w przyszłym miesiącu będzie już rok jak jestem z moim X. wiele razem przeszliśmy i wiele naprawialiśmy chyba niektóre z was wiedzą bo śledziły moje posty ![]()
od jakiegoś czasu to ON prosi mnie byśmy razem zamieszkali przecież o tym marzyłam a teraz cholernie się boję. boję sie tego że to nas zniszczy że wiele się zmieni że nie damy rady że nie znajdę pracy że oddalimy się od siebie że on się mną znudzi że będziemy się kłucić często. normalnie wszystkiego się boje !!!!!! czy wy przed zamieszkaniem ze sowimi facetami też tak miałyście ? czy to jest normalne ??
Podobne tematy
to poważna decyzja-więc dobrze ją przemyśl-zastanów się nad wszystkim co będziesz musiała poświęcić.. ale pamiętaj też że to dobry test-takie wspólne mieszkanie, zobaczycie jak Wam jest ze sobą, co trzeba udoskonalić i przede wszystkim będziecie razem blisko już codziennie a nie tak jak było do tej pory-poza tym zniknie wiele Twoich zmartwień
wiesz te jego wyjścia, zajęcia, ograniczony kontakt. a tak to się sprawdzicie i uszczęśliwicie bardzo nawzajem ![]()
3 2009-04-05 21:47:18 Ostatnio edytowany przez ikaa (2009-04-05 21:57:10)
W sumie tak na moje oko to dosc wczesnie chcecie sie zdecydowac na wspolne mieszkanie. No bo jak jzu teraz, po roku bycia razem chcecie mieszkac razem - to co bedzie po x latach takiego mieszkania? nudaaa! i co jak wtedy ktores z Was stwierdzi, ze ma dosc zycia jak stare dobre małzenstwo? mysle, ze jeszcze bedziecie mieli czas na mieszknei razem.
no ale jesli jestescie gotowi na taki powazny krok, jestescie oboje tego pewni , no to sprobujcie ![]()
Ludzie poznają się na prawdę dopiero gdy mieszkają razem dzielą się problemami codzienności jeśli nie jesteście sobie pisani to przynajmniej w porę się tego dowiecie nie ma na co czekać pakuj walizki.
Zgadzam się w stu procentach ze zdaniem, że mieszkanie razem to dobry test na to jaką jesteście parą. Im wcześniej się dowiesz jak Wam się mieszka razem, tym lepiej. Oczywiście jeśli czujesz że musisz jeszcze odczekać i to przemyśleć to daj sobie czas i nie rób nic na siłę ,w końcu to ma być przyjemność! Możliwe, że musisz do tego dojrzeć, pamiętaj żeby nie robić tego tylko dla niego, musisz być przekonana
Ale nie unikaj tego tylko dlatego, że coś może się nie udać, bo zawsze może tak być, a prawda jest taka, że wszystko zależy od Was. Nie można takiej perspektywy psuć lękiem i gdybaniem. Być może będziecie musieli obydwoje nauczyć się korzystać z kompromisów, jednak na pewno mieszkanie razem nie powinno ograniczać waszej wolności w takim stopniu, że będziecie czuli się uwiązani przez siebie wzajemnie, jak w złotej klatce. Nie widzę powodu dla którego nie mielibyście mieć czasu też tylko dla siebie. Np. samotny wypad z własnymi znajomymi czy czas na poczytanie samemu książki nie powinny w normalnym układzie stanowić problemu. ![]()
Głowa do góry mieszkanie razem nie jest takie straszne choć nie zmienia to faktu, że dużo w waszym związku się zmieni. Będziesz miała więcej obowiązków, ale jak piszą inne kobietki to bardzo dobry sposób na sprawdzenie siebie . Pozdrawiam.
ja również jestem zdania ze zamieszkanie razem to świetna "proba" dopiero wtedy zaczniecie sie "docierać" i tak naprawdę poznawać... a gdyby sie Wam nie udało (czego oczywisćie Ci nie życze!!!) to lepiej przed ślubem tego doświadczyć niż po...
powodzenia
3mam kciuki:)
Zgadzam się z dziewczynami. Dobrze jest wcześniej zamieszkać ze sobą i wtedy się naprawdę poznacie. Będzie dobrze ![]()
moje obawy dotyczą właśnie "jak bardzo zmienimy się przy sobie będąc ze sobą 24 h" .
on ma ciężki charakter tak samo jak ja dlatego wiem że nie obędzie się bez spięć. ale naprawdę nie wiem czego te spięcia mogą dotyczyć chyba nie tylko "zabieraj majty z podłogi do kosza" albo " opuszczaj deskę po sobie"
Szirina pamiętaj, że czasem warto podjąć to ryzyko. Nie ma sensu martwić się na zapas o to czy się będziecie kłócić o majtki czy deskę klozetową. Życie jest nieprzewidywalne, ale jeśli się kochacie i chcecie razem zamieszkać to napeqwno się dogadacie ![]()
szirina - nic na siłę, ale też nie analizuj za wiele. warto pomieszkać razem, sprawdzić się.
ja ze swoim chlopakiem nigdy nie rozmawialam o wspolnym mieszkaniu, ale gdy po studiach przyjechalam do waw szukac pracy, naturalne bylo, ze szukamy mieszkania dla siebie. teraz po 2 latach, mam coraz wiecej watpliwosci czy to aby ten mezczyzna i gdyby sie oswiadczyl to na dzien dzisiejszy nie wiem jaka bym podjela decyzje.
nie mysl za duzo (jakkolwiek zle to zabrzmialo0, daj sie poniesc ![]()
Tak Szirinko, nie zastanawiaj się długo, pakuj walizki i jedź, odległość was też niszczy, wiec chyba lepszy wybór być przy osobie kochanej niż z dala prawda? gdyby każdy myślał, że zamieszkanie razem zniszczy uczucie, to ludzie by się chyba nie pobierali, bo to by nie miało sensu, skoro z góry wiadomo jak to się skończy. Nie wiem czego się boisz? Przecież nie bierzesz z nim ślubu, ani nie masz dzieci, więc co masz do stracenia? Jeśli wam nie wyjdzie, to przynajmniej będziesz wiedziała, że próbowałaś i przekonałaś się, że to nie miałoby dłużej sensu. tak że widzisz, same plusy są tej sytuacji
Ogólnie rzecz biorąc, to nie rozumiem, co dałoby czekanie jeszcze rok albo dwa, kiedyś w końcu zamieszkalibyście razem, więc to przekonanie się jest po prostu nieuniknione. powodzenia ![]()
Poprzedniczki mają rację - wspólne mieszkanie jest prawdziwym i moim zdaniem bardzo potrzebnym sprawdzianem dla związku. Owszem może kiedyś niepraktykowane, ale obecnie dość powszechne.
Czego się tutaj obawiać - myślisz, że problemy, które teraz mogą się pojawić nie wyszłyby np. po ślubie ? Chyba lepiej stawić im czoła wówczas gdy ma się jeszcze jakieś wyjście z sytuacji.
Ja podjęłam taką decyzję- zamieszkałam ze swoim chłopakiem (obecnie narzeczonym) i myślę, że było nam to potrzebne. Zatem nie żałuję.
Jesli mysliscie o slubie, to tak zgadzam sie, jest to prawdziwy i potrzebny sprawdzian dla zwiazku. Jesli nie, to nie robcie tego po roku znajomosci, bo to moim zdaniem moze przyczynic sie do rozpadu waszego zwiazku, zamiast do jego umocnienia. Cieszcie sie soba powoli, jesli na przyklad chcecie pomieszkac ze soba troche, zobaczyc jakby bylo, moze wspolny weekend nie byl byl zlym pomyslem.
kiedy mogłam do niego jeździć do niego dłużej spędzałam w jego domu 2 tygodnie i byliśmy 24 h razem. więc wspólny weekend tutaj nie trafiony jest
planujemy razem już żyć. on się uczy odemnie ja od niego ciągle razem pokonujemy samych siebie swoje wady zazdrość. nie widziałam go znów 2 tygodnie teraz jadę do niego na kolejne szybkie 2 dni ehh...... razem już nie dajemy radę a on coraz bardziej chce ze mną mieszkać. jak ja to zrobiłam że tak zmieniłam łobuza w mężczyznę to nie wiem . cała jego rodzina mi za to dziękuje i mówi że lepiej trafić nie mógł . oby tylko ON to docenił w przyszłości ...
Widzisz tak wiele zrobiłaś dla Was,że wspolne zamieszkanie to tylko kolejny etap Waszego związku.
Wiele razem przeszliście tak więc teraz powinno być tylko lepiej.Myslisz że rok to za malo żeby ze sobą zamieszkać,ja ze swoim mężem po roku bycia ze soba byliśmy już małżeństwem i niczego nie żałujemy.
Przecież wspólne zamieszkanie pozwoli Wam się tylko lepiej poznać i stwierdzić czy to jest to czego od siebie oczekujecie.
Życzę powodzenia ![]()
szirina, w takim wypadku pakucjie manatki i hyc do wspólnego mieszkanka. to bardzo dobre wyjście dla Was dwojga ![]()
ojj jak ja chcialabym byc na twoim miejscu ![]()
ojj jak ja chcialabym byc na twoim miejscu
a czemu jeśli mogę zapytać ??
chialabym miec kogos z kim moge dzielic swoje zycie przez 24h..
rok to jednak nie jest krotko, a pomysl czy przez te 2 tyg jak sie codziennie widzieliscie nie bylo cudownie?
wspolne sniadania i kolacje, klotnie o pilota, o wyrzucenie smieci, to wszystko pozowli wam bardziej poznac siebie, teraz poki jestescie mlodzi lepiej gdyby okazalo sie teraz ze to jednak nie ''to''.
Bylam kiedys z moim ex przez 6 dni codziennie i nie pamietam cudowniejszych chwil./
wspolne meblowanie i wybieranie lampek do pokoju, cudownie... nie mowie ze zawsze bylo by tak zawsze, ale czy teraz nie ma kłotni? sa.. takze ryzykuj! ![]()
zycze powodzenia!!
Szirina, to całkiem normalne, że się boisz. Wspólne zamieszkanie zmienia relacje między dwojgiem ludzi i bez dwóch zdań "nic nigdy nie jest już takie samo".
Z jednej strony, rzeczywiście zaczynacie się wtedy uczyć trudnej sztuki kompromisu. Macie okazję sprawdzić wzajemne podejście do domowych obowiązków, pieniędzy, podziału ról, poobserwować, jak reagujecie na siebie, gdy macie gorszy dzień.
Niezależnie od tego, jakim człowiekiem jest Twój partner, on ma swoje przyzwyczajenia i Ty też - a mieszkając wspólnie będzie trzeba te dwie różne osobowości jakoś ze sobą zgrać.
Mimo to jestem zwolenniczką wspólnego życia. Uważam, że to zupełnie naturalny etap w każdym związku i nie należy się go nadmiernie bać, w końcu niewiele rzeczy udaje się, kiedy zaciekle powtarzamy "To nie ma szans na powodzenie" ![]()
Jeżeli różnice między Wami są tak duże, że staną się przeszkodą pod jednym dachem, to jestem zdania, że nawet mieszkając osobno i tak by się ujawniły.
Duża doza wyrozumiałości, miłości i poczucia humoru na pewno będą pomocne
A poza tym, skoro go kochasz, masz zamiar odkładać wspólną codzienność przez całe życie?
Ten moment i tak do Was przyjdzie, a nie sądzę, żebyście mogli być jeszcze bardziej gotowi ![]()
Agnieszka Fitkau Perepeczko w jednym z wywiadów na temat męża powiedziała, że "Marek szukał domu, w którym pomieściłyby się nasze dwa światy". Myślę, że to oddaje wszystkie blaski i cienie mieszkania razem.
Ja mieszkałam ze swoim byłym partnerem przez rok, zamieszkaliśmy razem, kiedy byliśmy ze sobą 4 miesiące. Miało to swoje dobre i złe strony, ale pozwoliło nam świetnie się poznać i nie uważam, żeby był to czas "zmarnowany" bądź "stracony" ![]()
ODWAGI!
to jest istne szaleństwo... hmm opowiem po kolei. i czekam na rady jakieś bo juz głupieje ![]()
on jest młody 22 lata ale po przejściach , ja zresztą 21 lat i też. zaczęło się od tego że koleżanka do mnie napisała że ma znajomego wolnego i zaczęła nas swatać. ja na początku nie chciałam bo miałam dosyć już facetów ale potem myślę " a czemu nie"
jak z nim pisałam odkryłam bardzo wartościowego chłopaka w nim... na spotkaniach dziwnie się czułam- z jednej strony mi sie podobał a z drugiej przeszkadzało że jest dość spokojny. mama zawsze powtarzała że spotykam sie ze samymi swirami a potem cierpię ... że powinnam mieć faceta spokojnego... a teraz bije sie z myslami bo rozsadek mowi mi zeby dac mu szanse bo to przyszlosciowy chlopak a z drugiej przeszkadza mi ze jest spokojny.
nie wiem co robic
calowalam sie z nim - bylo to mile , jest bardzo czuly. on teraz tylko czeka az ja zgodze sie byc z nim ... powiedzial mi ze sie we mnie zakochal
a ja nic. na dodatek jakby to bylo malo problemow ma wynajac mieszkanie w moim miescie zeby juz nie dojezdzac... i cos wspominal zeby kiedys jak bede chciala i bede gotowa to moge u niego zamieszkac . nawet jakbym chciala to bylby nastepny problem bo mam rodzicow konserwatywnych i oni nie biora takiej opcji. a ja przez to czuje sie jak ich mala coreczka
mam swoje lata ale wiem ze jakbym sie wyprowadzila a potem by nie wyszlo mi z chlopakiem to jakbym wrocila do domu to by bylo duzo gadania ojca
wrecz prze.......
zamieszkanie to dobry pomysł, jak się nie doagdacie, będziesz miała czas na szukanie nowego pratnera:) po co tracic czas
;)
nie zrozumialam jak tu ktos wspomnial o zwqiekszonej ilosci obowiazkow
że niby jak to ?
wlasnie się zmniejszy ich ilość bo podzieli się mniej więcej na 2 ![]()
no chyba że autorka postu mieszka teraz z mama ktora wszystko za nia robi a po zamieszkaniu będzie robiła swoje obowiązki no to wtedy tak ![]()