Niewesoła napisał/a:To nie tak, że jak ktoś nie karmi, to wyrodna matka.
Ok, może nie wyrodna matka, ale... Przecież nie rodzimy teraz po 10 dzieci! Jedno, dwoje i koniec. I żałować własnemu dziecku? Mam przyjaciółkę, która też karmiła długo, dobrze ponad rok i też piersi ma śliczne.
Rozstępy na piersiach są skutkiem ciąży, nie karmienia. Sflaczenie jest efektem gwałtownego przytycia i szybkiego zrzucenia wagi, nie karmienia. Przeciwnie. Zajmowanie się piersiami, gdy się karmi, robi im dobrze. Bo mają masowanie, rozbudowuje się sieć drobnych naczyń krwionośnych, jest gimnastyka skóry (a skóra jest ważnym biustonoszem) i mają najlepszą profilaktykę antyrakową.
Szkodzi piersiom:
1. Bieganie i sport (potrząsanie nimi) bez odpowiedniego biustonosza (sportowego, dobranego).
2. Duże wahania wagi.
3. Palenie papierosów.
4. Antykoncepcja hormonalna.
5. ŹLE DOBRANY BIUSTONOSZ LUB JEGO BRAK.
Gdy po raz pierwszy dobrze sobie dobrałam biustonosz i powiedziałam że mam rozmiar F, przyjaciółki były zdumione. Bo miałam mały biust zawsze - ha, mały... Gnieciony i rozcinany biustonoszami. Teraz noszę N, a ostatnio przy mnie osoba naprawdę delikatna śmiała się z wielkiego biustonosza - do głowy jej nie przyszło, że miseczki mojego są większe. Bo większość kobiet nosi rozmiary zupełnie niedobrane.
Wejdźcie na forum biuściastych. I pomyślcie, że głupio się poczujecie, gdy dla oszczędzenia piersi odbierzecie dziecku to co najlepsze - matczyne mleko, umęczycie się butelkami, wydacie majątek na mm i leki, a w końcu ciachną wam piersi z powodu raka.
U kobiet karmiących w życiu łącznie 38 miesięcy rak praktycznie nie występuje. Jak nie kochacie wystarczająco dziecka, karmcie dla siebie.