób żeby uniknąć kolejnej nocki z nim.

Edit: ja bym zablokowała kolesia wszędzie i na telefonie także. Żeby "nie kusiło", żeby odciąć się od niego. Wyraźnie powiedziała bym, że nie życzę sobie żadnego kontaktu z nim.

38

Odp: Zerwane zaręczyny

Na sobotę mam plany i wrócę raczej dosyć późno. Bardziej chodzi mi o dzisiaj i o niedziele, mimo że ja nic nie mówię to jak tylko wejdę do domu on zaczyna się odzywać. Nie wiem jak mam się zachować w przypadku gdy znowu wejdzie mi nago do sypialni. Mam jeszcze pare szafek do przeglądnięcia i tez nie chce tego przy nim robić. Wcześniej to wychodził co wieczor, teraz jak na złość siedzi cały czas w domu.

Posty [ 1 do 38 z 133 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zerwane zaręczyny

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018