Cześć.
Nie wiedziałam gdzie napisać,mam nadzieje że dział okaże się dobry ;-).
Miałam znajomego z którym nie miałam bliskich kontaktów, powiesił się w tym roku.
Po kilku miesiącach spotkałam na cmentarzu jego mamę,porozmawialysmy troche,a raczej ona przeprowadzała monolog,
ja czasami coś wtrącalam ale glownie to ona mówiła.
Wzięła sobie mój nr,nie dzwoniła, sama mówiła że nie chce mnie osaczać,żebym sobie nie pomyślała.
Dziś rano budzę się , patrze sms od jego siostry. Wzięła mój numer od mamy i napisała z prośbą o spotkanie.
Szczerze nie wiem czego się spodziewać, jak się przygotować. Tym bardziej że jakis czas mialam depresje, cos z niej zostało i do tego od dawna mam objawy fobii społecznej. Przy ludziach staję się strasznie głupia.Staram sie to opanować ale srednio mi wychodzi.
Dopiero gdy w samotności mogę się skupić to jestem w stanie myśleć normalnie.
Poradzicie mi coś? Wiem jak to zabrzmi ale juz z tego stresu zapominam o wszystkim ![]()
Czego się boisz? Przecież sama piszesz, że nie byłaś ze zmarłym blisko. Rozmowa nie boli.
A jeżeli ma to być dramat, to po prostu odmów spotkania.
Raczej nie odmówię, bo mogą zacząć się obwiniać,pomysleć ze nie chce miec z nimi nic wspolnego itp,
a to są naprawdę porządni ludzie.Boje sie ludzi, mam swoje stałe grono ale bywa że i do nich mam dystans.A przy nowo poznanych muszę natrudzić się zeby w ogóle z siebie coś wydusić.Zaklimatyzowanie się zajmuje mi wiele miesięcy...
Także nie wyobrazam sobie tego. Mam pustkę w głowie....
Miała się dzis odezwać z ustalona data spotkania, nie odezwała się.Może to i lepiej..