Kłopotliwe rozstanie przy wspólnym mieszkaniu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kłopotliwe rozstanie przy wspólnym mieszkaniu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Kłopotliwe rozstanie przy wspólnym mieszkaniu

Witam. Jako, że jest to mój pierwszy post tutaj chciałabym się z Wami serdecznie przywitać. Jestem Klaudia albo jeśli wolicie mój nick to Cloudi smile
Przybywam tutaj do Was z pewną zagwozdką, która dla niektórych może wydać się dziecinadą. Trochę ponad rok temu poznałam chłopaka, który po czasie stał się moim partnerem (mój pierwszy w życiu, mimo że mam 24 lata). Oboje jesteśmy z małych miejscowości i przyjechaliśmy do metropolii na studia. Co ważne dla tej historii ja wynajmuję co roku inne mieszkania a on do tej pory mieszkał u ciotki. Gdy przyszedł koniec czerwca, on wyjechał na całe wakacje do Niemiec do pracy i uzgodniliśmy w naszej „wielkiej miłości” (teraz wiem że to tylko było tylko zauroczenie), że poszukamy razem kawalerki do zamieszkania (tzn. ja będę się rozglądać bo byłam na miejscu). Każdy mi mówił, że robię źle, że nie znam go dobrze i nie powinnam tak szybko z nim zamieszkiwać. Ja głupia nie posłuchałam, mówiłam że jakoś to będzie i postawiłam na swoim. Na koniec września przyjechał i w końcu zamieszkaliśmy razem. I jak to początki, było pięknie. Jednak im bliżej końca roku akademickiego tym zaczęłam bardziej się wypalać, zaczęły mi co raz bardziej przeszkadzać jego nawyki, zachowanie, poza tym zaczęłam się nudzić tym związkiem, bo nic właściwie nie robiliśmy. Wychodzić z domu nie chciał (chyba że do sklepu po zakupy), jedynie co robił to albo czytał podręczniki albo oglądał durne seriale. Dochodzi do tego jeszcze kompletny brak własnego zdania i zazdrość właściwie o wszystko – nawet o rozmowy z kolegami czy koleżankami (jakbym miała być co najmniej bi..). Przyszedł koniec roku akademickiego i znowu pojechał na całe wakacje do Niemiec. Postanowiłam wtedy, że dam sobie ten czas na odsapnięcie, przemyślenie tego wszystkiego, na zatęsknienie za nim. Jednak tak się nie stało, nie tęskniłam za nim cały ten czas, rozmawialiśmy sporadycznie tylko przez internet (do tego zaczął mnie nagabywać o ślub, co dla mnie po roku związku jest dość absurdalne, w dodatku przez internet, no ale…). Nie chciałam i nadal wolałabym nie kończyć tego przez internet/telefon także czekam aż przyjedzie (już za kilka dni). Z tym, że problemem jest wciąż mój błąd popełniony na samym początku czyli ta kawalerka. To, że tu zostanę to jest bardziej niż pewne bo całą umowę wynajmu wzięłam na siebie, poza tym jemu łatwiej będzie zacząć od nowa bo ma tutaj rodzinę.. Z tym, że przez jakiś czas będziemy w ten sposób skazani na siebie w jednym pokoju dopóki on tego wszystkiego nie załatwi. Mogłabym też zachować się jak, za przeproszeniem, ostatnia ci** i powiedzieć jemu to teraz, przez telefon. Miałby wtedy łatwiej i więcej czasu z załatwieniem miejsca u rodziny, bo z domu by załatwił to z rodzicami i nie byłoby tej niezręczności w wspólnym mieszkaniu.. To jest właśnie ta moja zagwozdka, nie wiem co właściwie wybrać. Wiem, że wielu (a może i wszystkim) z Was może to być bardzo dziecinne i niedojrzałe, ale to jest mój pierwszy związek i jak każdy, muszę się uczyć życia. Co byście wybrały na moim miejscu?
Z góry dziękuję za odpowiedzi i krytykę smile
Pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez moni_traum (2015-09-24 20:24:42)

Odp: Kłopotliwe rozstanie przy wspólnym mieszkaniu
Cloudi napisał/a:

Witam. Jako, że jest to mój pierwszy post tutaj chciałabym się z Wami serdecznie przywitać. Jestem Klaudia albo jeśli wolicie mój nick to Cloudi smile
Przybywam tutaj do Was z pewną zagwozdką, która dla niektórych może wydać się dziecinadą. Trochę ponad rok temu poznałam chłopaka, który po czasie stał się moim partnerem (mój pierwszy w życiu, mimo że mam 24 lata). Oboje jesteśmy z małych miejscowości i przyjechaliśmy do metropolii na studia. Co ważne dla tej historii ja wynajmuję co roku inne mieszkania a on do tej pory mieszkał u ciotki. Gdy przyszedł koniec czerwca, on wyjechał na całe wakacje do Niemiec do pracy i uzgodniliśmy w naszej „wielkiej miłości” (teraz wiem że to tylko było tylko zauroczenie), że poszukamy razem kawalerki do zamieszkania (tzn. ja będę się rozglądać bo byłam na miejscu). Każdy mi mówił, że robię źle, że nie znam go dobrze i nie powinnam tak szybko z nim zamieszkiwać. Ja głupia nie posłuchałam, mówiłam że jakoś to będzie i postawiłam na swoim. Na koniec września przyjechał i w końcu zamieszkaliśmy razem. I jak to początki, było pięknie. Jednak im bliżej końca roku akademickiego tym zaczęłam bardziej się wypalać, zaczęły mi co raz bardziej przeszkadzać jego nawyki, zachowanie, poza tym zaczęłam się nudzić tym związkiem, bo nic właściwie nie robiliśmy. Wychodzić z domu nie chciał (chyba że do sklepu po zakupy), jedynie co robił to albo czytał podręczniki albo oglądał durne seriale. Dochodzi do tego jeszcze kompletny brak własnego zdania i zazdrość właściwie o wszystko – nawet o rozmowy z kolegami czy koleżankami (jakbym miała być co najmniej bi..). Przyszedł koniec roku akademickiego i znowu pojechał na całe wakacje do Niemiec. Postanowiłam wtedy, że dam sobie ten czas na odsapnięcie, przemyślenie tego wszystkiego, na zatęsknienie za nim. Jednak tak się nie stało, nie tęskniłam za nim cały ten czas, rozmawialiśmy sporadycznie tylko przez internet (do tego zaczął mnie nagabywać o ślub, co dla mnie po roku związku jest dość absurdalne, w dodatku przez internet, no ale…). Nie chciałam i nadal wolałabym nie kończyć tego przez internet/telefon także czekam aż przyjedzie (już za kilka dni). Z tym, że problemem jest wciąż mój błąd popełniony na samym początku czyli ta kawalerka. To, że tu zostanę to jest bardziej niż pewne bo całą umowę wynajmu wzięłam na siebie, poza tym jemu łatwiej będzie zacząć od nowa bo ma tutaj rodzinę.. Z tym, że przez jakiś czas będziemy w ten sposób skazani na siebie w jednym pokoju dopóki on tego wszystkiego nie załatwi. Mogłabym też zachować się jak, za przeproszeniem, ostatnia ci** i powiedzieć jemu to teraz, przez telefon. Miałby wtedy łatwiej i więcej czasu z załatwieniem miejsca u rodziny, bo z domu by załatwił to z rodzicami i nie byłoby tej niezręczności w wspólnym mieszkaniu.. To jest właśnie ta moja zagwozdka, nie wiem co właściwie wybrać. Wiem, że wielu (a może i wszystkim) z Was może to być bardzo dziecinne i niedojrzałe, ale to jest mój pierwszy związek i jak każdy, muszę się uczyć życia. Co byście wybrały na moim miejscu?
Z góry dziękuję za odpowiedzi i krytykę smile
Pozdrawiam

"Każdy mi mówił, że robię źle, że nie znam go dobrze i nie powinnam tak szybko z nim zamieszkiwać. Ja głupia nie posłuchałam"...
Tyle tylko, że tak Ci mówiono z obawy o Ciebie, iż zwiążesz sie z jakimś ledwo znanym chłopakiem, który moze okazać się zupełnie nieodpowiedzialny... Ale wyszło coś odwrotnego - wybacz. To on widać źle trafił, bo związał się i zamieszkał z nieodpowiedzialną i niedojrzałą do związku dziewczyną, która - jak zwiazek się znudził - czym prędzej chce sie z niego wymiksować. Bo tak to widzę... Spójrz na siebie - kogo widzisz? Czy oby nie mentalnie małą dziewczynkę, której znudziła się (niedawno jeszcze cudowna) zabawka i wszystko w niej zaczęło irytować i wkurzać? I teraz tą zabawkę ta dziewczynka chce wyrzucić do śmieci... Jesteś młoda osobą i widzę w Tobie uosobienie współczesnych tendencji: miast coś naprawić, poprawić, ratować - wywala sie bezceremonialnie do kubła ze śmieciami.
Na tym ma polegać "uczenie się życia"? No to jesteś w poważnym błedzie...
Martwisz się o własny dyskomfort wspólnego mieszkania po rozstaniu? Smutne i źle o Tobie świadczące... Bo nawet nie zastanawiasz się jak ten chłopak sie poczuje... Wiesz, gdyby był ostatnim gnojkiem - żal nie byłoby nikomu... Ale chyba nie jest ćpunem, nierobem, pijakiem, leniem czy agresorem, prawda? Zaręczam, że będzie Ci wkrótce żal, bo trafisz na jego przeciwieństwo. Ale dopiero wówczas zaczniesz doceniać z kim byłaś. Tak, ucz się życia ...po trupach, bez liczenia się z innymi.
Tak przy okazji zapytam o coś, co tylko wspomniałaś: chłopak w wakacje pracuje za granicą. Pracuje na swoje fanaberie i wydatki czy ...na Was? Jak wyglądały (wyglądają?) Wasze relacje, podział obowiązków, wzajemne odnoszenie się? Podejrzewam, ze Ty - jako rozdrażniona wszystkim z jego strony - jesteś czepialska i kłótliwa. Czy tak?
Moze rozwinę jeszcze parę zagadnień, ale dopiero jak dopiszesz więcej szczegółów...
Póki co napiszę Ci coś ważnego: związek i wspólne zycie to coś, nad czym sie razem pracuje, w czym jedno dopinguje (rozrusza) drugie. Zwiazek to nie tylko zabawa i wspólne wyjścia/imprezy. Związek to też odpowiedzialność i docenianie drugiej "połówki". Jakoś widzę tego chłopaka jako w miarę poukładanego człowieka - w wakacje zamiast sie byczyć i imprezować z Tobą woli pracować na... Na co?
Gwarantuję Ci jedno: jak zakończysz tą znajomość, ten związek i wyrzucisz - tak jak chcesz - do kosza ...bedziesz tego wkrótce gorzko żałować. A przynajmniej tego, ze nie dałaś Wam szansy na naprawę... Ale takie starania o zwiazek i jakies zabiegi, walkę o polepszenie relacji charakteryzuje osoby dojrzałe psychicznie i stabilne emocjonalnie. Ty jesteś jeszcze "młoda" - więc przypisujesz sobie prawo do potraktowania partnera jak śmiecia, a całego związku jak nieudanego eksperymentu...

3

Odp: Kłopotliwe rozstanie przy wspólnym mieszkaniu

Ech, no bez przesady, ja tam nie widzę żadnego traktowania partnera jak śmiecia, to normalne, że ludzie się rozstają, zwłaszcza, że to 1 związek. Skoro dziewczyna się 'odkochała' to na siłę ma to ciągnąć, w imię czego właściwie? Jest pewna, że nie chce z nim być, to chyba uczciwe postawienie sprawy. Walczyć moim zdaniem to można ale jak się jest ileś lat ze sobą, w małżeństwie, czy jak są dzieci.

Nie wiem, co bym zrobiła na miejscu autorki. chyba porozmawiała bym przez telefon o swoich uczuciach, może on też ma podobne? Niezręcznie byłoby mieszkać w jednym pokoju, dla niego też. A ile musielibyście razem mieszkać zanim on mógłby się wyprowadzić gdzie indziej?

Michałek 06.01.2017 smile

4

Odp: Kłopotliwe rozstanie przy wspólnym mieszkaniu
moni_traum napisał/a:

Tak przy okazji zapytam o coś, co tylko wspomniałaś: chłopak w wakacje pracuje za granicą. Pracuje na swoje fanaberie i wydatki czy ...na Was? Jak wyglądały (wyglądają?) Wasze relacje, podział obowiązków, wzajemne odnoszenie się? Podejrzewam, ze Ty - jako rozdrażniona wszystkim z jego strony - jesteś czepialska i kłótliwa. Czy tak?

Chłopak pracuje, ale nie na nas tylko na siebie. Ja, jak przeczytałaś w moim pierwszym poście, byłam na miejscu, a nie w domu rodzinnym co chyba nasuwa wniosek, że także się nie obijałam.. Bardzo też mi jest miło, że po tej mojej jedynej wiadomości wyrobiłaś sobie już o mnie zdanie jako kłótliwego i czepialskiego nieroba.. A jeśli chcesz wiedzieć o naszych obowiązkach to proszę bardzo - kuchnia była głównie moja, sprzątanie w większości przypadków również, bo jemu było i jest tak wygodniej.

moni_traum napisał/a:

A przynajmniej tego, ze nie dałaś Wam szansy na naprawę... Ale takie starania o zwiazek i jakies zabiegi, walkę o polepszenie relacji charakteryzuje osoby dojrzałe psychicznie i stabilne emocjonalnie.

Nie wiem gdzie wyczytałaś, że nie próbowałam nic zrobić. Próbowałam na niego wpłynąć, chciałam żeby się między nami zmieniło, żeby znowu coś zaiskrzyło. Ale niestety tak jak jest jemu jest wygodniej.. Jest tak jak pisze Elede.. Nie widzę sensu ciągnięcia tego, bo po co? Rok to jest mało czasu w porównaniu z całym życiem. Nie mamy zobowiązań typu małżeństwo czy dzieci. Nie uwierzę Moni_traum, że nikt nigdy nie przechodził przez rozstania czy to od strony rozstającego czy rozstawanego (pozwolę sobie na słowotwórstwo..).

Ogólnie Moni_traum nie rozumiem skąd tyle agresji w Twojej wypowiedzi. Napisałam przecież, że to mój pierwszy związek, wiem gdzie popełniłam błąd (mieszkanie z facetem, którego znam). Następnym razem tego nie popełnię. Mimo Twojej negatywnej opinii to wciąż jest nauka życia!

Elede myślę, że on także nie chciałby długo po tym wszystkim ze mną być więc próbowałby to robić szybko, ale myślę że musimy przemęczyć się do 2 tygodni..

Nie mniej dziękuję jeszcze raz za Wasze odpowiedzi.

5 Ostatnio edytowany przez madoja (2015-09-24 22:47:23)

Odp: Kłopotliwe rozstanie przy wspólnym mieszkaniu

moni - przesadzasz, autorka nic złego nie robi.


autorko - a ja właśnie pogadałabym o tym przez telefon. Inaczej będzie wracał stęskniony do dziewczyny o której też myśli że jest stęskniona.
To może nie całkiem fair, ale tak naprawdę to będzie lepsze wyjście dla Was obojga - bo dla niego przebywanie z Tobą w kawalerce też będzie pewnie ciężkie, a może wiedząc o tym wcześniej, będzie już mógł coś w tym czasie organizować.

Tak czy siak będziecie musieli trochę ze sobą poprzebywać. Jeśli on Cię kocha, na pewno będzie prosił i starał się, może płakał lub urządzał sceny. Na pewno będzie to niefajny okres.
Dlatego ważne jest jak przeprowadzisz rozmowę. Bądź miła, nie obwiniaj go, nie pisz tego co tu (że jego hobby to durne seriale i nigdzie nie chce wychodzić). Powiedz łagodnie, że nie czujesz już tego co kiedyś i uważasz że zasługuje na kobietę która go prawdziwie pokocha. Podkreśl że chcesz rozstać się w dobrych relacjach i zaproponuj przyjaźń. Pogadajcie w spokoju o jego wyprowadzce, nie drzyjcie kotów, nie rób mu na złość (typu nie oddając mu jakichś rzeczy). Jakkolwiek będzie Ci źle czy niezręcznie - zachowaj klasę i uśmiech.

6

Odp: Kłopotliwe rozstanie przy wspólnym mieszkaniu

Zrobiłam tak jak Madoja powiedziałaś - przez telefon.. Nie było to najlepsze rozwiązanie, ale Twój argument, że wracałby do mnie stęskniony a jedyne co by otrzymał ode mnie to tę wiadomość, przekonał mnie. I jest tak jak mówisz - stara się na mnie wpłynąć, mówi że mnie kocha, że się zmieni co jest bzdurą, bo już próbowałam kiedyś na niego wpłynąć. Poza tym nawet jeśli to na pewno czułby się źle sam przed sobą, że gra kogoś innego. Oczywiście nie obwiniałam go o nic, nie miałam pretensji, nie wytykałam wad. Powiedziałam jedynie, że widzę, że się nie dogadujemy, że ostatni okres to w większości kłótnie. Powiedziałam, że po prostu nie nadajemy na tych samych falach i że popełniliśmy błąd zamieszkując razem nie znając siebie wcześniej.
Już jutro przyjeżdża, będzie strasznie..

7

Odp: Kłopotliwe rozstanie przy wspólnym mieszkaniu

No niestety, musisz przez to przejść. Jeśli jesteś na 100% pewna swojej decyzji, stój przy niej twardo, ponieważ jeśli chwilowo zmiękniesz, to tylko narobisz mu nadziei, a potem znów będziesz chciała się rozstać.

Napisz potem jak poszło.

8

Odp: Kłopotliwe rozstanie przy wspólnym mieszkaniu

Jak uczucie się wypaliło to podjęłaś jedyną słuszną decyzję. Małżeństwo warto ratować, ale roczny związek?? Po co, skoro jest źle?

Czy on nie może od razu wrócić do cioci?

gdykochamy

9

Odp: Kłopotliwe rozstanie przy wspólnym mieszkaniu

Jesteśmy po rozmowie. Bardzo szybko się poddał jednak powiedział mi że on do ciotki nie wróci więc nie ma gdzie pójść i zostanie ze mną. Na szczęście łóżka są dwa to nie śpimy razem ale nie wyobrażam sobie tego dalej.. Mam uczucie że to może być pewnego rodzaju zemsta. To mnie wykończy.. Sama zacznę szukać czegoś..
Czy ja zrobiłam coś złego? Wiem co czuje a raczej czego nie czuję do niego, wytłumaczyłam mu to ale dlaczego więc czuje się winna..?

10

Odp: Kłopotliwe rozstanie przy wspólnym mieszkaniu
Cloudi napisał/a:

Jesteśmy po rozmowie. Bardzo szybko się poddał jednak powiedział mi że on do ciotki nie wróci więc nie ma gdzie pójść i zostanie ze mną. Na szczęście łóżka są dwa to nie śpimy razem ale nie wyobrażam sobie tego dalej.. Mam uczucie że to może być pewnego rodzaju zemsta. To mnie wykończy.. Sama zacznę szukać czegoś..
Czy ja zrobiłam coś złego? Wiem co czuje a raczej czego nie czuję do niego, wytłumaczyłam mu to ale dlaczego więc czuje się winna..?

Słuchaj, ubierz spodnie i wyznacz mu deadline do kiedy ma się wyprowadzić, bo inaczej zalegnie ci na tym łóżko na bardzo długo.... smile. Przecież nie jesteście już razem, chyba do niego dotarło. Nie możesz być odpowiedzialna za jego bezpieczeństwo mieszkaniowe, on jest dorosły. A poczucie winy? Nic złego nie zrobiłaś. Rozstałaś się z facetem i powinnaś myśleć o tym, jako o szansie.

11

Odp: Kłopotliwe rozstanie przy wspólnym mieszkaniu

Masz bardzo dużo klasy  i zachowujesz się bardzo dojrzale. Jak napisała Lifrinat - daj mu tydzień. Mieszkanie jest na Ciebie i on niech sobie poszuka.

12

Odp: Kłopotliwe rozstanie przy wspólnym mieszkaniu

Rozmawiałam z nim i dzisiaj, i wczoraj, wyjaśniłam mu, że nie jestem w stanie tak funkcjonować. Sama też widzę, że on nie czuje się już swobodnie. W czasie tej rozmowy powiedział, że wciąż szuka w ten sposób nadziei na mój powrót. Wybiłam mu to z głowy. Powiedziałam też, że mogę mu pomóc jak tylko mogę z tą przeprowadzką, jeśli nie chce iść do ciotki możemy mu poszukać gdzie indziej pokoju. Czuje się do tego zobowiązana, bo w pewnym sensie to przeze mnie jest w takiej sytuacji. Chciałabym już to mieć za sobą..

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kłopotliwe rozstanie przy wspólnym mieszkaniu

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018