Witam:) Mam problem, z którym nie potrafię sobie poradzić. Nie wiem jak się bronić przed pewną osobą, a mianowicie przyjacielem mojego chłopaka. Nie pała on do mnie sympatią (ja zresztą do niego też nie) i nie stara się tego ukrywać. Jego głupie docinki w moją stronę i ogólne jego zachowanie sprawiają, że się tej osoby po prostu boję. Nigdy wcześniej nie miałam z kimś takim do czynienia i nie wiem jak się zachować. Gdy przebywam w jego towarzystwie czuję się sparaliżowana, zupełnie nie jestem sobą i boję się odezwać, żebym tylko nie została przez niego skontrowana lub wyśmiana. To wszystko bierze się z tego, że jestem nieśmiała, zupełnie w siebie nie wierzę i nie potrafię się przed innymi bronić. Wolę unikać takich osób. Tylko, że w tym przypadku nie mogę, ponieważ jest on (jak wspomniałam na początku) przyjacielem mojego chłopaka, a do tego z nim mieszka. Poradźcie mi co mam robić. Czy odpowiadać mu jakoś na te jego docinki czy przemilczeć i ignorować? Wydaje mi się, że zobaczył we mnie słabą osobę i próbuje to wykorzystać.
Podobne tematy
Problemy młodziaków co? Pogadaj ze swoim chłopakiem niech go naprostuje, gość się jako jego przyjaciel kretyńsko zachowuje, pewnie niedawno się ze swoim facetem poznaliście co?
Mnie młodziakiem w sumie można nazwać, ale ich już nie za bardzo, bo mają po 26 lat, a z chłopakiem spotykam się już prawie rok. Ostatnio przeprowadziłam z nim właśnie rozmowę na ten temat. Nie robiłam tego wcześniej, bo na początku naszej znajomości powiedział mi, że jego przyjaciel jest bardzo specyficzny i będę miała duże problemy z jego akceptacją i nigdy nie usłyszę od niego nic przyjemnego. Dlatego cierpliwie znosiłam te jego wszystkie docinki, aż właśnie do pewnego czasu. Któregoś dnia przesadził w stosunku do mnie (to było jedno z najgorszych przeżyć w moim życiu, bo czułam się jak jakaś szmata, którą można poniewierać i robić co tylko się zechce) i miało to miejsce wśród moich znajomych. Następnego dnia byli oni nim przerażeni i kazali mi porozmawiać o tym z chłopakiem. W czasie rozmowy zarzuciłam mu, że mnie przed nim nie broni. Rozpłakałam się i powiedziałam, że jego przyjaciel w ogóle mnie nie szanuje. Bardzo się tym przejął, zaczął przepraszać i powiedział, że już nigdy nie pozwoli, żeby mnie skrzywdził. Po tej rozmowie pojawiłam się u nich na mieszkaniu tylko raz. Jego przyjaciel zachowywał się normalnie i nie mówił mi nic nieprzyjemnego. Znam już go jednak na tyle, że wiem, iż nie będzie to trwało wiecznie i dlatego chce się jakoś nauczyć bronić przed taką osobą, ale nie wiem jak.
Zdarzają się tacy ludzie, znaczy się gość może mieć trochę zwichnięte poczucie co wypada a co nie mając w sobie masę ironii i sarkazmu ale nieszkodliwego z jego punktu widzenia i wcale może nie chcieć Ci zrobić krzywdy tymi komentarzami - po prostu taki ma sposób widzenia świata. Ale jednak uważam że to do Twojego faceta należy żeby go naprostować, zresztą widzę że już chyba spasował trochę więc dotarło do niego co powiedział. Może po prostu też spójrz na to z takiej perspektywy i sama z nim pogadaj skąd to się wzięło u niego, może po prostu taki sposób bycia ma ale nie ma złych zamiarów i częściowo da radę to strawić w nim i przymknąć oko na ego odpały jak trochę przystopuje? Może nie mieć wogóle poczucia że może robić Ci krzywdę tym.
Dopiero jak takie podejscie oleje to walić
w każdym razie spróbowałbym najpierw po ludzku, potem na siłę jak to nic nie da
ja bym nie prowokowala klotni i nie odpowiadala mu nic olej go i powiedz facetowi niech mu zwroci uwage ;/
piroman1981, wydaje mi się, że możesz mieć racje. Może rzeczywiście jest to jego sposób na życie. Usprawiedliwiałoby to też mojego chłopaka, który nie zwracał mu wcześniej na to uwagi. Był pewnie przyzwyczajony do jego zachowania. Swoją drogą sam mi powiedział, że nie zdawał sobie sprawy z tego, że jego przyjaciel robi mi krzywdę, ale po naszej rozmowie przejrzał na oczy.
mrófka, dużo osób mi właśnie radzi, żebym go olała i nie zawracała sobie głowy takim kretynem. Tylko to nie jest proste. Wydaje mi się, że w ten sposób może odebrać to jako pozwolenie na dalsze docinki, bo wie, że mu nie odszczekam.