Hej dziewczyny,
mój 7msc synek ma katar od tygodnia
Póki co jest to największa masakra jaka nam się przytrafiła, gorsza niż kolki i ząbkowanie. Byłam u lekarza, który stwierdził, że póki wydzielina jest bezbarwna i nie ma innych objawów, typu kaszel, gorączka itd, to nic nie da się zrobić oprócz kropelek do nosa. Kupiłam Nasivin w aptece i stosuję wg ulotki, ale mija już 6 dzień, czyli tyle ile można je stosować i nic, katar jak był, tak jest.
Pomijam drobne niedogodności jak bańki z nosa i gluty rozsmarowane po całej twarzy. Ale największa masakra jest z jedzeniem i snem. Mały nie może ssać ani piersi ani pić z butelki, cały czas się dławi albo je na bezdechu przez kilka sekund i się odsysa. Noce czasem przesypia normalnie, ale czasem budzi się dosłownie co godzina z płaczem. Oczywiście smoczka też nie może ssać ![]()
Jak radziłyście sobie z katarem? Bo mi już ręce opadają.