Witam wszystkich, może ktoś z Was będzie umiał rzucić mi nowe światło na moją sytuację...
od miesiąca spotykam się z mężczyzną, do którego nie wiedzieć czemu, nie mam do końca zaufania. Byliśmy razem na wyjeździe integracyjnym z naszej firmy i w tym czasie bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Chciałam czasu, bo mam za sobą długoletni związek, więc nie szukałam na siłę miłości i pocieszenia. Kolega też był po przejściach. Jedna rozmowa, potem druga i kolejne...potem wspólna noc...potem trzeba było wyjeżdżać. I po powrocie do domu telefony i smsy z prośbą o spotkanie. Zapewnia mnie o swojej miłości. Kiedy jesteśmy razem, czuję się niesamowicie, jakby to był ten facet na którego czekałam całe życie. Z drugiej strony wiem, że było coś pomiędzy nim a naszą wspólną koleżanką z działu (on 29lat, ona 45!). Wiem, że piszą do siebie. Czy można takiemu facetowi zaufać? czy spytać wprost czy coś go z nią łączy?
Osoba, która mi o tym powiedziała, prosiła mnie o dyskrecję. Nie wiem, co mam teraz zrobić. Wciągnąć się dalej w związek z kimś, kto działa na mnie jak narkotyk, kimś kto sprawia, że tracę spod nóg grunt...czy otwarcie porozmawiać, zapytać czy ma jeszcze kogoś? Kiedy jesteśmy razem, on dostaje smsy i mam wrażenie, że pisze je jakaś kobieta lub ktoś, kogo on przede mną ukrywa.
Jak z nim szczerze porozmawiać?Tak żeby niczego nie podejrzewał? Bo nie znam sposobów, jak można sprawdzić, czy to co czuje do mnie, to szczere uczucie?Jak sprawdzić, czy on jest ze mną szczery?
Pomóżcie, bo już sama nie wiem, czy to jakaś gra, czy facet naprawdę chce związku na poważnie.
Będę Wam wdzięczna, jeśli ktoś mi odpowie.